Łukasz Klaus
Z komercyjnego projektu Ich Troje wdrapał się na wyżyny polskiej alternatywy. Jest jednym z najmocniej grających bębniarzy w Polsce. Rebeliant w szkołach muzycznych, demon na scenie, uśmiercający blachy. Na koncertach gra z metronomem, choć w bębnach preferuje pewną dzikość w swobodzie wypowiedzi. Wiecznie przestawia swoje bębny w poszukiwaniu nowych wrażeń w projektach CKOD, N.O.T i CLICKS.










Bycie nauczycielem muzyki to strasznie trudna rola i nie każdy się do niej nadaje. Można nie być artystą, ale za to być świetnym nauczycielem, który zaszczepia lub wznieca pasję, ale czasami też bywa odwrotnie i wtedy nie jest dobrze dla młodego gościa, który się dopiero kształtuje muzycznie. W polskich szkołach muzycznych jest trochę za sztywno... Ciągnęło mnie do nowych prądów muzycznych, które czułem. Zresztą żyjąc wtedy w takim mieście jak Łódź, gdzie na co dzień otacza cię postindustrialna, wielokulturowa rzeczywistość i w dodatku często chujowa, to działa na ciebie tak, że młody gość może kupić sobie dres i stanąć w bramie kamienicy albo coś ze sobą zrobić (śmiech). I ja zacząłem robić muzykę, zbytnio nie analizując, co to ma być. Okazało się z czasem, że pewne nurty muzyczne lat osiemdziesiątych i wczesnych dziewięćdziesiątych odcisnęły się na tyle mocno w mojej świadomości plus duch mojego miasta w połączeniu z nabytą już wiedzą muzyczną i nie tylko zaczęły dawać ciekawe efekty.




























Wojtek Andrzejewski
Zdjęcia: Olga Szymkowiak









