Marek Napiórkowski














Kompletnie po drugiej stronie perkusyjnej barykady jest Michał Miśkiewicz, który grał na mojej płycie "Wolno". Bardzo brzmiące granie, stara dobra szkoła bębnów jazzowych, ale i brzmienia oparte o free jazz. Lubię w nim to, że eksperymentuje w miejscach, gdzie inni wbijają gwoździe na dwa i cztery. Zawsze uważny i skupiony. Bardzo specyficznie czuje puls i na swoisty sposób rozciąga czas. Innym niezwykłym doświadczeniem jest granie z Robertem Lutym. Graliśmy razem na mojej płycie "Nap", w zespole Doroty Miśkiewicz i całej masie sidemańskich okoliczności. Lutek lubi nas na scenie zaskakiwać. Może dlatego, że jest kierowcą rajdowym, widzi w muzyce zakręty, których my jadąc razem z nim jeszcze nie dostrzegamy. Ma dobrego czuja i feeling. Prowokuje nas nieoczekiwanie albo w równie nieoczekiwany dla nas sposób reaguje na nasze dźwięki…
Krzysztof Dziedzic to z kolei perkusista, który zadziwia mnie tym, że na jazzowych bębnach, które powinny brzmieć stonowanie, delikatnie, uzyskuje potworny cios, a w efekcie transowy mocny groove. Bardzo inspiruje mnie jego energia, selektywność artykulacyjna i wszystko to, co muszą znosić te biedne bębny :) Uwielbiam grać z Czarkiem Konradem. Muzyk wielkiego formatu. Wspaniały improwizator. Ogromny warsztat. Niezwykle uważnie słucha. Zawsze bierze wszystkie instrumenty do odsłuchu. Słucha bardzo uważnie tego, co się dzieje na scenie. Granie z nim jest zawsze grą na śmierć i życie. Świetny kompozytor... Na dniach wyjdzie koncertowa płyta trio z Czarkiem, Robertem Kubiszynem i ze mną. To oczywiście nie wszyscy muzycy warci wymienienia... Jest przecież Marcin Jahr z Funky Groove, Paweł Dobrowolski z zespołu Anny Marii Jopek, Łukasz Zyta i wielu innych.




Wojtek Andrzejewski
Zdjęcia: Marcin Kydryński







