Tematem lekcji będą rytmy nieparzyste. Jak zwykle podam kilka przykładów z moich ulubionych płyt.

" /> Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Reklama

Poszukiwanie pulsu z T. Łosowskim, cz.20 Nieparzyście

Tematem lekcji będą rytmy nieparzyste. Jak zwykle podam kilka przykładów z moich ulubionych płyt.

Tytułem wstępu chciałbym napisać kilka ważnych słów. Wielu młodych perkusistów fascynuje się takimi kapelami, jak np. Dream Theater, Porcupine Tree czy też Planet X… Grają tam fantastyczni perkusiści, a muzyka składa się z wielu "połamanych", nieparzystych rytmów. Jeżeli kogoś interesuje "progresywny rock", warto iść w tym kierunku, poznawać groovy i się rozwijać. Teraz jednak najważniejsza teza - zanim rozpoczniemy naukę rytmów nieparzystych, proponowałbym PRZEĆWICZYĆ PORZĄDNIE RYTMY PARZYSTE! (4/4) Wielu perkusistów powiela ten podstawowy błąd - próbują brać się za naprawdę trudne rzeczy, a nie potrafią zagrać i utrzymać w sposób profesjonalny podstawowych beatów. Musimy pamiętać o tej właściwej kolejności, bo inaczej będziemy oszukiwać i grać "wszystko i nic". Mając porządny fundament, czyli rzetelnie przerobione podstawowe beaty, artykulację, precyzję i dobry time - możemy brać się za dziedzinę pt. "odd time", czyli różne groove’y nieparzyste.

Na początek weźmiemy na tapetę jeden z moich ulubionych zespołów progresywnych - Planet X. Jak wiemy, gra tam sam wielki mistrz takiego grania - Virgil Donati. Jako edukator z całą świadomością mogę napisać, że Virgil swoją grą przewyższa wielu uznanych perkusistów tego gatunku. Virgil góruje nie tylko techniką czy szybkością, ale również artykulacją, precyzją, pomysłami… Ostatnio wpadła mi w ręce jego najnowsza płyta pt. "In this life". Jest tam kilka utworów, które zwalają z nóg. Pojawia się też orkiestra symfoniczna… Duże formy… Świetnie to wszystko brzmi i świetnie się tego słucha. Może kiedyś, przy jakiejś okazji, będzie czas, abym więcej napisał o tej płycie.

Póki co przechodzimy do wcześniejszych dokonań grupy Planet X, której Virgil jest członkiem. Płyta "Moonbabies" i tytułowy utwór pt. "Moonbabies". Mamy tu ciężki rockowy beat na 11/4. Proponuję liczyć to w systemie 6 i 4. Hi-hat proponowałbym grać tu z akcentowaniem na "raz" (co druga szesnastka). Pomocna może się okazać technika Moeller’a. Wielokrotnie zaznaczałem, że warto ją ćwiczyć - chociażby po to, aby fajnie zagrać tego typu groove. Stopa i werbel w tym przykładzie zagrane są dość mocno i klarownie. Jedyny, ale zarazem podstawowy problem, to liczenie (aby nie wypaść z "jedenastki"). Musimy grać frazowo rytmy nieparzyste! Na późniejszym etapie - warto podkreślać "raz" na początku taktu np. przez jakiś dyskretny akcent na hi-hacie, splashu czy też crashu. Ta zasada dotyczy w ogóle wszystkich rytmów nieparzystych. Grający bębniarz, jego koledzy - muzycy oraz słuchacze muszą wiedzieć i słyszeć lub też czuć, gdzie jest "raz".



Przechodzimy teraz do Joe Satrianiego i płyty, o której kiedyś już wspominałem - "Super Colossal". Proponuję utwór "The Meaning of Love" - przepiękną balladę o nieparzystym rytmie 7/8. Zasady grania tego rytmu są podobne do poprzedniego przykładu. Hi-hat szesnastkowy z lekkim akcentowaniem na co drugą nutę. Stopa z werblem w miarę klarowne i czytelne. Co do liczenia - proponuję na 4 i 3. Trzeba dążyć do takiej sytuacji, że po pewnym okresie ćwiczenia takiego groovu, już bardziej "czujemy" to nieparzyste metrum (a nie liczymy). Nie można wiecznie liczyć na liczenie. Ostatecznie granie nie powinno polegać na liczeniu, ale na wyczuciu, fajnych emocjach, zabawie i muzykowaniu.



Kolejny przykład to powrót na chwilę do Willa Kennedy’ego. Nie tak dawno pisałem o nim sporo. Ostatnimi czasy natknąłem się na tzw. Will Kennedy - Zildjian Lessons. Will prezentuje tam świetny nieparzysty groove na 5/4. Zachęca on, aby w trakcie grania nie liczyć do pięciu, tylko skupić się na wartościach stopy i werbla w groovie, i myśleć właśnie tymi wartościami. Pod koniec taktu mamy szybsze wartości (szesnastki), dlatego proponuję - zwłaszcza na początku - ćwiczyć to w nieco wolniejszym tempie.



Teraz rytm nieparzysty z płyty basisty Victora Wootena pt. "Soul Circus" z utworu "Stay". Metrum na 11/8. Ten przykład jest dość prosty do nauki. Warto tylko pamiętać o graniu w systemie 6 + 5. Stopa i werbel grają wartości ósemkowe. Hi-hat również gra ósemki - uwaga na akcentowanie. Na późniejszym etapie można dołożyć przednutki na werblu.



Kolejny przykład pochodzi z koncertowej płyty zespołu Karizma pt. "Document". Jest to skład super muzyków, który powstał w Los Angeles w słynnym klubie Backed Potato. Na klawiszach gra David Garfield, na gitarze Mike Landau, na basie Neil Stubenhaus oraz Vinnie Colaiuta. Pismo Modern Drummer nagrodziło tę płytę jako jeden z najlepiej zagranych i zrealizowanych koncertów o stylistyce fusion. O Vinnie’m napisali, że po raz kolejny udowadnia, że nie istnieje dla niego nic niemożliwego na akustycznym zestawie. Otwierający album utwór pt. "Heavy Resin" jest na 11 i to, w jaki sposób zagrał go Colaiuta, po prostu powala. Nie dość, że rytm ciągle ewoluuje, a Vinnie gra z wielka swobodą i wyobraźnią, to jeszcze pod koniec gra tu solo… (wszystko na 11/8). Przytaczam wam schemat groovu:



Struktura stopy jest spójna z partią basu. Na werblu, oprócz głównych uderzeń, mamy pojedyncze i podwójne przednutki. Na hi-hacie Vinnie (jak zawsze) gra w różnorodny sposób. Momentami ten hi-hat jest rozwarty, momentami zamknięty, chwilami zagęszczony szybszymi wartościami, otwierany w różnych momentach. Ten rytm polecam zdecydowanie bardziej zaawansowanym perkusistom.

Teraz przejdę do kultowej płyty Stinga (gdzie również gra Vinnie) pt. "Ten Summoner’s Tales". Jest to moim zdaniem jedna z najlepszych płyt Stinga. Sting zawsze grał ze świetnymi perkusistami. Na początku w The Police pracował ze Stewartem Copelandem, potem już w swoim solowym projekcie grał z Omarem Hakimem, Manu Katche oraz z Vinnie Colaiutą. Właśnie na "Ten Summoner’s Tales" Vinnie zadebiutował ze Stingiem. Był to wielki progres i power (tak można opisać tracki, które Colaiuta nagrał na tę płytę). Jest to jedna z nielicznych wypromowanych płyt popowych w światowym showbiznesie, na której było tak dużo piosenek z nieparzystymi rytmami (głównie za sprawą Vinniego). Do dzisiaj ta płyta robi na mnie ogromne wrażenie - fajne pomysły, melodyjne tematy oraz gra Vinniego… Na początek proponuję utwór pt. "Love Is Stronger Than Justice" i beat ze zwrotki. Podobnie, jak w pierwszych przykładach tego odcinka, mamy tu bardzo czytelną stopę z werblem i szesnastkowy hi-hat (pamiętać należy o akcentowaniu). Poziom trudności nie jest zbyt duży, trzeba jednak zwrócić uwagę na metrum - 7/8.



Teraz czas na kultowy utwór z tej płyty - "Seven Days". Metrum to 5/8. Stopę mamy na pierwszą i czwartą szesnastkę, a werbel na siódmą. Akcenty na hi-hacie są co czwartą szesnastkę. Cały efekt jest wtedy, kiedy gramy ten beat razem (wszystkie instrumenty na raz). Świetnie brzmi stopa z werblem, która gra na 5 na tle przesuwających się akcentów na hi-hacie co czwartą szesnastkę. Jest to bardzo trudne - trzeba zagrać bardzo precyzyjnie.



Kolejny utwór z tej płyty to "Saint Augustine In Hell". Mamy tu znakomity groove, również na 7/8. Bardzo ciekawa kwestia to przesuwający się ride na tle stopy i werbla. Stopa i werbel grają ciągle ten sam schemat. Ride natomiast w pierwszym takcie jest na raz, a w drugim na "i" - czyli "pod włos". Jest to tzw. dwutaktowiec" (cały groove’owy cykl trwa dwa takty).



Ostatni utwór Stinga, który teraz zaprezentuję, pochodzi z kolejnej płyty pt. "Merkury Falling" i nosi tytuł "Twenty Five to Midnight". Metrum na 7/8 . "Góra" - czyli hi-hat i werbel - grają taki sam, w miarę prosty schemat. Całą robotę wykonuje tutaj przesuwająca się "na tle" tego nieparzystego groovu, stopa. Dodatkową "atrakcją" jest crash, który "sygnalizuje" nam "raz". Powiem wam, że dość trudno się to gra - ale spróbujcie oczywiście na własnej skórze.



Teraz wspomnę jedną z pierwszych moich szkół, z którą kiedyś, bardzo dawno temu, ćwiczyłem. Dave Weckl - "Contemporary Drummer + One". Był tam utwór pt. "Island Magic". To było moje pierwsze zetknięcie z rytmem na 7/8. Kiedy spojrzymy w nuty, zobaczymy, że schemat jest oparty o szesnastki, w tym o fragment paradidla. Jest też tu sporo ghostów. Drugi takt różni się ciut inną stopą (pod koniec taktu). Na początku warto to (tradycyjnie) pograć w wolniejszym tempie. Później (w końcowej fazie nauki) możemy dodać gęsty hi-hat lewą nogą.



Na koniec Gavin Harrison - bębniarz, którego gra, warsztaty i projekty, w których się udziela, w ostatnim czasie są bardzo popularne. Gavin jest specjalistą od różnych nietypowych i połamanych groove’ów. Natknąłem się na jego warsztaty dla PASIC - największej światowej organizacji perkusyjnej, gdzie prezentuje m.in. rytmy nieparzyste. Oba prezentowane groovy są na 7/8. Na początku Gavin prezentuje bardziej "zagęszczoną" wersję. Hi-hat pracuje ósemkowo, a stopa i werbel tworzą fajną "przesuwającą się" strukturę. Drugi groove jest bardziej "odchudzony". Mamy dwa razy rzadsze struktury hi-hatu. Dość trudne do zagrania, ale efekt końcowy jest bardzo ciekawy. Hi-hat "podróżuje" i przesuwa się. W pierwszym takcie jest na "raz", a w drugim na "i".





Krótkie podsumowanie. Rytmy nieparzyste to bardzo ciekawy muzyczny rejon. Musimy jednak pamiętać o podstawach. Fundamenty to rytmy parzyste i trzeba się najpierw ich porządnie uczyć - a nie są wcale takie proste, jeśli chce się zagrać naprawdę solidnie. Czy buduje się dom od czwartego pietra w górę - kiedy nie ma fundamentów? Nie - musi być silny, porządny i trwały fundament.

Reklama