Atma Anur jest jednym z tych perkusistów, którzy przede wszystkim czerpią radość z gry. Wszyscy, którzy widzieli go na żywo podczas klinik czy koncertów na pewno to potwierdzą.

" /> Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Reklama

Atma Anur "Perpetual Burn" cz. 1 "Atmatyka"

Atma Anur jest jednym z tych perkusistów, którzy przede wszystkim czerpią radość z gry. Wszyscy, którzy widzieli go na żywo podczas klinik czy koncertów na pewno to potwierdzą.

Wstęp

Warto przyjrzeć się wczesnym nagraniom Atmy z końca lat 80-tych, gdzie krystalizowało się mocne techniczne granie, a zespoły pokroju Dream Theater stawiały dopiero swoje pierwsze, nieśmiałe kroczki. W tym okresie Atma wyczyniał nie lada cuda za bębnami. Jakość w sensie brzmieniowym daje jeszcze wiele do życzenia, ale... wróćmy do źródeł i sprawdźmy, co Atma wyrabiał na płycie wirtuoza gitary Jasona Beckera (warto mu się przyjrzeć i poczytać jego historię), ponieważ grał tam niemal wszystko. Większa część z jego koncepcji rozwijana była na innych zaawansowanych technicznie albumach metalowych. Widzimy jednak, że Atma analizował swoje partie wykorzystując przy tym wiedzę na temat całej muzyki. Patrzcie uważnie, ponieważ w przyszłości czeka Was z tego egzamin z mocą nagród! Atma, zaczynaj!

Atma, zaczynaj!

Witam w Perpetual Burn Jasona Beckera. Jestem Atma Anur i miałem zaszczyt oraz przyjemność grać na bębnach z Jasonem pod koniec lat 80-tych w zespole Cacophony oraz w jego solowym projekcie Perpetual Burn. Cieszę się, że mam możliwość podzielić się wspomnieniami z czasów współpracy z tym utalentowanym artystą.

W niniejszej serii warsztatów postaram się rzucić nieco światła na konstrukcję granych przeze mnie partii perkusji, podbudowując całość przykładami i ćwiczeniami. Przedstawię też rozwiązania koncepcyjne, wynikające z moich ówczesnych inspiracji muzycznych. Zważcie, że mówimy o wydarzeniach sprzed 20 lat! Tamta sytuacja, jak zresztą większość projektów, w których brałem udział, wiązała się z realizacją wielu rzeczy w dość krótkim czasie. Szczęśliwie miałem mnóstwo okazji na zgranie się z Jasonem w Cacophony podczas prób i występów, tak więc narzucone limity czasowe nie miały wpływu na jakość całości mimo sporej złożoności tej muzyki. Muszę dodać, że doświadczenie zdobyte w graniu z Mike Varneyem bardzo mi pomogło i ukształtowało jako profesjonalnego muzyka. Teraz zdałem sobie sprawę, że umysł osoby kreatywnej musi być wystawiany na wiele prób np. dotkliwie odczuwalny brak czasu może sprawić, że dasz z siebie wszystko, co najlepsze. Mam nadzieję, że tak było w moim przypadku.

Mike, Jason i Marty Friedman pracowali już jakiś czas nad materiałem, nim zaprosili mnie do stworzenia partii perkusji i aranżacji. Nawiasem mówiąc stworzyli kawał niezłej muzy. Kiedy dołączyłem, miałem 2 dni na opanowanie 8 kawałków. Obmyśliłem całość, porobiłem notatki i nagrałem ścieżki. Zajęło to jeszcze jakieś dwa dni? Tak., razem 4. To było jedno z najbardziej kreatywnych i najfajniejszych nagrań, jakie zrobiłem. Większą część materiału nagrywałem razem z Jasonem, a Mike i Steve Fontano siedzieli w reżyserce. Jason grał na gitarze rytmicznej, ale były momenty, kiedy musieliśmy zagrać idealne unisono.

Pierwszy utwór - Altitude - to orkiestralny poważny kawałek muzyki. Zaczyna się w 6/8, by przejść w 4/4 na głównej części. Pierwszy groove jest prosty, ale zważcie, że nie ma tu hi-hatu ani żadnego talerza, a back-beat grany jest z przednutką. To ten na 6/8. A teraz rytm grany z użyciem całego zestawu na 4/4 w cut time. Cut time oznacza, że w praktyce werbel uderzany jest nie na "2" i "4", ale na trzecią ćwierć.

PRZYKŁAD 1:


Ten groove zawiera słynny otwarty hi-hat na "raz". Oto ćwiczenie, które pozwoli opanować tę technikę. Ten przykład jest jednocześnie wprowadzeniem do innego patentu, bardzo charakterystycznego dla mnie: otwieraniem hi-hatu stopą na "i"! Od tego momentu będę używał tej techniki otwierania hi-hatu przez cały czas. To właściwie jazzowa zagrywka, ale włączyłem ją do swojego repertuaru. Myślę, że pomaga mi myśleć swingowo i swingować wszystko, co gram. A to dla mnie ważne.
 
 

PRZYKŁAD 2:


To rzecz zbudowana na intensywności. Gram lekką przeróbkę pierwszego rytmu, używając ride?a. Ten groove jest bardziej gęsty i składa się z dwóch taktów. Zwróćcie uwagę na jazzowe potraktowanie talerza i kilka smacznych dodatków granych na werblu. Tak jakby funkujący bębniarz grał z orkiestrą!
 
 

PRZYKŁAD 3:


Oto kilka przykładów pomocnych przy rozbudowie tego rytmu. Na początek przednutki.
 
 

PRZYKŁAD 4:


Teraz prawa ręka i akcenty.
 
 

PRZYKŁAD 5:

 
Następnie przenosimy się do trzeciego groovu w utworze. Kojarzy mi się z graniem Johna Bonhama. Jest na 4/4, ale ja gram go trochę jak na 3 . Pomiędzy niektóre równe ósemki wplatam ósemki triolowe. Należy to grać z hi-hatem lekko otwartym.
 
 

PRZYKŁAD 6:


Od tego momentu rytm przechodzi w proste 4/4, sugerujące jednak podwójne zwolnienie, poprzez podzielenie taktu na 2, a nie 4 części. Standardowe uderzenia werbla na "2" i "4" są w tym przypadku zagrane inaczej. Na "2" mamy otwarty hi-hat lub wiszący tom, a na"4" werbel. Dodatkowo delikatnie akcentuję nierówne części taktu na kopułce ride?a. Ten rytm występuje w dwóch oddzielonych od siebie miejscach i za każdym razem różni się nieznacznie. Silny akcent werbla na czwartą ćwierćnutę sprawia, że takt brzmi majestatycznie. Poza tym pozostawia dużo przestrzeni na gitarowe popisy.
 
 

PRZYKŁAD 7:


A oto drugi wariant rytmu. Dodatkowe uderzenie zagrane na tomie dodaje całości melodyki.
Zwróćcie uwagę na "wędrówkę" lewej ręki po tomach w drugim takcie groovu.
 
 

PRZYKŁAD  8:

 

Atmę tłumaczyli: Łukasz Chmieliński i Adam Kubacki

 



Reklama