Niniejszy cykl warsztatów poświęcony jest w całości ekstremalnej grze na dwie stopy. Co za tym idzie, staram się tu przedstawić wszelkiego rodzaju wskazówki, mające na celu pomoc w rozwoju zarówno technicznym, szybkościowym, jak i wytrzymałościowym waszych stóp. do dzieła!

" /> Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Reklama

Stopy metali ciężkich cz.8 - Heel down - będzie bolało

Niniejszy cykl warsztatów poświęcony jest w całości ekstremalnej grze na dwie stopy. Co za tym idzie, staram się tu przedstawić wszelkiego rodzaju wskazówki, mające na celu pomoc w rozwoju zarówno technicznym, szybkościowym, jak i wytrzymałościowym waszych stóp. do dzieła!

"HEEL DOWN - BĘDZIE BOLAŁO"


Jaką techniką grasz na stopach?" - to pytanie często pada z ust entuzjastów, praktyków, ale także i malkontentów oraz krytyków sztuki perkusyjnej. Aby więc podtrzymać dyskusję (lub ją zakończyć) twierdząco odpowiadam: "KAŻDĄ, w zależności od potrzeb."

Wśród arsenału narzędzi i technik, mających nam bezpośrednio pomóc w dążeniu do osiągnięcia granic naszej szybkości czy wytrzymałości musi się znaleźć także miejsce na technikę wspomagającą, podnoszącą nasz komfort gry, dzięki której przesuniemy nasze limity o oczko dalej. Dziś mowa o…

HEEL DOWN - WPROWADZENIE.

Dwoma powodami, dla których chciałbym położyć szczególny nacisk na Heel down są: po pierwsze - jej rola w budowaniu kontroli nad pracą naszych stóp (o wiele trudniej jest wyzwalać kontrolowane uderzenia jedynie fragmentem kończyny niż nią całą); po drugie - Heel down daje nam zrównoważenie w procesie wzmacniania mięśni naszych nóg (pracują mięśnie piszczelowe do tej pory mało aktywne). Sama egzekucja techniki jest stosunkowo łatwa. Tym razem, przeciwnie do wszystkich do tej pory omówionych przeze mnie technik, uderzenia wyzwalać będziemy za pomocą stopy w całości spoczywającej na powierzchni footboardu. Nasza kostka będzie stanowiła oś ruchu. Jest ona bowiem tym dla nogi, czym dla ręki jest nadgarstek. Tak samo zatem, jak i nadgarstki, potraktujmy nasze kostki odpowiednią dawką ćwiczeń. Oto pełny ruch stopy przy technice Heel down: (Fot 1, 2, 3).


TRENING.

Najpierw skupmy się na odpowiedniej rozgrzewce. Połóżmy stopy wygodnie na podłodze. Następnie unośmy powoli palce obu stóp w kierunku piszczeli. Osiągnąwszy poziom maksymalny, przytrzymajmy chwilę stopy w tej pozycji. Na koniec dociągnijmy jeszcze wyżej i utrzymajmy stopy w górze przez tyle czasu, ile to możliwe. Jeśli stopy opadają, wtedy jest czas na spoczynek. 10-15 sekund przerwy i powtarzamy ćwiczenie. (Fot. 4, 5, 6, 7) Powtarzajmy je do momentu, gdy czujemy, że nasze piszczele są dostatecznie rozgrzane.


Metodyka treningowa skłania się w kierunku wykonywania podstawowych wprawek, jak jedynki, dwójki czy paradiddle - w różnej wartości notacjach - za pomocą stóp. Powoli, budując sukcesywnie tempo i mieszając ze sobą dowolne ćwiczenia… Skupmy się na pracy każdej z kończyn z osobna, doprowadzając je tym samym do pewnej wprawy; następnie łączmy je w składne i płynne konstrukcje naprzemienne.

DYGRESJA.

Niestety, początkowe wykonywanie nawet najprostszych ćwiczeń w Heel down przez nawet krótki okres może skutkować uczuciem palenia, bólem a nawet niekiedy skurczem. Jest to spowodowane niewystarczającą aktywnością mięśnia piszczelowego w życiu codziennym. Wraz z upływem czasu, przy solidnej rozgrzewce, symptomy te zanikną na rzecz wzmożonej kontroli nad ruchem oraz dynamiką uderzeń. Być może podniesie się także nasz próg bólu, po którego przekroczeniu rozsądek zwykł mawiać nam "Przestań, odpocznij…". Lub - być może - potrzeba ucieczki od owego bólu wyzwoli w nas wolę poszukiwania drogi do naszej perfekcyjnej, własnej techniki, przy której czujemy się najbardziej komfortowo. Heel down bowiem okupiona jest bólem. Bólem jednak nieporównywalnie nikłym w porównaniu z tym, który czekał będzie na was za miesiąc, kiedy to porozmawiamy sobie na temat techniki Heel toe…

Łukasz Lucass Krzesiewicz

Reklama