Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Tomicher (Sight To Behold)

Dodano: 04.05.2011
Rozmawiamy z Tomkiem, perkusistą Sight to Behold.
Cześć Tomicher! Słuchaj, na początek trochę historii. Mamy marzec 2008 r., skąd w Waszych głowach rodzi się idea grania niepopularnego zarówno wówczas jak i teraz nowoczesnego hc?


Na początku trudno było nam sprecyzować jaki był nasz cel w muzyce. Staraliśmy się grać hardcore czy punk rocka, niekoniecznie skupiając się na tym, żeby w przyszłości prezentować taki a nie inny nurt muzyczny. Najważniejsze dla nas było to, żeby czerpać z tego ogromną radość i satysfakcję.


Metal nie wchodził w rachubę?


W sumie, chyba nie. Do tego brakowało sprzętu i umiejętności. Na samym początku kapela musi zderzyć się z rzeczywistością i warunkami jakie panują w danym środowisku. Problemy z miejscem na próby, kolejne przeprowadzki, nieustanne oszczędzanie na instrumenty, ciągłe ćwiczenia gry na bębnach, gitarach itd. To czas, w którym najważniejsze jest dążenie do celu i zajawa, bez której trudno to czasami przezwyciężyć. Sam pewnie dobrze wiesz, że gdy nie czerpiemy z czegoś przyjemności to wcześniej czy później to olewamy. Gdy pokonało się wszystkie początkowe przeciwności losu, wtedy można było zacząć skupiać się nad bardziej sprecyzowanym pomysłem na swój zespół - a to bliższe było hc niż muzyce metalowej.


Wybór hc podyktowany był pobudkami ideologicznymi?


Od blisko 8 lat jestem straight edge, od takiego też czasu nie jem mięsa. Taka postawa życiowa ściśle wywodzi się i jest związana z hardcore. Wybór owej drogi jest chyba jedną z najbardziej świadomych decyzji jakie podjąłem i, szczerze, nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. 3/5 składu Sight To Behold jest straight edge. To, że obecnie obracamy się w nieco innym nurcie muzycznym i gramy tak, a nie inaczej, może mylić wielu ludzi i tworzyć nieco inny obraz. Nie ma sxe bez hardcore?a, nie ma hardcore?a bez sxe! (śmiech)


Kiedy rozmawialiśmy jakiś czas po wydaniu ''Diversions'' stwierdziłeś, że trafiłem w sedno tego, co sami chcieliście osiągnąć, tyle, że nie potrafiliście się określić, albo ubrać tego w odpowiednie słowa, ramy.. ''Łatki'' bolą? Nie chcielibyście się wyróżnić spośród już bardzo licznego tłumu takich artystów?


W sumie, to nie do końca zgadzam się z tym co teraz powiedziałeś. Od początku pracy nad płytą wiedzieliśmy co chcemy osiągnąć i w jaki sposób ma się prezentować efekt końcowy. Ty odczytałeś nasze zamiary i w sumie bardzo nas to ucieszyło, że są ludzie, którzy poniekąd wyczuli nasze zamysły i to, co chcemy pokazać. Chcieliśmy, aby nasz krążek był spójny i przemyślany, dlatego prace nad nim trwały tak długo. To, czy wyróżniamy się z licznego tłumu artystów pozostawiam Tobie i słuchaczom. Sam jednak uważam, że niestety w okolicy mało jest zespołów, które w mniejszym lub większym stopniu grają podobną muzykę do nas. Mam jednak nadzieję, że to cały czas rozpędzająca się lokomotywa i najlepsze mamy jeszcze przed sobą.


Są granice, których sami nie chcecie przekroczyć? Ta muzyka może się jeszcze rozwinąć?  Albo inaczej - jeżeli Sight to Behold ma zaistnieć szerzej - to musi.


O jakich granicach mówisz? Co według ciebie mielibyśmy pokonać/zmienić? Jestem przekonany, że muzyka może się rozwinąć. Z miesiąca na miesiąc widzimy jak nasz zespół ewoluuje. Tworzymy nowe kawałki, z których jesteśmy bardziej zadowoleni niż wcześniej. Zmieniamy aranże w starych utworach, bo te przestały nas satysfakcjonować. Każdy z nas żyje tą kapelą i stara się zaskoczyć pozostałych, czymś nowym, ciekawszym. Sight To Behold zaistnieje szerzej, jeżeli znajdziemy się w odpowiednim miejscu i czasie. Nic jednak na siłę. Nie stworzyliśmy tego bandu by być popularni. Tak jak w pierwszym pytaniu, tak i tutaj fakt, że czerpiemy radość i satysfakcję z gry jest tutaj kluczowe. Gramy w zespole, bo to kochamy i to jest najważniejsze. Nie musimy wyskakiwać ludziom z lodówek, nie taki jest nasz zamiar. Poza tym STB już zaistniało, w końcu ten wywiad to co? (śmiech)


Pokonać wtórność gatunku, który pomimo światowej dominacji, ma coraz mniej do zaoferowania. A co najważniejsze, pokonać mentalność krajowego odbiorcy.


Każdy gatunek jest na swój sposób wtórny. Czy 2-step, beatdown, melodyjny punk nie są wtórne? Idąc takim tokiem myślenia na gitarowym rynku muzycznym byliby tylko Beatlesi, Black Flag i pochodne. Każdy gatunek ma coś do zaoferowania, jest w tym jakiś element spójny, który określony słuchacz lubi bądź też nie. Swoją drogą, ostatnio zastanawialiśmy się z chłopakami, skąd te wszystkie porównania nas do innych zagranicznych kapel. Znamy nasze kawałki i naprawdę ciężko nam wskazać jakikolwiek, który byłby chociaż stylistycznie podobny do wymienianych artystów. Miło się słucha takich opinii i komentarzy, ale ciągle jednak trudno nam w to uwierzyć i zrozumieć. Wspomniałeś o namiastce tego, co się dzieje wokół zespołu, to właśnie dzięki takim inicjatywom jak ta, ludzie mogą się dowiedzieć o naszej muzyce i tym co mamy do zaoferowania słuchaczom. Takimi małymi kroczkami jesteśmy w stanie promować nasz sposób grania jak i przyszłe (oby) koncerty.


Wiesz, wynika to też między innymi z tego, że na krajowym podwórku nie ma do kogo Was porównać. Zresztą, zawsze lepiej sypać nazwami odnośnikami, które jasno kojarzą się z określoną muzyką, bo przecież każdy w miarę rozgarnięty słuchacz doskonale słyszy co gracie. Jako perkusista, pewnie nie masz zbyt dużego wpływu na ostateczny kształt danej kompozycji?


Tak, trudno się nie zgodzić z tym co właśnie powiedziałeś. Jest kilka bandów w Polsce, które grają naprawdę świetną muzykę ale to ciągle jest nieco odmienna stylistyka, klimat. Nie wiem czy pytanie o mój wpływ na kształt kompozycji to prowokacja czy nie (śmiech) W każdym razie trudno mówić w ten sposób o podobnych sprawach, gdy obok nie ma reszty chłopaków. Z pewnością oni lepiej odpowiedzieliby na to pytanie. Odpowiadając krótko i na temat jest ona... duża. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że ostatni nasz kawałek został stworzony od gotowej całej linii bębnów. Nagrałem samemu nieco ponad 3 minuty gotowego tracku nie słysząc gitar, a chłopaki do gotowego śladu dograli swoje partie!


O! Miło coś takiego słyszeć. Grasz raczej prosto, bez zbędnego kombinowania. Są elementy, które chciałbyś dołożyć do własnej muzyki, a reszta Ci na to nie pozwala?


Tak, taki jest zamysł jaki i umiejętności. Nie chcę robić rzeczy, które byłyby zagrane źle, niepewnie bądź też po prostu byłoby ich za dużo. Piękno tkwi w prostocie i na tym staram się skupiać. Z drugiej strony muszę przyznać, że kawałki, które są stworzone po "Diversions", są bardziej skomplikowane pod względem metrum czy tempa. Nawiązując do drugiej części twojego pytania - tak oczywiście że są takie elementy! Lubię nie tylko metal, hardcore, punk i pokrewne ale uwielbiam też post-rock, ambient itd. To właśnie do tych gatunków muzycznych chciałbym nieco nawiązywać w naszej muzyce. Co ciekawe, po pewnym okresie oporów i braku zrozumienia, Adrian (gitarzysta) dorobił się delay?a i można go już usłyszeć na naszych koncertach. Mam nadzieję, że tych płynących, a czasami może nawet hipnotycznych brzmień, będzie coraz więcej w Sight To Behold.


Lepsza to, niż ta cała dyskoteka (śmiech). ''Diversions'' brzmi bardzo naturalnie, żywo - podobno sami zajęliście się produkcją.


Warm up musi być ! Niektórzy podobno tylko dla niego przychodzą na nasze koncerty ! (śmiech)
Odpowiedź na to pytanie również wiąże się z naszym przywiązaniem do idei hardcore. Cała, powtarzam, cała płyta, powstała za pomocą naszych instrumentów i umiejętności. Sami zrobiliśmy dosłownie wszystko. 100% DIY. Adrian zajął się procesem nagrywania, miksem tracków oraz masteringiem. Spędził nad tym mnóstwo dni, samemu czytając i ucząc się tego fachu. Sam do teraz nie ogarniam jak doszedł do takiego efektu końcowego przypominając sobie, że perkusję nagrywałem w swoim pokoju a Dominik (wokalista) nagrywał ścieżki w szafie gitarzysty. Istne wariactwo, ale jak widać opłacało się. Nawet digipack i wkładka to nasze dzieło. Ja jestem autorem wszystkich zdjęć wykorzystanych w projekcie, a Dominik podobierał czcionki i złożył wszystko w całość. Tym bardziej cieszę się po takich opiniach jak twoja, że naprawdę nie jest źle.


Przy okazji, odpowiedziałeś na moje następne pytanie - kto jest autorem zdjęcia zdobiącego front albumu? Wiesz, że masz do tego smykałkę, czy nie bardzo? (śmiech).


Rafał (gitarzysta) zawsze mi wypomina, że potrafię czasami coś przepowiedzieć albo wykrakać. No to kolejny raz miał rację... (śmiech) Cieszę się, że się podoba. Miało być swojsko i klimatycznie. W digipacku nie uświadczysz trupich czaszek, kastetów czy cmentarzy. Większość tych zdjęć zrobionych jest w naszym kochanym Mikołowie, co również nas bardzo cieszy, bo jesteśmy dumni z naszego miasta. Może sama otoczka wizualna tej płyty, sposób jej wydania zmotywuje kogoś do kupna naszego krążka Ja sam, przyznam szczerze, jestem bardzo zadowolony z tej okładki i bookletu. Zdjęcia zacząłem robić w sumie od pewnego bardzo przykrego momentu w moim życiu, do którego nie chcę wracać. To kolejna pasja obok perkusji, której poświęcam swój wolny czas i pieniądze. Jeżeli mogę się jakoś zareklamować to: www.tomicher.pl - tu na pewno znajdziecie więcej moich fotek a przy okazji dowiecie się co u mnie słychać (śmiech)


Pozostając jeszcze przy temacie samego albumu, choć to raczej pytanie do Dominika, co kryje się za tytułem płyty?


Tak jest - to Dominik wymyślił tytuł płyty. Cały zespół szybko go zaakceptował. Nie chciałbym akurat w tym temacie wypowiadać się za niego. Może to powód do kolejnego wywiadu, tym razem z Dominikiem? (śmiech)


Zobaczymy (śmiech). Od blisko 8 lat jesteś straight edge, od pewnego czasu fotografujesz, a jak to było z perkusją? Domyślam się, że nie miałeś do czynienia z Amati lub innymi cudami techniki ? (śmiech)


Zupełnie nie wiem skąd takie przypuszczenia (śmiech)! Na perkusji gram od jakiś 5 lat i posiadam właśnie... Amati, do tego werbel Pearl Masters Custom 6,5x14, hardware to statywy Mapex i twin Pearl Eliminator 2002C, blachy Zildjian A Custom za wyjątkiem splasha - Meinl Byzance. Odnośnie samego shell-setu tej pięknej czechosłowackiej firmy, to chciałbym powiedzieć, że bardzo je lubię i nie mam zamiaru się z nimi nigdy rozstawać. To naprawdę, dobrze utrzymane bębny, którym jeżeli poświęci się odrobinę czasu to grają naprawdę elegancko. Nie ukrywam jednak, że marzy mi się Collectors, brzozowy Masters albo jakiś custom typu Truth.


Wiesz, no stąd, że te beczki to już niemalże prehistoria. A dostęp do markowego sprzętu jest już na tyle powszechny i stosunkowo tani, że trudno uwierzyć w to, że ktoś może jeszcze grać na Amati czy np będąc basistą na Defilu. A naciągi?


Markowy sprzęt niekoniecznie jest synonimem jakości. Nie jest kłopotem kupić nowe bębny nawet znanych renomowanych producentów, które paradoksalnie, można tylko i wyłącznie określić mianem tragedii... To Amati jest starsze ode mnie, a dalej się trzyma i naprawdę fajnie brzmi, czego nie można powiedzieć o wyżej wymienionych wynalazkach. Warto czasami się zastanowić czy jest sens inwestować tylko i wyłącznie w logo na bass drumie... Sam osobiście preferuje naciągi Remo. Tomy to od zawsze Emperory Clear, na centralce Powerstroke, natomiast z werblowymi jest już różnie, bo ciągle eksperymentuję i szukam czegoś nowego - obecnie jednak sprawdzony i pewny Emperor coated.


Jesteś samoukiem? Jak zaczęła się Twoja przygoda z bębnami?


Nigdy nie pobierałem odpłatnie jakichkolwiek lekcji gry na bębnach, czego zresztą poniekąd żałuję i chciałbym to kiedyś nadrobić. Ciągle odkładam tę decyzję na później z powodu nieustannego braku czasu. Na samym początku pomagał mi mój znajomy Kuba, od którego kupiłem bębny. To u niego podpatrywałem podstawy gry jak i ćwiczenia, które do teraz stosuję. Chłop gra funk/d?n?b i to właśnie taki styl we mnie zaszczepił. Obecnie, gdy gram samemu bez chłopaków, to właśnie elementów funku, dnb czy breakbeatów jest w moim graniu najwięcej. Tych naleciałości już nigdy w życiu nie będę w stanie się pozbyć. Cieszę się z tego.


Popularne blasty mogą stać się przedmiotem twoich ćwiczeń, jak i elementem składowym muzyki STB? Ekstremalni perkusiści mogą być inspiracją, gdy gra się post-hc?


Osobiście jestem przeciwnikiem tego typu gry. Nie lubię, gdy z gry na perkusji robi się sport. Nie przepadam za blastami i wątpię żeby kiedykolwiek pojawiły się one w naszej twórczości. Z drugiej zaś strony - nigdy nie mów nigdy. Mam jednak szacunek dla tych "robotów" którzy osiągają niesamowite szybkości i częstotliwości uderzeń. Wiem ile czasu kosztowało ich dojście do takich efektów. Każdy dobry perkusista może być inspiracją, przynajmniej dla mnie. Obojętnie czy gra hip-hop, death metal czy post-hardcore. W każdym można znaleźć coś co można podpatrzeć, przenieść na grunt swojej muzyki, w której niekoniecznie wcześniej było to wykorzystane w taki sposób.


Klubowe rytmy też? Popatrz na Enter Shikari...


Jak najbardziej tak. Jak już wcześniej wspominałem, słucham niemal każdej muzyki i w każdej można czegoś się nauczyć. DNB, breakcore, nu-jazz czy ostatnio niesamowicie modny dubstep rozpropagowany m.in przez Tek-one. To dobry przykład, że warto sięgać po tego rodzaju inspiracje. Widziałem ich na żywo w Herford (Tek-One, Bring Me The Horizon, Architects - przyp.red) i gdy chłopcy grali swój set na żywo z akustycznymi bębnami naprawdę momentami przechodziły ciary. Energia, energia i jeszcze raz energia. We współczesnej muzyce nie ma już praktycznie żadnych barier. Wszystko zależy tylko od nas, aby to umiejętnie dobierać, wykorzystywać, łączyć.


Życiowa inspiracja? Wzór godny naśladowania?


Trudno mi wymienić jedną, jedyną postać. Do czołówki na pewno zaliczę: Aarona Gillespie, Mike`a Ambrose?a, Daniela Williamsa, Bartka Kapse czy Dennisa Wilsona. Każdy ma swój styl i sposób grania który uwielbiam. Ich sety na żywo to istna perfekcja i do takiego poziomu chciałbym kiedyś dojść.


A rodzimi perkusiści?


Największe wrażenie wywiera na mnie wspomniany wcześniej Bartek Kapsa. Ile razy widzę go na żywo na scenie, tyle razy powala mnie jego profesjonalizm i perfekcja. To naprawdę świetny perkusista. Bardzo lubię też projekty Piotrka Waglewskiego (Emade - przyp.red) z jego bardzo charakterystycznym groove. Ma bardzo nieszablonowe podejście do gry, za co go bardzo cenię. Gra stosunkowo prosto ale z niesamowitym feelingiem. Lubię to.


A jest ktoś kogo nie możesz słuchać, kogo gra jest przerostem formy nad treścią?


Może znalazłoby się kilka grup spotkanych na OFF festiwalu w ubiegłych latach. Nazw niestety nie pamiętam, ale wyglądało to mniej więcej tak jak napisałeś. Czasami takiej "sztuki" niestety nie pojmuję i wolę wyjść nie psując odbioru innym słuchaczom. To jednak rzadkość i na palcach jednej ręki mógłbym policzyć takie sytuacje. Generalnie jestem otwarty na różne innowacje w muzyce, nawet jeżeli ktoś ze sceny kieruje przekaz z kosmosu grając na kamieniach (śmiech)


Zobaczymy jak to jest z tym waszym przekazem. Miejmy nadzieję, że wkrótce spotkamy się na koncertach. To co, zaprosisz nas czy nie? (śmiech)


U nas jest pozytywnie nawet i bez kamieni (śmiech). A co do koncertów, to sprawa jest oczywista: 16 kwietnia gramy w Łodzi, 25 kwietnia w Brzeszczach, we wrześniu szykuje się festiwalowy koncert w Cieszynie. Te daty to pewniaki, natomiast na temat pozostałych wolę póki co się nie wypowiadać, by nikogo nie wprowadzić w błąd. Wpadajcie licznie, posłuchać i pogadać z nami na każdy temat. Każda opinia czy rozmowa ze słuchaczami to nowe doświadczenia i informacje, które nas bardzo cieszą. Chciałbym jednocześnie zaapelować, że jeżeli czytasz te słowa i chciałbyś zrobić nam koncert, to bez wahania napisz do nas a z pewnością uda nam się zagrać w Twoim mieście!


Dzięki za rozmowę! Do zobaczenia!


Ja również dziękuję za takie wyróżnienie i możliwość rozmowy z Tobą. Trzymajcie się ciepło, słuchajcie różnej muzy i zakładajcie własne kapele. Sprawdźcie nasze strony: myspace.com/sighttobehold i facebook/sighttobehold. Thumbs up!


Grzegorz "Chain" Pindor


Pozostałe

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej

Mike Portnoy

Dodano: 10.08.2016

Perkusista, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Wywołuje wielkie kontrowersje, jedni go uwielbiają i niemal czczą, inni wręcz nienawidzą i gardzą

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama