Kontynuujemy temat dotyczący groove?ów. Świat różnorodnych rytmów jest bardzo bogaty - wiąże się bezpośrednio z poznawaniem i słuchaniem różnych stylistyk muzycznych.

" /> Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Reklama

Warsztaty z T. Łosowskim cz. 2 odc. 2 - grółf

Kontynuujemy temat dotyczący groove?ów. Świat różnorodnych rytmów jest bardzo bogaty - wiąże się bezpośrednio z poznawaniem i słuchaniem różnych stylistyk muzycznych.


W początkowej fazie nauki gry na instrumencie proponuję opanowywać podstawowe rytmy. Bardzo ważne jest, aby te podstawy opanować porządnie (dbać o dobry time, precyzję, dobre uderzenie, dynamikę, artykulację itd.). Jeżeli nie nauczymy się dobrze podstaw, to nie ruszymy dalej, a nasza gra przypominać będzie niechlujne i bałaganiarskie "tłuczenie się" po bębnach.

Wracając do "gęstego hi hatu granego jedną ręką" - w ostatnim numerze pisałem, że warto, aby prawa ręka na hi hacie grała bardziej delikatnie. Jeżeli hi hat jest uderzany bardzo głośno - rytm ten może okazać się nieznośny dla słuchacza (hi hat przykrywa stopę i werbel - zaburzone są proporcje pomiędzy instrumentami).

Przypominam - warto, abyście byli własnymi akustykami za bębnami i miksowali poszczególne instrumenty w trakcie grania - tak, jakbyście siedzieli za konsoletą i sterowali potencjometrami "volume" od poszczególnych tracków... koniec cytatu / Horacy - Myśli wybrane / hihihi

Oto dwutaktowy rytm, gdzie prawa ręka gra szesnastkami na hi hacie. Stopa z werblem tworzą fajne struktury (zwłaszcza w drugim takcie).



W szybszych tempach technika cichego i lekkiego grania na hi hacie przydaje się w dwójnasób (nie dość, że są fajne proporcje, to i ręka mniej się męczy). Można też pokombinować z częstszym, cyklicznie otwieranym hi hatem - wtedy również ręka ma szansę "złapać oddech". W późniejszym etapie nauki możemy próbować dodawać przednutki:



Teraz kilka słów o tzw. gęstym hi hacie granym dwoma rękami (szesnastki grane na zmianę - raz prawą, raz lewą ręką). Tego typu rytmy warto zastosować, kiedy tempo utworów jest dość szybkie i nie dajemy rady grać tego jedną ręką. Należy również tutaj pamiętać o dynamice i dość delikatnym graniu na hi hacie. Moja lewa ręka często gra nawet jeszcze ciszej od prawej.



W tego typu groovach ważne są też akcenty na hi hacie - dzięki nim powstaje dobrze wyczuwalny puls.



Można czasami pobawić się w akcenty, czyli pograć taki mini - groove, w którym stopa jest dość uboga, ale cyklicznie się powtarza. Werbla nie musi być w ogóle. Na hi hacie za to próbujemy grać różne ciekawe zagrywki.



Na późniejszym etapie możemy oprócz akcentów dodać inne figury - np. z dwójek (podwójne przednutki, piątki, siódemki itd.) Patrz - przykład na DVD. Jako nutowe ćwiczenie, dobre na sam początek, proponuję oprócz akcentów dodać tzw. "piątkę" (five stroke rolls)



Jeżeli w tego typu rytmach chcemy grać na werblu z tzw. rim shotem - to musimy to poćwiczyć. Proponuję w wolnym tempie (nawet bez stopy) pograć na hi hacie i przechodzić prawą ręką na werbel, próbując tak grać, by uderzenia były zawsze takie same.

Możemy też grać klasycznie (tzn. bez rim shota). Wtedy brzmienie werbla i rytmu upodabnia się trochę do starszych groovów np. z lat siedemdziesiątych. Zależy, co się chce uzyskać w muzyce. Piszę to m.in. po to, aby zwrócić uwagę na różne techniki grania i uderzania. Granie z równym i precyzyjnym rim shotem jest bardzo ważne (np. w studiu, kiedy nagrywamy jakąś piosenkę). Z kolei warto też pograć bez rim shota (chociażby po to, aby umieć zagrać inaczej). Znam takich perkusistów, którzy kurczowo trzymają się rim shota i nie potrafi ą bez niego grać. W typowo rockowej muzyce jest to OK. Z kolei w lżejszych stylach taka gra może czasami okazać się zbyt toporna...


Kolejny temat to "trójki" na hi hacie. "Trójki" to moja robocza nazwa dla rytmów, w których podstawą jest charakterystyczna linia hi hatu (szesnastka, potem pauza szesnastkowa lub ghost nuta na werblu i znowu dwie szesnastki... itd.) Jest wiele fajnych piosenek, w których tego typu rytmy występują. Grał je m.in. Steve Gadd, Carlos Vega, Jeff Porcaro, Bernard Purdie, Phil Gould... Pierwszy groove, który proponuję, ma bardzo ciekawą budowę - werbel jest na "cztery". Poprzedzają go dwa uderzenia stopy oraz ghost nuty:



Kolejny przykład to rozbudowanie poprzedniego rytmu - dodajemy werbel na "dwa"



Wykorzystując ten rodzaj beatu z prawej ręki, możemy przenieść grę z hi hatu na ride i zmienić nieco werbel i stopę, a w konsekwencji - charakter groovu. Będzie to rytm bardziej jazz - rockowy z wykorzystaniem hi hatu, granego nogą na tzw. "i". Dzięki takiej pracy hi hatu, groove jest dość lekki.



Tak, jak wspominałem wcześniej, ucząc podstaw - na samym początku unikam groovów bardziej skomplikowanych, np. zawierających ghost nuty na werblu. Z czasem (w miarę opanowania podstawowych rytmów) możemy stopniowo wdrażać rytmy z ghostami.
Ghosty bardzo często występują w stylistykach takich, jak fusion, jazz, latin...
Należy tutaj pamiętać przede wszystkim o tym, aby próbować grać ćwiczenia werblowe w dość cichych dynamikach. Jest to bardzo potrzebne i pomocne, aby później ghost nuty w rytmach grać na cichym poziomie. W innym wypadku za głośne ghost?y będą skutecznie psuć brzmienie groove?u i słuchacz będzie miał wrażenie, że ten groove "nie płynie", jest poszarpany, a cała gra "kwadratowa"...

Niby się wszystko zgadza - bębniarz gra równo i precyzyjnie - ale coś nam słuchowo nie do końca pasuje i nawet ciężko wyartykułować, o co właściwie chodzi. I wtedy nasuwa się stwierdzenie, że jego gra jest właśnie jakaś taka... kwadratowa...
Przyczyna może tkwić np. w powalonych proporcjach pomiędzy poszczególnymi instrumentami (a przecież perkusja składa się z wielu instrumentów).
Podsumowując ten wątek: JEST TO SŁABA SPRAWA, KIEDY GHOST NUTY SĄ ZA GŁOŚNO.
Wtedy rzeczywiście chyba lepiej ich nie grać.
Kolejna kwestia - trzeba uważać, aby ghost nuty były zagrane RÓWNO! Nie ma nic gorszego i bardziej psującego groove niż za głośne i NIERÓWNE ghost?y.

Tutaj kłania się metronom i granie w wolnych tempach. TRZEBA MIEĆ NAWYK PRACY W WOLNYCH TEMPACH. Bez tego muzyk nie opanuje precyzyjnej gry, która jest tak ważna, gdy chce się zbliżyć do poziomu pełnego zawodowstwa (niezależnie, czy gramy na bębnach, basie czy klawiszach...)
O szerszym zastosowaniu ghost?ów ciekawie pisał Paweł "Ghostbuster" Ostrowski w swoich artykułach. Polecam wnikliwe przeanalizowanie jego nauczania w tym zakresie. Warto przerobić chociaż kilka groovów, które podał.
W mojej szkole zaprezentowałem "Steve Gaddowski" przykład rytmu, w którym jest sporo "duszków". Zwróćcie uwagę, że rytm w dużej mierze oparty jest o paradidel pomiędzy hi hatem i werblem:



Teraz kilka słów o groovach, gdzie sporą rolę odgrywają paradidle pomiędzy stopą a werblem. Na początku warto po prostu poćwiczyć pierwszy, podstawowy paradidel. Hi hat może być grany ósemkami, a paradidel szesnastkami. Później możemy nieco rozbudować rytm (w szkole DVD prezentując ten rytm pomyliłem się mówiąc, że na hi hacie gramy proste szesnastki - oczywiście gramy proste ósemki).



Możemy też próbować grać prawą ręką razem ze stopą (wtedy jest trochę inny wariant).



Ostatnia propozycja to ćwiczenie zaczynające się tak samo, jak poprzednie. Tym razem jednak przedostatnie uderzenie na werblu zamieniliśmy na uderzenie na stopie. Otrzymaliśmy dzięki temu zabiegowi trochę inny, ale równie ciekawy rytm. Jest to znakomity rytm do rozwijania sprawności nogi. Możemy go pograć z hi hatem oraz z ridem.



Bardziej ambitnym polecam również poćwiczyć ten rytm LEWĄ NOGĄ.

Pozdrawiam czytających i ćwiczących

T. Łosowski

P.S.
Podczas kręcenia szkoły na DVD dochodziło niekiedy do komicznych sytuacji - był to sposób na odreagowanie ciężkiej pracy, jaką jest wielogodzinna rejestracja. Prezentując ćwiczenia musiałem nie tylko być w dobrej formie, ale również dbać o poprawne wysławianie się, co nie jest jakąś moją mocną stroną ;). Składając cały materiał postanowiliśmy zostawić niektóre śmieszności, żebyście i Wy mogli się pośmiać, a szkoła nie była nudna i smutna, jak kwit na węgiel.


Reklama