Tym razem zapraszam do stylistyki reggae.

" /> Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Reklama

Poszukiwanie pulsu z T. Łosowskim, cz.8 Na Jamajkę!

Tym razem zapraszam do stylistyki reggae.


Reggae to dość egzotyczny styl, który przewija się cały czas w kalejdoskopie współczesnej muzyki rozrywkowej. Powstał pod koniec lat 60-tych na Jamajce. Muzykiem, który rozpropagował reggae, był Bob Marley. Reggae’owe beaty rytmiczne są bardzo rozpoznawalne i charakterystyczne.

Zaprezentuję wam jak zwykle szereg różnych przykładów. Zwróćcie uwagę, w jak różny sposób można grać reggae. Każdy ze wspaniałych bębniarzy, na których grę będę się powoływał, przepuszcza ten styl przez swoją osobowość. Myślę, że analizowanie tego może być bardzo ciekawe i pomoże każdemu znaleźć tutaj coś dla siebie.

Zapraszam zatem do przeczytania tekstu oraz zapoznania się z nutami i nagraniami audio. Pierwsza płyta to kultowy album Stinga pt. "The Dream of the Blue Turtles"; utwór pt. "Love is the Seventh Wave". Na bębnach gra tu świetny Omar Hakim. Mamy tutaj stopę graną razem z rimem na drugą i czwartą ćwiartkę. Ważne tu jest umiejętne "pulsowanie" i akcentowanie na hi-hacie, który grany w ten sposób wspaniale uzupełnia się ze stopą i rimem. Gdzieniegdzie można dodać drobne wstawki na kotłach i np. splash’ach. Trzeba jednak pamiętać, aby robić to w reggae’owym pulsie i z dużym wyczuciem. Do Omara Hakima będę jeszcze powracał w przyszłych artykułach. Jego wspaniały luz i time oraz groovy są godne uwagi i głębszej analizy.



Teraz powrócę na chwilę do wspominanej już przeze mnie we wcześniejszych odcinkach płyty Jeffa Becka pt. "Guitar Workshop". Na płycie tej wspaniale zagrał Terry Bozzio. Jest tam jeden utwór o stylistyce rock - reggae. Tytuł utworu to "Behind the Veil". Mamy tutaj potężne wejście na bębnach, słynne chinki "Terriego" oraz jego sposób pulsacji, feelingu. Konstrukcja tego rytmu opiera się głównie na stopie i hi-hacie. Stopa jest grana na "dwa" i "cztery" a hi-hat grany i akcentowany jest obiema rękami. To jest podstawa. Dodatkowo Terry Bozzio używa tomów w przejściach oraz różnych blach (belli, chinek itp.). Jego gra jest szalenie interesująca i kolorowa. Bębny współgrają ze wspaniałą gitarą Jeffa Becka, tworząc barwną, muzyczną opowieść.



Kolejny przykład reggae, który polecam, jest w wykonaniu mistrza Steve Gadda. Przytoczę przykład z jego kultowej szkoły pt. "In Session". Jest tam taki moment, gdy basista Will Lee gra na harmonijce. Steve Gadd podkłada w tym momencie reggae’owy groove. Zasada w schemacie fundamentu rytmicznego jest podobna - stopa na "dwa" i "cztery". Świetne są natomiast charakterystyczne "gaddowskie" wstawki. Szkoła ta do dzisiaj robi na mnie olbrzymie wrażenie. Sposób gry i time Steve Gadd’a jest tutaj absolutnie niewiarygodny. Patrząc z perspektywy czasu ta szkoła w ogóle się nie zestarzała. Polecam wszystkim!



Następny przykład to legendarny The Police i utwór "Walking on the Moon", gdzie na bębnach gra niesamowity Steward Copeland. Fajnie zobaczyć jeden z koncertów z ich trasy z 2008 roku (jest na You Tubie). "Walking on the Moon" to utwór o charakterze reggae’owym. Stopa też uderza tu na "dwa" i "cztery", ale tempo jest szybsze. "Góra" - czyli hi-hat, werbel, kotły - ma tu więcej roboty. Gra Copelanda jest (jak zawsze) niezwykle barwna i bardzo żywiołowa. Używa dużo przednutek na hi-hacie, są momenty, że zagęszcza rim na werblu. Dodatkowo uderza czasami w splashe oraz w słynne "tamoskie" rototomy, które w tym utworze świetnie się komponują brzmieniowo z całym zestawem (podobne ma Simon Phillips). Ucząc się tego rytmu trzeba zwrócić uwagę na hierarchię ważności. Na początku warto opanować podstawowy rytm i przez dłuższy czas w taki sposób go pograć. Potem z czasem można spróbować pododawać różne akcenty i uderzenia na innych instrumentach.



Z czasem warto przeanalizować te "dodatki", przejścia i "smaczki" w reggae, aby próbować grać "stylowo". Nie ma nic gorszego, niż stosować w muzyce nieodpowiednie i nie pasujące narzędzia. Brzmi to później fatalnie i pasuje jak "wół do karety". Ta zasada tyczy się każdej stylistyki. Każdy styl ma swoje prawa, swoje dynamiki i swoje charakterystyczne groovy, zagrywki, przejścia itp.

Kolejny świetny bębniarz to Dave Weckl. Przy okazji - podpatrujcie i porównujcie, jak ci wielcy muzycy grają różne stylistyki, jak je interpretują. Każdy gra trochę inaczej i od każdego z nich możemy się czegoś nauczyć. Okazją, aby podpatrzeć, jak Weckl gra reggae jest np. jego szkoła, którą nagrał z perkusjonistą Walfredo Reyes Sr. W szkole tej demonstrują, jak zestaw perkusyjny i inne instrumenty perkusyjne (z zestawu tzw. "przeszkadzajek") pracują razem. Obaj muzycy poruszają się po różnych ciekawych stylach muzycznych. Mamy tam m.in. reggae. W groovie Weckla stopa jest na "trzy". Dość skomplikowane jest tu granie na hi-hacie. Są nuty, które uderzamy ręką, a inne nogą. Noga i ręka na hi-hacie uzupełniają się. Jest to dość trudne do opanowania (aby precyzyjnie i swobodnie to grać). Proszę też zwrócić uwagę na to, aby stopa była równo z rimem na werblu (aby pomiędzy nimi nie było brzydkich flamów).



Kolejny rytm gra mistrz groovu - Jeffrey Porcaro. Utwór pt. "Somewhere Tonight" z płyty Fahrenheit (Toto). Partia bębnów w tym utworze to majstersztyk. Świetny szybki groove, w którym stopa jest na każdą ćwiartkę. Mamy tu werbel na "trzy" oraz hi-hat, który delikatnie podbija niektóre wartości, akcentując je. Partia bębnów w tym utworze przedzielona jest znakomitymi wstawkami timbalesów i innych przeszkadzajek. Wszystko zagrane jest po mistrzowsku - z wielką muzykalnością, swobodą i precyzją.



Teraz czas na prawdziwy zespół grający reggae z górnej półki tej stylistyki - czyli Steel Pulse, pochodzący z Wielkiej Brytanii. Na bębnach gra tutaj Steve ‘Grizzly’ Nisbett. Muszę przyznać, że time tego bębniarza zrobił na mnie duże wrażenie. Proponuję rytm z utworu pt. "Prodigal Son". Mamy tutaj stopę uderzającą na każdą ćwiartkę. Na werblu uderzamy na "trzy" oraz na "cztery i". Dzięki temu otrzymujemy bardzo fajny i taneczny podział rytmiczny. Nisbett jest mistrzem takich rytmów.



Następny rytm to inna wersja powyższego rytmu, ale z rimem. Mamy tutaj również więcej różnych smaczków i akcentów.



Kolejny rytm (również grany przez Nisbetta) jest w stylistyce rock - reggae. Tempo jest dość wolne. Ważna jest tu rola hi-hatu, który jest akcentowany na "i". Dzięki temu otrzymujemy fajny, kołyszący, reggae’owy charakter. Groove pochodzi z utworu (nie znam tytułu), który był wykonywany przez Steel Pulse na ich koncercie podczas największego festiwalu Reggae w Europie - Rototom Sunsplash.



Teraz czas na wielki przebój najbardziej znanego przedstawiciela Reggae - Boba Marley’a, czyli "No woman, no cry". Mamy tutaj prosty reggae’owy groove. Stopa jest na trzecią ćwiartkę. Rim również jest na trzecią ćwiartkę razem ze stopą. Hi-hat "gra" tutaj wartości rytmiczne, które są charakterystyczne dla rodziny shuffle.

Często jest tak, że różne stylistyki wzajemnie się przenikają. Mamy też reggae połączony z shuffle. Na marginesie - warto inwestować czas w ćwiczenie shuffle. Pamiętajcie, że jak będziecie fajnie shufflować, to będziecie mieć także zadatki, aby np. fajnie swingować (jazz).



Bardzo dobrym przykładem połączenia reggae i shuffle jest następny przykład. Groove z utworu piosenkarki Adele pt. "Set Fire to the Rain". Remix tej piosenki w reggae zrobił niejaki Reggaest. Mamy tu stopę z rimem na trzecią ćwiartkę, a hi-hat to typowe shuffle. Bardzo ładnie to się łączy. Tempo jest raczej wolne. Groove fajnie "płynie".



Kolejny przykład, który proponuję nie pochodzi z żadnej płyty. Bywa jednak grany w zespołach reggae’owych i co jakiś czas można go usłyszeć - jest to tzw. "fast reggae". Stopa jest na każdą ćwiartkę. Werbel jest na trzy, a hi-hat grany jest obiema rękami. Ze względu na bardzo szybkie tempo, wyzwaniem jest utrzymanie rytmu w ryzach przez dłuższy czas.



Ostatni przykład to utwór, do przesłuchania którego bardzo was zachęcam. Świetna płyta Johna Patitucci’ego "On the Corner" i utwór pt. "Kingston Blues". Żeby było śmieszniej, moim zdaniem utwór powinien nazywać się Kingston Reggae - bo charakter groovu jest wybitnie reggae’owy. Utwór jest genialny, a jeszcze bardziej genialny jest mistrz Colaiuta, który zagrał tu tak, że ilekroć tego słucham to opada mi szczęka. Vinnie moduluje ten groove i wokół tego dogrywa genialne rzeczy, robi wariacje, przekształca i muzycznie bawi się tym, co gra. Zagrał z tak niewiarygodną finezją oraz niesamowitą wyobraźnią... Słuchając tego przekonuję się cały czas, że Vinnie jest Wielkim Mistrzem. Vinnie - podobnie, jak Gadd, Porcaro, Bonham - zmienił i rozszerzył horyzonty grania na bębnach... a nam pozostaje się do tych mistrzów jakoś nieudolnie zbliżać...

I tym optymistycznym akcentem kończę ten odcinek, pozdrawiając was serdecznie. Zapraszam na następną dawkę rytmów za miesiąc!




Reklama