Ruszamy z nowym tematem - będą to szkoły audio o tematyce groove?ów, beatów i rytmów.

" /> Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Reklama

Poszukiwanie pulsu z T. Łosowskim, cz.1 Rosanna

Ruszamy z nowym tematem - będą to szkoły audio o tematyce groove?ów, beatów i rytmów.


Kiedy zastanawiałem się, jakie są dzisiaj największe potrzeby (jeżeli chodzi o edukację perkusyjną w Polsce) i co w związku z tym powinno być tematem przewodnim tego cyklu, nasunęła mi się jedna zasadnicza myśl - GROOVE! O różnych rytmach mówiłem już całkiem sporo. W tej edycji będzie jeszcze więcej przykładów, na pewno więc każdy znajdzie coś dla siebie. Bazą będą utwory z kultowych płyt. Zawsze będę podawał tytuł płyty i utworu, żebyście mogli te rzeczy namierzyć (np. w Internecie). Każdy groove będzie przeze mnie nagrany (do odsłuchania na dołączonych płytach) oraz omówiony i opisany w nutach w magazynie.

Obserwując (np. na warsztatach) młodszych i tych bardziej zaawansowanych perkusistów, cały czas odkrywam, że ciągle jest dość duża bieda z graniem groove?ów. Problem polega na tym, że spora ilość młodych perkusistów (wychowanych w dużej mierze na Facebooku i You Tube) często więcej ogląda i filozofuje niż rzetelnie ćwiczy (przepraszam za szczerość). Brakuje cierpliwości, aby loopować jeden takt jakiegoś rytmu i grać go np. przez pół godziny. Często ludziom nie chce się włączyć clocka (nie mówiąc już o ćwiczeniu w wolniejszych tempach).

Z kolei, jeżeli mówimy o oglądaniu np. You Tube, to najczęściej ludzie oglądają solówki i popisy cyrkowe. Ponieważ przyzwyczajenie to druga natura człowieka, po kilku latach oglądania (głównie solówek) w mózgu człowieczym zachodzą pewne zmiany. Perkusista zaczyna ćwiczyć głównie solówki i popisy. Wydaje mu się, że jest to kwintesencja grania na bębnach. Nic bardziej mylnego. Jest to często ślepy zaułek. Taki człowiek nie jest w stanie akompaniować swoją grą innym muzykom w zespole. Jego problem to często nie muzyczne, za gęste granie: dużo przejść - mało groove?u.

O tym mówiłem i pisałem wielokrotnie, a teraz do rzeczy: Jest wiele świetnych rytmów. Niektóre z nich są niemal kultowe (były użyte przez wybitnych perkusistów w znanych utworach). Inne, mniej znane, są również wspaniałe. Będziemy wspólnie poruszać się po różnych stylistykach muzycznych, odkrywać płyty i wspaniałą muzykę z naciskiem na groove. Niech Was też nie dziwi, że pewne nazwiska świetnych perkusistów mogą się powtarzać.

Często będę sięgał po groove?y, grane przez tzw. "groove masters" (jak Porcaro, Gadd). Nie zabraknie też innych. Zaczniemy od shuffle. Co to jest shuffle i czym się różni od tzw. prostego grania (opartego o szesnastki, ósemki) mówiłem w ostatnim cyklu szkół na DVD.

Pierwsza płyta to "Gaucho" kultowego zespołu amerykańskiego Steely Dan i utwór pt. "Babylon Sisters". Perkusista, który zagrał w tym utworze to Bernard Purdie. Ten człowiek to legenda funk i shuffle. Zasłynął jako mistrz tych stylów. Współpracował m. in. z Arethą Franklin, Dizzy Gillespim i Jamesem Brownem (uważanym za króla funku).


Przykład pierwszy to groove z "Babylon Sisters". Zwróćcie uwagę na hi hat, grany nogą w trakcie uderzania go ręką. Dwa uderzenia zagrane w tym samym czasie, niekiedy się nakładają, a czasami są lekko obok. Jest to zabieg celowy, który daje np. cykliczne i delikatne otwieranie się hi hatu podczas grania rytmu. Widzimy, że jest tu podział triolowy - rzecz charakterystyczna dla shuffle. Pierwsza i trzecia nuta grana jest prawą ręką na hi hacie, a druga nuta (lewą ręką), to "ghost" grany na werblu.

Polecam Wam bardzo delikatne granie na hi hacie. Mamy tu też tzw. "ghosty", które muszą być zagrane bardzo cicho. Jedyne mocniejsze uderzenie na werblu to nuta główna (zaznaczona z akcentem). Problem wielu ludzi, zabierających się za te rytmy polega na tym, że za mocno uderzają w hi hat i mają głośne ghosty, które są prawie na takim samym poziomie jak nuta główna. W odbiorze jest to dość toporne i nie ma nic wspólnego z kołysaniem i tym, jak taki groove powinien "płynąć" i jak powinien być zagrany.

Aby pokazać ten zły rodzaj grania, celowo nagrałem w taki (zły) sposób ostatni rytm. Możecie posłuchać, jaka jest różnica pomiędzy tym rytmem a poprzednimi. Ścieżka 17 na załączonej do magazynu płycie.

Ucząc się grać rytmy shuffle, nie musicie od razu używać hi hatu nogą. Można ten element wdrożyć później (jeżeli będziecie mieli ochotę). Stopa z werblem (nuta główna) zagrane są dość konkretnie. Reszta jest ciszej.


Mamy tu dodatkową stopę. Jest to rozwinięcie tego pierwszego rytmu.


Przykład ten pochodzi z kultowej płyty "Tribute to Jeff", poświęconej pamięci Jeffa Porcaro. Na tej płycie zagrało przeszło siedemdziesięciu muzyków (m.in. wielu znanych perkusistów), w hołdzie dla Jeffa. Został tam nagrany utwór "Babylon Sisters" w nowej wersji (nieco szybszej). Na bębnach również zagrał Bernard Purdie. Utwór ten miał wielki wpływ na Jeffa. Na jego bazie oraz rytmu Johna Bonhama, Jeff wymyślił słynny groove do "Rosanny" (Toto).

Wreszcie drugi z gigantów - wspomniany przed chwilą John Bonham i słynna płyta Led Zeppelin "Through The Out Door", utwór "Fool in the Rain". Rytm ten jest zagrany trochę mocniej niż poprzednie. Charakter ma ewidentnie rockowy, toteż mamy tu bardziej otwarty hi hat i werbel grany z rimshotem. W graniu należy dążyć do tego, aby te rytmy fajnie płynęły (warto posłuchać i przeanalizować oryginał - jak gra tam Bonham).


Był to mistrz rockowego groove?u. Wielka szkoda, że tak wcześnie odszedł. Niestety, często świetni muzycy oraz ogólnie rzecz biorąc artyści nie są zbytnio uporządkowanymi ludźmi. Tacy giganci, jak m.in. Bonham, Hendrix, Pastorius, Michael Jackson (przykłady można byłoby mnożyć) odeszli zdecydowanie za wcześnie, a przyczyną była często ludzka głupota. Pomyślcie, ile wspaniałej muzyki mogliby jeszcze nagrać. Tak więc, gdziekolwiek jesteście i cokolwiek robicie - uważajcie na siebie.


W tym przykładzie można zagrać dodatkowy "ghost" na werblu z dwójki (zaraz po nucie głównej).


Teraz kolejny przykład - sam hi hat i ghosty na werblu. Warto czasem poćwiczyć tylko te dwie linie (bez stopy) i wsłuchać się, czy są one zagrane dostatecznie cicho i finezyjnie.


Tutaj możemy dodać akcent na werblu.


Potem dodajemy już stopę - ale prosto. Tylko jedno uderzenie na pierwszą ćwierćnutę taktu. Mamy tu dużo przestrzeni (bo nie ma gęstej stopy). Możemy tę sytuację wykorzystać i posłuchać, czy nasz groove fajnie "płynie".


Ten przykład może być już wstępem do słynnego rytmu Jeffa Porcaro - "Rosanna" z albumu "TOTO IV".
Mamy tu również sporo przestrzeni w linii stopy. Grając różne groove?y, trzeba walczyć właśnie o tę przestrzeń. Często wtedy rytm lepiej zażera.


Ten przykład to kolejna propozycja pracy w tzw. podzespołach. Mamy tu hi hat, "ghosty" i stopę. Nie ma z kolei głównego uderzenia w werbel. Warto dłuższy czas poćwiczyć właśnie w ten sposób. Możemy bardziej skupić się nad tym, co gramy na hi hacie, posłuchać, jak głośne są ghosty itd.


I oto doszliśmy do groove?u, jaki jest na płycie "TOTO IV".

Jest to wyjątkowy album w historii współczesnej muzyki. Nagrodzony aż sześcioma prestiżowymi nagrodami Grammy (nagroda amerykańskiego przemysłu muzycznego). Miałem to szczęście, że płyty tej zacząłem słuchać jako dzieciak w roku jej ukazania się (1982). Mieliśmy nagrany ten album na kasecie i nawet nie było tam nazwy zespołu. Pamiętam, że słuchaliśmy go na wakacjach w górach i że utwory te zrobiły na mnie kolosalne wrażenie. Spytałem ojca, co to za świetna kapela. Nie powiedział mi nazwy, tylko że grają tam jacyś Amerykanie. Dopiero potem odkryłem, że ci "Amerykanie" to właśnie TOTO?


Tutaj mamy wariant koncertowy, trochę różniący się od płytowego. Różnica jest w dodatkowym uderzeniu stopy w drugim takcie. Hi hat jest tutaj lekko rozwarty. Możliwe, że w warunkach koncertowych Jeff zdecydował się na ten zabieg, aby uzyskać więcej "poweru" w groove. Sam koncert oraz jego szkoła na VHS, to dwa najbardziej obszerne materiały dokumentujące grę Jeffa. Są skarbnicą wielu wspaniałych utworów i rytmów, które zostały zagrane wprost po mistrzowsku. Warto ten koncert chociaż raz zobaczyć. Mimo, że upłynęło już sporo czasu i w muzyce wiele się zmieniło, jego gra jest ponadczasowa? Do dzisiaj z wrażenia przechodzą mnie ciarki po plecach! (mowa o koncercie TOTO Live in Paris z 1991 roku).


Wreszcie moja ulubiona wersja Rosanny ze słynnej szkoły Jeffa. Mamy tu z kolei zdwojoną stopę z werblem (drugi takt). Jeff w sposób mistrzowski grał "ghosty" - są one subtelne i miękkie, a jego prawa ręka (technika gry na hi hacie) była po prostu genialna. Pamiętam, że kiedy zobaczyłem pierwszy raz tę szkołę i to wszystko, co on na niej zagrał - po prostu odpadłem. Chciałem automatycznie tak samo pięknie grać, ale jego gra była zbyt mistrzowska, a time, poziom artykulacji, muzykalności - nieosiągalny.

Podsumowując - trzeba po prostu duuużo ćwiczyć. Rytmy te nie są najłatwiejsze do opanowania, ale niewątpliwie będziemy mieli dużo satysfakcji i radości, jeżeli je okiełznamy choćby w podstawowym zakresie . Za miesiąc inne ciekawostki z rodziny shuffle!


Reklama