Ciemna" strona mocy dopada czasem każdego... Niezależnie od tego, jak jesteśmy szczęśliwi na co dzień, mamy też w sobie drugą naturę, która buntuje się i krzyczy, prowadząc nas bardziej mrocznymi ścieżkami.

" /> Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Reklama

Pod lupą - Black Sabbath - Children of the Grave

Ciemna" strona mocy dopada czasem każdego... Niezależnie od tego, jak jesteśmy szczęśliwi na co dzień, mamy też w sobie drugą naturę, która buntuje się i krzyczy, prowadząc nas bardziej mrocznymi ścieżkami.

Każdy z nas miewa czasem gorsze chwile, dzięki którym pełniej doceniamy radość dnia codziennego. Listopad sprzyja takim stanom melancholii, bo i pogoda, i święto zmarłych, i... No właśnie... Jeśli dodamy do tego odpowiednio "nastrojową" muzykę to już głowa sama opada w akcie zniechęcenia. Sytuacja jednak szybko się komplikuje, gdy zapragniemy zanurzyć się w mrocznych dźwiękach zespołu Black Sabbath. Nagle bowiem się okazuje, że ciężkie jak ołów dźwięki są na tyle gęste, że zamiast ściągać na dno, wypychają nas mocno na powierzchnię...

Naturalne prawo fizyki? A może wewnętrzna, buntownicza siła wyporu? Przejrzymy tym razem utwór "Children of the Grave", pochodzący z płyty "Master of Reality" (1971). Dlaczego akurat ten kawałek znalazł się na wszystkich dotychczas wydanych albumach koncertowych zespołu? Widocznie ma w sobie to "coś"... Dzisiejszą partię instrumentalną Billa Warda odniesiemy do struktury utworu, która jest dość oryginalna, a pewne jej elementy mocno charakterystyczne dla zespołu. Black Sabbath określany jako prekursor gatunku heavy metal reprezentuje nurt pesymistyczny, z elementami okultyzmu oraz makabreski. Dzieje się tak m.in. za sprawą dramatycznego, wręcz histerycznego wokalu Ozzy Osbourne’a, jak też brzmienia i aranżacji utworów - nisko strojone gitary, ciężko brzmiąca sekcja rytmiczna, powtarzające się ciężkie riffy…

Taaa, nikt nie mówił, że zawsze musi być lekko i zwiewnie... Przyjrzyjmy się najpierw formie utworu. Już sam początek jest jak stukilowy ciężar, spuszczony na nogę - rozbudowany i efektowny (przynajmniej, jak na tamte czasy) pasaż instrumentalny, z powtarzającymi się co jakiś czas akcentami na 3 i 4 (Przykład 1):


Mocno triolowy charakter, podkreślany przez rytmiczne, potężne gitary i ciężkie sekcyjne osadzenie z ćwierćnutowym, szeroko rozwartym hi-hatem, do tego stopa grająca w pulsie shuffle. Od razu widzimy praktyczną zależność - gdy chcemy coś osadzić to gramy mocniej, ale rzadziej.

Idealnie sprawdza się tu otwarty hi-hat, który w jeszcze większym akcie "gniewu" możemy zamienić na crasha, najlepiej nie mniejszego niż 20 cali… Druga ważna uwaga - gdy zespół gra gęsto, nie ma sensu go "gonić", to przecież nie wyścig! Najlepsze, co możemy zrobić, to stworzyć kontrast, zatem im inni gęściej, tym my rzadziej! Tworzy to przestrzeń i solidne oparcie dla reszty.

Po siarczystym wstępie przychodzi pora na niemniej piekielną zwrotkę. (Przykład 2):


Ciekawie i mocno napędzająco brzmi przesunięcie akcentu na 4 o jedną triolę wcześniej. Pozostawiając ćwierćnutowy, solidny puls na hi-hacie, zmniejszamy też nieco gęstość stopy, dzięki czemu jej shuffle’owy charakter lepiej skleja się z riffami gitary. Wyprzedzona triola w drugim takcie daje raptowne napędzenie, po którym tworzy się krótki moment zawieszenia (na 4). To trochę tak, jakby idąc miastem, nagle wykrzyczeć "Głosujcie na Leszka Millera" i obserwować, co się stanie…

Następna zwrotka poprzedzona jest kolejną arcypopisową częścią instrumentalną. Drugą wyraźnie odrębną częścią utworu jest wątek instrumentalny, zawarty po części instrumentalnej drugiej zwrotki. Zmiana dramaturgii, rytmiki, nowe tematy riffowe, które sugerują przejście do całkiem nowego utworu, ale… ku zaskoczeniu wracamy do intra i jeszcze jednej zwrotki! Trzeba przyznać, że chłopaki nie tylko w mistrzowski sposób budują dramaturgię swoich kompozycji, ale i zaskakują, niczym wspomniany wyżej slogan wykrzyczany w samym centrum miasta. Bo oto nagle pojawia się na końcu zupełnie niespodziewanie koda - motyw jedynie 6-taktowy, ale bardzo charakterystyczny i ciekawy rytmicznie (Przykład 3):


Zwróć uwagę na strukturę rytmiczną akcentów i zastosowany tu schemat - specyficzny układ w ujęciu shuffle’owym - 2 uderzenia + pauza. Taka zagrywka jest wysoce przydatna i możemy ją z powodzeniem wykorzystać w wielu sytuacjach muzycznych.

Nie jestem może fanem metalu, doceniam jednak jego potęgę, dlatego w imieniu nas wszystkich pragnę wyrazić swą wdzięczność Black’om donośnym okrzykiem DZIĘ-KU-JE-MY!

Paweł Ostrowski

Reklama