Niniejszy cykl warsztatów poświęcony jest w całości ekstremalnej grze na dwie stopy. Co za tym idzie, staram się tu przedstawić wszelkiego rodzaju wskazówki, mające na celu pomoc w rozwoju zarówno technicznym, szybkościowym, jak i wytrzymałościowym waszych stóp. do dzieła!

" /> Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Reklama

Stopy metali ciężkich cz.11 - Konkluzja

Niniejszy cykl warsztatów poświęcony jest w całości ekstremalnej grze na dwie stopy. Co za tym idzie, staram się tu przedstawić wszelkiego rodzaju wskazówki, mające na celu pomoc w rozwoju zarówno technicznym, szybkościowym, jak i wytrzymałościowym waszych stóp. do dzieła!

"KONKLUZJA"


Wszystko, co dobre, kiedyś się kończy… Do końca dobiega także nasz cykl ‘Stóp metali ciężkich’. Mam nadzieję, że czas poświęcony na lekturę moich warsztatów oraz na opanowanie zawartych w nich ćwiczeń nie był czasem straconym i - że po tym niemalże roku ciężkiej pracy - zauważacie znaczne postępy w swojej grze stopami. Na sam koniec cyklu kilka złotych myśli oraz udogodnień, które znacząco ułatwiły mi mój proces perkusyjnego samodoskonalenia.

PODEJŚCIE

Trzeba powiedzieć otwarcie, że nie każdemu dane jest osiągnąć poziom światowy w grze stopami. Jeśli jesteś bardzo leniwy, niesystematyczny, łatwo się poddajesz i nie masz ‘szajby’ na punkcie bębnów - twoja droga będzie bardzo kręta. Druga skrajność czyli bycie tzw. ‘nerdem’ perkusyjnym nie pozostawia zbyt wiele miejsca na inne uciechy życia codziennego. Jestem zatem zwolennikiem balansu między dyscypliną a rozluźnieniem. Balans ten polega na dostosowywaniu rutyny praktycznej do aktualnych potrzeb. Jeśli nie mam zaplanowanych żadnych nagrań czy koncertów, ograniczam czas spędzany przy bębnach i jedynie okazjonalnie zasiadam do zestawu w celu rozrywkowym. Okresy takich przerw mogą trwać nawet do kilku tygodni. Jeśli jednak kalendarz koncertowo-studyjny zapełnia się, cały sezon ustawiam pod te właśnie wydarzenia, a wszystko inne schodzi na dalszy plan. Słowem, zmieniam się w nerda, który w otoczeniu wszelkiego rodzaju perkusjonaliów czuje się najlepiej. Oto przykłady.

UDOGODNIENIA

1. Zestaw główny - to przy nim spędzam najwięcej czasu. Jest on zawsze zwarty i gotowy do działania, zawsze nastrojony i podpięty do nagłośnienia oraz sprzętu audio/video. Wyznaję zasadę "kuć żelazo póki gorące" - nie mam czasu na podpinki i ustawianie wszystkiego za każdym razem. Po prostu siadam i gram. Tu też podłączone mam triggery.

2. Zestaw dodatkowy - jest to okrojony, w pełni akustyczny set, na którym zawsze dopieszczam technikę stóp lub zasiadam w ramach przerwy w pracy z komputerem. Kusi mnie on za każdym razem, gdy obok niego przechodzę. Nie sposób nie przycupnąć. Ciekawostką tu jest mobilne lustro, które przemieszczam zależnie od tego, co w danym momencie chcę zaobserwować. Tu używam stóp do mocnego grania akustycznego z możliwością podpięcia triggerów w każdej chwili.

3. Pad ze stopą - jako osoba spędzająca multum czasu przed ekranem komputera wpadłem na pomysł zainstalowania pada… pod biurkiem! W ten sposób trzymam stopę ‘na pulsie’ nawet podczas pracy. Ćwiczę raz prawą, raz lewą, aby zachować równowagę. Tu używam klasycznej, neutralnej stopy.

4. Pałki w sypialni - to w tym pomieszczeniu najchętniej słucham muzyki. Najczęściej ręce aż garną się do grania, więc para pałek jest doskonałym pomysłem, aby urealnić ‘play alongi’.

5. Metrotoaleta - tak jest! Nawet podczas korzystania z toalety wystukuję rytmy stopami o podłogę, korzystając z pomocy metronomu. Czasem taka sesja potrafi nieco się przeciągnąć…

6. Pad w pokoju telewizyjnym - oglądając filmy zawsze pod ręką mam pad oraz pałki, a podłoga służy mi za stopki.

Przesada? Nie sądzę. Po prostu kocham bębny najbardziej na świecie i zależy mi na tym, by być jak najlepszym w tym, co robię.

Łukasz Lucass Krzesiewicz

Reklama