Tym razem głównym tematem będą płyty i groovy funkowe.

" /> Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Reklama

Poszukiwanie pulsu z T. Łosowskim, cz.6 Funk

Tym razem głównym tematem będą płyty i groovy funkowe.


Funk powstał w Ameryce w drugiej połowie lat sześćdziesiątych XX wieku. Funk to fuzja takich stylów, jak soul, jazz, rhythm and blues. Jest to stylistyka, w której bardzo ważną rolę odgrywa groove - struktura tej muzyki bardziej oparta jest na mocnym rytmie niż na melodii i harmonii.

Jeżeli ktoś chce zagłębić się w historię funk’u - odsyłam do płyt takich artystów, jak James Brown, The Meters, Parliament-Funkadelic, Earth, Wind & Fire, Tower of Power, The Commodores czy Kool & The Gang...  Ja natomiast opiszę kilka nowszych propozycji - zespołów i perkusistów, którzy odegrali w mojej edukacji znaczącą rolę (jeżeli chodzi o tę stylistykę).

Na początku sylwetka niezwykle utalentowanego angielskiego sidemana i świetnego bębniarza, Steve Ferrone.

W swojej karierze współpracował z takimi artystami, jak Slash, Chaka Khan, Eric Clapton, Tom Petty i Heartbreakers, Duran Duran i Scritti Politti… Pochodzi z muzycznej rodziny, a do grania na bębnach zachęciła go babcia.

Po raz kolejny widzimy, jak ważne są początki i sprzyjające warunki do rozwijania talentu. Ferrone kształcił się we Francji w Conservatoire de Musique de Nice i był pod silnym wpływem artystów i brzmienia z amerykańskiej wytwórni Motown. Czerpał także inspirację od perkusistów takich, jak Jack DeJohnette, Ringo Starr, Charlie Watts, Tony Meehan, Bernard Purdie, Grady Tate, Elvin Jones, Max Roach, Art Blakey, John Bonham, Clyde Stubblefi eld, Al Jackson Jr., Harvey Mason…  Ci ludzie wpłynęli na rozwój jego stylu, w którym jest sporo gry funkowej. Widzimy więc, że warto słuchać wielu perkusistów. Odwrotnością tej sytuacji jest tzw. "smutne zawężenie" - np. ktoś słucha tylko Portnoy’a, a ktoś tylko Dave Weckla… Oczywiście, nic im nie ujmując.

Ferrone stał się bardzo aktywny na scenie muzycznej we Włoszech i Francji, a potem w rodzinnej Anglii. Obecnie jego nazwisko znane jest w całym muzycznym świecie. Pierwszy raz usłyszałem go na płycie zespołu Duran Duran pt. "Notorious". Nigdy nie byłem specjalnym fanem tego zespołu. Wiem, że we wczesnych latach osiemdziesiątych mieli kilka fajnych popowych piosenek. Nie jestem też wielkim fanem tzw. perkusistów jednego zespołu (takich, jak np. Lars Ulrich, Roger Taylor, Larry Mullen, Joey Kramer, czy też inny Roger Taylor - stały perkusista Duran Duran). Osobiście wolę, jak za nagrywanie płyt biorą się sidemani.

Na szczęście podczas realizacji tego albumu w Duran Duran były kłótnie i w rezultacie za bębnami w studio zasiadł session man, Steve Ferrone. Kiedy pierwszy raz posłuchałem tej płyty, po prostu oniemiałem - świetne, osadzone funkowe groove’y, w dodatku zagrane z wielkim kunsztem i finezją. Od razu stałem się fanem tego człowieka. Polecam wam odkopać i chociaż raz posłuchać "Notorious" (zwłaszcza pod kątem gry Ferrone). Pierwszy prezentowany utwór z płyty to "Skin Trade". Mamy tu tak charakterystyczne dla muzyki funkowej cykliczne "wyprzedzenia" na hi-hacie ze stopą. Rytm jest dość powolny, hi-hat jest grany gęsto szesnastkami prawą ręką



Gra Ferrone jest mocno osadzona, a bębny brzmią potężnie. Tego typu groovy są bardzo przydatne i często wykorzystywane w piosenkach. Zachęcam do ćwiczeń. Pamiętajmy, że warto przy okazji uczyć się w miarę cicho grać na hi-hacie - ta umiejętność przydaje się później w studiu.

Kolejny rytm pochodzi z utworu "Hold Me". Mamy tu szybki beat. Zwróćcie uwagę, że hi-hat grany jest ćwierćnutami. Myślę, że jest to dość trudne (aby grany w ten sposób rytm się nie chwiał). Hi-hat jest otwierany lewą ręką na krótką chwilę (w trakcie grania rytmu).



Następny rytm to niezły "połamaniec". Przez dłuższy czas nie mogłem skumać, o co tu chodzi (dużo synkop, zmyłek i pauz w groovie). Rytm pochodzi z utworu pt. "So Misled". Steve na bębnach zagrał tu fenomenalnie. Polecam wszystkim tego posłuchać. Bębny grają tu świetny wstęp. Na początku nie wiadomo, o co chodzi i gdzie jest "raz". Później wchodzi cały band i wszystko się wyjaśnia.



Teraz groove z utworu pt. "Meet El Presidente". Mamy tutaj kolejny fajny, szybszy rytm z ćwierćnutowym hi-hatem (ćwierćnutowy hi-hat również popularny jest w rytmach gospelowych)



Ostatni przykład "Steve Ferrone’a" to utwór pt. "Proposition". Rytm ten jest grany obiema rękami na hi-hacie. Podstawa (stopa i werbel) są grane prosto. Natomiast "góra" (hi-hat) - oprócz tego, że jest grany obiema rękami, ma do zagrania częste "wyprzedzenia" o charakterze funkowym. Rytm w odsłuchiwaniu jest pozornie prosty - nie jest jednak łatwy do zagrania. Trzeba sporo czasu poćwiczyć, aby fajnie "płynął".



Teraz czas na jeden z moich ulubionych zespołów funkowych - Jamiroquai. Zespół ten - co ważne - ma swój niepowtarzalny rodzaj brzmienia. I pomimo, że często w ich nagraniach w miksie bębny są nieco "z tyłu" - robią poważną robotę. Na bębnach gra tutaj Derrick McKenzie.

Skupimy się na kultowej płycie tej formacji: "The Return of the Space Cowboy". Pierwszy rytm pochodzi z refrenu tytułowego utworu "Space Cowboy". Na hi-hacie gramy tu obiema rękami, akcentujemy i często "wyprzedzamy" wartości wraz ze stopą. Wyprzedzanie to wiąże się z charakterystyczną, funkową aranżacją utworu (gra gitary basowej pokrywa się w tych wyprzedzeniach z bębnami). Ten rytm proponuję uczyć się grać dość lekko (aby był zagrany z finezją, a nie topornie). Na werblu może warto zagrać tu klasycznie - tzn. bez rimshota.



Kolejny rytm pochodzi z instrumentalnego utworu pt. "Journey To Arnhemland" (ta sama płyta). Mamy tu cyklicznie powtarzający się schemat, który pasuje do charakteru utworu. Bardzo ważne są tutaj dwa uderzenia hi-hatu na końcu frazy. Hi-hat ten jest zagrany bez żadnych dodatkowych instrumentów (stopy, werbla). Ciekawie, zagrany na lekkim rozwarciu, w fajny sposób napędza cały rytm.



Teraz czas na Steely Dan. Pisałem sporo we wcześniejszych artykułach o tej kultowej formacji z USA. Jakiś czas temu za sprawą mego kolegi po fachu, Artura Malika, wpadł mi w ręce ich koncert z 2000 roku z Nowego Yorku, promujący płytę "Two Against Nature". Na bębnach zagrał tam Ricky Lawson - świetny sesyjny drummer współpracujący z wieloma wielkimi gwiazdami muzyki pop w USA. Ricky ma oczywiście czarny kolor skóry - dlatego jego groove świetnie płynie...

Groove pochodzi z utworu pt. "Green Earrings". Stopa gra tu bardzo ciekawe figury, przez co rytm ten jest niesamowicie funkowy. Polecam wam przerobić go.



Następny rytm to inny wariant powyższego (trochę więcej stopy).



Kolejny zespół, o którym chcę wspomnieć, a który ma lekkie "zacięcie" funkowe, to norweski D’Sound. Założyli go perkusista Kim Ofstad oraz basista Jonny Sjo, którzy poznali się w Berklee College of Music. D’Sound powstało w 1993 roku w Oslo, z wokalistką Simone Larsen. Z debiutanckiego albumu pt. "Spice of Life" proponuję utwór pt. "Saturdaynightlies".

Patria bębnów to podstawowy groove, zagrany jednak z wielką finezją i smakiem w niezbyt szybkim tempie. Mamy tu fajne ghosty (pomiędzy głównymi uderzeniami) i puls lekko podkreślony na "i" (hi-hat). Co ciekawe - zestaw Kima Ofstada przeważnie składa się ze stopy, werbla, hi-hatu i ride’u. Kim w nagraniach preferuje dość płytki i wysoko brzmiący werbel - co powoduje, że jego brzmienie jest dość funkowe. Kim też jest specjalistą od prostych, ale bardzo fajnych zagrywek. Jedną z nich zaprezentowałem pod koniec tego groovu (krótkie tremolo na werblu, otwarty hi-hat i uderzenie z rimshotem, które wszystko zamyka i następuje pauza). Zagrać to nie jest tak trudno - gorzej, aby takie fajne zagrywki wymyślać.



Teraz czas na księcia czyli Prince i jego album "Musicology". Moim zdaniem - jeden z najlepszych, które nagrał. Na płycie jest bardzo wiele ciekawych groovów, zahaczających o stylistykę funkową. Proponuję utwór pt. "Dear Mr. Man". Mamy tu bardzo funkujący groove. Cyklicznie otwierany hi-hat, przednutki, mądrze porobione pauzy w groovie. Pragnę podkreślić to, co pisałem już wcześniej, że komponując i aranżując utwór nad każdym rytmem łamano sobie głowę, aby pasował do charakteru utworu, aby przyjemnie płynął i był bazą dla reszty instrumentów. Ważna jest tu też partia basu (sekcja rytmiczna).



Następny rytm pochodzi z utworu pt. "Natives", z płyty basisty Victora Wootena "Soul Circus". Wooten to obok Mike’a Porcaro i Nathana East’a, jeden z moich ulubionych basistów. Mamy tu bardzo żywy funkowy rytm. Sporo przednutek, mocna stopa i werbel. Na bębnach gra tutaj Dennis Chambers, mistrz gry oscylującej wokół fusion - funk. Ten świetny album jest z 2005 roku. Victor ma w sobie tak dużo pokory, że w jednym z utworów na płycie składa hołd wielu swoim kolegom basistom. Co ciekawe - basiści ci nadal żyją.



Kolejny funkowy zespół, który gdzieś tam odcisnął na mnie swoje piętno, to Soul II Soul. Grupa ta została założona w Londynie w 1988 roku. Jej styl to mieszanka funku, rhythm&bluesa i elektronicznej muzyki tanecznej. Proponuję groove z albumu "A New Decade" - utwór pt. "Love Come Through". Jest tu bardzo interesujący funkowy beat, dodatkowo zagrany w shuffle (jeden z moich ulubionych). Bardzo ważną rolę odgrywają tu ghosty na werblu. Hi-hat jest cyklicznie otwierany. Stopa musi być bardzo precyzyjnie grana (m.in. ze względu na shuffl e). Każda nierówność spowoduje, że rytm będzie się chwiał.



Ostatni rytm to już moja funkowa propozycja. Jest tu moment, w którym obie ręce grają na werblu. Są też elementy paradidla (pomiędzy werblem i hi-hatem). Hi-hat jest charakterystycznie wyprzedzany, co podkreśla funkowy charakter groovu.







Reklama