Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Paweł Herbasch (Illusion)

Dodano: 27.08.2012
O tym, dlaczego tyle lat musieliśmy czekać na powrót jednej z legend polskiego rocka, co przez ten czas działo się z muzykami, jakie panują w zespole relacje oraz oczywiście o swoim sprzęcie opowiedział mi Paweł Herbasch - skromny, uśmiechnięty i wyraźnie zadowolony z reaktywacji Illusion.

Czy grając we Wrocławiu wiedzieliście, że nie będzie to odosobniony przypadek aktywności Illusion?


Nie. Wtedy nie myśleliśmy o kontynuacji i miał to być jednorazowy koncert. Potem zespół nie funkcjonował. Ja się dość często widywałem z Tomkiem, ponieważ mamy obok siebie sale prób - ja z Oxy.gen, on z Lipali, ale razem nic więcej wtedy nie graliśmy. Dopiero długi czas po tym koncercie pojawił się nowy pomysł, żeby ponownie zagrać, jak również wydać "The Best Of" i zdecydowaliśmy się na to zgodzić. Stwierdziliśmy, że atmosfera pomiędzy nami jest dobra, coraz lepsza i dlaczego nie mielibyśmy się tego podjąć.


Jak teraz wspominasz ten koncert?


Była wielka trema. Pamiętam, że wyszedłem z garderoby na halę, chyba grała Coma i zobaczyłem, ilu jest ludzi? Nogi zrobiły mi się mięciutkie (śmiech). A sam koncert, powiem ci, minął mi tak strasznie szybko, jakby to był sen. A później życie znowu toczyło się normalnie.


Od kiedy Illusion zakończył działalność, tylko ty i Lipa mieliście stały kontakt z graniem. Co się dzieje w obozie Oxy.gen?


Oxy.gen obecnie ma przerwę. Cider i Kajtek mają swój inny projekt. W tej chwili nie mamy określonych planów, ale zespół nadal jest.


Lipa powiedział mi niedawno, że nigdy w Illusion nie było tak dobrej atmosfery, jak obecnie.


Na pewno bardzo dużo daje nam po prostu wspólne granie. Okazuje się, że zaczynają nam się buzie cieszyć, główki chodzą, nóżki tupią i jest zajebiście. W przerwach podczas prób rozmawiamy, żartujemy. Jest dobrze. Natomiast nie mamy czasu, aby się spotykać poza próbami, bo każdy ma swoje życie, obowiązki, rodziny. Ale gramy trzy razy w tygodniu i wtedy mamy czas, żeby sobie pogadać i o głupotach, i o poważnych sprawach.


Zapytałem o to, bo - jak wiesz - od kilku lat obserwujemy falę reaktywacji zachodnich, legendarnych kapel. Ludzie najczęściej reagują stwierdzeniem, że to wszystko tylko dla kasy i muzycy pewnie nawet się do siebie nie odzywają. W waszym przypadku też pojawia się dużo takich głosów.


Ludzie mają prawo do swoich opinii, ja też wiele z nich czytałem w Internecie. Ściemą byłoby, gdybyśmy mówili, że aspekt finansowy nie ma żadnego znaczenia. Pojawiła się propozycja i razem z nią pojawiły się określone pieniądze. Jednak, gdybyśmy naprawdę nie chcieli tego robić, to byśmy się na to po prostu nie zgodzili.


Jak teraz gra ci się numery sprzed kilkunastu lat?


Cały czas bardzo mnie te numery cieszą i wywołują naprawdę duże emocje. Patrząc na nie teraz okiem perkusisty, choć może nie grałem dużo przez ten czas, ale jednak miałem kontakt z instrumentem, dużo ćwiczyłem i gdy znowu zacząłem grać te numery to widzę po sobie, jestem dużo bardziej sprawny technicznie. sobie przypominam tamte czasy, to człowiek po prostu naparzał, ale nie miał tak wyrobionej techniki i po prostu szybciej wymiękał. Ja dziś nadal mam uderzenie i z tym nie ma problemu, ale jestem w innym miejscu technicznie. Mogę łupać dwie godziny bez przerwy i jest OK pomimo, że jestem starszy o 50 lat (śmiech). Inna sprawa, że ja gram bardzo prosto, większość numerów opiera się po prostu na rytmach stopa - werbel. Nie potrafię grać jakichś wyszukanych przejść, jest prosto, ale to też dobrze podkreśla charakter muzyki Illusion.


Mówiłeś mi wcześniej, że nie jesteś fanatykiem sprzętu. Powiedz mi, jak wygląda twój zestaw i czy zupełnie nie szukasz nowych brzmień i rozwiązań?


To nie do końca tak. Mój zestaw jest dokładnie taki sam, jak na ostatnim koncercie Illusion, przed zakończeniem działalności. To jest dokładnie ta sama Tama Grand Star, jeszcze produkowana w Japonii, a nie na Tajwanie czy w innych Chinach. Ten sam zestaw blach Zildjian. Czas pokaże, fajnie byłoby mieć lepsze bębny, bo oczywiście są dużo lepsze bębny, ale ten zestaw przy Illusion bardzo dobrze mi się sprawdzał.


Na płytach Illusion, szczególnie na trójce, miałeś bardzo charakterystyczne i inne od większości polskich kapel brzmienie werbla. Jednak na nowych nagraniach werbel już się tak nie wyróżnia.


Z tego, co sobie przypominam, to po prostu stroiłem werbel dość wysoko, a przez jakiś czas grałem na pikolaku. To był metalowy, chyba 3,5-calowy pikolak. Takie brzmienie mi się podobało, podczas sesji nagraniowych realizator nigdy nic do takiego brzmienia nie miał i tak to naturalnie wyszło. Natomiast na nowym nagraniu, w moim przekonaniu, werbel brzmi trochę za nisko. Powinien być jednak tyci wyżej i na koncertach na pewno tak będzie.


Powiedz coś więcej o nowych numerach.


Nagraliśmy dwa kawałki, Solą w oku i Tron. To były całkiem nowe pomysły, jeden numer przyniósł Tomek, drugi Jerry. Mieliśmy bardzo mało czasu, więc nawet nie było, jak pomyśleć o większej ilości materiału, musieliśmy się skupić na tych dwóch. Są jakieś inne pomysły, ale jak do tej pory jeszcze do nich nie usiedliśmy.


Czuliście presję? Zawsze, gdy zespół powraca po wielu latach, oczekiwania ludzi bardzo rosną.


Nie. U nas chyba nigdy nie było zastanawiania się nad tym, co ludzie powiedzą. Tomek przyniósł pomysł, Jerry przyniósł pomysł i razem nad tym pracowaliśmy, nie zastanawiając się nad opinią innych. Ja nie potrafi ę w taki sposób myśleć o muzyce, kalkulować, co się spodoba, a co nie. Albo mi się coś podoba i gramy albo nie.


Pamiętasz swoje muzyczne początki? To były zupełnie inne czasy, nie było takiego dostępu do sprzętu, do sal prób itd. Jak to wspominasz?


Zainteresowanie graniem pojawiło się u mnie jakoś w wieku 14-15 lat. Słuchałem na Grundigu różnych zespołów, nagrywałem z radia i tak rozbudziło się zainteresowanie perkusją. Oczywiście, wcześniej chciałem być wokalistą i gitarzystą, ale nigdy nie miałem gitary. Wtedy słuchałem dużo AC/DC, potem zabrałem się za starsze zespoły, jak Led Zeppelin. Bardzo dużo słuchałem Bonhama i jak rozkminiałem jego zagrywki, to zwalniałem obroty w Grundigu, takim małym śrubokręcikiem, bo inaczej nie kumałem, co on tam wyprawia. Dziś mój starszy syn gra na perkusji, młodszy na gitarze, mają zespół. Oni mają taki wybór wszystkiego i dostęp do wszystkiego w Internecie, że się w głowie nie mieści. Syn mnie woła, mówi: "Tata, zobacz, jak ten koleś gra na bębnach!" i puszcza mi filmik, gdzie pokazują szybciej, wolniej, co i jak. A kiedyś tego nie było. Trzeba było siedzieć przy magnetofonie i słuchać, słuchać, aż się zagrało.

Nie od razu też miałem perkusję. Z domu kultury pożyczałem werbel, a resztę robiłem sobie z puszek po ogórkach, na które naciągałem grubą folię, obwiązaną drutem i tak miałem dwie puszki i werbel. Później sobie dokupiłem w sklepie muzycznym dwie małe blaszki, które umiejscowiłem na stojaku od popielniczki i grałem, jeszcze nawet nie używając nogi. Dużo rzeczy robiłem sobie sam. Stopę również sam zrobiłem. Kupiłem do niej taki mały bębenek, który przymocowałem do taborecika i to był mój centralny. Zestaw niesamowity. Później z biegiem czasu zacząłem składać normalny zestaw. Pojechałem do Łodzi kupić werbel od Szpaderskiego i pojedynczo powoli kompletowałem. Pamiętam, że myślałem wtedy tylko o graniu. Przez to, wiadomo, było źle w szkole, bo w książkach rysowałem zestawy perkusyjne. Było ciężko, musiałem iść do pracy, żeby sobie kupić kociołek 12" i tak zbierałem, tu ze sklepu, tu od kolegi się coś odkupiło. Ale człowiek tym żył i nie myślał o niczym innym. Gdy w 1992 roku zaczynaliśmy z Illusion, to jeszcze miałem ten swój posklejany zestaw, trochę Szpaderski, trochę Amati, trochę Polmuz. Wszystko się na dobre zaczęło, jak wygraliśmy Marlboro Rock In, bo dostałem kontrakt z Zildjianem, znalazły się pieniądze na bębny i kupiłem zestaw, o którym wcześniej nawet nie marzyłem.


Czyli ten, który masz cały czas.


Tak! (śmiech)


Nie pytam, czy to się wydarzy, ale czy chciałbyś, aby Illusion reaktywował się na 100%? Byłbyś w stanie i chciałbyś ponownie podporządkować swoje życie muzyce?


Myślę, że tak, że bym chciał. To przez cały czas w nas siedzi i tego się człowiek nie pozbędzie.


Wiele osób mówi, że nie ma już takich zespołów rockowych, jak w latach 90- tych. Jak Illusion, Acid Drinkers, Flapjack. Co o tym sądzisz? Są jakieś polskie nowe zespoły, które według Ciebie zasługują na szczególną uwagę?


Numer jeden cały czas to Acid Drinkers. Nowych, dobrych zespołów jest dużo, ale czasy są takie, że trudniej je usłyszeć i zobaczyć. Tutaj dzieci mnie często edukują, puszczają mi w Internecie zespoły i mówią, zobacz, jak oni fajnie grają, a ja o nich absolutnie nic nie słyszałem. Ale ja też nie szukam za bardzo tego, co się aktualnie dzieje w muzyce, nie chodzę za często na koncerty. Wydaje mi się jednak, że jest dużo dobrych zespołów, tylko nie mogą się przebić do świadomości większej grupy odbiorców.


Wspomniałeś o Marlboro Rock In. Jedną ze zmian, jakie przez lata przeszedł muzyczny biznes, są programy typu Idol, Must Be The Music itd. Myślisz, że to jest dobre miejsce dla zespołów rockowych? Gdybyście wy, z Illusion, zaczynali dziś, chciałbyś wystąpić w takim programie i w ten sposób zaistnieć?


Chyba byśmy raczej nie chcieli. Pamiętam, że nawet w przypadku Marlboro, my nic nie wiedzieliśmy o tym, że menadżerka wysłała nasze zgłoszenie. Ale jak już się okazało, że się zakwalifikowaliśmy, to postanowiliśmy zagrać. Natomiast nie chcieliśmy brać udziału w konkursach, przeglądach. W tym przypadku stało się inaczej i Marlboro przyspieszyło mocno nasz start. Ale sądzę, że i bez tego ludzie by w końcu o nas usłyszeli. To był bardzo dobry czas dla takiej muzyki w Polsce.


Czy masz jakieś pasje poza muzyką?


Fotografia. Pejzaże, krajobrazy, wieczorami, nocą. Tydzień temu byłem u siostry na Kaszubach i z jej synami chodziliśmy sobie w nocy. Robiliśmy zdjęcia przyrody, gwiazd. Rozstawiamy statywy i robimy jedno zdjęcie np. przez godzinę. Piękna pogoda, piękne miejsca. Bardzo to lubię, cisza, spokój, na wieś trzeba wyjeżdżać. Z aparatem się właściwie nie rozstaję. Często nawet na rowerze przyczepiam sobie statyw do ramy, obiektywy do plecaka i np. po naszych próbach, jak kończymy wcześniej, to jeżdżę sobie do nas na działkę, bo mamy z żoną ogródek działkowy i zawsze sobie coś jeszcze popstrykam. Teraz mamy też nowy, ciekawy obiekt, czyli stadion, który fajnie w nocy wygląda.


Przemek Łucyan

Galeria

Pozostałe

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej

Dariusz "Pisek" Piskorz

Dodano: 19.10.2016

I jak tu podejść do opisywania osoby naszego gościa? Perkusista zespołu Papa D jest (nie)typowym "człowiekiem renesansu".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama