W zeszłym numerze dokładnie rozpisywaliśmy utwór Decapitated Day 69. W tym numerze bierzemy na kowadło stopy stali, które znane są chyba każdemu fanowi metalowej kuźni.

" /> TU PRZEJRZYSZ BIEŻĄCE WYDANIE Perkusista ULUBIONYKIOSK.PL - PRZESYŁKA GRATISUlubiony kiosk
Reklama

Na kowadle - Morbid Angel - Rapture

W zeszłym numerze dokładnie rozpisywaliśmy utwór Decapitated Day 69. W tym numerze bierzemy na kowadło stopy stali, które znane są chyba każdemu fanowi metalowej kuźni.

"Dziś trochę klasyki. Otwierający numer z płyty "Covenant“ z 1993 roku. Na bębnach legenda gatunku - Pete "Commando“ Sandoval - chyba pierwszy pałker, który w tamtych latach osiągnął taki poziom i przez wiele lat był niedoścignionym wzorem. Jego styl charakteryzują przede wszystkim zawrotne (nawet jak na dzisiejsze standardy) tempa oraz bardzo charakterystyczne aranżowanie przejść i akcentów.“

Fragment 1 (0:11 - 0:31)


Posłuchajcie uważnie tej partii, niby wszystko jasne, ale... Nasz "kowal“ wyjaśnia detale: "Zaraz po akcentach na początku kawałka wchodzimy w kanonadę trójkowych stóp przerywanych akcentami na crashach. Prosto i do przodu, bez większej filozofii. Dużą rolę odgrywa akcentowanie ride’a co 3 - nadaje to odpowiedni pęd i puls. Ride zagrany liniowo, niestety, spłaszczy nam odbiór całości. Kolejny istotny detal to odpowiednio wyczekane trójkowe akcenty na crashach i wystarczająco długa pauza przed ponownym wejściem stóp. Nie gońmy! Ja wręcz wchodzę odrobinę "po kliku“. Nada to dodatkowego ciężaru i zabrzmi o wiele lepiej niż odegrane pod linijkę.“



Fragment 2 (0:31 - 0:45)


Ciekawe metrum 12/8 , dlaczego tu gramy na 3? Oto wyjaśnienie: "Kolejny riff w numerze - wyprowadzenie pod zwrotkę. Trójkowy blast z hi-hatem, wypełniony jedynkowym przejściem na werblu oraz stopach z akcentami na tomach. W teorii dość prosty, jednak posadzenie go jak należy jest już nieco kłopotliwe. Ponownie - akcentowanie na 3 na hi-hacie podczas blastu - nadaje nam puls całości i skleja cały motyw do kupy - granie "na 2“ nie będzie już tak dobrze brzmieć. Bardzo ważne jest rzetelne wygranie przejścia na werblu oraz stopach - łatwo tu się wysypać, bo wszystko dzieje się dość szybko. Musimy zatem wejść w tempo i flow od pierwszego uderzenia. O ile z rękami jest nieco prościej - w końcu tak naprawdę przerzucamy jedynie prawą rękę na werbel i gramy wciąż to samo - tak na stopy trzeba chwilę poświęcić. Fakt, że gramy w podziale trójkowym również robi nieco pod górkę. Zazwyczaj tego typu rzeczy gra się na 4. Ale nie ma rzeczy niewykonalnych.



Fragment 3 (1:26 - 1:39)


Zwykło się mówić: "Boli? Znaczy się idzie!“. Wybieramy się teraz na ostrą przebieżkę, co doskonale podsumowuje Pavulon: "Podkład pod solo. Jest to właśnie jeden z charakterystycznych momentów Pete’a, o których wspomniałem wcześniej. Trójkowe stopy, podobnie jak w pierwszym fragmencie, jednak werbel wybija rytm pod gitarę, tworząc nieco marszowy klimat. Uwagi w zasadzie te same co na początku numeru. Dochodzi nam jeszcze ładne posadzenie werbla ze stopami - zero pływania. Sam koniec riffu to 2 akcenty na crashach, z czego pierwszy jest stłumiony - szansa na poćwiczenie tłumienia tą samą ręką, którą uderzamy. Jeśli ktoś nigdy tego nie próbował, to polecam. Otwiera sporo nowych możliwości, jednak pewnie nie obejdzie się bez krwawiących kostek co najmniej kilka razy - na szczęście nie jest to ból nie do wytrzymania.“



Fragment 4 (2:20 - 2:33)


Ostatni opis przy użyciu fachowego słownictwa, które tak naprawdę idealnie oddaje klimat i wszyscy wiedzą, o co chodzi! "Przełamanie w numerze. Wolny riff z kilkoma zakrętami. W zasadzie bardziej pamięciówka niż cokolwiek innego. Podbicie na stopach jest nieco opóźnione, mogą się posypać "kartofle“. Seryjka ma być równa i czysta - zero "babolenia“! Myślę, że po opanowaniu formy nie powinno być tu większych problemów.“



Na koniec ciekawostka: "Niektórzy pewnie zauważyli, że grając na 2 stopki prawa pracuje u mnie inaczej niż lewa. Prawą nogą gram głównie z kostki, delikatnie akcentując co 4 lub 3 (zależnie od metrum), natomiast lewa gra techniką swivel. Nie jest to coś, co jakoś specjalnie ćwiczyłem - tak mi się nogi ułożyły z czasem, kiedy zacząłem grać długie i szybkie przeloty. Pomaga mi to dobrze czuć "time“ przy najszybszych tempach i zapobiega rozjechaniu się z rękami, jak również nogom między sobą (czyli popularne kartofelki). To wszystko na dziś - tradycyjnie owocnej pracy i do następnego miesiąca!“.



Paweł "Pavulon" Jaroszewicz
Specjalista od galerniczej roboty, który wykuwał stal m.in. w zespołach Vader i Decapitated. Obecnie operuje młotami w Hate i Antigama. Wylewał surową stal niemal w każdym zakątku ziemi. Łączy w swojej grze moc i szybkość, dzięki czemu jego partie bębnów brzmią organicznie i agresywnie.

Lekcja ukazała się w numerze czerwiec 2016




Reklama