" /> Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Th0rn (Sphere)

Dodano: 08.08.2011
Polska death metalem stoi, to fakt, nie hipoteza. Ostatnie płyty Decapitated, Lost Soul czy Nomad artystycznie stoją na wyższym poziomie niż albumy niejednych niedawnych tuzów gatunku jak Hate Eternal, Nile czy Immolation. W zastępie naszych rodzimych hord z drugiego szeregu atakuje po kilku latach ciszy Sphere ze swym najnowszym wydawnictwem, "Homo Hereticus". Na spytki wzięliśmy perkusistę kapeli, Th0rna.


Witam! Na początek przedstawcie się czytelnikom portalu Magazynu Perkusista.


Witam serdecznie!! Z tej strony Th0rn ze Sphere. Jestem założycielem i perkusistą zespołu. Oprócz mnie w zespole są jeszcze Lucas - gitara, Analripper - wokal, Burning - gitara basowa, Cthulhu - gitara.


Na start chciałem się dowiedzieć o genezę nazwy kapeli, dlaczego "Sphere"


Sprawa jest bardzo prosta. Podczas jakiejś imprezy siedziałem przy flaszce i wymyślałem kolejno nazwy, które nadawały by się do tego, co siedziało mi w głowie. Potem po kolei skreślałem i zostało Sphere. Z założenia miała to być kapela death metalowa, a chciałem aby nazwa była trochę dwuznaczna i określała nie do końca rejony nazw zespołów metalowych.


Jak z perspektywy czasu oceniacie "Damned Souls Rituals"


Oceniamy bardzo pozytywnie. Wiesz, pierwsza płyta, praktycznie drugi pobyt w studio, a pierwszy tak długo. To była świetna nauka dla nas i lekcja zarazem. Bardzo dużo się nauczyliśmy podczas pobytu w Zed Studio jeśli chodzi o aranże, robienie muzyki itd. Materiał był ciężki i nie łatwo było go nagrać ale suma summarum w końcu się udało i jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów pracy z Zedem.


Zdania o Empire są podzielone, a jak Wy oceniacie współpracę z nimi?


Spróbuję powiedzieć inaczej troszkę. Ja generalnie słyszałem opinie bardziej negatywne, że dlaczego z gazetą, że to sprzedanie się itd. Ja się z nimi nie zgadzam. Dzięki temu, że udało się to wydać z Thrash?em All mogliśmy dotrzeć do większej ilości osób. Myślę, że gdyby płyta ukazała się tradycyjnie, a był to nasz debiut, to sprzedała by się w stosunkowo małym nakładzie. A tak, z gazetą poszło tego bodajże pięć tysięcy sztuk. To według mnie świetny wynik. Co do Empire nie mogę nic im zarzucić. Mieliśmy papiery na jedną płytę i to dostaliśmy. Płyta wydana, dodatkowo Mariusz wrzucił nas na małą scenę na Metalmanii 2007, za co jesteśmy wdzięczni.


Co w ogóle robiło Sphere przez te cztery lata milczenia?


Sphere robiło nowy materiał, czasem koncertowało. Ale fakt, głównie było trochę problemów, że tak powiem życiowych, ale jakoś udało się to ogarnąć. Zrobiliśmy nowy materiał, który jest gotowy i nagrany. Także mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej. Trzeba będzie zacząć go promować od jesieni. Jesteśmy kapelą, dla której najważniejsze jest granie na żywo dla ludzi i na tym się musimy skupić.


Widzę na swoim egzemplarzu, że płytę nagrywaliście w 2010 roku, czemu dopiero teraz możemy poznać efekty Waszej pracy?


Tak to prawda. Płyta została nagrana w 2010r. także w ZED Studio w Olkuszu. Jak już wspominałem było trochę problemów, potem wzięliśmy się za robienie materiału i dlatego to trwało. Jednakże, jak widać, jakoś się zebraliśmy w sobie i materiał jest gotowy. W sumie od wydania DSR minęły 3 lata do nagrań kolejnej płyty więc nie jest to też jakiś mega długi okres zważywszy na problemy jakie były.


A jak przebiegał proces nagraniowy? Były jakieś ciekawsze historie jak np. atak wódki podczas zgrywania gitar (śmiech)?


Powiem Ci tak. Tym razem podeszliśmy bardziej profesjonalnie. Nie było picia na umór w studio hehe. Aczkolwiek wieczorami pozwalaliśmy sobie na więcej, byleby z rana nie było kaca. Głównie siedzieliśmy z flaszką albo browarami przed TV ponieważ leciał mundial. Tomek tym razem nie musiał z rana zbierać zwłok spod drzwi. Popołudniami grill i piwko podczas gdy któryś z nas nagrywał akurat. Jako, że ZED studio leży blisko Pustyni Błędowskiej to mieliśmy bardzo fajne tereny by połazić.


Kiedy pojawiły się pierwsze pomysły na "Homo Hereticus"?


Pierwsze pomysły i riffy na nową płytę powstały już w 2007 r. Ale faktycznie materiał zaczęliśmy robić pod koniec 2008 r. o ile pamiętam. Jeden numer jest jeszcze z czasów DSR ale kompletnie przearanżowany i zagrany szybciej. Czuć w nim klimat pierwszej płyty i tamte patenty. Aczkolwiek, jest to materiał bardziej zróżnicowany muzycznie. Nie każdy numer jest w szybkich tempach.


Czemu taki a nie inny tytuł płyty? Stoi za tym jakaś głębsza myśl, czy to po prostu tytuł wymyślony po "głębszym" (śmiech)?


Tytuł "Homo Hereticus" jest parafrazą łacińskiego "homo sapiens". Wiesz, to miała być taka gra słów, człowiek myślący kontra heretyk. A skoro myślący to nieopierający swojego życia na religijnych dogmatach i mający wolny wybór. Po łacinie właśnie "hairesis" to mający wybór zatem właśnie heretyk, osoba mająca wolny wybór i nie kierująca się doktrynami jest osobą myślącą. Z tytułem współgra okładka, która przedstawia człowieka witruwiańskiego. Jest to adekwatne do tytułu.


Jak wygląda kwestia wydawcy "Homo Hereticus"? Macie już jakieś deale?


Niestety aktualnie jesteśmy nadal na etapie poszukiwań wydawcy dla "Homo Hereticus" i coraz częściej myślę czy nie wydać tego własnym sumptem. Powoli kończą nam się pomysły i chyba nie będzie innego wyjścia. Ale jeszcze nie dajemy za wygraną i szukamy!


Po lekturze "Homo Hereticus" muszę stwierdzić, że albo Analripper dalej jest w wybornej formie, albo w studiu zarżneliście stado prosiaków (śmiech).


Przed wejściem do studia każdy ćwiczył więc nie było przebacz. Myślę, że każdy z nas był przygotowany na 100% przed nagraniami, dlatego też wszystko poszło bardzo sprawnie i bez większych problemów. Mam nadzieję, że za każdym razem będzie to tak wyglądało. Co do samych wokali i tekstów na "Homo Hereticus" Andrzej miał wolną rękę tak więc skoro Ci się podobały to chyba w takim razie jest w formie?


Czasy robią się dla death metalu nieciekawe...Nergal zaczyna zabawę w jurora i nawet Morbidzi dali po raz kolejny ciała, co w ogóle chcecie osiągnąć jako zespół?


Wiesz, na pewno nie celujemy w mainstream itd. Osobiście wolę na zawsze pozostać w undergroundzie, aczkolwiek jasne, że chciało by się pograć duże koncerty czy festiwale. My chcemy jedynie grać na żywo dla ludzi, nagrywać kolejne materiały i mieć z tego radochę i satysfakcje jak najdłużej. Rock&Roll!!!


Atakujecie jakieś miejscówki w skomasowanym planie koncertowym w najbliższym czasie?


Jest parę możliwości, aby zagrać na jesieni ale to wszystko jest w sferze załatwiania itd. Nawet jakbym chciał, to nie mogę podać żadnych konkretów bo ich nie znam. Myślę, że jak cokolwiek będzie wiadomo to wszystko pojawi się na myspace lub facebook tudzież z pewnością na stronce Godz of War czyli naszego managementu.


Muszę przyznać, że "Homo Hereticus" porządnym rzemiosłem i chorą atmosferą ucieszył mnie tak jak swego czasu "Damned Souls Rituals", który dumnie stoi wciąż na mojej półce. Jak zachęcilibyście czytelników do sięgnięcia po Wasz nowy krążek?


Dzięki wielkie, miło to słyszeć. Tym bardziej chcielibyśmy, aby materiał był wydany, i żeby ludzie na własne uszy przekonali się, że wracamy po dłuższej nieobecności i mamy się dobrze. Album na pewno da Wam do myślenia i gwarantuje, że każdy odbierze go inaczej. Będzie o czym pogadać przy piwku po koncertach!


Na koniec dziękuję za rozmowę i tradycyjnie zostawiam ostatnią homilię dla Was. Dzięki!


Dzięki także i do zobaczenia na koncertach!! Nadstawiajcie uszu, bo niedługo z pewnością zaatakujemy Was "Homo Hereticus"!!


Grzegorz Żurek



Ze Sphere pierwszy raz zetknąłem się w 2007 roku, gdy przy zakupie kolejnego numeru "Thrash'em All" wpadli do mojego odtwarzacza jako wielka niewiadoma. I trochę się w tym odtwarzaczu kręcili. Nie inaczej stało się z ich najnowszym wydawnictwem, "Homo Hereticus".

Po czterech latach milczenia moja pamięć o Sphere zdążyła się trochę zakurzyć, toteż miałem prawo odczuwać lekkie drżenie serca przed ponownym spotkaniem się z tym zespołem. Jednak w dobre zespoły, chociaż w ogóle nie rozreklamowane, trzeba wierzyć. Bo Sphere w dziedzinie coraz bardziej zatęchłego death metalu wysmażyli wydawnictwo godne postawienia na półce koło ostatnich albumów Nile, Lost Soul czy Nomad.

Od razu na wstępie warto zaznaczyć, że "Homo Hereticus" to nie jest jakaś rewolucja. To album wiążący w jedno kilka ważnych składników, tworzących razem prawdziwy koktajl death metalowych patentów, składających się na frapujący styl. Nazwijmy go, zostając w stylistyce kulinarnej, "medium rare death metal". Bo mamy na "Homo Hereticus" i proste, pardon, napierdalanki jak "Psalm to the Dark One" (murowany koncertowy killer), mamy trochę psychopatycznego klimatu tu i tam (początki "Forever Sworn to Blasphemy", "Holistic Paralisys" czy "Grave's Cold Darkness"), mamy i techniczną ekwilibrystykę, bardziej jednak w stylu Behemoth z okolic "Thelema.6" niż Meshuggah. Zazwyczaj jednak tempo nie gna na złamanie karku, dając oddech kompozycjom i dużą "przestrzeń". To jednak nie tylko zasługa aranży, ale też wybornej produkcji, nad którą pieczę trzymał Tomasz Zalewski, czyli uznana marka.

"Homo Hereticus" zatem może Wam jawić się jako death metal bardzo bezpieczny, unikający szaleństw, będący bardziej zlepkiem kilku stylów niż własną inwencją. Nic bardziej mylnego! Sphere na nowym krążku to zespół, który rozpozna każdy, kto choć raz wysłuchał ich poprzedniego albumu "Damned Souls Rituals". Sphere mają swój styl, który cztery lata temu ktoś określił mianem death metalu środka i w sumie to bardzo trafne spostrzeżenie. Momentami potupiemy do "Homo Hereticus" nóżką, momentami powyłapujemy niuanse riffowania, momentami zaskoczą nas zmiany tempa, ot, dla każdego coś miłego. I to jest dla mnie bardzo fajne, orzeźwiające, przypominające, że w świecie muzyki metalowej, gdzie coraz trudniej o zaskoczenie, wystarczy ruszyć głową, poszukać inwencji i ze znanych składników usmażyć można bardzo strawne danie.

P.S. A jak nie przekonuje Was moja pisanina, to zapewniam, że lepszych "świńskich" wokali niż tych od Analrippera nie zaznacie ;)

Grzegorz Żurek





Galeria

Pozostałe

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej

Dariusz "Pisek" Piskorz

Dodano: 19.10.2016

I jak tu podejść do opisywania osoby naszego gościa? Perkusista zespołu Papa D jest (nie)typowym "człowiekiem renesansu".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama