No i stało się! Po wielu latach silnej męskiej dominacji kobiety przejmują pałeczkę, a właściwie to dwie…

" /> Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Reklama

Kobiety do garów - Perkusyjne prawo jazdy

No i stało się! Po wielu latach silnej męskiej dominacji kobiety przejmują pałeczkę, a właściwie to dwie…

Bo czasem trzeba tak niewiele - mała chwila nieuwagi, nadmierna ciekawość lub nagła potrzeba odmiany, no i proszę - gdy nasz wybitnie męski instrument trafia w kobiece ręce to nagle okazuje się, że jest to bardzo wdzięczne połączenie. W tym cyklu będziemy korzystać z zasady kontrastu, poszukiwać kobiecości w męskim świecie perkusji, a przy tym uczyć się wspólnie od naszych napalonych na bębny koleżanek. KOBIETY DO GARÓW to poradnik praktyczny dla początkujących i średnio zaawansowanych, chociaż w pewnych okolicznościach przyrody chyba niejeden chciałby zacząć od nowa…

PERKUSYJNE PRAWO JAZDY


Zaakceptowaliśmy już dawno płeć piękną, grającą na perkusji. Nawet zdążyliśmy pokochać kobiety, dosiadające  naszych perkusyjnych instrumentów. No, ale … baba za kierownicą? To już temat trochę niewygodny - równie drażliwy, co i względny, więc lepiej bezpiecznie go omińmy, pamiętając, że wbrew opinii, panie bywają nieraz bardziej zacnymi kierowcami niż panowie. Na szczęście za kierownicą naszego instrumentu możemy czuć się dużo bezpieczniej niż na drodze, choć wszystko zależy od tego, kto i jak prowadzi. Muzyczne podróżowanie dostarcza jeszcze więcej frajdy i wydaje się być o wiele bardziej komfortowe niż przemierzanie długich kilometrów naszymi polskimi drogami.

Co więcej, w naszym świecie nie ma mandatów ani fotoradarów, a odcinkowy pomiar prędkości sprowadza się jedynie do grania z klikiem. Pamiętajmy jednak, że również możemy zabłądzić, narazić się na kolizję, a w skrajnych przypadkach nawet wpaść do rowu lub dachować. Kierując swój muzyczny wehikuł nie doznamy może uszczerbku na zdrowiu, ale za to równie dotkliwie możemy zostać odsunięci z dalszych wyścigów lub nikt nie będzie już korzystał z naszych "transportowych" usług. O tym, jak prowadzić swój perkusyjny pojazd opowie nam dziś Tosia - osoba lubiąca szybko, ale i bezpiecznie. A więc zapnijmy pasy, zwolnijmy ręczny, włączmy silnik i… Ruszajmy w drogę!

1 MUZYCZNY NAPĘD


Granie na perkusji czasem do złudzenia przypomina jazdę samochodem i często nie chodzi tylko o wzmożoną podzielność uwagi, czy zaangażowanie wszystkich kończyn naszego organizmu. Jako muzyczny dawca pulsu, jesteś osobą, która w pewien sposób wprawia w ruch, dając napęd dla całego zespołu. To twój rytm powoduje, że muzyka zaczyna płynąć lub - jak kto woli - ciągnąć do przodu i mimo, że czasem trzeba zwolnić lub się zatrzymać, to i tak trzeba mieć tę świadomość, że to my dajemy "życie" muzyce. Pamiętajmy więc, że aby dawać energię, musimy wcześniej sami ją w sobie mieć tak, jak akumulator, który tylko wtedy spowoduje rozruch pojazdu, gdy będzie odpowiednio naładowany. Spoczywa na nas duża odpowiedzialność, ale i wielka radość rytmicznego prowadzenia, bo - jak mawiał Miles Davis - "Nie ma złych zespołów, są tylko źli perkusiści". Jak kumulować w sobie energię do gry? To pytanie zostawiam już tobie, choć my, kobiety, mamy swoje ulubione sposoby…

2 TYP POJAZDU


To, jakim jesteś "typem", zależy od rodzaju muzyki, którą grasz. W muzyce, jak i w motoryzacji - wszystko jest względne i przeznaczone do konkretnych celów. Nie możesz porównywać Porsche 911 do Land Cruisera. Najważniejsze, byś działał bezawaryjnie. Szybki samochód sportowy służy do innych celów niż pakowne kombi, autobus czy tir. Rodzinnym vanem nie masz szans na torze wyścigowym, za to do sportowego Porsche raczej nie zapakujesz całych swoich bębnów. Podobnie w świecie muzyki - zadaj sobie pytanie, jaką muzykę grasz i nad czym chcesz pracować - czy idziesz bardziej w szybkość (np. death metal lub drum&bass), czy w przestrzeń i finezję (jazz?), a może w solidne, oszczędne i dobrze osadzone wbijanie podziałów (np. pop czy R’n’B). Bogactwo świata muzyki tworzy coraz to nowe modele i marki "pojazdów". Ważne jednak, by zdecydować się, który chcemy prowadzić, bo nie da się jeździć kilkoma na raz.


3 IDEALNY KIEROWCA


Świat motoryzacji świetnie obrazuje naszą rolę i wymagania, jakie stawiają nam inni muzycy. Od kierowcy przede wszystkim oczekuje się bezpiecznej podróży. Nasi współpasażerowie chcą być po prostu cało dowiezieni na miejsce, a więc rytm, który nadajemy, musi dawać innym poczucie bezpieczeństwa i świadomość kontroli, gdzie w danej chwili się znajdują. Aby podróż była ciekawsza i bardziej ekscytująca, możemy czasami dodać więcej gazu, czy nawet lekko przypalić gumę, ale tylko wtedy, gdy naprawdę można sobie na to pozwolić, bo nie może to zagrażać bezpieczeństwu podróżujących (w świecie perkusji nie zrobimy efektownego bączka, ale możemy za to użyć bardziej spektakularnego przejścia lub rytmu). Kiedy znasz swój cel podróży i wiesz, że jedziesz w dobrą stronę, skoncentruj się maksymalnie na wrażeniach z jazdy, bo rasowy kierowca tak, jak prawdziwy pielgrzym, cieszy się też samą podróżą, a nie tylko jej celem.

4 SPRAWNE ZAWIESZENIE I WŁAŚCIWY STAN OGUMIENIA


Tak, jak w samochodzie należy dbać o sprawność  techniczną, tak i my, perkusiści, musimy zwracać uwagę na te najbardziej narażone na "zużycie" podzespoły. Jeśli np. w zespole nie gramy z metronomem, róbmy to podczas własnej pracy z instrumentem, aby nie nabrać złych nawyków time’owych np. przyspieszania. Jeżeli któryś z podzespołów nie pracuje jak należy lub ma pewne braki (odwieczny problem nas wszystkich - słabsza ręka, czy noga itp.), starajmy się podciągać poziom techniczny, bo to tak, jak ważne jest, by powietrze we wszystkich oponach naszego pojazdu miało to samo ciśnienie (inaczej ściąga nas na boki i możemy stracić równowagę na drodze).

5 PATRZ W LUSTERKA


Granie z innymi muzykami to jak użytkowanie drogi publicznej - musisz cały czas zdawać sobie sprawę, że w ruchu ulicznym nie jesteś sam. Po to masz lusterka, by z nich korzystać, gdy zawracasz, skręcasz, czy zmieniasz pas ruchu. Podobnie, gdy muzykujesz, cały czas słuchaj, obserwuj, wczuj się w sytuację. Poruszajcie się w tę samą stronę, nie narażając nikogo wzajemnie na kolizję tak, jak wtedy, gdy każdy próbuje na siłę przekrzyczeć resztę - np. gitarzysta pianistę albo perkusista musi dorzucić swoje trzy grosze, żeby gitarzysta wreszcie skończył swoje solo… Kultura w muzyce obowiązuje tak samo, jak i w ruchu ulicznym.

6 WŁAŚCIWA EKSPLOATACJA I KONSERWACJA


Aby cieszyć się bezpieczną i bezawaryjną jazdą, musimy odpowiednio zadbać o siebie i swój instrument. Perkusja potrzebuje czasem drobnych napraw lub profilaktyki - zmiana naciągów, dodatkowe wytłumienie, czyszczenie lub konserwacja zużywających się elementów, świeże pałki itp.. Ale podobnie jest z nami - dbajmy o siebie, także na poziomie podstawowym, a więc - ruch fizyczny, odpowiednia ilość snu, jak najzdrowsze jedzenie, właściwe nawodnienie organizmu (minimum 2 litry wody dziennie !)… Dbaj o siebie tak bardzo, jak o swoje instrumenty lub niekiedy może nawet bardziej.

7 ZDROWA I ZADBANA KAROSERIA


Najważniejsze, aby auto jeździło, to prawda, ale z drugiej strony - jak cię widzą, tak cię piszą, dlatego dbaj o swój zewnętrzny wizerunek perkusisty - ludzie w dzisiejszych czasach są głównie wzrokowcami. Na początku daruj sobie modną trwałą, a i na tatuaż przyjdzie czas. Zacznij od podstaw - przestań się garbić i grać z miną "za karę". To niby szczegóły, ale bardzo ważne. Odrobina uśmiechu to naprawdę nie obciach, nawet jeśli grasz w kapeli metalowej. Zainwestuj w lustro - początkowo możesz czuć się dziwnie, ale z czasem na pewno inni docenią twój nowy, lepszy wizerunek. Skąd czerpać wzorce? Oczywiście od swoich idoli - naśladuj ich i zbuduj swój własny styl. Co innego jest bezmyślnie kopiować, a co innego czerpać skądś wiedzę i inspirować się innymi.

8 SPRAWNA NAWIGACJA I AKTUALNE MAPY


Jeśli chcesz się cieszyć bogactwem muzycznego świata, musisz mieć pewność, że zawsze dojedziesz. Nie obędzie się bez mapy, bo same znaki drogowe niewiele ci powiedzą. Nawet, jeśli korzystasz z nawigacji GPS, musisz mieć łączność z satelitami i aktualne, precyzyjne mapy. Pracując nad swoim warsztatem także "wgrywamy" w siebie nowe drogi, po których później się poruszamy. Każdy rytm, każdy pattern, ćwiczenie, które na początku jest dość niewygodne, więc jedziemy powoli, uważając, by nie wypaść z toru, ale z czasem… coraz pewniej kroczymy nową ścieżką. Im więcej dróg, tym przyjemniejsza podróż - im więcej wyćwiczonych i wgranych patternów, tym przyjemniej się podróżuje i tym mniej musimy myśleć o tym, jak i którędy, skupiając się już bardziej na wrażeniach z samej jazdy, czyli muzyki…

9 MUZYK W TRASIE


A jak sobie radzić z wielogodzinną jazdą, gdy nieraz musimy przemierzyć setki kilometrów, by zagrać 1,5-godzinny koncert ? Trudy podróży znają chyba wszyscy muzycy. Wspaniale jest podróżować, grać koncerty i jeździć na nie. Dużo gorzej przecież byłoby nie grać i siedzieć w domu, ale czasem uciążliwość ciągłej podróży bardzo daje się we znaki. Najłatwiej byłoby sięgnąć po "płyn teleportacyjny", ale o skutkach jego nadużywania nie trzeba chyba mówić…

Dlatego przyjemniej, zdrowiej i ciekawiej jest podejść bardziej twórczo i napędzać się już podczas podróży - nawet tej wielogodzinnej - wzniecać w sobie pragnienie grania poprzez przywoływanie w głowie stanu, gdy już wreszcie zagramy, czy przez odpowiednio napędzającą nas muzykę. Są też i tacy, którzy nie marnują czasu podróży, ćwicząc godzinami w busie (jako pasażer) na padzie (Jojo Mayer). Są wreszcie i tacy, którzy ćwiczą technikę werblową na kierownicy, jadąc w busie i wcale im to nie przeszkadza, że to oni sami kierują (Tomek Łosowski).

10 KOŁO ZAPASOWE


Jadąc na koncert, czy w dłuższą trasę, nie zapomnij o kole zapasowym. Pamiętaj, że czas muzyka jest cenny, a gdy złapiesz gumę, to nie możesz przecież czekać na drodze tak długo, aż przyjadę ci z pomocą… W swoim perkusyjnym arsenale pamiętaj też o zapasowych elementach zużywalnych - naciągi, pałki, taśma samoprzylepna, niektórzy nawet wożą ze sobą zapasowe okulary. No cóż, perkusista to kierowca ekstremalny, bez względu na to, czy startujesz w wyścigach, czy przemierzasz tysiące mil, podróżując po świecie. Trzeba być twardzielem, by przez lata dumnie kroczyć ścieżką króla szos. Nie zapomnij mi tylko pomrugać światłami, gdy któregoś dnia spotkamy się na trasie… Do zobaczenia na drodze!

Materiał jest częścią cyklu szkoleń DrumMaster School (www.kobietydogarow.pl)

Szczególne podziękowania dla Ludwika ze studia fototeam24 (www.fototeam24.pl) oraz dla Agi z DrumsetAcademy (za drobną pomoc medyczną)
Opracowanie: Paweł Ostrowski
Udział wzięły: Tosia

Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


Reklama