Przed nami bodaj najsłynniejsza szkoła na perkusję w formacie wizualnym. Jest to też jedna z pierwszych takich pozycji na rynku. Osiągnęła wielki sukces. Mowa o "In Session" Steve’a Gadda.

" /> Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Reklama

Poszukiwanie pulsu z T. Łosowskim, Sesja ze Stevem Gaddem

Przed nami bodaj najsłynniejsza szkoła na perkusję w formacie wizualnym. Jest to też jedna z pierwszych takich pozycji na rynku. Osiągnęła wielki sukces. Mowa o "In Session" Steve’a Gadda.

Jak nigdy, pokazana jest tu praca całego bandu, nagrywającego sesję w studiu.

Kiedy ojciec przywiózł mi ją w latach osiemdziesiątych z Ameryki, oglądałem ją tak często, że prawie zdarła się taśma VHS. Vinnie Colaiuta często powtarzał, że wiele zawdzięcza obserwowaniu tego, co zagrał Steve Gadd. Określił grę Gadda jako kamień milowy w rozwoju swojej gry. "In Session" jest ponadczasowa. Mimo upływu lat wszystko, o czym mówił tam Gadd, jest aktualne do dzisiaj. Mało tego - zauważyłem, że Gadd jest mistrzem konkretnego grania. Zawsze gra na temat. W tej szkole nie ma ani jednej głupiej i bezsensownej nuty!

Na wstępie wypuszczony jest loopowy groove z maszyny perkusyjnej. Po chwili wchodzi do tego Steve i zaczyna razem z tym groovem grać. Jest to improwizacja na temat tego rytmu. Gadd gra elementy solowe oraz groovowe. Widać od razu, że doskonale panuje nad tym, co się dzieje. W swojej grze często wykorzystuje pauzy (pauzy to też muzyka!). Jest również moment, gdzie gra lewą ręką (zamiast prawej) na hi-hacie. Wychodzą mu dzięki temu zabiegowi genialne rzeczy.

W trakcie zachęca do próbowania nowych rzeczy (np. grania rytmu ze wspomnianą lewą ręką na hi-hacie, grania miotłami tak, jak pałkami itd.).



Potem Steve już z całym bandem gra miotłami przykład "Rhythm&Blues Reggae". Ten krótki utwór składa się z dwóch sekwencji rytmicznych. Pierwsza - Steve gra miotłami na werblu. W niektórych miejscach uderza stopą. Hi-hat nogą gra na "i". Istotne jest tutaj umiejętne akcentowanie ważniejszych nut.



Druga sekwencja - rytm bardziej reggae’owy z hi-hatem (granym lewą ręką na hi-hacie). Tempo jest wolne i time’owo dość ciężko ten rytm precyzyjnie grać i utrzymać.



Gadd mówi, że ważne jest, by tak się ustawić na sesji w studiu (czy też podczas koncertu), aby widzieć innych w zespole. Jest to podstawa. Musimy widzieć innych kolegów. Jeżeli basistę zasłania np. blacha, a gitarzysta - pianistę, to jest bardzo słabo. Trzeba też słuchać, co grają koledzy. Uszy trzeba mieć jak słoń. W muzyce improwizowanej w pewnym sensie nasz sposób grania wynika z ich sposobu grania. Jeżeli nie słuchamy innych - automatycznie nasza gra przekształca się bardziej w grę solową, a nie zespołową (tak, jakby koledzy służyli jako podkład do twoich wyczynów).

Kolejny utwór to "My Little Brother". Na basie w tym składzie gra Will Lee oraz Richard Tee (piano). Richard przez całe życie miał w branży ksywę "Herbata". Mamy tu dość szybki pop - funkowy groove. Na werblu w pierwszej fazie utworu Steve gra z tzw. "rimem".



Później przechodzi na werbel i gra fajny, podstawowy rytm, który jest mocno osadzony w "timie".



Steve gra w tym utworze ciekawy motyw z bocznym kotłem (lewą ręką). Ride mamy tu na "i".



Na koniec jako mocny "akcent" w tym przykładzie mamy gęsty groove:



Gadd dzieli się też swoim doświadczeniem mówiąc o tym, jak bardzo ważna jest koncentracja, kiedy wędrujesz z sesji na sesję i kompletnie musisz zmienić rodzaj muzyki oraz sposób gry.

Teraz czas na bluesowe shuffle. Jeżeli będziecie analizować tę szkołę, zwróćcie uwagę, jak Steve "wgniata" pałkę w ride w tym przykładzie. W ten sposób kontroluje długość brzmienia blachy. Czasami w tego typu rytmach ostatnią triolę gra nogą na hi-hacie (hi-hat fajnie uzupełnia się wtedy z ridem).



Część reggae: Gadd gra na hi-hacie partię gitarki i mówi przy tym przykładzie, że stara się słuchać innych muzyków, od których czerpie inspirację do swojej gry - np. od przeszkadzajkowców, grających muzykę reggae, latin… W tym konkretnym przykładzie, na hi-hacie gra właśnie partię wspomnianej reggae’owej gitary.



Slow blues - to bardzo wolny przykład. Słuchając ma się wrażenie, że muzycy zaraz się przewrócą (od wolnego tempa). Steve mówi, że dobrze jest ćwiczyć z metronomem albo z drum machine. Fajnie jest też umieć grać szybko, ale ważne - a może nawet ważniejsze, jest umieć grać wolno oraz dużo ćwiczyć wolno (tzn. w wolnych tempach). Dyżurny temat. Ludzie wszystko próbują grać coraz szybciej. Czy pomyślał ktoś z was kiedyś o tym, by wszystko próbować grać coraz wolniej? Zwróćcie uwagę, jak pracuje prawa ręka na hi-hacie (Steve prawie kładzie pałkę na hi-hacie podczas grania tego rytmu).



Funk groove (bardzo lubię ten przykład). Zobaczcie, jak Steve delikatnie gra na hi-hacie. Nie uderza też niektórych nut, co daje charakterystyczny "feeling". Jest to dowód na to, że nie zawsze wszystko trzeba wypełniać. Czasami takie mikropauzy tworzą dobry efekt. Powtarzam, że pauzy to też muzyka! Nie ma też potrzeby z całych sił nawalać w hi-hat. Steve w trakcie grania groove’u, zmienia z prawej na lewą rękę swoją grę na hi-hacie (fajny efekt rytmiczny).



R&B Ballad. Dla odmiany Steve gra spokojny groove z rimem. Mówi o tym, że każdy rodzaj muzyki ma swoje tempo, które powinno być wygodne do tej muzyki. Przykład jest dobry do poćwiczenia "podwójnej" stopki typu "bum - bum". Z tą fi gurą bywa problem (często nie wchodzi idealnie - jest ciut z przodu lub z tyłu). W studiu nie ma litości. Jeżeli przykładowo nie wyćwiczymy takiej fi gury to potem (po nagraniu) trzeba będzie dodatkowo płacić realizatorowi, aby przesuwał nasze stopy "myszką"?



Bass - bębny groove
. Steve, grając ten groove, szuka przestrzeni. Uwaga na hi-hat - jest taki moment, gdzie gra dwójkę z lewej ręki. Genialna sprawa. Dzięki temu w tym rytmie, w partii hi-hatu, nie ma przerwy - to właśnie daje ten zabieg. Wszystko zależy od rodzaju rytmu i muzyki (kilka przykładów temu, Gadd wykorzystywał pauzy w strukturze hi-hatu). Stopa i bas powinny tworzyć jeden organizm. W tym celu warto wspólnie ćwiczyć w dość wolnych tempach. Will Lee proponuje zaczynać ćwiczenia prosto - bez przesadnych kombinacji na początku i szukać przestrzeni oraz groovu. Często ludzie, którzy ćwiczą w sekcji bas - bębny, za dużo kombinują i od początku grają gęsto. Zupełną bzdurą jest np. granie na zmianę solówek przez basistę i bębniarza (póki nie mają opanowanych groovów). Lepiej skupić się na groovie - wyjdzie to na dobre sekcji oraz całemu zespołowi.



Teraz część bardziej jazzowa - miotły. Odwołam się tutaj do grudniowego wydania, gdzie sporo mówiłem o różnych technikach miotłowych. Jest tam mowa m. in. o jednej z technik, wykorzystywanej przez Steve’a Gadda (chodzi o robienie tzw. łuków miotłami oraz akcentowaniu w trakcie grania tego ćwiczenia). Mamy tutaj właśnie taki przykład. Chodzi o Balladę. Lewa ręka gra "slide" bez akcentów, a prawa delikatnie akcentuje na raz i dwa (oprócz tego, że również robi slide).

Możemy też zobaczyć, jak Steve ustala formę utworu z zespołem. Wszystko jest tu bardzo ciekawe - jest to prawdziwa sesyjna praca w studiu i wielka nauka. W zawodowych sesjach sideman idąc do studia często nie wie, co będzie nagrywał. W studiu dostaje nuty, krótkie omówienie utworu z producentem (czego oczekuje producent). Siadasz i nagrywasz. Im sprawniej i rzetelniej to uczynisz - tym lepiej dla ciebie (dobre lub złe opinie o twojej pracy szybko pójdą w "studyjny świat").

Wybrałem dla was dość fajny przykład miotłowy, który bardzo przydaje się w jazzowym "miotłowaniu" pomiędzy "szuraniem". Pamiętajmy jednak, aby używać go ze smakiem (czyli tam, gdzie do jego zagrania są sprzyjające muzyczne okoliczności i odpowiednie tempo).



Gadd gra w reżyserce miotłami na pudełku od taśm studyjnych. Można podpatrzeć, jak szura, akcentuje… Do tego śpiewa (wspaniała sprawa) i kultowa sytuacja!

Samba. Gadd przyznaje, że kocha latynoską muzykę. Zresztą od razu widać, że w muzyce tej czuje się, jak "ryba w wodzie". Gra trzy wersje samby, gdzie są krótkie solówki bębnów. Zwróćcie uwagę na groove, podczas którego gra lewą ręką na hi-hacie, a prawą na werblu. Schemat jest paradidlo - podobny (patrzcie: nuty). W trakcie grania tego rytmu możemy spróbować jednocześnie naciskać hi-hat nogą. Możemy też tego nie robić, a hi-hat nogą użyć dopiero wtedy, kiedy przejdziemy na ride.



W "Fast be-bop" gra tzw. "czwórki"- wymiany jazzowe, w których są krótkie solówki bębnów (często na formie utworu). I tutaj apel! Musimy znać formy utworów, które gramy. Nieznajomość formy to błąkanie się w niewiedzy i przypadkach - łatwo wtedy zawalić cały utwór. Bardzo ważne jest tu granie frazowe i melodyczne oraz słuchanie reszty zespołu. Slow Montuno i Fast Montuno - rytmy latynoskie z cowbellem. Odsyłam was do styczniowego wydania, gdzie przy okazji wnikliwej analizy szkoły "Up Close" omawiam ten przykład. Steve opowiada, że rozwinąć latynoski styl pomogła mu praca z Chickiem Coreą oraz z innymi muzykami (np. z Carlosem Santaną). Padło też pytanie, jak Steve gra takie latynoskie sola - na czym się koncentruje? Odpowiada, że przeważnie na pianie. Piano często gra charakterystyczne latynoskie zaloopowane riffy, do których można zagrać solo bębnów. Ostatnia ballada, zamykająca szkołę, to "Spring is You". Piękna, bardzo muzyczna i… oszczędna. Steve gra w niej fajną cześć z wykorzystaniem talerzy, otwartego hi-hatu i stopy.



Podsumowując - szkoła ta to absolutny majstersztyk. Do dzisiaj robi wielkie wrażenie. Gra Gadda miażdży, nie zagrał tam ani jednego głupiego dźwięku. Każda nuta w tej szkole ma sens… Na koniec napiszę, że Steve jest wyluzowany na maksa - tyle razy widziałem tę szkołę i dopiero teraz zauważyłem, że jara szlugi podczas rozmowy w reżyserce (ha ha).

Reklama