Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk

Raportpowrót do listy

Najbardziej inspirujący polscy perkusiści - WYDANIE SPECJALNIE

Od września 2010 wybieraliśmy polskich perkusistów, którzy wywarli i wciąż wywierają największy wpływ na kolejne pokolenia bębniarzy. Prezentujemy Wam poniżej pierwszą trzydziestkę perkusistów. Dziękujemy wszystkim za udział w konkursie. Ilość odpowiedzi przekroczyła nasze najśmielsze oczekiwania i zajęło nam naprawdę sporo czasu uporządkowanie wszystkiego i przygotowanie niniejszego podsumowania. Największe podziękowania powinny być jednak skierowane do wszystkich perkusistów, którzy zostali przez Was wymienieni za to, że byli inspiracjami i to dzięki nim sami zaczęliśmy grać na bębnach.

Zadanie było proste i trudne zarazem. Proste - bo absolutnie nie wybieraliśmy bębniarza najlepszego pod żadnym względem - ani techniki, ani szybkości, ani też nawet siły groove?u. Nie chodziło nam o zawody lekkoatletyczne, gdzie da się coś zmierzyć, obliczyć, przeliczyć. Nic z tego! Zależało nam na tym, by spojrzeć na swoje dotychczasowe życie perkusyjne i zastanowić się, kto tak naprawdę z polskich bębniarzy wpłynął najbardziej na fakt, że gram na bębnach? Dlatego zadanie było też trudne.

Pisaliście, że wybór trójki jest bardzo ciężki i często w odpowiedziach przewijały się nie tylko trzy nazwiska, ale wiele innych. Mnóstwo odpowiedzi uzasadnionych było ciekawymi historiami z Waszego życia, gdzie opisywaliście, jak zaczynaliście grać na garach i jak powoli przechodzicie kolejne etapy swojej perkusyjnej, niełatwej podróży.

Wszelkie coroczne plebiscyty są podsumowaniem popularności perkusisty, dlatego stanowczo separujemy się tutaj od nazywania kogokolwiek mianem - najlepszy! Tu nie ma lepszych czy gorszych, ponieważ każdy z tych bębniarzy wpłynął zarówno swoją osobą, jak i grą na to, że wielu z Was sięgnęło po pałeczki i zaczęło grać. Nazwisk na liście jest ponad sto, my ograniczymy się do przedstawienia Wam dokładniej pierwszej trzydziestki.

Ale zanim przejdziemy do prezentacji - gość specjalny.

GENE KRUPA

Nie, to nie pomyłka. Ten amerykański perkusista, jeden ze słynniejszych garowych w historii muzyki miał polskich rodziców. I tak naprawdę tylko na podstawie obowiązującego w Stanach "prawa ziemi" Gienek otrzymał od razu obywatelstwo tego kraju, jednak spokojnie możemy o nim mówić, że to nasz pobratymiec. Jego tata zmarł, gdy Gene był bardzo młody, nasz kraj nie istniał, stąd być może tak mało było polskich akcentów w trakcie trwania jego kariery. Dostaliśmy wiele głosów na pana Eugeniusza, co bardzo cieszy, ponieważ fakt, że mieliśmy tak wspaniałego rodaka tworzącego nowoczesne brzmienie bębnów powinien być dumnie prezentowany w rozmowach z naszymi zagranicznymi koleżankami i kolegami.

30 WOJTEK OWCZAREK

Kto z pokolenia 35-40latków nie kojarzy zadziornej IRY?! W okresie swojej świetności kapela prezentowała poziom niemal na równi (tylko to brzmienie...) z czołowymi pudel-metalowymi kapelami, tak popularnymi w Stanach pod koniec lat 80-tych. My mieliśmy LessDress i właśnie IRĘ. Wojtek Owczarek trzymał cały band bardzo mocno, a jego gra przypominała niekiedy styl takich mocarzy heavy rocka, jak Eric Singer, Rob Afusso, Fred Coury czy Rikki Rockett. "O kurczę... Ona jest naga!"

29 ANDRZEJ RYSZKA

Współpraca z Krzakiem i Voo Voo to doskonała prezentacja możliwości tego fenomenalnego bębniarza, ale to oczywiście tylko czubek góry lodowej. Wiadomo jakiej klasy są wymienione zespoły i muzycy je tworzący. W latach osiemdziesiątych pan Andrzej zasilał swoim groovem całą polską czołówkę blues rocka. Doskonały puls robił wrażenie, przez co jego postać musiała znaleźć się wśród Waszych inspiracji. Obecnie mieszka w kanadyjskim Calgary.

28 IGOR FALECKI

Mnóstwo głosów przyszło na tego młodego dżentelmena rodem z Trójmiasta. Wiele osób podkreślało, że oglądając wyczyny Igora nabierało większej motywacji, by ćwiczyć. "Skoro taki gołowąs potrafi wyprawiać takie rzeczy to dlaczego ja nie mogę?" - wydało się pytać spore grono głosujących. Igor to prawdziwy zapaleniec na punkcie bębnów. Po ostatnim występie Doma Famularo w bydgoskim Drum Center, gdy już wszyscy powoli myśleli o pójściu do domu, Igor zamęczał rodziców, by posiedzieć jeszcze trochę w "talerzowni"... Jego rozwój na przestrzeni ostatnich dwóch latach wręcz poraża!

27 JACEK PELC

Człowiek z którym można godzinami rozmawiać na temat muzyki, a perkusji w szczególności. Przez wiele lat kierował pismem Top Drummer, by oddać się wreszcie w pełni swojej największej pasji, jaką jest muzykowanie i gra na bębnach. Ciągle poszukuje i odkrywa nowe krainy rytmów. W duecie z Marcinem Jahrem tworzą morderczy duet. Z daleka od wszelkich "układów" i "układzików" interesuje go najbardziej czerpanie radości z gry.

26 KAZIMIERZ JONKISZ

Bębniarz, który pokazuje wszystkim niedowiarkom, że Polscy bębniarze to ścisła czołówka europejska. Kazimierz Jonkisz to po prostu Polski Jazz - dosłownie, mimo, że dla niego jazz jest jeden, jedyny, bez podziałów. Bardzo emocjonalnie traktujący ukochaną muzykę dopieszcza każde jej miejsce swoją grą, która z pewnością nie ma jako motto przewodnie "grajmy solo i jeszcze raz solo". Nie bał się podjąć pionierskiego zadania i objąć jako bębniarz liderowanie w zespole, co w polskiej muzyce końca lat 70-tych było czymś niesłychanym.

25 JACEK OLTER

Niedawno obchodziliśmy dziesiątą rocznicę śmierci tego niesamowicie utalentowanego perkusisty. Naprawdę ciężko sobie wyobrazić, co by było, gdyby Jacek Olter dalej rozwijał swój talent, ponieważ już w tak młodym wieku prezentował prawdziwie światowy poziom. Niestety, problemy osobiste pokrzyżowały przyszłość muzyka. Co tu dalej pisać... Obejrzyjcie film dokumentalny "Olter", tam wypowiadają się osoby, które znały go najlepiej zarówno jako człowieka, ale też i muzyka...

24 ZBIGNIEW LEWANDOWSKI

Czyli popularny Levandek. Kiedyś polskiej telewizji nie było stać lub nikt nie wpadł na taki pomysł, by nadawać durne programy robiące sieczkę z mózgu, dlatego puszczano... szkołę gry na bębnach! Razem z blues-rockowym mistrzem plektronu Leszkiem Cichońskim (i gościnnie długowłosy Pilich na basie) prowadził "Podstawy gry na perkusji", oprócz tego liczne warsztaty (chociażby "Blues nad Bobrem"), nauczanie we Wrocławskiej Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, 40 lat aktywności na scenie perkusyjnej. Taki dorobek musiał wpłynąć na sporą grupę perkusistów.

23 ROBERT LIGIEWICZ

Pierwsza połowa lat 90-tych i na polskiej scenie pojawia się zespół Hey, który od tej pory regularnie kosi czołowe miejsca we wszelkich rankingach popularności czy też sprzedaży płyt. Od prawie dwudziestu lat Hey prowadzony jest przez tego właśnie bębniarza, który doskonale wpisuje się w kolejne oblicza zespołu. Nic więc dziwnego, że tyle osób wskazało go jako osobę, która inspirowała do gry. Był wszakże okres, że Heya można było usłyszeć niemal wszędzie.

22 ZBIGNIEW SZCZERBIŃSKI

Zasiadł na stołku bębniarza Dżem, na którym w latach osiemdziesiątych grał Marek Kapłon, a później sam Jurek Piotrowski - wyzwanie bardzo duże. Grał także w zespole Gang Olsena, z którym rozstał się, zostając na stałe w Dżemie. Prawie dwadzieścia lat spędzonych za bębnami w tej jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich kapel i kolejne pokolenie fanów zobowiązuje, stąd Wasze głosy i zasłużona obecność perkusisty w naszym rankingu.

21 JAROSŁAW SZLAGOWSKI

Dla nas wielkie zaskoczenie, że ten wspaniały i niesamowicie charakterystyczny perkusista znajduje się dopiero na początku trzeciej dziesiątki. Zespoły, w których grał w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych doprowadzały polskie fanki do ekstazy. Zarówno Oddział Zamknięty, jak i Lady Pank robiły w tym okresie takie zamieszanie, że oprócz pozostawionych za sobą zgliszczy pokoi hotelowych zostawały też ponadczasowe hity, w których partie bębnów wychodziły spod kończyn Szlagowskiego.

20 TOMASZ KRZYŻANIAK "KRZYŻYK"

Popularny Krzyżyk to bębniarz, który jest podporą dwóch uznanych firm polskiej sceny rockowej - Turbo i Armia. Zdobył wielkie uznanie w Waszych oczach, co wydaje się być zupełnie zrozumiałe. Bardzo lubiany przez sporą grupę fanów, którzy bardzo ciepło się o nim wypowiadają, podkreślając przy tym jego skromność. Przedstawiciel bogatej poznańskiej sceny perkusyjnej, co zaowocowało kolejnym projektem wspólnie z Litzą. Krzyżyk za bębnami to prawdziwa Lux Torpeda, co szczególnie słychać w Turbo.

19 CZESŁAW BARTKOWSKI "MAŁY"

Znowu jesteśmy nieco zaskoczeni faktem, że pan Czesław znajduje się na tak odległej pozycji zważywszy na to, jak dużo zrobił dla polskiej perkusji jazzowej. Jego Czesław Bartkowski: Drums Dream uznawana jest za pierwszą polską płytę firmowaną przez perkusistę. Współpracował z tak ogromną grupą wyśmienitych muzyków, że wymienienie wszystkich nie jest tu możliwe. Warto wymienić między innymi: Zbigniewa Namysłowskiego, Czesława Niemena, Michała Urbaniaka, Tomasza Stańkę czy Wojciecha Karolaka. W latach osiemdziesiątych częsty gość miesięcznika Jazz Forum w kategorii najlepszy perkusista. Pięćdziesiąt lat na scenie i ogromny dorobek płytowy. Świetny nauczyciel, który wykształcił sporą grupę równie świetnych bębniarzy.

18 PIOTR PNIAK "PNIAKEN"

Ma stopień doktora łódzkiej akademii muzycznej. Perfekcjonista o nadludzkiej precyzji. Słyszy każdą zmianę tempa w stopniu nieuchwytnym nawet dla dojrzałych perkusistów. Bębny pod jego ręką uginają się od aplikowanych ciosów, co wcale nie znaczy, że Piotr potrafi jedynie łupać. Wręcz przeciwnie. Operuje olbrzymim zakresem dynamicznym doskonale dopasowując bębny do kompozycji. Jak sam twierdzi, cały czas się uczy, a w chwili obecnej wpadł w wir pracy realizatorskiej, co w jego przypadku skazane jest na sukces, ponieważ jak już za coś się bierze - efekt ma być mega profesjonalny.

17 BEATA POLAK

Jedyna perkusistka w naszym gronie, co odrobinę smuci. Jest wielką inspiracją dla wszystkich, a szczególnie właśnie dla dziewczyn, które potrzebują szczególnie dużo wsparcia w tym zdominowanym przez facetów rzemiośle. Udowodniła, że kobieta potrafi grać heavy metal nie gorzej od wielu uznanych bębniarzy, wyzbywając się przy tym tej charakterystycznej maniery (np. Meytal Cohen), jaką mają w większości perkusistki za zestawem. Udało się to naprawdę niewielu (np. Sheila E). Wytrwale ćwiczyła i ostatecznie opanowała grę na dwie stopy w mistrzowskim stopniu, czego czasami daje upust na żywo w mocniejszych utworach. Nauczycielka i równie dobra perkusjonistka.

16 ZBIGNIEW KRASZEWSKI

Współpracował z takimi potęgami jak Kombi, O.N.A., TSA. Doskonały perkusista, który podkładał przez wiele lat groove jednemu z lepszych polskich gitarzystów - Grzegorzowi Skawińskiemu. Perkusista we współpracy z O.N.A. pchnął bębny na wyższy poziom pokazując, co to znaczy nowoczesne granie. Trójmiejski bębniarz wspomagał także Agnieszkę Chylińską w jej projekcie solowym. Doskonały warsztat, świetna artykulacja, olbrzymia dynamika i wielka muzykalność daje efekt w postaci utworów opartych na wyjątkowo smacznie dobranych partiach bębnów.

15 TOMASZ ZELISZEWSKI

Nazwisko perkusisty od razu jest kojarzone z wielką firmą polskiej sceny rocka, jaką jest Budka Suflera. Muzyk i autor wielu tekstów utworów Budki nie miał łatwo w komunistycznej Polsce. Wytrwale dążył do samodoskonalenia w tak ciężkich czasach: "To były zupełnie inne czasy. Nie było płyt DVD ze szkołami słynnych perkusistów czy serwisu YouTube.com, gdzie można podpatrywać technikę gry. Pracowałem nad nią sam, podpatrując co ciekawszych muzyków, z którymi spotykałem się w różnych okolicznościach. Nie miałem też kogoś, kto by mnie prowadził za rękę. Nie chodziłem do szkoły muzycznej. Nut uczyłem się sam, podobnie jak historii muzyki. Przerabiałem to wszystko sam i jestem z tego dumny." (Perkusista 6/2009)

14 PIOTR SZKUDELSKI

Perfekcyjny perkusista jednej z największych legend polskiego rocka czyli Perfectu. To, co Piotr wyprawia podczas swojego solo onieśmieliłoby większość młodych rockowych bębniarzy, którym wydaje się, że pojęli już, na czym polega sedno takiej gry. Niesamowita dynamika gry i fenomenalny smak. Jeden z niewielu polskich perkusistów, grających niezwykle użyteczną techniką open-handed.

Waszym zdaniem - Ivanotta
"To on tworzył solidne podstawy polskiej sceny rockowej z zespołem Perfect i to z nimi pobudzał swoimi pałeczkami ludzi w latach 80, ale nawet do teraz nie stracił swojego zapału i umiejętności wprowadzania pozytywnego chaosu w swoje gary."

13 PIOTR ŻYŻELEWICZ "STOPA"

Perkusista znany głównie ze współpracy z Voo Voo, 2Tm2,3 i Izrael grał również w Armii, Moskwie i Brygadzie Kryzys. Każdy z tych zespołów to niesamowita dawka ekspresji i emocji, za co w dużej mierze odpowiedzialny jest "Stopa", odmierzając miarowo każdy groove. Fenomenalny bębniarz, o którym pisaliście, że jest mocno niedoceniany w naszym kraju. Ilość głosów, jaka przyszła na "Stopę" wydaje się jednak temu zaprzeczać. Posiadać takiego bębniarza za plecami to prawdziwy skarb.

Waszym zdaniem - Michał Markowski
"Styl gry pana Piotra jest jak skalpel chirurga. Tnie z wielką wprawą i mistrzowską precyzją dokładnie tyle, ile trzeba, bez żadnych zbędnych ruchów. Zna doskonale swoje zadanie tak, jak wyśmienity szef kuchni nie pozostawiający po sobie choćby cienia niesmaku czy niedosytu."

12 MAREK KAPŁON

Legendarny bębniarz równie legendarnych zespołów TSA i Dżem. Jasnym jest więc, że inspirował tak wielką grupę młodych bębniarzy, zapatrzonych w te zespoły. Utwory tych kapel charakteryzował niezwykle stabilny i mocny groove, za co odpowiedzialny był właśnie Marek, który sprawę w tej kwestii stawia jasno: "Za trzymanie właściwego tempa przez zespół odpowiedzialni są wszyscy grający muzycy. Ja nie znam lepszej metody stabilizacji tempa, osadzania podziałów niż ćwiczenie z metronomem. I wszyscy muzycy, bez względu na instrument, powinni się z metronomem polubić. Wtedy dopiero można mówić o doskonaleniu zespołowej precyzji." (Perkusista 5/2010)

11 KUBA JABŁOŃSKI

Wyborny rocznik - chciałoby się w stylu znawcy win rzec na temat tego wspaniałego perkusisty. O co chodzi? Wystarczy wymienić chociażby dwóch jego kolegów ze szkoły w osobach Michała Dąbrówki czy Roberta Lutego, a wszystko staje się jasne. Od kilkunastu lat ostoja i filar zespołu- -legendy Lady Pank, ale także bardzo wymagającego Jana Borysewicza. Znany ze wspaniałego warsztatu i olbrzymiej muzykalności zaznacza swoją obecność doskonałym pulsem.

Trzy inspiracje Kuby Jabłońskiego:
"Jerzy Piotrowski - wybitny muzyk i wspaniały człowiek. Jego styl, cios, energia, wyczucie muzyki zawsze robią na mnie piorunujące wrażenie. Legenda.
Zbigniew Lewandowski - niesamowity, wyjątkowy perkusista. W bardzo charakterystyczny dla siebie sposób potrafi grać jazz z rockowym pazurem i odwrotnie - grać rocka z jazzową finezją. Klasyk.
Robert Luty - za każdym razem słucham Roberta z wielkim zaciekawieniem. Idealnie potrafi wyważyć techniczne elementy gry z doskonałym feelingiem. Mistrz."


10 ROBERT LUTY

Doskonały muzyk i świetny kierowca rajdowy. Perkusista często zapraszany do programów telewizyjnych "na żywo", gdzie potrzeba pełnego profesjonalizmu. "Staram się z każdej sytuacji wyciągać pozytywne rzeczy, nawet jeśli coś kiepsko brzmi, nie ma warunków. To, że jakiemuś muzykowi jednego dnia kiepsko się gra, to nie znaczy, że ja mogę odpuścić! Muszę go zainspirować, by i on się poczuł, przekazać jemu tę energię "Ej men!" (Perkusista 3/2009)

Waszym zdaniem - Adrian Burek
"Cała energia, emocje i radość, jaką Robert wkłada w grę przeniosła się też na mnie. Pozwoliło mi to na głębsze przemyślenia, dotyczące bycia muzykiem i oczywiście zmotywowało mnie do wytrwałych ćwiczeń. Robert Luty jest idealnym wzorem dla młodych adeptów sztuki perkusyjnej, ale i dla tych zaprawionych w boju."

Trzy inspiracje "Lutka":
"Andrzej Dąbrowski - za połączenie bębnów z wokalem, a przede wszystkim, co jest mi najbliższe - rajdami samochodowymi.
Piotr Szkudelski - za niekonwencjonalne podejście do zestawu i postrzegania rytmu oraz jego akcentacji.
Jerzy Piotrowski - za niesamowity groove..."


9 DARIUSZ BRZOZOWSKI "DARAY"

Obecnie gra w Dimmu Borgir, ale także w Vesanii, Hunter czy morderczym Masachist, gdzie tempa, w jakich okłada bębny wydają się zbliżać do granicy 666 bpm. Wszystko precyzyjnie i czytelnie, co w przypadku ekstremalnych bębniarzy jest kluczowe. Daray wie, co jest podstawową bolączką i jakim kosztem odbywa się ekstremalne bębnienie: "Chciałbym wszystko bardziej z groovem grać, osadzić to, no i ćwiczenia koordynacyjne. Zero prędkości, te 250 zupełnie wystarczy, bo więcej to i na gitarach nic normalnego nie zagrasz. Powiem ci, lubię blasty tak w tempie 230, gdzie słychać, że perkusista się nie męczy, gdzie można je jeszcze trochę pokolorować." (Perkusista 4-10)

Mistrz blastowania zastąpił na stołku perkusisty Vader samego Docenta, który jest wielką inspiracją Daraya. Przekazuje swoją wiedzę młodszym bębniarzom, prezentując wszystkie wykorzystywane techniki blastbeats.

8 TOMASZ GOEHS

Perkusista, który jest "ojcem" polskiej perkusji metalowej. Nie ma co do tego żadnej wątpliwości mimo, że sam Tomasz bagatelizuje ten fakt z racji tego, że jest człowiekiem niezwykle skromnym i pokornym. Nie miał łatwo, brak sprzętu, brak dostępu do całej zachodniej kultury metalowej, która wybuchła wtedy z wielkim hukiem, rozlewając thrash metal po całej ziemi.

Tomasz był pasjonatem i prawdziwym perkusyjnym szaleńcem, sam do wszystkiego dochodził ćwicząc bardzo sumiennie i wytrwale: "Jak do chaty przychodziłem wieczorem to jeszcze przez dwie równe godziny ćwiczyłem na sucho dwa kopyta. Siadałem, ściągałem buty i grałem o podłogę te werblowe zagrywki nogami. Miałem tak ustalone - dwie godziny dziennie." (Perkusista 6/2009)

Obecnie ostoja jednego z najbardziej szanowanych polskich zespołów - Kult. Jego wpływ na całe pokolenia rockowych bębniarzy jest olbrzymi.

Waszym zdaniem - Marek Smołka z Rybnika
"Prawdopodobnie najbardziej niedoceniany polski perkusista, swoim talentem dorównuje a nawet przewyższa zachodnich perkusistów, którzy uważani są za świetnych tylko przez to, że są sławni; mistrz starej szkoły i podwójnej stopy (...) skromny perkusista o wielkich umiejętnościach, które udowadnia już od 25 lat."

7 KRZYSZTOF RACZKOWSKI "DOCENT"

Docent za bębnami w Vaderze przecierał szlaki na Zachodzie pokazując, że w tej części Europy są wspaniali bębniarze, których można zaliczać do czołowych garowych danego gatunku. Zdobył uznanie w oczach wielu zagranicznych muzyków, którzy z podziwem wypowiadali się na temat jego prędkości i lekkości gry. Kamienna twarz i opanowanie, gdy siedział za zestawem perkusyjnym jeszcze bardziej dodawało klimatu całości. Wywarł olbrzymi wpływ na czarne hordy bębniarzy.

Grał także z takimi zespołami, jak: Sweet Noise, Dies Irae czy Hunter. Zmarł w 2005 roku. Darek Brzozowski powiedział: "Zawsze mi się podobał ten styl Docenta, spokój, opanowanie, twarz pokerzysty, lekkie zniechęcenie, ale ręce płyną. I to chyba dlatego jestem do dzisiaj wielkim fanem Docenta. To bębniarz, który zrobił na mnie największe wrażenie." (Perkusista 4/2010)

Waszym zdaniem - Jędras W.
"Piekielnie szybki zawodnik, postawił bardzo wysoko poprzeczkę death metalowym perkusistom, nie tylko polskim. Słuchając płyt Vadera, na których zagrał Docent, nie ma "perkusyjnej" nudy, dużo się dzieje, jest wiele przejść, zmian tempa, różnego rodzaju zagrywek. Można czasem odnieść wrażenie, że Docent grał solo na perkusji od początku do końca utworu."

Waszym zdaniem - Bartek z Łodzi
"Jeden z pierwszych polskich perkusistów, który tak bardzo zasłynął za granicą. Gdy w latach 90? pytało się obcokrajowca o Polskę to w odpowiedzi słyszało się "Wałęsa, Wojtyła, Vader"... Był i jest do dziś inspiracją dla wielu."

6 CEZARY KONRAD

Jeżeli chodzi o perkusistów jazzowych w Polsce wszystkie oczy są skierowane w jego stronę. Perkusista doskonały, ale przy tym bardzo wymagający, szczególnie od siebie samego. Pożeracz wiedzy, czerpie inspiracje z każdego źródła: "Wciąż jestem głodny wiedzy, uważam, że można uczyć się do końca życia. Znam swoją wartość, ale z wypiekami na twarzy oglądam na youtube popisy m.in. czarnoskórych perkusistów gospelowych. Innym razem słucham, co nowego wyćwiczył Virgil Donati.

Miewam też wieczory powrotu do przeszłości, kiedy oglądam np. Tony?ego Williamsa." (Perkusista 6/2010) Wielka wyobraźnia i olbrzymi profesjonalizm. Claude Monet polskiej perkusji. "Przez 10 lat nie miałem ćwiczeniówki (!), ćwiczyłem na koncertach. Czasami trzeba ratować się inwencją, proponować rozwiązania a nie zwyczajnie odgrywać." (Perkusista 6/2010)

Waszym zdaniem - Piotr Harazin
"Jego muzykalność jest powalająca. Uprawia sztukę perkusyjną tak, jakby malował obrazy. Swoją grą porywa nie tylko jazzmanów, ale również muzyków o rockowych korzeniach."

Waszym zdaniem - Marta Adamus
"Cezary jest perkusistą o ambicji, która skłania go do uczenia się coraz to nowych rzeczy. Gra z duszą, we wszystko co robi wkłada wszystkie swoje siły. Gra z profesjonalizmem, pasją i sercem. Dąży do tego, żeby być jeszcze lepszym muzykiem."

5 ZBIGNIEW PROMIŃSKI "INFERNO"

Najbardziej rozpoznawalny polski perkusista na świecie. Maszyna do masowej zagłady w Behemoth. Łamie wszystkie prawa fizyki w swoim plugawym projekcie Azarath. Bardzo poważnie podchodzi do tego, co przekazuje na scenie: "Jeżeli gram jak łajza, a ludzie się bawią to mimo wszystko jestem niezadowolony, bo po prostu zagrałem jak łajza. Moja forma jest dla mnie sprawą numer jeden. Gdy po koncercie mogę zejść i powiedzieć: "Panowie, było dobrze" to jest ok. Czasami jest tak, że... no niestety, trudno. Najważniejsze to dać z siebie jak najwięcej, a jeżeli ludzie do tego dojdą przez swoją reakcję to jest mega wypas." (Perkusista 2/2009)

Często wspomina o limicie swoich możliwości i nigdy nie stara się komukolwiek zaimponować. Najwyższa półka profesjonalizmu ekstremalnego grania. Zdecydowanie wzór dla wszystkich młodych "rzeźników".

Trzy inspiracje Inferno:
"Jerzy Piotrowski - za SBB, kasetę ze szkółką na perkusję i fajne wąsy.
Krzysztof (Docent) Raczkowski - za całokształt, inspiracje i nieoceniony wkład w polską muzykę metalową.
Tomasz Goehs - za Wilczy Pająk i Turbo "Ostatni Wojownik"."


Waszym zdaniem - Kaper
"To, że jest najszybszy na świecie, wiedzą nawet słuchacze Radia Maryja, bo od jego uderzeń w werbel spadają obrazki babciom ze ścian. Ale szybkość nie jest jego jedynym, choć bezsprzecznie wielkim, atutem. Granie w Behemoth wymaga również olbrzymiej wyobraźni i stuprocentowego zaangażowania w swoją pracę, a to jest też moim priorytetem."

4 TOMASZ ŁOSOWSKI

Któż nie miałby ogromnego wpływu na polskich perkusistów, jak nauczyciel nr 1 gry na bębnach. Tomasz od lat naucza zarówno młodych bębniarzy, jak i tych z większym doświadczeniem. Jeździ po całej Polsce ze swoimi warsztatami, które łączą w sobie olbrzymią dawkę perkusyjnego fechtunku z teorią i... humorem. Popularny "Łosiu" jest człowiekiem niezwykle radosnym i stara się przekazywać oprócz perkusyjnej wiedzy także właśnie tę dobrą energię. Wielki fan Lorda Vadera różni się od niego między innymi tym, że daleko mu do ciemnej strony Mocy, często podkreślając swoją wiarę i religijność.

Szczęśliwy tata pięciu córek jest człowiekiem skromnym, znającym jednak swoją wartość, co przekłada się na olbrzymi profesjonalizm. Na łamach naszego magazynu możecie w każdym numerze czytać kolejny odcinek jego perkusyjnej szkoły, a na dołączonej płycie oglądać warsztat video.

Waszym zdaniem - Agnieszka Neumann (i fragment jej rapu)
"Nie sądzicie, że to piękne, że uczy ludzi grać na bębnie? Pomaga perkusistom znaleźć własny styl, uczy ich poprawnie grać, i pałeczki dobrze trzymać. Kształtuje "świeże mięso" w perkusyjnym świecie i był już kiedyś najlepszym perkusistą w Polsce, choć powinien na Świecie".

Trzy inspiracje "Łosia":
"Jurek Piotrowski, Michał Dąbrówka i Czarek Konrad - Ci trzej dżentelmeni inspirują mnie od wielu lat. Nie ulega wątpliwości, że są to wybitni muzycy. Oprócz tego jest jeszcze jedna (może ważniejsza) sprawa - są to szalenie skromni i wrażliwi ludzie."

3 JERZY PIOTROWSKI "KETA"


Powinniśmy usiąść (szczególni młodsi bębniarze) i wyobrazić sobie takie miejsce na ziemi: Nie ma dostępu do netu (zero filmów na tubie, zero zasysania itp.), nie ma zapchanych towarem sklepów muzycznych i ciężko kupić nawet najbardziej badziewne pałki (!), nie ma kolegów, którzy by pokazali, jak zagrać "tak jak ten facet na amerykańskiej płycie".

Ba, ciężko zdobyć nawet nagrania zachodnich wykonawców, bo nie ma przecież sklepów z płytami (pozostaje jedynie kochana ciocia z RFN). Prawdziwa pustynia. W takich okolicznościach przyszło Jerzemu Piotrowskiemu ćwiczyć, poznawać, rozwijać się. Efekt? Keta swobodnie stawał w szranki nie tyle, że z perkusistami brytyjskimi czy amerykańskimi, ale z najlepszymi - w naprawdę szerokim tego słowa znaczeniu - perkusistami na świecie tego okresu.

Gdziekolwiek nie siadał za bębnami, dostawaliśmy solidną dawkę gry, muzyczną, osadzoną i swobodną niczym idący ulicą John Travolta w "Gorączce Sobotniej Nocy". Warto pamiętać, w jakich okolicznościach i sytuacji geopolitycznej przyszło mu kłaść groove. Lata siedemdziesiąte na świecie kipiały od muzycznej magii, od hipnotyzującego King Crimson, eksplodującego hałasu Kiss czy wirtuozerii The Mahavishnu Orchestra. W Polsce? Były jedynie drobne wyjątki, które tym bardziej podkreślały szarzyznę ogółu. Zapytaliśmy parę tygodni temu samego Jerzego, jakie miał polskie inspiracje perkusyjne w tamtym okresie.

"Hmm, ciężko powiedzieć... Szczerze mówiąc to nie bardzo było wtedy u nas nowoczesnych perkusistów..."

Naczelny Perkusisty o Jurku Piotrowskim:
"Pamiętam, siedziałem niegdyś nad kuflem w bieszczadzkiej Siekierezadzie, gdzie swoboda i wolność jednostki przeplata się w procentowym wyziewie z zadumą na temat sensu tudzież bezsensowności istnienia. Zespół Dżem jest zespołem niezbyt często tam słuchanym, z wielu względów... Pewnego razu właściciel między nutami The Doors, Led Zeppelin, Metalliki i Pink Floyd puścił przypadkowo właśnie Tychowian. Spokojnie konsumując regionalny trunek otrząsnąłem się z letargu ze względu na snujące się z zawieszonych na łańcuchach głośników pieśni zwyczajowo maltretowane przez ogniskowych Ericów Claptonów.
Próżne były początkowo głosy sprzeciwu sporej grupy klienteli, gdyż ruch przy barze był spory i raz puszczony krążek leciał do samego końca. Zaobserwowałem, że stopniowo ludzie zaczęli postukiwać nogami w takt sunących miarowo bębnów, a podczas solówki parę osób zaczęło się intensywnie wczuwać w pracę bębniarza, który niesamowicie melodyjnie pulsował przy każdej figurze rytmicznej.
To był właśnie Piotrowski na koncercie w Spodku. Z całym szacunkiem dla zespołu Dżem, ale dla mnie bohaterem akurat tego koncertu jest Piotrowski, który oprócz tego, co było mocną stroną zespołu czyli emocji, nadał też ponadprzeciętną jakość!"


Waszym zdaniem - Michał Legierski
"Jako autor pionierskiego podręcznika "Szkoła na perkusję" stał się pierwszym nauczycielem dla wielu z nas - inspirował i pokazywał drogę. Polmuz w piwnicy - walkman na uszach i to "raz i dwa i trzy i" Jurka - chyba nie tylko ja mam takie wspomnienia."

2 MICHAŁ DĄBRÓWKA


To jeden z najlepszych polskich perkusistów, koniec kropka. O ile stanowcze określenie "najlepszy" nie jest zbytnio trafne, jeżeli chodzi o ocenę sztuki perkusyjnej to akurat w przypadku pana Michała możemy spokojnie się nim posługiwać. Z pewnością często nie zdajecie sobie sprawy, że akurat w radio leci utwór, gdzie groove kładzie "Dąbrówer".

Nagrał dziesiątki płyt, zapraszany przez wielu artystów. Lubi eksperymentować, a ostatnio zajął się także sztuką realizacji i produkcji nagrań. Człowiek o wielkim poczuciu humoru, jednocześnie bardzo skromny, który dobrze wie, co to ciężka praca: "Jeżeli młodzi sobie myślą oglądając kogoś, kto często pojawia się na płytach czy "dżobach" telewizyjnych i zastanawiają się, jak tam się znalazł, myśląc, że to jakieś układy, znajomości... Bzdura! Wynika to ze sporej niewiedzy.

Młodzi, uwaga! Oto recepta: tylko ciężka, systematyczna i uczciwa praca, walka z własnymi słabościami, wiara oraz odrobina szczęścia mogą urzeczywistnić twoje marzenia. Jak widać, od wieków nic się nie zmieniło. Już wtedy to wiedziałem, jak siadałem za bębnami, wiedziałem, czego chcę i konsekwentnie to realizowałem. Wiedziałem, że jest to zajebiście ciężka praca i jeżeli uczciwie odrobię lekcje, które sobie zadałem to w przyszłości zaowocuje." (Perkusista 1/2010)

Gdy potrzeba profesjonalisty z najwyższej półki dzwoni się najpierw do Michała, bo wiadomym jest, że gdy muzyk pojawi się na miejscu możemy być spokojni o groove. Michał jest przykładem, że można zagrać niemal wszystko na takim samym, niesamowitym poziomie. Stąd tak często możemy go spotkać w programach telewizyjnych, gdzie potrzeba perkusisty niezawodnego. Udowadnia to chociażby w kolejnych edycjach "Tańca z Gwiazdami", gdzie jego puls i groove nadaje kształt całemu programowi.

"Nie mam tremy. Wiadomo, że jeżeli gram coś, czego nie znam (śmiech) to jest lekki stresik. To jest ta trema mobilizująca, dodająca adrenaliny. Dostajesz miecz i musisz walczyć ze samym sobą. Grywałem na takich imprezach, gdzie było 80 i 100 tysięcy ludzi. Mimo trzęsących się łydek, staram się skoncentrować nad zadaniem, które muszę wykonać. Jeżeli jesteś pewny swego czyli odrobiłeś pracę domową, czyli poćwiczyłeś przez parę lat wcześniej (śmiech) no to czego masz się bać?" (Perkusista 1/2010)

Waszym zdaniem - Kilka opisów z YouTube pod filmem, gdzie Michał gra razem z Sławkiem Bernym w "Tańcu z Gwiazdami".
"Miazga... Dąbrówer jest mistrzem nad mistrze w zawodzie i wykrzacza mi mózg swoimi przejściami". "No leci samo mięso, szacunek. Tylko pozazdrościć. Bez wątpienia dla mnie najlepszy garowy w Polsce ". "Gdybym wiedział, że takie coś w tym tańcu było to bym oglądał. Dąbrówka w kit dobry".

Trzy inspiracje "Dąbrówera":
"Jerzy Piotrowski - fakt, że go spotkałem osobiście mocno przyczynił się do tego, że poszedłem do szkoły muzycznej.
Cezary Konrad - ogromna inspiracja i szacun za mega muzykalność.
Andrzej Kaczyński - współlokator z mojej dziekanki, które pokazał mi bardzo dużo rzeczy."


1 MACIEJ STAROSTA "ŚLIMAK"


Zwycięzca naszego plebiscytu. Perkusista tak bardzo lubianego Acid Drinkers od dwudziestu lat kotłuje na scenie mordercze perkusyjne pogo. Niesamowita ekspresja i charakterystyczny zestaw perkusyjny stojący bokiem. Udziela się także w Arce Noego, co przy jego szaleńczym stylu gry wydawać się to może nieco dziwne.

Maciej to wielki perkusyjny żywioł. Miał wpływ na olbrzymie zastępy perkusistów, którzy mieli przyjemność podziwiać go na scenie. Fakt, że ustawia bębny bokiem dodatkowo wpływał na widowiskowość jego gry: "Przychodziło się kiedyś zagrać koncert do domów kultury, na jakieś stołówki, gdzie stały cztery lampki, które... jak były kolorowe to już był sukces. Pomyślałem, że potrzebuję opracować jakiś swój patent, żeby coś tu ożywić." (Perkusista 4/2009)

"Ślimak" nie jest typem bębniarza a?la Virgila Donati, jego gra to przede wszystkim emocje i olbrzymia dawka energii. Przyczynę sukcesu ciężko mu jednak jednoznacznie określić: "Nie wiem, na czym to polegało. Teraz na szczęście ciut lepiej gram niż wtedy mimo, że nadal nie jestem, kurczę, jakimś wirtuozem. Wtedy to może była też kwestia prezencji, że inaczej zaczęliśmy moshować niż wszyscy, że mieszaliśmy metal z hardcorem czy punkiem, że okładki nie były krwistomroczne i rycerskie, rozumiesz? Coś innego to było, to chyba w tym rzecz." (Perkusista 4/2009)

To człowiek orkiestra i to nie tylko w kontekście muzyki: wychowuje pokaźne stadko dzieci, gra na bębnach, na gitarze, prowadzi zespołowego busa, zajmuje się z powodzeniem produkcją nagrań, a ostatnio złapał się nawet za śpiewanie. Ogromny wpływ skromnego poznaniaka na całą brać muzyczną jest niepodważalny. Wielu perkusistów grających odmienne gatunki muzyczne zawsze wypowiada się o nim ciepło i z uznaniem.

Trzy inspiracje Ślimaka
"Tomek Goehs - za to, że nakręcił mnie kiedyś do grania na bębnach.
Inferno - za szybkość, precyzję i niezależność kończyn.
Jarek Kozłowski - za najlepsze alternatywno-oldschoolowe granie Biff, Mich&Mich.
Jeszcze Pniaku za to, że mimo wykształcenia muzycznego i ukończonych uczelni gra zza ucha, nie boi się katować garów i krzesać iskry z blach"


Waszym zdaniem - Dariusz Kalbarczyk
"Jego partie perkusyjne są, gdy potrzeba, lekkie jak góralska pierzyna, ciężkie jak afrykański słoń, słodkie jak uśmiech pawiana, gorzkie jak wspomnienie złamanego piszczela. Przekazuje, co chce i jak chce, gdzie chce i kiedy chce. Jest po prostu wielki."
Reklama