Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
powrót do listy Wydarzenia

Opeth zagrał w Warszawie

Dodano: 27.02.2012

Stara gwardia nie rdzewieje. Opeth to koncertowy pewniak, nawet, jeśli na żywo gra spokojniej niż kiedykolwiek wcześniej. W piątkowy wieczór Szwedzi zafundowali wszystkim przybyłym do Stodoły prawdziwą, muzyczną ucztę.

Nim jednak na deskach klubu pojawiła się główna gwiazda imprezy, licznie zgromadzonych fanów rozgrzewał Von Hertzen Brothers, prezentując mieszankę klasycznego i progresywnego rocka. Bracia gitarzyści oraz bębniarz i klawiszowiec zagrali całkiem przyzwoicie, choć trzeba przyznać, że  momentami atmosfera siadała, a zbyt wiele kompozycyjnych rozwiązań przywodziło na myśl twórczość Pain of Salvation.









Opeth przyjechał do Polski w ramach trasy, promującej najnowszy album "Heritage", nic więc dziwnego, że w setliście znalazły się aż cztery utwory reprezentujące ten krążek. Pozostałą część koncertu wypełniło siedem kawałków - każdy z innej płyty, począwszy od "Watershed", a skończywszy na "My Arms, Your Hearse". Pierwsza część setu przebiegła pod znakiem łagodniejszych dźwięków i można było odnieść wrażenie, że frontman całkowicie porzucił growling. Pod koniec zespół sięgnął po mocniejsze utwory, tak czy owak był to jednak najspokojniejszy gig Szwedów, w jakim dane mi było  uczestniczyć. 







Bezdyskusyjny perfekcjonizm ekipy Mikaela Akerfeldta, objawiający się doskonałym wręcz odegraniem materiału w warunkach scenicznych, poparty został tego wieczoru świetnym kontaktem z publicznością i (jak zwykle) luzacką konferansjerką frontmana. Lider Opeth mógłby zrobić karierę jako stand-up?owy komik. Jego opowieści o zmianie nazwy kapeli na Martin Mendez Band ("Albo zmienimy nazwę na Martin Fucking Mendez Band, albo odchodzę"), o pierwszej wizycie w Polsce ("Jeśli mam być szczery, niczego nie pamiętam"), o metalu i Abbie ("Gdyby Abba się reaktywowała, kto by się wybrał na koncert?"), technice gry na gitarze ("Lubię akord molowy"), czy wreszcie o  perkusiście Martinie Axenrocie aka Legolasie ("Różnica jest taka, że Orlando Bloom wygląda jak dziewczyna, natomiast Axe jak prawdziwy facet..."), wywoływały salwy śmiechu publiki. Podobnie,  zresztą, jak przedstawienie z trzykrotnym wyrzucaniem całego zestawu kostek w kierunku publiczności i przywoływaniem uśmiechniętego technika do uzupełniania pick holdera, przy dźwiękach zabawnej melodyjki. Opeth świetnie bawi się na scenie i nie traktuje koncertów jak zła koniecznego. Było to widać w każdej minucie piątkowego wieczoru.  














Wracając do Legolasa, to właśnie gra w Opeth pozwala Axenrotowi udowodnić, że jest bardzo wszechstronnym perkusistą, co w Bloodbath czy Witchery jest jednak znacznie trudniejsze. Blondwłosy perkusista odnajduje się we wszystkich klimatach, począwszy od tych łagodniejszych ("Folklore"), poprzez klasyczny "patatajec" (inspirowany twórczością Raibow "Slither"), czy klasyki formacji w rodzaju "Deliverance", którego świetna końcówka, oparta na potężnej pracy podwójnej stopy, okazała się najlepszym możliwym zakończeniem tego blisko dwugodzinnego występu.













Setlista:

The Devil's Orchard  
I Feel the Dark
Face of Melinda
Slither
Credence
To Rid the Disease
Folklore
Heir Apparent
The Grand Conjuration
The Drapery Falls  
Deliverance









Tekst: Szymon Kubicki
Zdjęcia: Małgorzata Napiórkowska-Kubicka

« poprzednia następna »


Pozostałe

Talerze Impression w Polsce

Dodano: 04.12.2016

Na polskim rynku od kilku tygodni działa przedstawiciel tureckiej marki talerzy Impression.

czytaj dalej

Grudniowy numer Perkusisty

Dodano: 02.12.2016

Ho, ho ho. Nadchodzi grudniowy numer Magazynu Perkusista.

czytaj dalej

Warsztaty perkusyjne z Darayem

Dodano: 01.12.2016

Już 3 grudnia zapraszamy do Wołomina na warsztaty perkusyjne, które poprowadzi Daray.

czytaj dalej

Code - zaproponuj nazwę naciągu

Dodano: 30.11.2016

Na facebookowej stronie producenta naciągów Code trwa krótki konkurs na nazwę nowego modelu firmy.

czytaj dalej

Zobacz wywiad z Peterem Szendofi

Dodano: 28.11.2016

Zobaczcie wywiad z węgierskim perkusistą, endorserem marki Tama, Peterem Szendofi, przeprowadzony podczas niedawnych warsztatów Drumset Academy w katowickim sklepie Drum Partners

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama