TU PRZEJRZYSZ BIEŻĄCE WYDANIE Perkusista ULUBIONYKIOSK.PL - PRZESYŁKA GRATISUlubiony kiosk
Wywiady

Cezary Lemanowicz (Fibo Percussion)

Dodano: 29.12.2017
Jest prawdopodobnie jedynym wytwórcą cajonów z włókna szklanego czy akrylu w Polsce, bo - jak mówi - to nie są łatwe rzeczy. Ani tanie.

Produkcją cajonów zajął się, bo... potrzebował tego instrumentu. Pierwszym wykonanym nie chce się chwalić, ale zdjęcia tych, które można znaleźć na portalach aukcyjnych po wpisaniu "Fibo Percussion", zachwycają designem. O tym, jak powstają cajony, jaki jest rynek tych instrumentów, czy jest w nim miejsce dla drobnych przedsiębiorców, opowiada Cezary Lemanowicz z Ostródy.

Wojtek Andrzejewski: Jakie są twoje doświadczenia ze sceną i instrumentami percussion, a szczególnie z cajonami, które tak namiętnie wytwarzasz, zasypując zdjęciami media społecznościowe i burząc krew konkurencji?

Cezary Lemanowicz: Są bardzo ubogie, a to dlatego, że skupiam się bardziej na wytwarzaniu instrumentów niż na graniu. Oczywiście zdarzyło się kilka razy pograć dla ludzi, ale to raczej jakieś drobne występy. Gram hobbystycznie i chciałbym, aby tak pozostało. Od jakiegoś czasu zacząłem mocniej pracować nad umiejętnościami, gdyż będą mi one niezbędne w projekcie muzycznym, który składam.

Skąd pomysł na to, by wytwarzać cajony? Jak zaczynałeś?

Pomysł na zrobienie pierwszej skrzynki wziął się po prostu z chęci jej posiadania. Zrobiłem wycieczkę po sklepach muzycznych i doszedłem do wniosku, że trzeba zrobić cajon. Przyznam się szczerze, że na początku byłem cajonowym ignorantem. Myślałem, że w kilka tygodni dorobię się grubej kolekcji, która będzie działała i będzie miała sens. Czas jednak szybko zweryfikował moje zapędy. Okazało się, że to nie takie proste. Zaczynałem bez narzędzi, okazało się, że są potrzebne. Pierwszy cajon, jaki zrobiłem, był w 100 % "hand tools project". Postanowiłem nie pokazywać go światu (śmiech). Uznałem jednak, że trzeba porządnie się za to zabrać i rozwijać pasję, jaką są skrzynki i ich brzmienie.


Co sądzisz o polskim rynku tych instrumentów? Jak - twoim zdaniem - cajon adaptuje się w Polsce?


Rynek tych instrumentów rozwija się bardzo dynamicznie. Mimo największych graczy - koncernów, co jakiś czas słyszy się o nowym producencie, który oferuje swoje cajony. Na portalach aukcyjnych również jest bardzo dużo instrumentów "handmade". Pomimo, że nieustannie ten rynek się rozwija, to cajon jest nadal instrumentem bardzo niszowym. Myślę, że z czasem się to zmieni. To nieuchronne. Cajon bardzo dobrze przyjął się np. u naszych zachodnich sąsiadów. Jest to instrument, który pozwala wykorzystać techniki gry z różnych instrumentów perkusyjnych. Siłą rzeczy nie może być niemodny. Jest bardzo praktyczny. Często zastępuje zestaw perkusyjny. Osobiście nie uważam tego za coś złego, ale ocenianie brzmienia cajona przez pryzmat zestawu perkusyjnego jest moim zdaniem nie na miejscu, a to obserwuję bardzo często. To właśnie jego wszechstronność kreuje jego rosnącą popularność.

Na tym rynku, jak zauważyłeś, jest już kilku gigantów. Nie obawiasz się, że to oni go nasycą?

Rynek już jest nasycony, ale na szczęście odbiorcami moich instrumentów są muzycy, którzy nie zamykają się na rynek instrumentów po zakupie jednego z nich. Gusta falują, muzycy potrzebują zmian i innowacji. Mam nadzieję, że się nie mylę, choć nawet jeśli, to i tak będę to robił, bo daje mi to ogromną frajdę. Spójrz, jakie to dziwne, przez ostatni rok wystawiłem swoje instrumenty chyba tylko raz na portalach aukcyjnych, a zamówienia i tak wpływały głównie z poczty "pantoflowej" i portali takich, jak Facebook czy Instagram. Myślę, że zamawiający szukali czegoś indywidualnego. Tak naprawdę to jeszcze nie ma mnie na tym rynku...

Jakim problemom i trudnościom muszą stawiać czoła drobni wytwórcy instrumentów?


Dla mnie problemem było ogarnięcie wszystkiego od formalnej strony, ale przełamałem to i w sierpniu 2016 r. zarejestrowałem działalność, działam legalnie. Ogólnie jest dużo niedogodności, ale to chyba w każdej branży tak jest. Startując od zera musimy liczyć się z tym, że trzeba mieć coś więcej niż konkurencja w niższej cenie. Taka jest cena za nierozpoznawalną markę. Dużym problemem była dostępność materiałów przy budowie prototypów. Potrzebowałem wtedy wielu rodzajów żywic, wielu rodzajów mat szklanych itp., a nie mając firmy często jest problem kupić takie specjalistyczne środki, a małe ilości to już całkiem trudno. Dotkliwe było również wynajęcie kawałka hali od jednej z firm, które się zajmują taką działalnością, aby profesjonalnie pobawić się z kompozytami. Gdybym zrobił to w pracowni, która obecnie mieści się w domu, to podejrzewam, że nie dałoby się mieszkać. To wszystko robiłem w ciemno, nie wiedząc, czy się uda, ale co tam… Ważne, że do przodu! W tym fachu trzeba cały czas się czegoś uczyć. Obecnie uczę się robić stronę internetową i konfigurować sklep online.


Co wyróżnia twoje cajony?

Brzmienie oraz design przez duże "de". Jeżeli chodzi o brzmienie, to z tego, co wiem, nikt inny nie wykonuje w Polsce cajonów z płytami z włókna szklanego czy akrylu. O ile płyty akrylowe może kupić każdy, to zrobienie dobrej płyty z fiberglassu wymaga dużego doświadczenia i poświęcenia. Kto próbował, ten wie, jak to pachnie. Na tyle nieładnie, że robią to tylko nieliczni. Obecnie mam na stole cajon w całości z włókna szklanego, prawdziwy ewenement! Do designu przywiązuję dokładnie taką samą wagę, jak do brzmienia. Często z tego powodu muszę się tłumaczyć. Jest jeszcze jeden element, który wyróżnia moje instrumenty - sam wykonuję mechanizmy, odpowiadające za efekt werblowy. W cajonach są także sprężyny własnej produkcji. I najważniejsze - daję gwarancję satysfakcji na instrumenty spersonalizowane. Gdy coś nie odpowiada zamawiającemu, to przyjmuję zwrot, poprawiam, przerabiam, ustawiam i tak aż do efektu końcowego - satysfakcji muzyka.

Z jakiego drewna powstają twoje skrzynki?

Sklejka brzozowa, włókno szklane. W planach również inne materiały, ale te są wybrane ze wszystkich, które testowałem, a trochę tego było. W cajonie na przedniej płycie stosuję sklejki brzozowe w kilku odmianach. Różnią się ilością warstw (3-7 mm) oraz grubością (2-3,6 mm). Różnica pomiędzy sklejką na froncie 3 mm 3 warstwy, a 3 mm 4 warstwy, jest słyszalna przez osoby, które nigdy nie miały styczności z tym instrumentem, dlatego na razie wystarcza mi brzoza.

Czy myślisz też o dodatkach do cajonów?

Tak. W fazie eksperymentalnej mam kilka akcesoriów do skrzynek, które mają funkcjonować razem z cajonami, czyniąc ten wspaniały instrument jeszcze bardziej wszechstronnym. Moim marzeniem jest skomponowanie całej gamy instrumentów perkusyjnych. Zrobiłem kilka shakerów, pojawił się też tamburyn na stopę, miotełki. Obecnie mam pomysł na chimesy i kilka innych instrumentów.


Do skrzynek coraz mocniej zagląda elektronika. Co o tym sądzisz?


Jestem na tak. Podziwiam ludzi, którzy wprowadzają takie innowacje. Gdybym tylko mógł, a kiedyś będę mógł, to sam chętnie bym spróbował stworzyć e-cajon. Oczywiście ma to swoje plusy i minusy. Ostatnio widziałem taki projekt, cajon wyglądał jak małe czarne krzesełko, a na płycie przedniej miał pady, wyglądało to trochę jak adaptacja hand sonic’a do wersji cajon... Instrument ten raczej nie odniósł wielkiego sukcesu, bo pewnie byśmy o tym wiedzieli, ale na pewno było to czyjeś marzenie, aby to zrobić. Dobrze, że ludzie próbują, tworzą, rozwijają się.

Jaki artysta, grający na cajonach, szczególnie cię inspiruje i dlaczego?

Podglądam, podziwiam i czerpię wiedzę od Macieja Giżejewskiego. Cenię go za nieprzeciętną, bardzo bogatą muzykalność, bardzo dobrą technikę i pozytywne nastawienie.

https://www.facebook.com/perkusjonalia/

Rozmawiał: Wojtek Andrzejewski
Fot. Archiwum Fibo Percussion

Artykuł ukazał się w numerze wrzesień 2017



Pozostałe

Jacek Żelazek

Dodano: 20.12.2017

O bębnach szamańskich, djembe, zapomnianych tarabanach i po prostu graniu, rozmawiamy z Jackiem Żelazkiem.

czytaj dalej

Wojtek Pęczek

Dodano: 02.11.2017

Z Wojtkiem Pęczkiem, założycielem zespołu City Bum Bum, grającym i edukującym w nurcie muzyki zachodnioafrykańskiej, rozmawiałem po raz pierwszy w "Perkusiście" kilka lat temu.

czytaj dalej

Jerzy Bartz

Dodano: 14.09.2017

Jest prawdopodobnie najstarszym, wciąż bardzo aktywnym zawodowo polskim perkusjonistą i perkusistą.

czytaj dalej

Wiktor Golc

Dodano: 01.08.2017

Wiktor Golc jest jedną z najważniejszych postaci polskiej sceny bębniarskiej. Mówi się o nim, że jako pierwszy wyrzeźbił i wprowadził djembe do Polski.

czytaj dalej

José Manuel Albán Juárez

Dodano: 09.06.2017

José Manuel Albán Juárez - perkusista i perkusjonista takich zespołów, jak Łona & The Pimps, Jimek czy Ten Typ Mes & Live Band oraz członek kolektywu SalsaCentral, który w czerwcu ubiegłego roku dołączył do grona endorserów Meinla.

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama