Dziewiąta część warsztatów z Tomkiem Łosowskim to omówienie ćwiczeń poprawiających koordynację podczas gry na perkusji.

" /> Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Reklama

Warsztaty z T. Łosowskim cz. 9 "Akcja Koordynacja"

Dziewiąta część warsztatów z Tomkiem Łosowskim to omówienie ćwiczeń poprawiających koordynację podczas gry na perkusji.

Witam!

Przez szereg odcinków prezentowałem i omawiałem technikę werblową. Podałem też bardzo dużo ćwiczeń. W ostatnim odcinku z kolei poruszyłem temat techniki nożnej.

Przyszła wreszcie kolej na kwestię ćwiczeń koordynacyjnych: ręce - nogi. Jest to często zaniedbywana dziedzina. Można zaobserwować tu pewne tendencje. Przykładowo: wielu jazzowych bębniarzy ma świetnie opanowaną technikę werblową. Gorzej z nogami. Z kolei pałkerzy, którzy grają cięższe gatunki, dużo czasu poświęcają technice nożnej, a ich technika werblowa często jest mocno "okrojona".

Ćwiczenia, o których za chwilę opowiem, pozwalają równomiernie rozwijać nogi i ręce oraz łączyć ich pracę. Jest to jakby osobny dział, na który (jeżeli chcemy się usprawniać) musimy znaleźć dodatkowy czas. Dział ten ma też swoje "poddziały": ćwiczenia z pojedynczą stopą (prawa noga), ćwiczenia z pojedyncza stopą (lewa noga) oraz z użyciem mechanizmu dwustopowego. Wiele ćwiczeń możemy próbować grać w ten trojaki sposób.

Możecie też wymyślać swoje własne sposoby, albo wspomóc się specjalnymi szkołami, poruszającymi te kwestie. Polecam np. bardzo dobrą szkołę Garego Chaffee - Linear Time Playing.

W mojej starej szkole "Powrót do podstaw" wiele uwagi poświęciłem tej tematyce. W obecnej szkole rozszerzam wiedzę - jest ona przeznaczona dla bardziej zaawansowanych. Tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z bębnami, odsyłam więc do wspomnianej szkoły (gdyby ktoś z Was chciał się w nią zaopatrzyć, kontaktujcie się bezpośrednio ze mną przez e-mail).

Na początek zaprezentowałem ćwiczenia z hi hatem. Kiedyś podpatrzyłem je w słynnej szkole "Up Close" Steve Gadd?a. 

Ćwiczenie pierwsze to triola grana w ten sposób, że pierwsza nuta to hi hat grany nogą, następna nuta to hi hat uderzony lewą ręką i ostatnia nuta to uderzenie w werbel (prawa ręka).



Proponuję najpierw zacząć wolno i pilnować, aby nuty się nie zlewały (aby były równe odstępy czasowe pomiędzy uderzeniami - niezależnie od tego, czy gramy szybko, czy wolno).

W następnym ćwiczeniu dodałem kotły (tom 1 , tom 2 i tom 3). Oprócz tomów gram także na werblu.



Możemy również dodać stopę. Wtedy zmienia się struktura rytmiczna (nie gramy triolowo).
Przypominam, że te wszystkie ćwiczenia WARTO na początku grać WOLNO.



W następnym przykładzie dodajemy kotły.



Kolejna grupa ćwiczeń to raz ręka, raz noga - na zmianę. Ręka może grać na werblu lub na tomie. Osobiście lubię ćwiczyć w taki sposób, że prawą gram na bocznym kotle a lewą na werblu. W nutach napisałem wam ćwiczenie stopa - werbel, kiedy zaczynam od werbla

 

oraz  kiedy zaczynam od stopy.

Wbrew pozorom ma to znaczenie i każde ćwiczenie koordynacyjne warto pograć w tych dodatkowych dwóch wariantach. Kiedy gramy z clockiem i zaczynamy ćwiczenie koordynacyjne od rąk, to przeważnie kończymy również rękami. Jeżeli zaczynamy od nóg - przeważnie tak się ćwiczenie rozkłada w "timie", że kończymy (wychodzimy z niego) nogami (byle nie nogami do przodu)... ;).
Ten, kto trochę czasu spędzi nad tymi ćwiczeniami, grając je precyzyjnie z clockiem - będzie wiedział, co mam na myśli. Generalnie chodzi o to, by nie było "bałaganów rytmicznych".

Warto poćwiczyć lewą rękę.



Kolejne ćwiczenie to podwójne zaangażowanie lewej ręki. Lewa gra nie tylko na werblu, ale i na tomie (stopa przedziela uderzenia lewą ręką).



Możemy też poćwiczyć lewą nogę, która często jest najsłabszą kończyną u wielu perkusistów. Czyli gramy ćwiczenie wykorzystując lewą rękę i lewą nogę (pracuje cała lewa strona).



Na początku nauki tej grupy ćwiczeń nie musimy od razu grać z clockiem. Po prostu zaczynamy od bardzo wolnego tempa, grając przyśpieszamy (słuchając, czy nuty się nie rozjeżdżają), dochodzimy do pewnego punktu szybkości (powyżej którego nie ma sensu dalej grać - bo często nuty się zlewają i jest nierówno) i zwalniamy do bardzo wolnego tempa, aby odpocząć i rozluźnić ręce, nogę.
Ten proces powtarzamy wielokrotnie.

Możemy też zagrać po dwa uderzenia z każdej ręki (stopa przedziela każde uderzenie). Prawa ręka gra na bocznym kotle a lewa na werblu.



Po trzy uderzenia z każdej ręki.



Po cztery uderzenia...



Wreszcie możemy spróbować paradidel (stopa nadal wszystko przedziela).



Następny etap to cztery podstawowe paradidle grane wg systemu, który pokazywałem przy okazji prezentacji techniki werblowej.



Potem możemy spróbować ćwiczenie typu: stopa, prawa ręka, stopa, lewa ręka... (stopa przedziela; prawa ręka gra na bocznym kotle a lewa na werblu).



Następna propozycja to bardzo fajny system, wykorzystujący poprzednie ćwiczenie. Gram tu wykorzystując cztery kotły, werbel główny oraz werbel picolo.



Kolejny etap to uruchomienie clocka i pogranie powyższego ćwiczenia w tzw. "szufladach timowych". Nie jest to proste (mam na myśli precyzyjne granie), ale na pewnym poziomie zaawansowania warto poznawać coraz trudniejsze ćwiczenia (aby się dalej rozwijać).



Inna grupa ćwiczeń to raz ręka i dwa razy noga (triolowo).



Potem można dodać kotły.



Możemy również to ćwiczenie przekształcić na rytm. Prawa ręka gra na hi hacie, stopa uderza dwa razy i w odpowiednich miejscach dodajemy werbel (patrz nuty).



Podczas grania tych ćwiczeń, czasami "zapuka" do nas jakiś nowy pomysł. Warto wtedy zrobić małą dygresję i nauczyć się czegoś zupełnie nowego.

Oto  przykład:
Bardzo interesujący schemat rytmiczny (ciekawe struktury, które gra stopa na zmianę z werblem). Ćwiczenie to zawiera w sobie fragmenty poprzedniego ćwiczenia.



Wracając do ćwiczenia z grupy raz werbel i dwa razy stopa - ręce mogą grać paradidel. Prawa ręka uderza w boczny kocioł, a lewa w werbel.



Na późniejszym etapie gramy wszystkie cztery paradidle.



Są to bardzo rozwijające ćwiczenia na stopę. Noga jest zmuszana do bardzo intensywnej pracy. Oczywiście kontrolujemy sytuację, aby noga nie była sztywna, by nie bolała itd. Jeżeli grając czujemy takie objawy, to musimy częściej odpoczywać oraz rozluźniać nogę.

Teraz ćwiczenie z grupy dwa uderzenia na werblu i dwa razy stopa. Pierwszy wariant to: prawa, lewa i dwa razy stopa.



Teraz ćwiczymy to samo, ale od lewej ręki. Dodatkowo "rozczepiamy uderzenia", uderzając raz w werbel, raz w kocioł...



Kolejny wariant to raz od prawej, raz od lewej ręki (stopa gra tak samo, jak w poprzednich ćwiczeniach). Z czasem możemy poeksperymentować i pograć na różnych instrumentach. Wychodzą z tego bardzo ciekawe muzycznie sytuacje, z których możemy potem tworzyć np. różne fajne przejścia.



Następne ćwiczenie to dwa razy prawa ręka i dwa razy stopa (gramy tylko jedną ręką). Z czasem możemy pograć po kotłach. Pamiętajmy o graniu z "timem" i precyzją.

Warto też poćwiczyć lewą nogę, która jest często słabsza. Należy ją jednak zmuszać (poprzez takie ćwiczenia) do bardziej intensywnej pracy. Lewa noga i lewa nęka - czyli lewa strona.



Inna grupa ćwiczeń to raz prawa ręka, raz lewa ręka i raz stopa (triolowo) Prawa uderza w boczny kocioł, lewa ręka w werbel. Później możemy pokombinować z innymi instrumentami. Trzeba tu uważać na precyzję (aby nuty się nie zlewały), na "time" (warto grać z metronomem) oraz na dynamikę, aby np. stopa nie była za głośno a tomy za cicho). Grając z clockiem należy też pamiętać o tym, o czym pisałem wcześniej:  zaczynając ćwiczenie od stopy - kończymy stopą. Zaczynając od rąk - kończymy rękami. W obu przypadkach ćwiczenia grane z clockiem trochę inaczej się rozkładają w "timie".



Możemy też pograć od lewej ręki.



Ostatnie ćwiczenie - raz od prawej, raz od lewej ręki ( na zmianę). Stopa przedziela.



Stopień trudności przedstawionych tu ćwiczeń (jeśli je grać porządnie) jest dość duży. Trzeba sporej precyzji, aby nuty się nie zlewały. Trzeba też być własnym "akustykiem" i grając, na bieżąco modelować i miksować głośności poszczególnych instrumentów w taki sposób, aby tworzyły jedną, przyjemną dla ucha całość. Jeżeli pominiemy kwestię miksowania i będziemy to grać na zasadzie "byle jak, aby było szybko"  - wychodzi z tego dość przykry dla uszu łomot...

Jeszcze raz przypominam - pamiętajmy o pracy w wolnych tempach oraz włączeniu clocka!

Pozdrowienia
Tom



Reklama