No i stało się! Po wielu latach silnej męskiej dominacji kobiety przejmują pałeczkę, a właściwie to dwie…

" /> Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Reklama

Kobiety do garów - Rób to z metronomem

No i stało się! Po wielu latach silnej męskiej dominacji kobiety przejmują pałeczkę, a właściwie to dwie…

Bo czasem trzeba tak niewiele - mała chwila nieuwagi, nadmierna ciekawość lub nagła potrzeba odmiany, no i proszę - gdy nasz wybitnie męski instrument trafia w kobiece ręce to nagle okazuje się, że jest to bardzo wdzięczne połączenie. W tym cyklu będziemy korzystać z zasady kontrastu, poszukiwać kobiecości w męskim świecie perkusji, a przy tym uczyć się wspólnie od naszych napalonych na bębny koleżanek. KOBIETY DO GARÓW to poradnik praktyczny dla początkujących i średnio zaawansowanych, chociaż w pewnych okolicznościach przyrody chyba niejeden chciałby zacząć od nowa…

RÓB TO Z METRONOMEM, czyli Żołnierska Punktualność!


Wyobraźnia to prawdziwa broń muzyka, a perkusistom ponoć jej nie brakuje. Nasz instrument jest pełen gracji i finezji, wymaga też dużej kreatywności i otwarcia się - na otaczające nas dźwięki, subtelne niuanse, inne instrumenty, z którymi gramy i przede wszystkim na wszechobecny wokół nas puls.

Bogactwo świata perkusji sprawia, że nigdy nie jest nudno - stale jest co robić i nad czym pracować - a to ręka za wolna, to "nie słucha" nas noga od hi-hatu , to znów coś pęknie lub się poluzuje… Dosłownie ocean przygód! Zawsze jest co robić i o czym myśleć, dlatego ważne jest w tym wszystkim narzucić sobie żelazną dyscyplinę! Im bardziej potrafi my "odpłynąć" w grze na instrumencie, tym mocniej musimy zejść na ziemię, a to, co zawsze winno nas stawiać do pionu, to nasz timing, czyli odpowiednie wyczucie czasu. Perkusista skuteczny to muzyk punktualny, który tak, jak żołnierz, zawsze trafi a w sam środek tarczy, a nie strzela sobie gdzieś po krzakach…

Jeśli już wprowadzać perkusyjną musztrę to tylko w doborowym towarzystwie, zobaczmy więc, jak nas przeszkolą Kleo i Ania - dwie umundurowane perkusistki, które potrafią świetnie władać bronią i nigdy nie strzelają ślepakami…

Zanim oddamy się w ręce armii, pamiętajmy o jednym - dyscyplina jest po to, by przestać celować w samego siebie - metronom jest naszym sprzymierzeńcem, a nie wrogiem, więc zanim przeczytasz dalej - uśmiechnij się i pomyśl, jakie to radosne oswoić klika i zamiast z nim walczyć, móc wcielić go do swojej perkusyjnej armii. A więc wyceluj swą broń wprost przed siebie - niech twój timing poniesie cię daleko poza linię horyzontu, a każde uderzenie bębna będzie jak pocisk trafiający w samo sedno.

1 POKOCHAĆ ZNACZY ZAPOMNIEĆ…


Zawsze jest ten pierwszy raz, gdy zaczynamy pracować z metronomem. Każdy inaczej pamięta swój pierwszy raz, choć z reguły jest trochę… dziwnie… My dwie mamy już dawno swój pierwszy raz z klikiem za sobą, ale życie nauczyło nas, żeby całkowicie odwrócić uwagę od niego, skupiając się na odczuciach płynących z ciała.

Poczucie pulsu rodzi się w nas samych, a metronom jest tylko odnośnikiem - im bardziej skupiasz się na dźwięku metronomu, tym bardziej kwadratowo i nienaturalnie będziesz grał. Najważniejszy jest pierwszy moment, kiedy klik nabija nam tempo - od razu wczujmy się we właściwy rytm i dalej niech już nasze ciało prowadzi - metronom powinien po prostu sobie płynąć, a to czego winniśmy słuchać to wyłącznie nasz instrument.

2 RÓWNO CZYLI W OGÓLE…


Każdy chyba przechodził przez moment wsłuchiwania się w klika - czy aby się nie rozjechało? Czy jestem w rytmie? Niestety, najgorzej jest trzymać się miarowych uderzeń i nasłuchiwać ich stale. Grać precyzyjnie w punkt oznacza - nie słyszeć metronomu! Jeśli gramy idealnie równo do metronomu to nasze uderzenie (np. w talerz lub werbel) nakładają się z klikiem, występującym w tym samym czasie. A więc ćwiczmy tak, by go nie słyszeć. Jeśli odpowiednio dobraliśmy głośność metronomu to - grając precyzyjnie - nie słyszymy go. Jest wtedy jak anioł stróż - wisi gdzieś wysoko nad nami i odczuwamy go dopiero, gdy podwinie nam się noga i przesuniemy się gdzieś w czasie.

Ważne, by rozwijać w sobie ten komfort i pewność grania - gdy już wejdziemy w rytm, słuchajmy tego, co gramy, wiedząc, że "on" tam jest i "czuwa"…

3 DO ŚRODKA CZY NA ZEWNĄTRZ…


Metronom możemy sobie "aplikować" na dwa sposoby - zewnętrznie lub dousznie. Niby ten sam klik, a jednak odczucia z nim związane bywają zupełnie różne.

Na pewno dobrze jest zacząć bardziej naturalnie - gramy na instrumencie lub padzie, słuchając metronomu, ustawionego obok nas (w przypadku instrumentu niezbędne jest oczywiście odpowiednie nagłośnienie klika, aby był odpowiednio głośno). Ćwiczmy precyzję tak, by słysząc metronom z zewnątrz zsynchronizować się z nim idealnie (czyli - na ile to możliwe - przestać go słyszeć).

W praktyce jednak często będziemy potrzebować wpuszczenia klika w słuchawki (np. na scenie), więc uczmy się też pracy z metronomem w uszach, bo doznania są całkiem inne, gdy mamy go w sobie, a precyzja jest także wymagana - czy to w studio nagraniowym, czy na koncercie, gdy gramy do loopa i musimy idealnie się wstrzelić w podkład poprzez równe wbijanie do klika. Jest to sprawa po prostu ogrania się z metronomem w słuchawkach, dlatego ćwicz na dwa sposoby.

4 JAKI WYBRAĆ?


Dawniej kupno metronomu wiązało się z odpowiedzialną decyzją - czasem niezbyt tanią inwestycją, więc trzeba było rozsądnie wydać pieniądze. Na początku i tak prawie zawsze metronom się "psuł", a przynajmniej tak nam się wydawało... Gdy graliśmy, staraliśmy się, a on… jakby w swoim tempie! Później na szczęście się okazywało, że sprzęt jest w porządku, a to nasz zegar wewnętrzny wymaga podregulowania obrotów…

Dzisiaj jest o tyle prościej, że bez problemu zainstalujesz sobie porządny metronom w swoim smartfonie lub komputerze - do wyboru, do koloru, praktycznie każdy dobry. O ile metronomy wskazówkowe kuszą swym pięknym stylem retro, o tyle dla nas - perkusistów - zupełnie się nie sprawdzą ze względu na swoją ograniczoną głośność. A więc metronom cyfrowy i to zdecydowanie! Ważne, by miał możliwość prostej i szybkiej edycji tempa. Nie musimy porywać się na super dokładne urządzenia z podziałką co 0,1 bpm (bpm - beat per minute, czyli ilość uderzeń na minutę) - to są już wartości nie do wychwycenia przez zwykłego śmiertelnika. W zupełności wystarczy możliwość zmiany tempa co 1 bpm, a taką posiada praktycznie każdy klik cyfrowy. Pamiętajmy też o tym, by miał wyjście na słuchawki, a jak kto lubi to także pulsujące w rytmie światełko.

5 IM WOLNIEJ, TYM SZYBCIEJ...


Tak już jest w życiu, że im szybciej coś chcemy osiągnąć, tym trudniej się to udaje… Niektórzy uwielbiają szybkie samochody, ale żeby nauczyć się jeździć szybko i bezpiecznie, najpierw trzeba odbyć wiele godzin wolnej jazdy… Tak samo jest w muzyce - ćwiczymy precyzję i technikę w jak najwolniejszych tempach - tak, jak sportowcy w bardzo wolnym tempie ćwiczą każdy ruch, analizując pracę mięśni i całego organizmu. Dzięki zwolnieniu pracujemy nad właściwą precyzją i siłą, co dopiero w szybszym tempie procentuje doskonałym efektem. Im wolniej ćwiczymy, tym lepiej dla nas, ale i trudniej. Zagrać precyzyjnie ćwierćnuty w rytm metronomu w tempie 60 bpm lub wolniej to już prawdziwa sztuka! Powinniśmy jednak zaczynać od jak najwolniejszych temp - jest to doskonała rozgrzewka - i techniczna i time’owa, która pozwala wypracować sobie właściwy puls, jak też doskonalić technikę. Zatem nie lękajmy się wolnych temp - 15 minut rozgrzewki ćwierćnutami na przemian prawą i lewą na werblu w tempie 50 bpm zadziała lepiej niż poranny bieg przed całodzienną służbą wojskową!


6 OMIJAJ GO JAK SAPER MINY…


Praca z klikiem może być przyjemna. Co więcej - powinna być przyjemna i inspirująca! Wszystko to sprawa odpowiedniego nastawienia i nowych pomysłów rytmicznych. Jeśli naszym celem jest osiąganie coraz większej precyzji, zmieniajmy ćwiczenia i budujmy mniej oczywiste schematy. Jednym z ćwiczeń, które świetnie rozwija precyzję, jest świadome i precyzyjne omijanie klika. Możemy zacząć od podziału ćwierćnut na ósemki i uderzać tuż pomiędzy metronomem np. naprzemiennie (P L P L), ale o ósemkę  po metronomie (czyli dzielimy w głowie ćwierćnuty, które wybija metronom na dwie ósemki i uderzamy każdą drugą, a więc na 1i, 2i, 3i, 4i). Gdy już stabilnie osadzimy ósemki, możemy ćwierćnutę (jeden klik) podzielić na triole (3 uderzenia) i uderzać 2 i 3 (trzecią), z pominięciem pierwszej, na którą uderza klik (np. naprzemiennie i na zmianę I L P I P L, gdzie I - klik/pauza). Możemy oczywiście dalej się "bawić", dzieląc ćwierćnutę na 4 szesnastki i grając tylko 3 z nich, bez pierwszej (I P L P I L P L). Omijając "raz" uczymy się większej stabilności rytmicznej, trafiając precyzyjnie mimo braku odniesienia na "raz", którym jest pauza - klik (w naszym oznaczeniu - I).

7 BY BARDZIEJ BUJAŁO…


Najczęściej ustawiamy klika ćwierćnutowo lub ósemkowo w odniesieniu do głównego pulsu, ale możemy go też ustawić inaczej tak, by wzmacniać te części taktu, które odpowiedzialne są za właściwy drive i za to, że podział "płynie do przodu". Jeśli grasz rytm np. w tempie 120 bpm to ustaw metronom dwa razy wolniej (60 - wiem, że wiesz, ale… sam wiesz… żołnierska nadgorliwość…) tak, aby uderzenia przypadały na 2 i 4 (mocne części taktu w muzyce rozrywkowej). Zagraj ten sam rytm w taki sposób, by werbel na 2 i 4 trafi ał idealnie w uderzenie klika - nie dość, że wzmacniasz osadzenie rytmiczne akcentów mocnych części taktu to jeszcze pracujesz nad precyzją uderzeń w werbel, który powinien spotykać się dokładnie w tym samym czasie z metronomem (a więc nie powinno być słychać klika). Innym bardzo pulsującym sposobem jest przesunięcie klika o ósemkę tak, by przypadał na synkopę w takcie - 1i, 2i, 3i, 4i. Tym razem więc gramy w tym samym tempie (120 bpm), ale dzielimy ćwierćnuty na ósemki i przesuwamy się o jedną na przykład w przód, grając prosty rytm (stopa na 1 i 3 + werbel 2 i 4 + ósemki hi-hat), z przypadającym już na synkopę (czyli pomiędzy stopą a werblem) klikiem. Umiejętność grania z klikiem na "i" na początku będzie bardzo trudna, ale niebywale rozwinie nasze poczucie pulsu!

8 MUZYCZNA CZASOPRZESTRZEŃ…


Właściwa świadomość pulsu oznacza umiejętność płynięcia w danym tempie i swobodne wypełnianie przestrzeni pomiędzy kolejnymi miarami taktu. My, perkusistki (i wy, perkusiści) jesteśmy jak malarze, którzy dowolnie kreślą swoje rysunki, byle tylko zmieścić się w skali i nie wyjść poza ramy obrazu (w naszym wypadku tempo). Praca nad timingiem oznacza swobodę w kreowaniu przestrzeni - granie rzadsze i gęstsze w różnym pulsie. Ustal sobie jak najwolniejsze tempo, np. 60 bpm i graj najprostszy rytm ćwierćnutowy (stopa na 1 i 3 + werbel na 2 i 4 + ćwierćnuty na hi-hacie na 1 2 3 4). Licz ćwierćnutowo, a gdy już się osadzisz, podziel najpierw w wyobraźni ćwierćnuty na ósemki, licząc gęściej.

Później zacznij grać ten rytm z ósemkami na hi-hacie, po czym wróć do ćwierćnut. Następnie podziel ćwierćnutę na triole - w myślach, a później rzeczywiście grając triolowo na hi-hacie podany rytm (po 3 uderzenia). Potem zamień triolę na szesnastki, grając po 4 uderzenia na hi-hacie i każdorazowo wracaj do pulsu ćwierćnutowego. W ten sposób wypracowujesz sobie precyzyjną "siatkę time’ową" w swojej głowie, która działa jak coraz gęstsza podziałka na papierze, ułatwiając coraz bardziej dokładne "malowanie" dźwiękiem. Ważne, by wracać do ćwierćnut za każdym razem. Im gęściej grasz, tym trudniej może być powrócić do podstawowej - rzadkiej - ćwierćnutowej formy. Pamiętaj o brzmieniu stopy, werbla - ono nie może się zmienić poprzez zagęszczenie rytmu!

9 LEPIEJ Z KLIKIEM CZY MUZYKĄ?


Każdy kto przetrwa najtrudniejsze momenty pracy z metronomem dostąpi nagrody równego grania. Niestety, jeśli gramy nierówno, to raczej nie znajdziemy pracy, a i nikt nie będzie nas chciał do zespołu, bo zamiast być oparciem dla reszty, będziemy poruszać się po zestawie krokiem rozchwianym niczym żołnierz na przepustce. Jeszcze przyjemniej ćwiczy się z muzyką, mimo, że trzeba zacząć od klika. Muzyka, do której ćwiczymy, dużo bardziej nas pobudza, zwłaszcza, gdy są to nasze ukochane dźwięki. Granie z muzyką, loopami, czy podkładem (tzw. minus drums) powoduje też to, że automatycznie wstawiamy więcej, więc ćwiczmy swoją słabą silną wolę, upraszczając groovy do minimum (np. ćwierćnut, jak powyżej). Wspaniale też jest się rozgrzewać na werblu lub całym zestawie prostymi ćwiczeniami werblowymi, granymi nie do klika, a do muzyki. Ćwiczymy w ten sposób precyzję i kontrolujemy swoje emocje, grając prosto - ćwierćnuty lub ósemki, podczas, gdy z głośników dobiega rozsadzająca nas muzyka, przy której aż chciałoby się przyłoić i pokazać wszystko, co umiemy!

10 STRATEGIE DOBREGO GROOVE’U


Na zakończenie tego spotkania zwróćmy uwagę na prostą zależność, której konsekwencją jest doskonały groove, do którego każdy perkusista dążyć powinien:

Automat - -> Muzyka - -> Człowiek

To, co kryje się za tymi symbolami, to schemat naszego rozwoju - najpierw pracujemy nad podstawami rytmicznymi z klikiem, do którego dopasowujemy się "cieleśnie", odnajdując w sobie puls danego tempa i wartości rytmicznych, które gramy. Kolejnym etapem jest granie z muzyką - loopami, podkładami, ulubionymi piosenkami… Możemy już bardziej muzycznie podejść do swojego time’ingu, a jednocześnie cały czas świadomie uczyć się precyzji (np. nasz werbel idealnie równo z werblem w utworze).

Końcowym efektem naszej drogi będzie sukces time’owy w graniu z innymi ludźmi, bo przecież o to nam chodzi - muzyka to nie tylko automaty i metronomy, ale żywi ludzie! Grajmy więc jak najwięcej z metronomami, automatami, czy komputerami właśnie po to, by później z największą przyjemnością i bez zahamowań grać wspólnie ze sobą z dobrym pulsem i właściwą wibracją!

Materiał jest częścią cyklu szkoleń DrumMaster School (www.kobietydogarow.pl)

Opracowanie: Paweł Ostrowski
Udział wzięły: Kleo i Ania

Jeśli chcesz, by granie z klikiem było jeszcze bardziej przyjemne, napisz do mnie po darmowy materiał e-book: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.




Reklama