Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Wojciech Włusek (Nurth)

Dodano: 25.07.2011
Z Wojtkiem, niezwykle sympatycznym i utalentowanym perkusistą wrocławskiego Nurth oraz Warmageddon znam się nie od dziś. Obserwuję rozwój jego gry, a może przede wszystkim zazdroszczę takiego opanowania instrumentu w tak młodym wieku. O tym jak to wszystko się zaczęło, co dzieje się w obozie Nurth poniżej.
Cześć Wojtek! Wiele wywiadów rozpoczynam od ironicznego zapytania czy dawno nie rozmawialiśmy, ale w tym przypadku nie ma to najmniejszego sensu.... To jak tam, gotowy na nieco poważniejsze pogaduchy niż zwykle?


Cześć! Masz rację, ''dawno'' nie rozmawialiśmy. Tradycyjnie, jestem zwarty i gotowy (śmiech)


Należysz do pokolenia nowej generacji perkusistów. Rozumiem przez to kilka atrybutów, które zdecydowanie przesłaniają zarówno feeling i groove (którego Ci jednak nie odmawiam), a mianowicie: szybkość, precyzja, technika - a przede wszystkim głośność i siła gry. Zgodzisz się ze mną? Chyba, że ten cover Nickelback na Twoim profilu na Youtube to skrywane fantazje o tym, aby grać lżej, ładniej i ? dla panienek? (śmiech)


Jak najbardziej, młodziaki zdecydowanie nastawiają się na szybkość, młóckę, blasty itp. Notabene, u mnie same początki grania wyglądały inaczej, ponieważ przygodę z bębnami zacząłem od szkoły muzycznej. Tam jak to w szkole, uczyłem się bardziej elementarnego, poukładanego grania. Żadnego walenia, prędkości (przynajmniej przy nauczycielu he,he). Pomijam też fakt, że byłem wtedy na maksa słaby i nie słuchałem metalu. Kiedy ukończyłem szkołę, usłyszałem metal, kupiłem własne bębny i poznałem przyszłego gitarzystę który wciągnął mnie do zespołu - wtedy zaczęła się jazda. Obecnie, kiedy już gram parę lat na bębnach, staram się właśnie mimo tej mocy, szybkości, ćwiczyć także feeling i groove. Uznałem, że to bardzo ważne. W pewnym stopniu dojrzałem. Co do coveru Nickelback - był to pierwszy utwór, który nauczyłem grać się na perkusji. Po latach jakoś sobie go puściłem i strasznie się wciągnąłem. Ot, postanowiłem nagrać cover, i tyle.


A muzyczna wędrówka po mocnych brzmieniach podobno zaczęła się u Ciebie od nu-metalu... co było powodem założenia Nurth w pierwotnej postaci....


Dokładnie. Kiedy poznałem Jonsona (gitarzystę) i naszego pierwszego basistę Michała, stopniowo wprowadzali mnie w świat ciężkiej muzy. Generalnie, gitarowe granie od zawsze było w moim życiu, ale w bardzo małym stopniu. Słuchaliśmy wtedy bardzo dużo Soulfly, P.O.D., Limp Bizkit, ale także Frontside czy Hunter. Byliśmy bardzo młodzi i po prostu chcieliśmy grać jak nasi idole. Zanim do zespołu dołączyła Ewelina, śpiewała moja kuzynka, w tym składzie zagraliśmy parę tragicznych koncertów, wykonując wyłącznie covery, Limp Bizkit, Guano Apes. Po dojściu Eweliny na stałe, zaczęliśmy szukać własnego brzmienia na bazie nu-metalowych formacji. Do czasu...


...aż odkryłeś współczesny metalcore i death metal, co przerodziło się również w grę na boku w Warmageddon....


Chłopaków z Warmageddon poznaliśmy w zasadzie na początku istnienia Nurth, na jednym z przeglądów. Od razu się zakumplowaliśmy. Generalnie Krzysiek (gitarzysta Warmageddon) mieszka 2 km ode mnie, a nigdy wcześniej nie miałem okazji go poznać... W każdym razie ja zakumplowałem się z chłopakami najbardziej. A death metal był dla mnie coraz większa inspiracją. Wpadałem do nich na próby, spotkaliśmy się na piwku... w końcu nadszedł czas, że ich perkusista odszedł. Jakby logicznym posunięciem było to, że wejdę na jego miejsce. Od tego czasu zagraliśmy parę koncertów m.in z zespołem Quo Vadis. Obecnie Warmageddon od dłuższego czasu ma przerwę, także z powodu wyjazdu gitarzysty. Po wakacjach jednak zamierzamy poważnie się wziąć do roboty.


Mimo to, na boku pogrywasz z różnymi muzykami, pokazując, że nie straszny Ci zarówno hardcore jak i trochę łzawy metal. Przyzwyczaiłeś się już do odpowiednio nagłośnionych scen? Głównie z Nurth udało Ci się grać na bardzo fajnych, nawet festiwalowych scenach...


Jak najbardziej, jestem fanem w zasadzie każdego gatunku metalu i każdy uwielbiam grać. To fakt, z Nurthem oczywiście udało mi się zagrać najlepsze koncerty pod względem organizacji. Wyróżnić na pewno można sztuki w Brzegu, w Legnicy, w Wołowie, należy wspomnieć także udany koncert w Katowickim Mega Clubie przed m.in Flapjacki i Pro- Pain i jeszcze na pewno parę innych. Czy przyzwyczaiłem się do odpowiednio nagłośnionych scen? Myślę, że tak. To niesamowity komfort, kiedy ma się do dyspozycji potężne nagłośnienie i dobrych techników. Aczkolwiek, zdarzyło się zagrać kilka słabszych sztuk pod względem organizacji i nagłośnienia, ale często rekompensatą była reakcja ludzi. Inna sprawa, kiedy jedzie się na duży fest, gdzie wszystko jest, a spotkamy się z totalnym olewaniem nas przez organizatora wtedy w ogóle odechciewa się grać.


Właśnie miałem o to pytać. Czy z Nurth spotkaliście się z kompletnie negatywnym nastawieniem publiczności oraz problemami na linii zespół - organizator? Młode zespoły pchają się gdzie mogą, Wam udaje się jednak robić nieco więcej, mimo kontrowersyjnego dla metalheads ubioru...


Żebyś wiedział. Problemów jest od groma. Jeśli chodzi o spięcia na linii zespół-organizator, a bywały także zespół-ekipa techniczna. Najczęściej ma to miejsce na koncertach typu dni miasta czy zloty motocyklowe. Typowe olewanie zespołu. Z kolei problemów z publiką także nie brakuje - głównie wspomnę tu koncerty z Nysy czy Zgorzelca. Nysa to był jeden wielki absurd. Nasz menago ustawił nam koncert z punkowym zespołem..., a że mieli blisko przyjechali z pokaźną grupą znajomych. Jakby tego było mało po 3 utworach wysiadło nagłośnienie (śmiech) Taka muza i taki image jak najbardziej spotyka się z nienawiścią. Na swoim koncie mamy już kilku bardzo oddanych hejterów, ale nie przeszkadza to nam. Generalnie, jeśli chodzi o image jesteśmy trochę podzieleni, typowy styl dla tego gatunku reprezentują głównie Ewelina i Jonson. Są twarzą zespołu i są do tego zmuszeni. Ja odpadam na starcie już przez swoją wagę (śmiech). Do tego dizajnu trzeba być chudzielcem. Kiedy zobaczysz nas na koncercie, zobaczysz, że często dość silnie kontrastujemy ze sobą, ja lubię przywdziać koszulkę Slayera czy innej kapeli. I uważam, że to hejterów wkurza najbardziej. Członek zespołu, który wg nich gra na maksa gównianą muzę, ubrał koszulę ich ukochanego bandu. Skandal (śmiech)


Akurat miałem przyjemność widzieć Was na żywo, i chyba najbardziej kontrastowa jest muzyka, która wyróżnia się na rodzimej scenie....


Jak najbardziej. Muzyka jest kontrastowa co bez wątpienia wynika z tego, że każdy z nas słucha naprawdę różnej muzy. I każdy wnosi coś swojego, własną inspirację. O ile jesteśmy postrzegani jako zespół rockowy/post- hardcorowy, możesz usłyszeć u nas finezyjne, wręcz heavy metalowe solówki, co jest zasługą naszego nowego, świetnego gitarzysty Kuli. A jeśli się naprawdę dobrze wsłuchasz w bębny, to usłyszysz już naprawdę wiele, zgoła odmiennych inspiracji... A co do tego,  że się wyróżnia - podzielam Twoje zdanie. Polskie bandy albo grają siekę, albo lajtowe ballady (choć oczywiście zdarzają się wyjątki). Zespoły raczej boją się tak ekstremalnie eksperymentować. A szkoda.


Z tym eksperymentowaniem w odniesieniu do Was nie byłbym aż tak odważny. W skali kraju - może i owszem, ale nie popadajmy w samozachwyt.


Jasne, nie popadamy w samozachwyt. Chodziło mi raczej, że szukamy nowych ścieżek, próbujemy, nawet jeśli ma się to okazać słabe, ale uważamy, że warto szukać nowych rozwiązań. Na pewno jeszcze długa droga przed nami. Za granicą to standard - tam nie jesteśmy niczym szczególnym.


Wróćmy do Twojej skromnej osoby. Masz bardzo rozbudowany zestaw jak na perkusistę poniżej dwudziestego roku życia. Z tego co widać na filmikach, używasz wszystkich blach i nie szczędzisz naciągów. Lubisz katować zestaw? (śmiech)


I to jak (śmiech) Generalnie jestem fanem mocnego, konkretnego uderzenia w bębny, a nie ich głaskania. Dla tego jestem ogromnym fanem Dave Grohla i Branna Dailora z Mastodon. Podczas gry nie szczędzę garów, ale po za nią staram się o nie dbać jak mogę. Nie zawsze oczywiście mi się chce, ale kiedy tylko mogę, mam chwilę czasu, czyszczę blachy, korpusy, bębny. Naciągów używam długo, dopóki jeszcze posiadają mięsisty sound. Przy transporcie bębnów też dbam o komfort moich beczek - pokrowce, case`y to oczywiście standard. A jeśli chodzi o rozbudowany zestaw, jestem fanem dużych zestawów, choć ostatnio odkryłem, ze potrafię sobie poradzić także na okrojonym. Zrobiłem sobie taki "survival" i pojechałem raz na koncert z dwoma tomami i 5 blachami...udało się (śmiech)


To faktycznie ''mały'' zestaw. (śmiech) Blasty czy umpa-umpa?


Pytasz co grałem na tym zestawie ? Wszystko i to było dla mnie największym szokiem (śmiech)


Preferujesz trigger czy naturalny sound? Pytam zwłaszcza w odniesieniu do ''niedawno'' nagranych nowych utworów Nurth. Co dzieje się z tym materiałem?


Materiał jest obecnie w końcowej fazie miksów. Strasznie się to dłuży, ale bardzo wiele różnych spraw się na to nałożyło. Mamy nadzieję, że na 100% będziemy mieć go w rękach przed zakończeniem wakacji. Jeśli chodzi o ścieżki bębnów na tejże epce, jest to totalnie naturalny sound. Żadnych sampli, żadnych triggerów. Namówił nas do tego Jacek (Miłaszewski) i Perła czyli realizator naszej epki. Jacek generalnie nienawidzi sztucznego brzmienia, sampli itp. Jest totalnym fanatykiem żywego soundu. Z kolei jeśli chodzi o koncerty, trigger na centrale jak najbardziej. Nie grałem z nim jeszcze, co jest moim ogromnym błędem, ale przy najbliższych koncertach postaram się w niego zaopatrzyć. Zdecydowanie większy atak i cios, a w takiej muzie to priorytet.


Na jakim grasz zestawie? Jaki chciałbyś mieć?


Gram na bębnach Pearl Masters, blachy to Zildjian, K Custom, A Custom, Z Custom. Stopy Tama Iron Cobra, werbel to sygnaturka Joeya z zespołu Slipknot. Generalnie są to bębny najwyższej klasy i spełniają moje oczekiwania w 100%. Jednak kiedyś bardzo chciałbym zakupić jakieś gary firmy Truth.


Plany na resztę roku? Wspólna wódka? Zrzucenie wagi? (śmiech)


To pierwsze bankowo (śmiech) Zrzucenie wagi? Kurcze, bardzo bym chciał, próbuje, ale coś mi nie wychodzi. Jestem skazany na bycie misiem (śmiech). Jednak gdy popatrzę na to przez pryzmat bębnów, jest paru świetnych perkusistów-grubasków. Nick Barker czy Gene Hoglan. To mnie trzyma przy życiu (śmiech)


Mnie również! Do zobaczenia za zestawem i nie tylko. Cześć!


Wielkie Dzięki za wywiad. Do zobaczenia. Keep it True!


Grzegorz "Chain" Pindor





Galeria

Pozostałe

Paul Mazurkiewicz (Cannibal Corpse)

Dodano: 29.09.2016

Jeden z najsłynniejszych zespołów deathmetalowych na świecie współtworzy perkusista o bardzo swojsko brzmiącym nazwisku.

czytaj dalej

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama