Biorąc na warsztat pracę nad rytmami jest okazja "otrzeć się" o różne stylistyki muzyczne.

" /> Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Reklama

Warsztaty z T. Łosowskim cz. 2 odc. 7

Biorąc na warsztat pracę nad rytmami jest okazja "otrzeć się" o różne stylistyki muzyczne.

Reggae c.d.

Jeżeli chodzi o reggae, to wykorzystuję zwykle jeden z dwóch rytmów.
Pierwszy jest z "rzadką stopą" na trzecią ćwiartkę.



Podobny groove usłyszałem kiedyś w słynnej szkole Steve Gadda "In Session". Steve zagrał tam przez moment taki rytm. Will Lee - znakomity basista, nagrywający z Gadd?em tę szkołę, do wspomnianego rytmu zagrał solo na... harmonijce.

Przykład drugi.



Mamy tu uderzenia stopy na każdą ćwiartkę (na DVD mówiłem, że są to ósemki - jest to w sumie kwestia interpretacji nutowej). Zauważmy też, że celowo nie zmieniałem "góry" (tego, co grają ręce). Hi hat i werbel grają tak samo w obydwu rytmach, co może stanowić pewien wspólny mianownik. Możemy grając przeskakiwać z jednego rytmu do drugiego (w zależności od klimatu w muzyce). Pamiętam, że pierwszy taki groove usłyszałem na płycie Toto pt. "Fahrenheit" w utworze "Somewhere Tonight...". Na bębnach grał legendarny Jeff Porcaro. Genialne wykonanie tego rytmu przez Jeffa powaliło mnie na kolana. Inną płytą, na której znajdziecie przykład i rozwinięcie tego rytmu, jest solowy album basisty Johna Patitucciego "On the Corner". Konkretnie chodzi mi o utwór "Kingston Blues", w którym na bębnach fenomenalnie zagrał Vinnie Colaiuta.

Opisując Wam te utwory, pragnę podkreślić, jak ważne jest SŁUCHANIE I ANALIZOWANIE PŁYT.



Tutaj zapisałem Wam jedną z charakterystycznych zagrywek w reggae. Tych zagrywek jest oczywiście więcej. Trzeba po prostu słuchać dużo muzyki. Każdy styl muzyczny ma takie charakterystyczne przybitki, uderzenia, "smaczki" itp. Poznawanie ich jest ważne - jeżeli chcemy grać zgodnie z konkretną stylistyką. Słuchając muzyki trzeba umieć je odkryć.



Tutaj mamy przykładową linię basu. Fragment ten możemy poćwiczyć z basistą w sekcji. Zwróćmy uwagę, że bas musi tutaj idealnie pokrywać się ze stopą, hi hatem itd. Może z tego powstać owocna praca i fajna zabawa. Pamiętajcie, abyście ćwicząc w sekcji bas-bęben używali też clocka (metronomu) i grali sporo czasu w wolniejszych tempach.

Czas na blues

Jeżeli chodzi o muzykę bluesową warto zrozumieć dwunastotaktowy schemat bluesowy. To dlatego nagrałem kolejny podkład i dodałem też humorystyczny "vocal". Gdy gramy tradycyjnego bluesa, 12-taktowiec musimy mieć wbity w czaszkę jak amen w pacierzu.

Z tego, co obserwuje się w muzyce amerykańskiej - stylistyki lubią się ze sobą łączyć w różne "fuzje". Warto o tym pamiętać i będąc już na pewnym etapie w rozwoju gry - używać wyobraźni, która jest niezbędna w sztuce. Pomaga to uniknąć zjawiska, które można często usłyszeć w wydaniu młodych muzyków próbujących grać bluesa, czyli tzw. utwory - tasiemce. Mega długie i często nudne granie kilku akordów (zwłaszcza na jam session). Tutaj mały apel do grających na melodycznych instrumentach. Jeżeli poznajecie podstawowy schemat bluesowy, to nie zatrzymujcie Waszej edukacji tylko na nim. Starajcie się rozwijać horyzonty akordowo - harmoniczne, aby zagrać coś więcej (np. w sposób ciekawy rozbudować harmonię w utworze). Na pewnym etapie rozwoju warto uwolnić się ze sztywnych schematów i w kółko powtarzanych po sobie kilku tych samych akordów. Utwory "tasiemce", palce na stałe przylutowane do kilku akordów na gryfi e - to staje się śmiertelnie nudne i na dłuższą metę nie do zniesienia dla słuchaczy.

Proponuję tutaj (dla inspiracji) posłuchać kilku płyt mistrzów, którzy również grają utwory bluesowe. Nie są to bynajmniej "fl aki z olejem". Pierwszy przykład to Chick Corea - płyta "Paint The World" - utwór pt."Blue Miles"(na bębnach tutaj gra Gary Novak). Jest to rodzaj takiego fusion - bluesa. Proponuję też posłuchać dwóch bardzo fajnych płyt wybitnego gitarzysty - Robbena Forda - "The Blue Line" i "Talk to Your Daughter". Na bębnach gra tam Vinnie Colaiuta i Tom Brechtlein. Tu z kolei mamy do czynienia z pop - bluesem. Odsyłam też do przesłuchania nagrań Erica Claptona (ze Steve Gaddem na bębnach) i Joe Cockera. W ich muzyce jest wiele z bluesa.

Blues jest wybitnie "timową" muzyką i komu zależy na tym, aby pracować nad rozwojem swego time?u - nie będzie się przy bluesie nudził. Grając, będzie myślał przede wszystkim o tym, aby rytm fajnie płynął. Z kolei dla tych, co grają tylko szybko i nie potrafi ą wyłączyć guzika z gęstym graniem - granie np. slow bluesa będzie wielką mordęgą. Tacy ludzie będą się bardzo męczyć, nie mogąc co 8 taktów wrzucić np. jakiegoś przejścia w stylu Dave Weckla... Ta niemoc będzie jeszcze spotęgowana naciskiem ze strony kolegów z zespołu, aby jednak bębniarz próbował zagrać oszczędniej.



Wspomniany wyżej "slow blues". Sam przykład nie jest taki trudny (jak spojrzymy na nuty). Gorzej jest utrzymać go dłużej niż pięć minut, tak aby tempo nie uległo drastycznej zmianie (mimowolne przyśpieszanie lub zwalnianie).



Teraz szybszy blues. Uwaga na ghost?y - muszą być odpowiednio cicho zagrane w stosunku do nut głównych (z akcentami). Odsyłam też do wcześniej polecanego przeze mnie utworu z płyty Chicka Corei pt. "Paint the World". Z grupą PiR2 również poczyniliśmy utwór z takim groovem, o tytule "Blues w in" z płyty "Transporter".

Funk

Teraz kilka słów o muzyce funk.

Aby zrozumieć funk, warto posłuchać płyt Jamesa Browna. Polecam też płyty zespołu Red Hot Chili Peppers oraz Jamiroquai (spora porcja funk w pakiecie).



Opisywany rytm to charakterystyczny groove funkowy z cyklicznie powtarzającym się i wyprzedzającym w timie hi hatem. Zwróćcie też uwagę na kombinację rąk. Tak akurat sobie to poukładałem. Możecie na początku nauczyć się tej wersji, a później pokombinować np. z innymi wariantami (jeżeli chodzi o kolejność rąk itd.). Może w wyniku eksperymentów odkryjecie coś nowego i fajnego? W funk również obowiązuje zasada dość dużej lekkości w graniu.

W ogóle zachęcam Was do tego, abyście w swoim graniu próbowali ograniczać zbędny hałas, który bywa czasami pewnym rodzajem oszustwa. Pod nadmiernie głośnym graniem ukrywa się często bałagan, granie niedokładne, nie muzyczne. Pozwolę sobie przytoczyć cytat z wypowiedzi mego kolegi Marka Radulego. Skierował on to słowo do uczniów na warsztatach: "Młodzi przyjaciele! Pamiętajcie, że nadmierny hałas w graniu powleka wszystko kloszem iluzji"... W rytmach funkowych duże pole do popisu ma umiejętność dość delikatnego grania rytmu na hi hacie dwoma rękami. Warto też wykorzystywać akcenty. Wychodzą wtedy bardzo fajne groovy.

Hip hop

W tej stylistyce staram się grać trochę jak drum machine.

Jeżeli gramy razem z jakimś raperem to pamiętajmy - zbyt częste zmiany w groovie nie tylko spowodują, że to nie będzie "zażerać", ale też sprawimy kłopot człowiekowi, który chce przez mikrofon przekazać do narodu różne treści z "podziemnego świata". Dlatego też perkusiści powinni starać się grać przejrzyście, prosto, z energią i skutecznie.

Proponuję przećwiczyć taki rytm (hip hop z dwoma werblami).



Lewa ręka gra akompaniament na werblu piccolo (ghosty). Hi hat gramy na "i". W tego typu groovach staramy się, aby "kołysało". Proponuję nie skupiać się myślami nad tym, co by tu dodać (przejścia, blachy) lub też, co by tu zmienić (np. strukturę stopy). Często czarni pałkerzy grający te rytmy myślą zupełnie odwrotnie - tzn. co by tu odjąć (aby się jeszcze lepiej kołysało). Pauzy to też muzyka i dzięki odpowiednim zabiegom (np. wywalenie w groovie na moment jednego uderzenia na głównym werblu czy stopie) może się okazać, że muzyka jest jeszcze bardziej groovowa, kołysząca itd.



Jeszcze jeden schemat rytmiczny (trochę inna stopa).

Reklama