Siódma część warsztatów z Tomkiem Łosowskim to omówienie wykorzystania techniki werblowej na całym zestawie perkusyjnym.

" /> Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Reklama

Warsztaty z T. Łosowskim cz. 7 "A teraz całość"

Siódma część warsztatów z Tomkiem Łosowskim to omówienie wykorzystania techniki werblowej na całym zestawie perkusyjnym.

W tym wydaniu głównym tematem jest zastosowanie TECHNIKI WERBLOWEJ na CAŁYM ZESTAWIE.

Jeżeli jesteśmy na etapie intensywnej pracy nad techniką werblową i zaczynamy łączyć ćwiczenia, możemy powoli wkroczyć w etap wykorzystywania ich w graniu na całym zestawie.

Sumienne ćwiczenie na werblu nie ma na celu tego, abyśmy w przyszłości zostali np. doboszem w armii. Ostatecznym celem opanowywania techniki werblowej jest swobodna gra i wykorzystywanie jej w pełni na całym zestawie. Ktoś może znać wszystkie perkusyjne teorie świata, wiedzieć o wszystkich technikach grania, ale jeżeli nie ćwiczy na werblu - jego cała gra na bębnach będzie "zardzewiała".

Oczywiście nie należy "wylewać dziecka z kąpielą". Grania na bębnach nie można sprowadzać tylko do samej techniki - to byłby ślepy zaułek. Zdarzają się perkusiści, którzy mają naturalną łatwość w opanowywaniu trudnych, technicznych ćwiczeń, ale niektórzy z nich mają też problem z dyscypliną za zestawem, z tzw. "muzycznym egoizmem" (podczas grania nie słuchają innych instrumentów, tego, co dzieje się w muzyce, w utworze itp.). Ich gra polega na robieniu  ciągłych  "eksperymentów", gdzie tu wcisnąć te "seven stroke rolls"... (np. w balladzie popowej)... (?!)

Na technikę musi być założone jarzmo, aby była w służbie muzyki (jeżeli gramy z innymi muzykami). Wyjątkiem są tzw. drum clinic - kiedy bębniarz gra sam i robi solową prezentację.

Oczywiście na koncertach też można umówić się z kolegami z zespołu i zagrać np. open solo. Gorzej, gdy to "solo" perkusiści próbują wcisnąć na siłę w każdy utwór...

W zespole gramy dokładnie to, czego sytuacja muzyczna od nas wymaga. Dużo zależy od stylu muzyki, utworu, który aktualnie wykonujemy. Inaczej gra się salsę, inaczej blues?a, funk, heavy metal?

W poszukiwaniu muzyki i muzykalności możemy wykorzystać sporą grupę środków. Możemy zagrać wolno, szybko, głośno, mocno, cicho, delikatnie, gęsto, oszczędnie, w sposób bardzo rytmiczny (puls, groove), w sposób bardziej melodyczny (np. wykorzystując dźwięki i strój instrumentu). Możemy "malować" barwami (blachy) oraz zastosować różne pałki (filce, miotły chrusty itd.)

Jeżeli po przeczytaniu tego fragmentu stwierdzimy sami przed sobą, że mamy z czymś problem - np. wielu ludzi sugerowało nam, że gramy za głośno - możemy poćwiczyć swoją grę w bardziej cichych dynamikach. Jeżeli stwierdzimy, że gramy za gęsto - warto wtedy popracować nad oszczędniejszym graniem. Jeżeli gramy tylko w szybkich tempach - warto popróbować wolniej.

Reasumując - dobre efekty daje ćwiczenie przeciwstawnych rzeczy.

Jedną z najlepszych metod wdrażania techniki werblowej do grania na całym zestawie jest PRACA W WOLNYCH TEMPACH.

Tylko grając wolno mamy tak naprawdę czas, aby zastanowić się, co i na jakim instrumencie chcemy zagrać.

Proponuję zatem ustawić sobie clock w dość wolnym tempie (np. 60). Pierwszy przykład to "piątki" na werblu, tomach, hi hacie... (patrz DVD)
 


Na początku proponuję grać, wykorzystując podstawowe instrumenty np. werbel, stopę, hi hat, dwa wybrane tomy. Później, kiedy poczujemy, że nasza gra staje się coraz bardziej swobodna, możemy wykorzystywać wszystko, co mamy (blachy, cowbell, wszystkie tomy, werble itd.).

PAMIĘTAJMY, ŻE WAŻNY JEST CLOCK!!!


Z czasem możemy przyspieszyć tempo, które w początkowej fazie nauki powinno być wolne.

W trakcie grania przykładów (DVD) pojawiło się takie ćwiczenie:



czyli jedynki z akcentami. Przy wykonywaniu różnych ćwiczeń i łączeniu ich może się zdarzyć, że przypadkowo pojawi się coś nowego (jakaś inna nowa zagrywka). Może się okazać, że wspaniale tu pasuje i da się ją ciekawie wykorzystać. Osobiście wykorzystuję sporo takich zagrywek - łączników. Dzięki "łącznikom" sprawnie przechodzimy z jednego ćwiczenia do drugiego itp. Wyobraźnia często podpowiada, co dalej zagrać.

Na dalszym etapie dane ćwiczenie warto pograć na kotłach np. w wersji takiej, że na werblu będą nuty bez akcentów, a na kotłach z akcentami:


Inna wersja to akcenty, które gramy po blachach (ze stopą), a nuty bez akcentów na werblu.
Warto też zagrać omawiane ćwiczenie "dwójkami". "Dwójki" są pomiędzy akcentami, które są grane "jedynkami" - czyli wychodzi nam znane "six stroke rools".


I znowu - najpierw ćwiczymy na werblu, potem akcenty przechodzą na tomy... itd. Podczas grania (w ramach urozmaicenia) dodaję hi hat (nogą).



Przy okazji zagrałem też takie ćwiczenie:



Zaprezentowałem też "piątki" na dwóch werblach:




Czasu jest mało, a ćwiczeń wiele, zatem - pomimo, iż jest to szkoła - postanowiliśmy z redakcją, że nie będę zwalniał gry do "żółwiego tempa". Jako rekompensatę zdecydowaliśmy się na dołączanie nut. W mojej szkole "Powrót do podstaw" (ukazywała się kiedyś na kasetach VHS, obecnie można zaopatrzeć się w nią w formacie DVD za pośrednictwem mojej strony), prezentowałem dużo ćwiczeń w wolnych tempach.

Wszystkich, którzy mają pytania lub wątpliwości, zachęcam do korzystania z internetu, przyjazdu na warsztaty lub na indywidualne lekcje. Żadne porady w formie e -maili czy "na telefon" nie oddadzą "pracy na żywo".

Zastosowanie paradidli na całym zestawie.


W bieżącym odcinku warsztatów na DVD znajdziecie rytm paradidlowy, zagrany na całym zestawie, m.in. z wykorzystaniem kilku hi - hatów.



Trzeba pamiętać tu o akcentach, bo bez nich tłuczenie paradidli po bębnach nie ma większego "muzycznego" sensu. Akcenty nadają puls. Możemy grać te rytmy z wykorzystaniem głównego hi hatu, ride?u, cowbell?a, tudzież kilku hi- hatów.

Jeszcze raz podkreślam - NADMIERNA TECHNIKA MOŻE PRZESZKADZAĆ MUZYCE. Gra jest niemuzyczna wtedy, kiedy bębniarz myśli tylko "technicznie" i ma zamknięte uszy na muzykę (np. w trakcie wykonywania utworu z całym zespołem). Dlatego zachęcam Was, byście nie tylko ćwiczyli z clockiem czy samplerami, ale pamiętali również, jak niezmiernie ważne jest granie z żywymi ludźmi.

Na koniec dodam, że cenną umiejętnością jest gra na instrumencie melodycznym (poznawanie melodyki, harmonii itp.) To bardzo pomaga w "zespołowym" graniu na bębnach. Otwiera perkusiście oczy (a raczej uszy) oraz pomaga czuć i myśleć przez pryzmat całego utworu, a nie tylko swojej partii wygrywanej na perkusji.

Pozdrawiam
Tom Łosowski



Reklama