Po raz kolejny sięgniemy po klasykę gatunku. Z klasyką warto jest obcować, może niekoniecznie stale, ale co jakiś czas na pewno.

" /> Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Reklama

Pod lupą - Guns N’Roses - You Could Be Mine

Po raz kolejny sięgniemy po klasykę gatunku. Z klasyką warto jest obcować, może niekoniecznie stale, ale co jakiś czas na pewno.

Sięganie do tradycji muzycznych tworzy niezbędny punkt odniesienia - gdzie jesteśmy dziś, skąd przybywamy, jak gramy w tym momencie, a jak to było z nami x lat temu, czy wreszcie - w jaki sposób ewoluował nasz idol - odnośnik, w którego wpatrzeni jesteśmy latami lub chociaż zerkamy ukradkiem w jego kierunku. Poszliśmy jego śladem? A może rozwinęliśmy zupełnie nowe żagle/skrzydła/horyzonty muzycznej przestrzeni? Bo to właśnie pojedynek współczesności - nazywanej często nowoczesnym graniem - z tradycją klasyków sprzed lat daje nam pełen obraz tego, co i jak gramy dziś w kontekście tego, na czym wyrośliśmy.

Inne sfery życia obrazują brutalnie - wiele klasyków motoryzacji jeździ do dziś - podczas, gdy auta współczesne psują się na potęgę! Jak będzie kiedyś z tym, co w muzyce dziś na topie? Czy obecne hity dożyją choćby dziesięciolecia swojej popularności, czy może padną szybko niczym dwumas w kolejnym kilkuletnim aucie? Można się bawić w proroka, czy uważać za eksperta, ale jak sami wiemy, dużo przyjemniej jest wyłączyć logikę, by pełniej wczuć się w muzykę.

Rozwój umiejętności gry, świadomość muzyczna, znajomość historii muzyki… Jasne, to wszystko ma znaczenie, ale powiedzmy sobie szczerze - dobry klasyk jest dobry zupełnie bez powodu, po prostu dlatego, że jest - trochę tak jak wytrawna whisky raz na jakiś czas… Pachnie jak rozpuszczalnik w pisaku, smakuje jeszcze intensywniej, nie mówiąc już o tym, ile kosztuje… A jednak ma to coś, czego nigdy nie odnajdziesz w herbacie, kawie, kisielu czy oranżadzie. Wysokiej klasy trunek, kosztowany z umiarem, nie powoduje kaca - tak, jak i muzyka na odpowiednim poziomie, po której czujemy się zawsze dobrze.

A utwór, który dziś prześwietlimy, służył już niejednemu - mimo, że o toksycznej miłości i bez happy endu. Nie złamał jednak nawet wrażliwego serca Terminatora w słynnym przed laty hicie kinowym "Judgment Day" - piosenka, która światło dzienne ujrzała w roku 1991, zupełnie tak, jak mój pierwszy samochodowy klasyk z tego samego rocznika… Używając, budzącej emocje, zapowiedzi bokserskiej: Panie i Panowie, już za moment we wszystkich narożnikach muzycznego ringu stanie zawodnik, który zmierzy się dzisiaj sam ze sobą - "You Could Be Mine" zespołu Guns N’ Roses, a w nim waleczny blond-terminator bębnów Matt Sorum !

Efektowne wejście to coś, co kochamy! Znane na całym świecie intro rozpoczyna kawałek - Przykład 1:


Już od początku utwór jest nasz, no… przynajmniej do momentu wejścia innych muzyków. Piosenka zaczyna się fillem, który w tempie powyżej 150 bpm jest równie efektowny, co i niełatwy. Dwójkowe kombinacje rąk i nóg ( P L BD BD ) znane są nam nie od dziś, ale o ich skuteczności decyduje zawsze precyzja (time, dynamika - zbliżona głośność nóg i rąk). Ponieważ to rock and roll, więc dwa tomy wystarczą w zupełności. Dwutaktowe wprowadzenie wieńczy "uroczyste" przybicie crasha z werblem na "4" w drugim takcie, po którym następuje już regularny groove.

Prymitywnie wyrazista siła żywiołu, jak przystało na ten gatunek, definiuje podział w Przykładzie 1 - stopa dodatkowo podbijana jest prawą ręką na floor tomie, a werbel stanowi jakby przeciwwagę, na szali której wisi (uderza) już tylko sama lewa ręka - mocne ciosy zadawane jakby na zmianę, raz z prawej, raz z lewej rękawicy. Piękno tego groovu to nie tylko melodyjnie brzmiące tomy, które - gdy nastrojone odpowiednio nisko - tworzą wspaniałą trampolinę, odbijającego się w naszych uszach podziału. To, co sprawia, że rytm tak bardzo napędza całość to jego jednostajność - monotonne i konsekwentne trzymanie formy, bez zbytecznych dodatków.

Dopiero wejście riffu gitary narzuca dodatkowe akcenty crashem w miejscu uderzeń werbla (najpierw tylko na "2"). Ten motyw muzyczny pojawia się nie tylko we wstępie, ale także po pier wszym refrenie piosenki. Niewątpliwie jednak nadaje się do wykorzystania w wielu innych sytuacjach, w których przyjdzie nam grać podział z podwójną stopą ósemkową (na 1, 1i, 3, 3i), także w dużo wolniejszych tempach, bo i w takich rytm sprawdza się należycie. Charakterystycznym miejscem utworu jest nabudowanie / naprowadzenie na zwrotkę, które dokonuje się na tomie i werblu poprzez regularnie wykonane ósemkowe strołki (jak można to nazwać, chcąc na siłę "spolszczyć" angielskojęzyczną terminologię) - Przykład 2:


Charakter beatu i harmonia instrumentów trochę zbliżona do bridża w utworze "Twist and Shout" Beatlesów (chyba znany wam jest ten klasyk rock and rolla?).

Zauważmy, jak perkusja buduje dynamikę. Precyzyjne czasowo zwiększanie głośności i przez to też różnicowanie brzmienia instrumentów nie jest wcale łatwe, ale czyni za to naprawdę ogrom mocy wykonawczej, zwłaszcza w obliczu mocnego grania live, kiedy to nadmiaru energii na scenie nigdy za dużo!

Strukturę tom/werbel można też jeszcze wzmocnić ćwierćnutową stopą, jak uczyniłem to w nagraniu i w zapisie nutowym. W ostatnim takcie słyszymy (pojawiający się jeszcze później w piosence) motyw rytmiczny - akcent na 1i, werbel na 4, 4i. Istotne jest to, by precyzyjnie przenieść rękę z floora (na 1) na crasha (1i) i aby ręce cały czas grały równo ze sobą - unisono w tym samym miejscu, a nie obok siebie.

Dla tych, którzy zwracają dużą uwagę na lirykę piosenki, niestety, nie mam tym razem zbyt wiele, a właściwie nawet nic - odsyłam ich raczej na stronę z tekstami piosenek, bo ostatni fragment, który chcę omówić, jest także instrumentalny - Przykład 3:


Mocne riffowe intro zwrotki, w którym stopa dokładnie podkreśla rytmikę gitar. Można powiedzieć - prosty, rockowy podział, dość nawet oczywisty… Ale zagrany jednak tak, że aż grzech odbierać go w tak banalny sposób. Półotwarty hi-hat, mocno akcentowany na miarę taktu (1 2 3 4). Co jakiś czas pojawia się znajomy nam już z Przykładu 2 fill, który podbijając akcenty na 1i, 4, 4i, wykańcza okazale frazy soczystego riffu. Przed wejściem pierwszej zwrotki słyszymy też charakterystyczne przejście dwutaktowe, opisane w Przykładzie 3 - początkowy motyw pierwszego taktu wypełnienia pojawia się i w drugim, mamy także naczelne akcenty na 4, 4i (takt ostatni). Pewną ciekawostką przyrodniczą, jak to mawia jeden mój znajomy pianista, jest pojawienie się w przedostatnim takcie floor tomu wraz z hi-hatem na 4i. Aby wykonać ten manewr, najlepiej jest przełożyć prawą rękę na floor tom, a lewą zagrać na hi-hacie.

A skoro zeszło już na temat przekładania, nie zapominaj o gimnastyce - nie tylko perkusja zachęca do wzmożonego ruchu, a czerwiec to idealna pora na spacer, rower, czy bieganie... Pomyśl, jak sam możesz się rozruszać. Tymczasem na mnie już pora, właśnie przestało padać, tak więc… lecę p.o.biegać!

Paweł Ostrowski


Reklama