Cześć! Dziś mała niespodzianka, wybierzemy się razem do muzeum. Nie będzie jednak zwiedzania starych komnat ani wpatrywania się w wiszące na ścianie obrazy.

" /> Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Reklama

Pod lupą - Nirvana - Smells Like Teen Spirit

Cześć! Dziś mała niespodzianka, wybierzemy się razem do muzeum. Nie będzie jednak zwiedzania starych komnat ani wpatrywania się w wiszące na ścianie obrazy.

Radzę ci za to ubrać się mniej wyjściowo i chronić swoje płuca przed wzmożoną ilością unoszącego się pyłu. Wspólnymi siłami otworzymy starą szafę, w której do dziś pachnie duchami, a kłęby gęstego dymu przedzierają się przez mocno zakurzone wieko. I chociaż może nie lubisz antyków, a kolejny stary mebel wyda się zbędny, są jednak zabytki, które nie starzeją się wcale. Tak, jak szafa grająca, która w donośnym rytmie przenosi nas do krainy pełnej furii i grunge rocka w zbuntowany świat wiecznie trwającej "NIRVANY"...

Perkusista Dave Grohl dołączył do grupy w 1990 roku, z którą chwilę później nagrał album Nevermind, przynoszącą zespołowi międzynarodową sławę. Najwięcej szumu narobił jednak singiel "Smells Like Teen Spirit", który do dzisiaj uznawany jest za wizytówkę zespołu. Przyjrzyjmy się temu hitowi, który budzi szaleństwo swoją zwierzęcą mocą, nastoletnią potrzebą buntu i niepohamowaną dzikością.

Przeszywający wyobraźnię riff gitarowy nokautuje już w pierwszych taktach intra, gdy po soczystym wejściu garów pojawia się powtarzalny w refrenach podział. Energia, zawarta w muzyce, przypomina reaktor jądrowy, choć precyzyjnie i w sposób przemyślany cały czas kontrolowana i dozowana. Zasada kontrastu działa tu idealnie - więcej / mniej: szeroki, gęsty, agresywny, mocny refren vs bardziej łagodna, dająca przestrzeń i narastająca płynnie zwrotka. By nie oszaleć już na starcie, zacznijmy od podziału na zwrotce (Przykład 1):

Prosty, skromny, wręcz ascetyczny podział. Groove, który zawsze sprawdza się w mocnym rockowym graniu. Podkreśla ósemkową, napędzającą partię basu. Zwróć uwagę jak perkusista buduje dynamikę - najpierw niepozornie otwiera hi-hat na ostatnią ósemkę w co drugim takcie, po czym przechodzi na mocniejszy "tryb sportowy", grając wszystkie ósemki na otwartym hi-hacie.

Tworzy to efekt stopniowego budowania przestrzeni w zwrotce, takiej wytrwałej pielgrzymki do krainy refrenu - który już za moment wystrzeli swą dynamiką. Jednak wytrwały pielgrzym spokojnie dochodzi, czując z każdym kolejnym taktem, jak "nastoletni duch" zbliża się bezpowrotnie.

Mocno kontrastujący podział w refrenie jest już nie tylko głośniejszy, bardziej ekspansywny, ale i też gęstszy. (Przykład 2):

Możemy jednak odkryć ciekawą zależność - gęstsza stopa i werbel, ale mocniejszy i rzadszy, bo już ćwierćnutowy hi-hat! Cały czas mamy równowagę, która stale balansuje na poziomach: cicho-głośno, gęsto-rzadko, ósemki, ćwierćnuty, szesnastki... Bardzo ciekawy sposób budowania rytmu i odczuwania muzyki, który ujawnia się dopiero, gdy bardziej zgłębimy istotę zagranych tu partii.

Budując dynamikę w refrenie, Dave przechodzi z hi-hatu na crash’a, bezkompromisowo pokazując, że zawsze można pójść jeszcze wyżej. Gęstość jednak pozostaje ta sama, zmienia się jedynie dynamika. Na zakończenie jeszcze charakterystyczne wypełnienie, które pojawia się przed każdym refrenem. (Przykład 3)


Proste i efektowne przejście. Typowo rockowa zagrywka, która miażdży swoją siłą, zadziwia prostotą i płynnie łączy dwa jakże różne światy - zwrotkę i refren.

Po raz kolejny przekonujemy się, jak istotne w muzyce, zwłaszcza rockowej, są te drobne niuanse - hi-hat, dynamika, co ciekawe - tym wyraźniej oddziałujące na słuchacza, im mocniejszy i bardziej soczysty beat. To trochę tak, jakby atletę uczyć poezji, każąc mu łączyć swą siłę z delikatnością i kruchością dziecka. Niby dwa sprzeczne, a jednak jakże uzupełniające się światy. To co...? Gdzie najpierw biegniemy? Na siłownię czy do biblioteki?

Paweł Ostrowski

Reklama