Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Grzegorz Piątek (Hold Back The Day)

Dodano: 25.10.2011
Prawdę mówiąc zupełnie omyłkowo przeprowadziłem z Grześkiem dwie rozmowy. Ale to jego wina, gdyż sam gdy kontaktowaliśmy się na Facebooku obwieścił (jak mniemam z rozpędu), że jest gitarzystą. Stąd luźniejszy charakter naszej rozmowy. A przynajmniej - pierwszej jej części.

Druga zaś jest typowo w stylu ??Perkusisty??. Za pomyłkę, oba Grześki przepraszają. W ramach przeprosin proponuję poczęstować się debiutancką ep Hold Back The Day, gdzie bębni mój imiennik. Materiał, jak na tak młody zespół, jest bardzo przemyślany i brzmiący świeżo, ale prawdę mówiąc, by zawojować świat, konieczne byłoby cofnięcie się w czasie o kilka ładnych lat?

Dobry wieczór Grześ! Jak tam w Trójmieście? Południe jak zwykle smutne co niedziela (śmiech)


Witam, powiem Ci że zaskakująco pozytywna aura panuje dziś na północy.


Nic tylko zazdrościć (śmiech). Słuchaj, nie jesteście zupełnie nowym zespołem, jednakowoż, dopiero po kilku latach egzystencji i wyklarowaniu składu - a może bardziej stylu - pokusiliście się o nagranie materiału. Wcześniej nie było ??parcia?? na rejestrację muzyki?


Masz rację. Nasze pierwsze, bardziej poważne nagrania pojawiły się dopiero teraz, po blisko 4 latach próbowania dla samych siebie. Jeśli pytasz mnie, o to, czy nie chcieliśmy po kilku miesiącach grania wrzucić do sieci jakiś numerów, czy chociażby ich zarysów, to odpowiedź jest krótka: NIE! Daliśmy sobie czas, nawet dużo czasu (śmiech) na odnalezienie odpowiednich ludzi, z którymi w konsekwencji moglibyśmy zacząć grać to co nas kręci. Osobiście jestem zdania, że nowe składy takie jak my, bez większej przeszłości muzycznej nie powinny dzielić się swoimi nagraniami po kilku miesiącach grania prób. Takie rzeczy najczęściej są słabe i powinny zostać raczej materiałem poglądowym dla kapeli.


Za to jeszcze bez nagrań wystąpiliście na Gdańskim Konwencie Tatuażu. I to u boku nie byle jakich zespołów. Czułeś presję? Jakby nie patrzeć mocno odstajecie od typowego gustu fanów hc?


Wiesz co, przed Konwentem mieliśmy nagraną demówkę, kiepską bo kiepską, ale zawsze. Jeśli chodzi o presję, to nie czuliśmy żadnej większej. Zwykła mobilizująca trema jak przed każdym gigiem. Niestety, ale nasz występ był przewidziany na pierwszy dzień Konwencji, więc nie mieliśmy szansy zagrać bezpośrednio przed Sworn Enemy czy Death Before Dishonor, ale wystąpienie przed legendą punka The Analogs to równie duża frajda! (śmiech). Gdański Tattoo Konwent to impreza specyficzna, gdzie spotkać można naprawdę różnych i bardzo zakręconych ludzi, którzy ku naszemu zaskoczeniu w większości pozytywnie reagowali na nasz występ.


A teraz, kiedy już wydaliście EP - jak prezentują się reakcje? Trójmiasto to nie Poznań czy Kraków, więc domyślam się, że grając metalcore nie jest u Was zbyt różowo?


To prawda. Zapotrzebowanie na taką muzę w naszym mieście jest niewielkie. I powiem Ci, że to dobrze! Nie jest sztuką wojować na podatnym gruncie. Trójmiasto to generalnie ciężki teren do grania, o czym świadczą tłumy na koncertach (średnio 10 znajomych i 5 przypadkowych ludzi). My się cieszymy, że robimy to, co lubimy. Jeśli komuś się to podoba to tym lepiej. Jeśli chodzi o naszą EPkę, to reakcje, z jakimi spotykamy się dotychczas są tylko pozytywne.


W pewnym sensie jesteście indywidualnością na naszej scenie. Taki tradycyjny metalcore nie cieszy się u nas (nawet sezonowo) wybitną popularnością, o czym świadczy choćby ilość zainteresowanych deathcorem z Polsatu niż np. Wami! (śmiech) Oczywiście, bez obrazy dla Eris is My Homegirl. Nie kusiło Was by spróbować deathcore?a?


Deathcore rzeczywiście przeżywa teraz swoje najlepsze chwile jeśli chodzi o nasz kraj. Ale odpowiadając na Twoje pytanie, muszę powiedzieć, że nigdy nie chcieliśmy się zajmować tego typu muzyką. Po prostu nas to nie kręci. O ile lubimy sobie czasem posłuchać klasyków w stylu chociażby All Shall Perish (??The Price Of Existence?? to w dalszym ciągu jedna z moich ulubionych płyt) to granie takiej muzy na żywo nam nie leży. No i nie mamy też takiego warsztatu (śmiech)


Mimo to, gracie na naprawdę wysokim poziomie. Nie mówimy tutaj o zachodnim profesjonalizmie, ale biorąc pod uwagę jakość brzmienia oraz samą strukturę utworów - jest dobrze. Materiał zawarty na ??Desperate Times?? to rzeczywiście rzecz premierowa, czy już brodą?


Na tej EPce chcieliśmy przede wszystkim pokazać co chcemy grać, jak to gramy i co będziemy grać w przyszłości. Traktujemy ten materiał jako takie trochę lepsze demo, więc umieściliśmy na nim numery przekrojowe przez naszą twórczość. Są tutaj kawałki, które powstały jako pierwsze, kilka lat temu oraz numery, stosunkowe nowe, skomponowane niedawno.


A mimo to, jest to rzecz bardzo spójna. Promocji "Desperate Times?? towarzyszą koncerty. Macie to szczęście, że na północy miejscówek do grania nie brakuje. ??Łatwo?? jest zorganizować koncert, czy tak jak mówisz, przykładowo do Mechanika wpada 10 osób?


Niestety, ale trójmiejska publiczność niechętnie wpada posłuchać kapel, których nie zna. Oczywiście różnie to bywa, lubimy być zaskakiwani, ale generalnie spotykana tu tendencja to granie dla znajomych. Sam uczestniczyłem kiedyś w koncercie francuskiej kapeli Dagoba, która przyjechała na gig do Gdyni specjalnie z Francji, zabrali cały swój sprzęt a na koncert przyszło, żeby Ci nie skłamać, 10-15 osób. A przypomnę że to kapela, która grywa regularnie na największych festiwalach metalowych w Europie.


Skądś znam tego typu sytuacje, ale to zakrawa już na paranoję. Zawsze można porzucić aktywne koncertowanie na rzecz tworzenia muzyki. A tej w Trójmieście nie brakuje.


To prawda, dużo jest ciekawych kapel w Trójmieście, niekoniecznie grających ciężko. Osobiście wydaje mi się jednak, że to właśnie koncertowanie i granie na żywo jest esencją całej tej zabawy.


Nieżyczliwi mogą stwierdzić, że z takim graniem po prostu się spóźniliście?


Może i tak, ale who cares? (śmiech) Robimy to przede wszystkim dla siebie. Jaką byśmy mieli frajdę z grania czegoś, co nas nie jara? Żadną. Z drugiej strony bardziej nieżyczliwi mogą powiedzieć, że jesteśmy kolejnym, takim samym zespołem jakich wiele (śmiech). Każdy ma prawo postrzegać nas jak chce.


Nie pozostaje nic innego jak tylko życzyć sukcesów w walce z mentalnością rodzimych słuchaczy, i leniuchów, którzy wolą siedzieć w domu na Facebooku zamiast chodzić na koncerty. Gdzie w najbliższym czasie będzie można Was zobaczyć? Czego można oczekiwać po Waszych koncertach?


Dzięki, na pewno się przyda (śmiech). W chwili obecnej zaczynamy dosyć intensywne promowanie naszego materiału. Najbliższe koncerty zagramy min. w Grudziądzu, Bydgoszczy, Gdańsku i Poznaniu. Praktycznie z dnia na dzień pojawiają się jakieś nowe opcje. Oczywiście wszystkie aktualne daty można znaleźć na naszych profilach Facebook i Myspace. Jeśli chodzi o drugie pytanie, to spodziewajcie się przede wszystkim dobrej zabawy, To jest klucz do wszystkiego. Poza tym to pewnie kupy śmiechu, zerwanych strun, połamanych pałek, nawet wyrwanych mostków z gitar (co już nam się zdarzało), no i oczywiście ostrej muzy w najczystszej postaci.


Dziwnym zbiegiem okoliczności okazuje się, że obaj jesteśmy perkusistami (śmiech). Moja przygoda z beczkami zaczęła się sześć lat temu, a Twoja? Polmuza czy Amati raczej z racji na inne pokolenie mamy za sobą (śmiech)


Ja zaczynałem lepiej, na brytyjskim odpowiedniku Power Beata  o wdzięcznej nazwie Spitfire (śmiech). Wystartowałem z tym jakieś 5 lat temu, ale bardziej na serio zaczęło się to raptem trzy wiosny temu temu, kiedy skład kapeli zaczął się powoli krystalizować.


Przynajmniej możesz się pochwalić sprzętem z zagranicy (śmiech) Na ??Desperate Times?? grasz gęsto ale stosunkowo prosto. Co ważne, a co akurat ja sobie osobiście cenię, masz fajny groove i nie interesuje Cię nadmierna prędkość.


To prawda. Trafiłeś w sedno. Pomijając brak warsztatu do łojenia przez 4 minuty blastów, to wyznaję również zasadę, że w prostocie siła. Moje partie są proste, mocno osadzone i dają dużo przestrzeni gitarom i całej reszcie. Tak ma być i raczej w tej kwestii niewiele się zmieni. Często spotyka się perkusistów, którzy na siłę kombinują i w ogóle nie zwracają uwagi na to, że to nijak pasuje do muzy. Ważne że szybko i skomplikowanie.


Poza tym, wydaje m się, że na to jak grasz wpływa styl gry takich perkusistów jak Mike Justain. Kiedy widzisz impet i precyzję z jaką gra nie możesz w to uwierzyć, ale z drugiej strony, chłop gra rzeczy mocno osadzone w timie. Rzecz wydaje się być wręcz błaha i elementarna, a jednak robi cholernie wrażenie. Mam rację?


To prawda. Mike to zdecydowanie perkusista bliski mi klimatem i stylem, aczkolwiek powiem Ci, że od długiego już czasu jestem zapatrzony i zasłuchany w Matta z August Burns Red. Partie które gra, niby proste, niby niezbyt szybkie, ale jak się w nie zgłębić to timing, synkopy i polirytmie, a przede wszystkim ciężki i głęboko osadzony groove, są dla mnie esencją tego czym powinna być perkusja w metalcore.


Wiesz, swoją drogą, masz nieco tradycyjne podejście do grania. Młodzi perkusiści stawiają na szybkość, blasty i technikę. Z gry z serducha przeszliśmy na grę z? no właśnie, czego?


Wiesz co, to jak gram i to co gram bezpośrednio przekłada się na to z jakiej muzy tak naprawdę ewoluowałem. Nie wychowywałem się na Slayerze ani tym podobnych. Pierwszą cięższą kapelą jaką usłyszałem była oczywiście Metallica (śmiech) a długo później Slipknot. Ani Urlich ani Jordison nie są jakimiś rewelacyjnymi sprinterami.


Fakt, do Kevina Talleya czy nawet naszego Daraya mają daleko pod tym względem. Ale z blastów nie rezygnujesz, prawda?


Oczywiście, że nie! Używam blastów jako urozmaicenia. Nigdy nie chciałem żeby były motywem przewodnim w moich numerach i nigdy tak nie będzie. Blasty jako dodatek tak, natomiast jako motyw przewodni kategoryczne nie (śmiech)


Co sprawia Ci największą trudność w grze?


Trzymanie emocji w ryzach (śmiech) Zwłaszcza podczas koncertów, kiedy adrenalina uderza, można się czasem zapędzić, przyspieszyć pomylić partie itp. Na szczęście od pewnego czasu korzystam z małych, wygodnych słuchawek dokanałowych, na których puszczam sobie click tracki i jakoś daje radę (śmiech)


Grasz z triggerami?


Nigdy nie grałem i raczej nie planuję. W muzie, którą się zajmuję to jest raczej zbędny gadżet.


Jeszcze zmienisz zdanie (śmiech) Dzięki za rozmowę. Ostatnie słowa dla Ciebie.


Dzięki również. Zachęcam wszystkich do zapoznania się z naszym materiałem i sprawdzenia nas w wersji live. Wspierajcie scenę, wspierajcie zespoły i wspierajcie się nawzajem. Cześć!


Grzegorz "Chain" Pindor


Galeria

Pozostałe

Tommy Clufetos (Black Sabbath)

Dodano: 08.12.2016

Ostatni marsz Black Sabbath przez światowe stadiony i hale koncertowe. Najważniejszy zespół w historii muzyki metalowej przechodzi do historii i żegna się z fanami.

czytaj dalej

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama