Przejrzyj i zamów TUTAJ:
Testujemy dla Was werble DW Collectors w wersji wykończenia Knurled. Czy są one warte swojej ceny? Odpowiedź brzmi...
Pewnego czerwcowego poranka stwierdziłem, że już dość! Pora kupić porządne bębny. Po sprawdzeniu zdolności kredytowych, zadzwoniłem do PMI, dystrybutora Drum Workshop (DW). Po rozmowie z Krystianem Czarneckim ustaliliśmy: "Będą to bębny takie a takie. Warunki takie a takie." Obydwaj przyklasnęliśmy sprawie. Okazało się jednak, że będę musiał poczekać parę tygodni. Jak sami rozumiecie, mimo zadowolenia z perspektywy posiadania instrumentu marzeń, zacząłem cmokać i przestępować z nogi na nogę. Ku mojemu miłemu zaskoczeniu, po paru dniach zadzwonił do mnie wyżej wspomniany Jegomość. Wyczuwając moje zniecierpliwienie godne napalonego terriera, rzekł: "Słuchaj, Michał, przysłałbym ci parę werbli do obstukania, to może byś sobie coś wybrał?". Nie trzeba tutaj zdolności Nostradamusa, by wiedzieć, iż moja reakcja była równie entuzjastyczna, jak pewnego premiera RP czyli "Yes, yes, yes".
Przejdźmy jednak do meritum czyli trzech metalowych werbli marki Drum Workshop Collectors: mosiężnego 14 x 4 cale, brązu o wymiarach 14 x 6,5 i miedzi 14 x 4 cale .Wszystkie instrumenty w wykończeniu knurled czyli z języka Szekspira - sękowatym. Pomijając fakt, iż żadnych sęków tam nie widziałem, raczej frezowaną fakturę przypominającą siatkę z podbieraka do ryb. Tak samo wszystkie werble miały wykończenie z błyszczącego chromu czyli słynne okrągłe łódki (znak rozpoznawczy DW), otwarte obręcze i mechanizmy do sprężyn. Układ strojenia ma dziesięć śrub dla membrany uderzeniowej i rezonansowej (obydwie firmy remo, produkowane specjalnie dla DW). Po wzięciu instrumentu do ręki, przy okazji ciężkiego jak diabli, od razu widziałem, że pracował nad nim ktoś, kto kocha swoją robotę. Każda łódka, mechanizm sprężyn, numer seryjny czy logo DW są odseparowane od korpusu gumową podkładką, co gwarantuje minimalną ingerencję w dźwięk werbla ze strony osprzętu.
Sam korpus to metal toczony, zupełnie tak, jak rury w "Gazociągu Przyjaźń" czyli bez żadnego spawu przez środek werbla, tylko czysty owal o lekko zeszlifowanych rantach w miejscu usytuowania sprężyn. A propos sprężyn, jest to produkt firmy PureSound robiony specjalnie ( tak, zgadliście!) dla DW, który przymocowany jest do mechanizmu nie żadnymi linkami czy sznureczkami tylko plastikowym paskiem. Dzięki czemu mamy pewność, że sprężyna jest zamocowana równomiernie w każdym punkcie jej szerokości. Natomiast jej napinaniem zajmuje się klasyczny mechanizm DW, który według poszczególnych osobników braci perkusyjnej, za lekko się zamyka, przez co na pewno może łatwo się otworzyć. W sposób niekontrolowany! "Dziwne!?" - pomyślałem sobie po ośmiu godzinach "sadzenia gwoździ"( jak mawia nasz redaktor naczelny) czyli niemiłosiernych rimshot’ów. A wiedzcie, że lekkiej ręki do bębnów to ja nie mam. Popatrzyłem sobie jeno na maszynkę, a ona tylko mrugnęła do mnie okiem i zaproponowała naciągnięcie lub opuszczenie sprężyn, co mogłem zrobić zwyczajnym czterokątnym kluczykiem do bębnów i to bez definitywnego otwierania mechanizmu.
Reasumując, budowa trzech werbli - poza materiałem - jest taka sama. Tylko brąz wyróżnia się głębszym korpusem, a co za tym idzie, dłuższymi śrubami.
Przejdźmy zatem do brzmienia, gdyż w tej materii mamy znacznie więcej różnic. Zacznijmy może od modelu Knurled Brass 14 x 4 cale. Werbel, mimo niewielkich gabarytów, charakteryzuje się dość potężnym brzmieniem i pokaźnym spektrum dźwięku. Jak to w werblach mosiężnych, na końcu wybrzmiewa on charakterystyczną alikwotką. Jednak nie jest to subtelny instrument z rodzaju drewnianych Craviotto, raczej przemawia przez niego potwór o tłustym brzmieniu, mówiący nam, że ghosty to on oczywiście zagra, ale nie dlatego, że musi albo się wstydzi nutek spod znaku piano, tylko dlatego, że między rimmshot’ami wypada zagrać coś, co urozmaici naszą artykulację. Co ciekawe, od zwyczajnego Brass’u odróżnia go brak tej najostrzejszej góry. W zamian za to dostajemy od niego uderzenie wypełniające pełną sinusoidę dźwięku, zadowalającą najbardziej wybrednego dźwiękowca. Następny na tapecie znajduje się werbel miedziany czyli Cooper Knurled 14 x 4.
Werbel dla bardziej świadomych perkusistów, którzy wiedzą, co to miedziany korpus i z czym to się je. Instrument o bardzo szybkim i ekspresyjnym brzmieniu, krótkiej alikwotce i ostrym strzale. Coś dla fanów Funk, Soul i ludzi pragnących czegoś więcej niż piccollo charakteryzujące się na ogół samym strzałem. Na deser prezentujemy Wam małego pogromcę goblinów i jaskiniowych troli! Oto 14 x 6,5 Bronze Knurled . Werbel, który powinni ukochać wszyscy fani heavy metalu, a nawet mistrzowie blast beat’ów. Werbel o niesamowitym ataku i kubaturze oddawanej z szybkością spadającego meteorytu. To coś, co czasami bardziej czujemy w splocie słonecznym niż słyszymy. Niestety brąz, jak to brąz, daje nam niesamowity strzał, dynamikę i energię, ale kosztem góry, którą dostaliśmy w korpusie miedzianym i pięknego wybrzmienia w korpusie mosiężnym.