Trzecia odsłona pop.

" /> Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Reklama

Poszukiwanie pulsu z T. Łosowskim, cz.16 Pop ze smakiem odc. 3

Trzecia odsłona pop.

Tak, jak pisałem wcześniej, podaję wam przykłady ciekawych popowych groove’ów, zaczerpnięte z muzycznie ambitniejszych popowych produkcji. Tym razem przedstawię pewną kultową formację oraz jednego legendarnego faceta. Najpierw kapela. Drodzy czytelnicy - zespół Level 42!

Niestety, nie święcą triumfów popularności w naszym kraju, ale jest to tylko dowód na to, że grają zbyt ambitny pop, jak na możliwości przeciętnego odbiorcy rodem z nad Wisły. Kiedy byli kilka lat temu w Polsce, oględnie mówiąc - tłumów na koncercie nie było… Oczywiście (podobnie, jak z koncertami TOTO) przyszli głównie sami muzycy. Muzycy - zwłaszcza ci, którzy szukają inspiracji i zwracają uwagę na jakość wykonania, przeważnie kojarzą i cenią Level 42. Natomiast reszta narodu nie wie, czy to jakiś poziom w grze komputerowej, czy też nazwa sklepu z ciuchami…

Level 42 został założony w 1979 roku przez gościa, który stał się później ikoną dla wszystkich basistów, grających techniką kciukową - tzw. "slappingiem". Żeby było śmieszniej, Mark King - bo to o nim mowa - zaczynał jako perkusista. Będąc perkusistą, szukał kogoś, kto grałby na gitarze basowej. Po bezowocnych poszukiwaniach sam niechętnie rozpoczął naukę gry na tym instrumencie (mając 21 lat). Wtedy też postanowił uczynić z gitary basowej instrument prowadzący. Podczas koncertów w Austrii Mark King utracił swój zestaw perkusyjny, gdyż był zmuszony go sprzedać, aby kupić bilet powrotny do domu i od tego momentu stał się basistą.

To niesamowita historia gościa, który niejako mimo woli, a nawet mimo braku wielkiego entuzjazmu wobec tego instrumentu, stał się wybitnym basistą.

King zasługuje na najwyższe uznanie z jeszcze dodatkowych powodów - jest również frontmanem i wokalistą. Kiedy wsłuchamy się w jego partie wokalne, możemy zauważyć, że często są one w opozycji time’owej do jego gry na basie. Wszystko układa i synchronizuje na bieżąco, i to w idealnym time’ie. Jest to bardzo trudne i świadczy o muzycznym geniuszu tego artysty.

Level 42 miał świetnych perkusistów. Pierwszy to Phil Gould, potem zastąpił go Gary Husband. Phil Gould był współzałożycielem zespołu i nagrał z nim osiem płyt. Stworzył własny styl popowego grania. Jest rozpoznawalny poprzez jego grę na hi-hacie, różne fajne zagrywki czy też charakterystyczne dla niego przejścia. Sposób grania przez niego groove’ów w piosenkach, czasami porównywany był do stylu gry Jeffa Porcaro.

Po jego odejściu z zespołu za bębnami zasiadł Gary Husband. Tego perkusisty szczególnie lubię słuchać na płytach giganta gitary - Allana Holdswortha. Swego czasu doznałem niezłego szoku, kiedy zobaczyłem Husbanda w roli pianisty i klawiszowca. Grał jako klawiszowiec w dość "groźnych" zestawieniach - np. z Simonem Phillipsem, Billy Cobhamem, czy też z Johnem McLaughlinem - gdzie na bębnach grał Vinnie… Jako ciekawostkę napiszę wam, że natknąłem się na YouTube na solo (dwa zestawy), gdzie na zmianę gra Vinnie i Husband.

Proponuję przejść teraz przez kilka utworów Level 42, w których są nie tylko fajne popowe rytmy, ale są to po prostu przebojowe kawałki. Pierwszy przykład pochodzi z płyty "True Colours". Mamy tu podstawowy beat na stopie i werblu. Struktura hi-hatu to szesnastki. Phil dodaje tu tzw. "piątkę" - czyli five stroke rolls. Ten rodzaj gry na hi-hacie spotykany jest m.in. u Stewarda Copelanda czy później u Vinniego Colaiuty.



Teraz czas na najbardziej znany album tej grupy - "Running In The Family" i utwór pt. "Children Say". Mamy tu świetny popowy groove, który znakomicie współgra z partią basu. Co ciekawe - hi-hat grany jest ćwierćnutami, a nie ósemkami. Phil Gould robi też fajne wstawki na werblu (krótkie tremolo w trakcie grania tego beatu). Jest to rzecz charakterystyczna dla jego stylu gry. Sam utwór to genialna kompozycja popowa (zachęcam wszystkich do posłuchania).



Kolejny utwór pochodzi również z tego albumu. Tytułowy "Running In The Family" to świetna kompozycja, która zaczyna się mocnym groovem i charakterystycznym riffem klawiszy. Mamy tu nasz podstawowy rytm (raz stopa, raz werbel). Gdzieniegdzie stopa uderza dwa razy. Hi-hat gra ósemkowo. Wiele piosenek popowych opartych jest o tego typu groove’y. Ćwicząc, należy pamiętać o tym, aby umieć taki beat przez dłuższy czas utrzymać, grając równo i precyzyjnie. Zróbcie sobie mały eksperyment - nagrajcie z zegarkiem w ręku 5 minut takiego rytmu, a potem wnikliwie i krytycznie (sami w stosunku do siebie) odsłuchajcie. Można wyciągnąć wiele wniosków.



Następny przykład również pochodzi z tej płyty. Tytuł utworu "The Sleepwalkers". Phil Gould ciekawie wykorzystał w tym groove’ie dwa hi-haty. Sposób, w jaki to zrobił, jest bardzo efektowny na nagraniu. Często właśnie ważną rolę odgrywają takie smaczki. Kiedyś pisałem wam, że posiadanie drugiego zamkniętego hi-hatu może być bardzo inspirujące.



Teraz czas na płytę "Guaranteed" i utwór pt. "Set Me Up". Na bębnach gra tu już Gary Husband. Mamy tu bardzo interesujący rytm popowy, w którym ważną rolę pełni stopa. Na hi-hacie możemy grać ósemkami lub szesnastkami. Szesnastkami jest o wiele trudniej. Trzeba mieć dość duży zasób techniki w prawej ręce (aby przez dłuższy czas utrzymać szybkie szesnastkowe tempo). Niewielu perkusistów umie zagrać groove z szesnastkowym hi-hatem w szybkim tempie, utrzymując go odpowiednio długo i robiąc to dodatkowo z finezją.



Ostatni przykład pochodzi z najnowszej płyty pt. "Retroglide". Utwór nosi tytuł "The Way Back Home". Mamy tu nie tylko świetną piosenkę, ale też rewelacyjny groove popowy. Jest tu dość dużo uderzeń na stopie, ale są one uporządkowane i ma to wszystko sens. Tak, jak wcześniej pisałem - ucząc się nowej partii bębnów, aranżując ją - wszystko musi być uzależnione od rodzaju muzyki, klimatu utworu, riffów, partii basu itd. Użyłem tu dość wysokiego werbla piccolo (podobny jest w nagraniu). Zwróćcie też uwagę na hi-hat, który otwierany jest cyklicznie w tym samym miejscu. Mamy wtedy do czynienia z pewną aranżacyjną konsekwencją.

Perkusista musi umieć zagrać coś konsekwentnie, umieć zagrać zaaranżowane partie co do jednej nuty. Tak chciał kompozytor i trzeba to uszanować. Co innego muzyka improwizowana (np. jazz), a co innego aranżowana (pop music).



Teraz czas na wspomnianego przeze mnie faceta. Muzyk, producent, kompozytor, twórca wielkich popowych utworów - Nik Kershaw.
W Polsce (jak zwykle) mało znany. Ale uwaga! Grał z nim Jeff, Vinnie oraz Simon Phillips. Zawsze wychodziłem z takiego założenia: skoro gość zaprasza do swojej muzyki takie ikony bębnów - warto tego posłuchać. Dla mnie nie ma bezwartościowych utworów (niezależnie od stylu muzyki), kiedy na bębnach gra Porcaro czy Colaiuta. Kershaw to brytyjski wokalista i gitarzysta. Zanim zdecydował się na karierę solową, grał i śpiewał w wielu grupach undergroundowych. Największy sukces odniosły dwa jego albumy: "Human Racing" i "The Riddle". Osobiście wolę następne jego albumy (na których grali wymienieni przeze mnie wcześniej wybitni sidemani).

Jeden z moich ulubionych to trzeci album pt. "Radio Musicola". Jest tam sporo świetnych utworów. Np. szybki kawałek "Don’t Let Me Out of My Cage". Na bębnach gra Simon Phillips. Mamy tu bardzo żywy groove. Punkt ciężkości w tym rytmie oparty jest na gęstym werblu, z którym fajnie uzupełnia się stopa.



Teraz płyta "The Works", na której zagrali Colaiuta i Porcaro. Proponuję na sam początek utwór pt. "Cowboys & Indians". Sam Vinnie, zapytany o dziesięć nagranych przez niego utworów, z których jest naprawdę dumny, wymienił również ten. Stwierdził, że lubi grać na ¾, bo jest bardzo dużo interesujących możliwości i ciekawych zagrywek, które można wykorzystać w tym metrum. Mamy tu właśnie metrum na trzy. Oprócz tego Vinnie, grając obiema rekami na hi-hacie, akcentuje puls na "i", dodaje "piątki" oraz splashe (jego gra jest jak zwykle kolorowa i pełna pomysłów).



Następny przykład to refren tego samego utworu. Zmienia się stopa, która w refrenie gra na każdą ćwiartkę. Z kolei pierwsze uderzenie werbla jest na czwartą szesnastkę, a drugie na trzecią ćwierćnutę. Dodatkowo Vinnie pomiędzy hi-hatem a werblem często gra tzw. "piątkę" czyli "five stroke rolls".



Kolejny utwór z tej płyty (jeden z moich ulubionych) nosi tytuł "Don’t Ask Me". Stopa z werblem w głównym beacie gra dość miarowo, cyklicznie i prosto. Za to partia hi-hatu zagrana jest bardzo niekonwencjonalnie. Mamy tu liczne pauzy i uderzenia, które uzupełniają stopę i werbel. Co ciekawe - Vinnie zagrał tu jedno z najbardziej niesamowitych przejść w historii muzyki popowej (na YouTube różni perkusiści próbują przeanalizować, co wykonał Vinnie w tej piosence). Moim zdaniem mamy tu przebłysk jego geniuszu, artyzmu, finezji i smaku muzycznego.



"15 Minutes" to kolejna płyta Kershawa. Znajdziemy tu utwór pt. "Your Brave Face". Na bębnach gra niezwykle utalentowany, młody czarny bębniarz - Steve Washington. W utworze tym gra mocny, osadzony, tłusty groove. Struktura stopy i werbla jest dość prosta, natomiast na hi-hacie mamy tzw. "trójki" (ósemka i dwie szesnastki grane cyklicznie). Dodatkowym atutem jest świetne brzmienie bębnów na tej płycie - bardzo przyjemnie się tego słucha.



Ostatnie dwa utwory pochodzą z płyty "You’ve Got To Laugh", na której zagrał Simon Phillips. Pierwszy nosi tytuł "Old House" i jest na 5/4. Simon rewelacyjnie go zagrał, a brzmienie jego bębnów wprost powala. Oprócz bardzo precyzyjnie zagranych groovów, usłyszymy tu melodyjne kotły Simona w znakomitych przejściach.



Ostatni utwór to "She Could Be The One". Prezentowany rytm pochodzi z refrenu piosenki. Mamy tu ride grany na "i" oraz dwa werble (główny i piccolo). W nagraniu tym Simon używa jeszcze swego gong bass drum. Rewelacja!


Podsumowując - muzyka popowa skierowana jest raczej do szerszych mas. Jest to przeważnie muzyka instrumentalno- wokalna (piosenki). Partie bębnów są tu bardziej oszczędne (niż np. w fusion) oraz przeważnie ściśle zaaranżowane. Jest to dobra szkoła grania na bębnach - wymaga świetnego time’u, groovowego podejścia do grania oraz dyscypliny (aby grać tylko to, co konieczne).

Reklama