Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Ben Jolliffe (Young Guns)

Dodano: 27.03.2012
Ben Jolliffe, perkusista Young Guns znalazł dla mnie chwilę przed koncertem w Amsterdamie by odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących jego sprzętu, początków, pracy z zespołem i nagrywania nowego albumu w Tajlandii.

W jednym z wielu pomieszczeń na backstage?u otrzymałam soczyste odpowiedzi  na, czasami, nieoczekiwane pytania.

Opisz proszę, swój zestaw perkusyjny.


Zestaw Yamaha Rock Tour. Sądzę, że zacząłem na nim grać jakieś dwa i pół roku temu, po tym jak skończyliśmy trasę Kerrang! Ludzie z Yamahy, szczęśliwym trafem, zakręcili się koło mnie i zapytali: ?Nie potrzebujesz wsparcia? Damy ci darmowy zestaw." Ja na to: ?Jasne, czemu nie?". Kocham Yamahę. Od zawsze byłem jej wielkim fanem, a oni wysłali mi ten zestaw. To taki nowy, który dopiero co wchodził na rynek -  wersja na trasę, idealna dla mnie. W ten sposób stałem się jego twarzą. Yamaha jest chyba dla mnie zbyt dobra. Wiesz, jeżeli tylko czegoś potrzebuję, w dowolnym zakątku świata, zaopatrzą mnie w to. To jest świetna sytuacja i kocham te bębny.


Zmieniłeś zestaw od tamtego czasu? Na trasie koncertowej ?All Our Kings Are Dead" miałeś różne talerze.


Sądzę, że zestaw pozostał ten sam. Mam Drum Workshop od dziesięciu lat. Staram się jednak zachować go w dobrym stanie i używam tylko w studiu do prób. Jest zestawem, który naprawdę kocham, ale to Yamaha najlepiej się sprawdza podczas trasy. Mam na składzie talerze Zildjian i właściwie co trasę muszę je wymieniać, bo całkowicie je roztrzaskuję. Ciągle je wymieniam, a one ciągle pękają. Dwa różne elementy muszą współgrać i co jakiś czas dodaję zupełnie nowe talerze do zestawu, jeśli tylko mam okazję.


Na pewnym etapie miałeś też talerze K, prawda?


Tak, miałem kilka A, K i Zildjianów. Teraz mam K splash, K hi-hat, A 19? crash, K 20? crash, K 22? ride i rezo-crash. W sumie to mam ich sporo.


Bierzesz je wszystkie ze sobą w trasę? Masz teraz jakieś... sześć talerzy?


Tak, zabieram. Dzisiaj rozłożonych jest siedem talerzy, czasami osiem. Jeżeli scena jest naprawdę duża, lubię mieć ich więcej - zabawa jest wtedy większa. Marzeniem perkusisty jest posiadanie dużego zestawu, więc powoli go zbieram.


Grałeś kiedykolwiek na innych zestawach niż Yamaha i DW? Na przykład na Pearlu czy Sonorze?


Pierwszą perkusją był Pearl. Dostałem ją od taty mając pięć lat. Był to pełnowymiarowy zestaw, więc nie byłem w stanie go używać, dopóki trochę nie podrosłem, miałem wtedy jakieś dziesięć lat. Sprzedałem go parę lat temu, ponieważ potrzebowałem pieniędzy. Wstyd mi. Chciałem go zachować, w końcu był to moje pierwsze bębny. A potem, kiedy miałem szesnaście lat, rodzice dali mi wybór: albo idę na uczelnię, albo dostaję porządny zestaw perkusyjny. No to wybrałem opcję drugą i w ogóle tego nie żałuję. Dostałem Drum Workshop, a potem Yamahę, którą mam do tej pory i służy mi wiernie.


Ćwiczycie w domu rodziców. Nie przeszkadza im hałas?


Budynek, w którym gramy znajduje się na końcu ogrodu. Przekształciliśmy go w pomieszczenie do ćwiczeń. Trzymamy tam również większość rzeczy, w tym cały sprzęt. Moi rodzice są wspaniali - mama pracuje dla nas, prowadzi całą sprzedaż gadżetów.


Zmieniałeś coś na potrzeby nagrywania ?Bones"? Dźwięk perkusji jest nieco inny.


?Bones" nagrałem na zestawie Yamaha Stage Custom. Ze względu na to, że nagrywaliśmy album w Tajlandii, planowałem zabrać ze sobą swoją perkusję, ale Yamaha jest firmą o zasięgu ogólnoświatowym i mają tam również swoją siedzibę. Mieli już zestaw w studio, ale wypożyczyli go Jamiroquai, którzy byli tam przed nami. Powiedzieli mi jednak: ?Ten zestaw brzmi świetnie, użyj go". A ja na to: ?Wspaniale!". Studio w Tajlandii jest o wiele lepsze. Mieliśmy lepsze mikrofony i perkusja brzmiała o wiele lepiej. Bawiliśmy się również z brzmieniem różnych werbli - to było fantastyczne. Nagrywanie było świetną zabawą, zwłaszcza zwrotki ?Bones". Przesłuchiwany podkład z centrali czy kotłów brzmiał obłędnie. Nasz producent - Dan - robi dobre dźwięki bębnów. To było wspaniałą zabawą.


Jak udało ci się tak zróżnicować sekcje perkusyjne na prawie wszystkich piosenkach z ?Bones"?


To raczej moja podświadomość, a nie celowe porównywanie ze sobą bitów. Wiesz, to jak piszemy nasze utwory, jest naprawdę dziwnym procesem, sposób w jaki to robimy. Na przykład jesteśmy w pokoju, chłopaki złapią jakiś fajny riff, a ja tam siedzę i kombinuję z różnymi pomysłami na perkusji. Zdarza się, że jesteśmy zmuszeni pisać w czasie podróży, bo nie mamy tyle czasu, by tworzyć na miejscu, w studio. Wtedy robię taki garażowy drum i dodaję syntezatory. To beznadziejne, bo, rozumiesz, dźwięk jest koszmarny, ale zwyczajnie bawię się jak największą ilością możliwości. Bardzo często efektem tego są naprawdę fajne bity, ale przez ostatnie pięć-sześć lat nauczyłem się, że piszesz swoją część tak, żeby cała piosenka brzmiała lepiej, a nie tylko twój instrument. Nawet podczas pisania ?All Our Kings Are Dead" robiłem różne przejścia i inne rzeczy, które wydawały mi się niesamowite, ale nasz producent [Dan Weller] mówił mniej więcej tak: ?To nie pasuje do tej piosenki", a ja mu na to odpowiadałem: ?Masz rację. Chciałem przyszpanować". Jako perkusista musisz posiadać dojrzałe spojrzenie na to, co najlepiej pasuje do utworu. Mieć świadomość tego, co tworzysz, co sprawia, że wpada on w ucho.


Album ?Bones" jest inny niż EPki i jeden LP, które macie już na koncie. Łatwo zauważyć, że dojrzeliście - jest zupełnie inny niż ?All Our Kings Are Dead".


Tworzenie ?All Our Kings Are Dead", jako proces, nie było dla mnie przyjemnością. Większość zespołów nagrywa swoje perkusyjne partie oddzielnie. Z powodu niewielkiego studia mieliśmy mikrofony punktowe, wszystkie w jednym pomieszczeniu. Nie mogliśmy wstawić mikrofonów zbierających, bo dźwięk byłby beznadziejny. W zasadzie to musiałem okleić moje talerze, położyć na nie poduszki i nagrać cały album na centrali, kotłach i werblu, a potem zrobić to odwrotnie - zakleić dolne części zestawu i nagrać talerze. Było to lepsze dla mikrofonów i reszty sprzętu, ale nie ma tego polotu i odczucia. Działam w zgodzie z natchnieniem. Muszę się czuć dobrze. A kiedy walisz w hi-hat owinięty w poduszkę, to nie jest to. W związku z tym, przed nagrywaniem nowego albumu powiedziałem naszemu producentowi ?Załatw nam duże pomieszczenie, chcę wreszcie nagrać bębny jak należy".


Wielu fanów marzy o tym, by zobaczyć jak grasz  ?I Was Born, I Have Lived, I Will Surely Die".


Zamierzamy to zrobić. W trakcie tej trasy chcieliśmy wrzucić po prostu tylko kilka nowych kawałków. Podoba nam się pomysł rozpoczynania koncertów tym utworem. Postanowiliśmy, że zagramy ten kawałek tylko i wyłączenie w momencie, kiedy będziemy mogli go użyć na rozpoczęcie gigu. Zaczęliśmy tę trasę zanim album pojawił się w sklepach, więc planowaliśmy zrobić to dopiero w czasie kolejnej pełnej trasy, kiedy już wszyscy będą znali tę piosenkę. A jak się już na to zdecydujemy, to będzie niezła zabawa.


Kiedy uświadomiłeś sobie, że granie na perkusji to jest to, co chcesz robić w życiu?


Trudno mi powiedzieć, ale kiedy miałem pięć lat, tata kupił mi pierwszy zestaw. Rodzice mi opowiadali, bo sam tego nie pamiętam, że wcześniej po prostu zabierałem garnki, patelnie i waliłem w nie. Moja rodzina jest bardzo muzykalna, zwłaszcza ta od strony ojca - wszyscy są muzykami. W pewien sposób wrodziłem się w to. Od zawsze wybijałem jakiś rytm. Moi rodzice od początku wiedzieli, że będę perkusistą. Właśnie dlatego tata mi kupił ten zestaw... i tak właściwie rozpoczęła się ta historia. Zawsze perkusja. Zawsze była to najważniejsza rzecz, którą chciałem robić i, na szczęście, udało się.


Patrząc jak grasz, można dostrzec radość, szczęście i miłość do tego, co robisz.


Tak, kocham to. Jest wielu perkusistów, którzy tego nie lubią. Traktują to jak zwykłą pracę. Ja jednak, za każdym razem, kiedy uderzam w bębny, mam z tego wielką frajdę.


Jak widzisz siebie za dziesięć lat?


Obym po prostu mógł robić to, co teraz robię. Oczywiście, chciałbym się rozwijać, odnosić kolejne sukcesy. Marzy mi się, aby było nas stać na nasze własne jaskinie. Za jakieś 5-10 lat wciąż chcę grać na perkusji w zespole. Po prostu chcę robić to tak długo, jak będę mógł i jak mama mi pozwoli. (śmiech)


Jest jakiś utwór, który sprawił, że zakochałeś się w perkusji jeszcze bardziej?


Niekoniecznie utwór. Moja rodzina jest bliskimi znajomymi członków AC/DC. Poniekąd dorastałem w ich środowisku, przebywając z nimi. Ich perkusista miał wpływ na mój rozwój jako muzyka. Ma zestaw Sonora i nie raz mi go pokazywał. Zawsze, tak naprawdę przypatrywałem się tylko jemu, kiedy grali np. ?Back in Black" z tymi wszystkimi niesamowitymi hitami. Oczywiście, jego gra jest nieskomplikowana, ale uderza z całych sił - nie da się ukryć, że jest utalentowany. Tak, dorastanie z nimi i obserwowanie w jaki sposób grają, było dla mnie wielką inspiracją.


Pomysły na nagranie czegoś z kimś wspólnie? Marzenia?


W zasadzie, chłopaki z Lower Than Atlantis, z którymi właśnie zakończyliśmy trasę, wchodzą teraz do studia. Sądzę, że po powrocie z trasy mógłbym dołączyć do nich i rozstawić swoje bębny obok zestawu Eddiego. Jest on jednym z moich ulubionych brytyjskich perkusistów i do tego świetnym w swoim fachu. Wstępnie planujemy połączyć siły i wspólnie nagrać jakiś kawałek. Takie pomysły bardzo mnie kręciły i nadal kręcą. Współpraca z innym perkusistą to coś, czego chciałem spróbować od kiedy pamiętam. Kiedy byłem młodszy, to często zbierałem większą ekipę, siadaliśmy i wybijaliśmy razem rytm. To zawsze brzmi genialnie - oczywiście, jeśli robisz to jak należy. Trzymam kciuki za to, by udało nam się coś takiego zrobić. Zobaczymy, czy dopniemy swego.


Masz jakiś wymarzony zestaw? - Oprócz Yamahy, oczywiście.


Drum Workshop był moim wymarzonym zestawem perkusyjnym od zawsze. Mają naprawdę świetny wybór przy rozsądnej cenie. Możesz dostać wspaniałe drewniane wykończenia i inne takie - to po prostu zawsze był Drum Workshop. Jednak szczerze mówiąc, jakkolwiek by to nie zostało odebrane, zakochałem się w marce Yamahy. W tym, jaki jest ich zespół, jak opiekują się tobą... Wszystko, jeśli chodzi o nich, jest po prostu wspaniałe. Każdy komplet na jakim grasz, jest tej samej jakości dźwięku i wykonania. Nawet jeśli brać pod uwagę mój zestaw za 6 tys. od Drum Workshop. Zdarza się, że rozstawiasz się w klubie czy hali i dźwięk jest niesamowity. Ale czasami ze względu na kiepskie mikrofony, które noszą echo i piszczą, tak naprawdę nie da się stworzyć dobrego dźwięku podczas koncertu. A Yamaha zawsze brzmi świetnie na żywo.


Piosenka, którą uwielbiasz grać?


Jedna, konkretna piosenka? Lubię grać ?Bones". Jest dla mnie zabawą. Wersy są takie spokojne, wyluzowane. Mogę się wtedy odprężyć, a potem refren jest niesamowity, mogę poszaleć. Tak, ?Bones" będzie tą piosenką. Ale tak szczerze, to granie każdego utworu z nowej płyty sprawia mi wielką przyjemność.


Jakieś porady, dla kogoś kto dopiero zaczyna grać na perkusji?


Jak najbardziej. Chodziłem przez jakiś czas na uczelnię muzyczną z kierunkiem dla perkusistów, zaliczyłem też akademie muzyczne. Szczerze mówiąc to robiłem prawie wszystko. I dzięki temu znalazłem najlepszy sposób. Sposób, w jaki uczą w szkołach, to nakierowywanie studenta na bycie perkusistą sesyjnym. Po prawdzie zmuszają cię do grania z..


Metronomem?


Tak, też. Sądzę, że metronom jest ważny, ale oni głównie uczą cię grać z nut, a tak się po prostu nie da. Podstawy, których cię uczą nie są istotne w graniu z zespołem. Normalnie grasz słuchając innych zespołów, aby nauczyć się podstaw. Najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić, to dołączyć do jakiejś kapeli i po prostu grać na koncertach. Dzięki mojemu tacie, znalazłem najlepszy sposób - od kiedy byłem mały zawsze grałem na żywo. Nawet wtedy, kiedy uczęszczałem do akademii i organizowaliśmy sesje - grałem z całej siły, a nauczyciele mówili mi ?Nie, nie. Uderzaj w bębny ciszej". Na co ja reagowałem ?Ale o czym ty w ogóle mówisz? Mam do zagrania piosenkę Foo Fighters. Uderzam w nie jak Taylor Hawkins, a on nawala z całej siły". Jeśli chcesz być prawdziwym perkusistą, grać w zespole, musisz po prostu wyjść z domu i dołączyć do jakiegoś zespołu. I nawet jeśli grasz tylko w swoim pokoju ćwiczeń, musisz grać naprawdę, a nie udawać. Dlatego teraz jest masa perkusistów, którzy w ogóle nie są niczym inspirowani, nie mają w sobie ognia, ponieważ nauczono ich tylko jak grać z nut.


Chodzi o uczucie?


Tak, w największym stopniu chodzi o uczucie i jedynym sposobem, aby się z tym oswoić jest granie w zespołach. Granie dla i z ludźmi, oraz wszystko, co jest z tym związane. Musisz kochać perkusję i granie na niej. Musisz chcieć grać dla samego grania, a nie dlatego, że przeczytałeś kilka linijek nut, czy nauczyciel powiedział ci co robić. Kiedy byłem młodszy, miałem swoje ukochane zespoły, takie jak Thrice i Blink 182 - włączałem ich muzykę, zakładałem słuchawki i po prostu grałem do ich piosenek. A później, kiedy tylko mogłem, dołączyłem do zespołu i jakoś poszło od tamtego momentu.


Dziękuję.


Cała przyjemność po mojej stronie.


Aleksandra Twardowska
Zdjęcia: Aleksandra Twardowska i Gabriela Wolska




Galeria

Pozostałe

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej

Dariusz "Pisek" Piskorz

Dodano: 19.10.2016

I jak tu podejść do opisywania osoby naszego gościa? Perkusista zespołu Papa D jest (nie)typowym "człowiekiem renesansu".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama