Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Daniel Mullback

Dodano: 09.07.2012
Daniel Mullback w momencie naszej rozmowy był perkusistą Sabaton. W tej chwili, po opuszczeniu Sabaton wraz z trzema innymi muzykami tej formacji wchodzi w skład Civil War.

Daniel to młody, wyluzowany, sympatyczny i zaskakująco skromny człowiek. W pełnym słońcu, w warszawskim Parku Sowińskiego, opowiedział, dlaczego Sabaton nagrał utwór o Powstaniu Warszawskim, o wielkiej chęci do ciągłego udoskonalania swojej gry, a także o nowym customowym zestawie bębnów i... wymiotowaniu w trakcie grania.

Dużo się zmieniło od waszej pierwszej wizyty w Polsce?


Pierwszy raz graliśmy w Polsce z Therion i Grave Digger. Kolesie z Therion powiedzieli nam, że polska publiczność jest najlepsza. I faktycznie, w trakcie pierwszego koncertu te słowa się potwierdziły. Poczuliśmy naprawdę dobre wibracje od samego początku i od razu wiedzieliśmy, że chcemy tu wracać. Mogę szczerze powiedzieć, że za każdym razem było świetnie.


W trakcie koncertów również śpiewasz. To niecodzienne wśród metalowych perkusistów.


W zasadzie to wszyscy w zespole śpiewają. Ja zacząłem przy albumie Primo Victoria w 2005 roku. Chcieliśmy uzyskać więcej mocy w chórkach i Joachim, który jest autorem muzyki zaproponował, żebym również śpiewał. W sumie to i tak zawsze, gdy graliśmy, śpiewałem razem z nim, więc musieliśmy tylko przyczepić mikrofon i nie miałem z tym większego problemu.


Bardzo ważnym i wyeksponowanym elementem twojej gry są galopady na podwójnej stopie. Ćwiczysz przed występami?


Tak, muszę i chcę dużo ćwiczyć. Przed każdym koncertem staram się ćwiczyć przynajmniej pół godziny, rozgrzewać zarówno ręce, jak i nogi. Oprócz tego ćwiczę do różnych filmików pokazowych na youtubie, uczę się nowych technik, zagrywek. Wracając do podwójnej stopy, to prawdę mówiąc wcale nie jestem taki dobry. Potrafię grać regularny beat, ale chcę się nauczyć o wiele więcej, jak np. różnych technik układania nóg na pedałach, różnych rytmicznych podziałów. Nawet, jeśli nie mam okazji wykorzystywać tych różnych technik w muzyce Sabaton, to bardzo chciałbym je opanować dla własnej satysfakcji. Ale sądzę, że i tak będę przemycał jakieś drobne, nowe dla mnie smaczki w naszych numerach, w przejściach lub na końcach utworów, gdzie czasem mogę sobie trochę poimprowizować.


No właśnie, czy po 5 albumach, czujesz potrzebę wprowadzenia bardziej radykalnych zmian w waszej muzyce i w twojej grze?


Tak, jak najbardziej. Może nawet nie chodzi o bardzo radykalne zmiany w samym charakterze muzyki Sabaton, bo każdy nasz kolejny album brzmi trochę inaczej i wnosi nieco nowych elementów pomimo, że cały czas pozostajemy w naszym, charakterystycznym stylu. Nie chcielibyśmy od tego za bardzo odbiegać, bo to jest właśnie nasze brzmienie, dzięki któremu jesteśmy rozpoznawalni. Ale chciałbym wprowadzać do naszej muzyki nowe elementy, uczyć się nowych rzeczy, wykorzystywać je i być po prostu coraz lepszym perkusistą. Joachim, który nie gra na bębnach, a jest kompozytorem naszej muzyki, ma na szczęście takie same muzyczne korzenie jak ja. Dzięki temu, gdy tworzy nowe numery, nieświadomie robi to dokładnie tak, jak ja bym to zrobił, dzięki czemu bardzo dobrze mi się je gra.


Jesteś endorserem bębnów Tama, blach Zildjian i pałek Wincent. Opowiedz, jak doszło do współpracy z tymi firmami i dlaczego akurat te marki wybrałeś?


Z Tamą współpracuję od 2006 roku, kiedy wygrałem konkurs na najszybszego perkusistę w Szwecji. Polegało to na grze na padzie przez jedną minutę. Organizatorzy współpracowali z firmami Evans, Tama i Pro Mark. Tak więc automatycznie zacząłem z nim współpracować. Niedługo potem metodą prób i błędów odkryłem, że pałki Wincent są najsolidniejsze ze wszystkich, jakich używałem. Jeszcze nigdy żadna pałka tej firmy nie pękła mi na koncercie. Jeśli chodzi o Zildjian, to od zawsze byłem fanem tej firmy i brzmienia ich blach. Jestem wielkim fanem KISS i Tommy?ego Lee, którzy używali Zildjianów, tak więc od zawsze to były dla mnie wymarzone blachy. Gdy się ze mną skontaktowali, nie mogłem odmówić! (śmiech) Podobnie sprzęt Tamy zawsze bardzo podobał mi się brzmieniowo. Dobrze mi się gra również na ich stopach. W tej chwili mam Tama StarClassic Maple, białe ze srebrnymi obręczami. Niedługo będę miał jednak całkiem nowy zestaw. Graliśmy z Accept i ich bębniarz grał na zestawie Drum Craft. Gdy usłyszałem, jak brzmi, od razu się w nim zakochałem? w zestawie. I do tego wyglądają niesamowicie dobrze. To jest firma z bardzo nowoczesnym podejściem do tworzenia bębnów. Zostałem zaproszony do ich fabryki, gdzie spędziłem dwa dni na testowaniu bębnów i werbli z wielu rodzajów drewna, różnych wielkości, grubości. Po dwóch dniach udało nam się dobrać dla mnie niesamowicie brzmiący zestaw. Właśnie na niego czekam, powinien być gotowy w przeciągu dwóch miesięcy.


Zmieniłeś swoje ustawienia, czy będzie on podobny do obecnego zestawu Tama?


To będzie naprawdę duży zestaw. Dwa taktowe 24 na 20? będą w całości chromowane. Tomy 8?, 10?, 12?, 13?, 14? i floor tomy 16? i 18?. A do tego dwa 20? gong tomy. Zaprojektowałem tak duży zestaw, aby móc go modyfikować pod kątem różnego rodzaju koncertów i okoliczności. Czasami przydaje się tom o wyższym brzmieniu, jak 8?. Tak więc będę miał 5 tomów, ale na zwykłe koncerty będę zabierał 3 lub 4. Do tego będę miał również werbel wykonany z brązu 6 na 14?. Grałem na nim tylko jeden dzień i nie mogę się doczekać, aż dostanę swój egzemplarz.


Gracie w Polsce po raz kolejny kilka koncertów i wyprzedajecie sale. Czy myślisz, że bez 40:1 i Uprising byłoby to możliwe?


Sądzę, że tak. Pierwszy raz graliśmy w Polsce, nie mając w repertuarze żadnych utworów, związanych tematycznie z waszym krajem i mieliśmy naprawdę dobre przyjęcie. Oczywiście najpierw 40:1, a później Uprising na pewno przyczyniły się do ugruntowania naszej pozycji w Polsce i powstania tu solidnej bazy naszych fanów.


40:1 wyszło wam bardzo naturalnie. Jednak nagranie "Uprising" dla wielu wyglądało już na zabieg marketingowy.


Kiedy napisaliśmy 40:1 byliśmy tutaj na premierze klipu i wtedy po raz pierwszy dowiedzieliśmy się więcej o Powstaniu Warszawskim. Zostaliśmy zaproszeni do Muzeum. Wcześniej słyszeliśmy, że coś takiego miało miejsce, ale nie znaliśmy żadnych szczegółów. Ta wizyta zrobiła na nas duże wrażenie. Dla nas to jedno z najważniejszych i najbardziej spektakularnych wydarzeń drugiej wojny światowej. Tak więc, wierz mi lub nie, ale powstanie utworu Uprising nie miało na celu całowania was w tyłki. Byliśmy tą historią naprawdę poruszeni. Tym, że Związek Radziecki wstrzymał natarcie i czekał, nie udzielając powstańcom pomocy. Nazbierało się naprawdę dużo emocji, które zaowocowały powstaniem tego utworu. To było dla nas oczywiste, że musimy zrobić o tym piosenkę, że powinno się o tym mówić. Oczywiście, rozumiem, że ludzie mogą uważać to za zabieg pod publikę, ale tak nie było, nie zrobiliśmy tego dla pieniędzy ani dla zrobienia tutaj większej kariery.


Czy coś jeszcze szczególnie zapadło ci w pamięć z waszych wizyt w Polsce?


Udało nam się zwiedzić Gdańsk, kilka różnych muzeów, pomników. Jeśli tylko mamy możliwość, chcemy zobaczyć jak najwięcej, poznawać historię miejsc, do których udaje nam się dotrzeć. W szkole nie byłem fanem historii, ale to zupełnie co innego, gdy jeździsz po świecie i poznajesz historię w miejscach, gdzie miała ona miejsce. Jednym z miejsc, które zdecydowanie zapadło nam w pamięć, był obóz koncentracyjny Oświęcim - Brzezinka. Tam naprawdę czuć zło, jakie miało miejsce. Nigdy wcześniej nie byłem w miejscu, które by tak na mnie oddziaływało. To, co się tam wydarzyło, czuć w powietrzu, czuć zło.


Jak reagują niemieccy fani na teksty takie, jak Berlin is Burning?


Nie ma z tym problemów. Wiesz, to już są zupełnie inne Niemcy i inne pokolenie. Osoby, które przychodzą na nasze koncerty, nie mają nic wspólnego z tamtymi czasami. Wydaje mi się, że oni lubią te utwory tak samo, jak fani w innych krajach i nie mają żadnych uprzedzeń związanych z tematyką.


Jesteście chwilę po nagraniu polskiej wersji 40:1. Powiedz, czego możemy się spodziewać?


Myśleliśmy o zrobieniu czegoś takiego już podczas nagrywania pierwszej wersji, ale nie umiemy śpiewać po polsku i Joachim spędził masę czasu walcząc z wymową, i w końcu się poddaliśmy. Ale pomysł pozostał. To naprawdę fajna idea i ja, będąc fanem jakiegoś zespołu chciałbym, aby nagrał on numer w moim ojczystym języku. Teraz nadarzyła się okazja, aby wrócić do tego w studiu w Częstochowie z polskim trenerem głosu, wokalistką Crystal Viper. Było ciężko, ale się udało. Pojawiło się też kilku gości z Polski, zaprosiliśmy Petera z Vader, wokalistę Turbo, Adama z Hate. Chciałbym, aby pojawił się również Nergal, ale nie wiem, czy to się uda, zobaczymy.


Czyli fani mogą liczyć na album z wielojęzycznymi wersjami waszych utworów?


Chcemy coś z tym zrobić, ale nie wiem jeszcze dokładnie, co to będzie. Nie zebraliśmy się jeszcze razem, aby pomyśleć o tym, ale bez wątpienia będziemy chcieli w taki lub inny sposób tę ideę wcielić w życie.


Powiedz mi na zakończenie, jakie masz najlepsze i najgorsze wspomnienia z waszej dotychczasowej kariery?


Mam bardzo dużo pięknych wspomnień, za dużo byśmy mogli wymieniać. Trudno mi wybrać jedno, ale na pewno nasz występ w Wiźnie, na polu bitewnym był niesamowitym przeżyciem. Jeśli chodzi o najgorsze, to pewnie mógłbym tu wymienić kilka naszych koncertów z samych początków zespołu, jednak dla mnie osobiście był to pobyt w Tel Awiwie. Zatrułem się jedzeniem przed koncertem i wymiotowałem przez cały występ. Ale zagrałem cały koncert. To było w zeszłym roku i nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy. Możesz to znaleźć na youtubie, jak wpiszesz Sabaton i Tel Aviw 2010. To był chyba numer Rise Of Evil. Mój techniczny podsuwał mi co chwila wiaderko i sam prawie wymiotował. (śmiech) To był świetny koncert i niesamowita publiczność, ale dla mnie emocjonalnie to nie był dobry dzień.


Przemek Łucyan

Wywiad ukazał się w Magazynie Gitarzysta listopad/grudzień 2011



Galeria

Pozostałe

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej

Mike Portnoy

Dodano: 10.08.2016

Perkusista, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Wywołuje wielkie kontrowersje, jedni go uwielbiają i niemal czczą, inni wręcz nienawidzą i gardzą

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama