Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

George Kollias

Dodano: 17.09.2012
Giorgos jest jednym z tych bębniarzy w ekstremalnej muzyce, którzy cieszą się szacunkiem wśród bębniarzy nie zajmujących się na co dzień grzmotem i piorunami za zestawem.
Ciężka i wytrwała praca przynosi owoce, przez co może być przykładem nie tylko dla perkusistów, ale przede wszystkim dla wszystkich swoich rodaków w trzaskanej kryzysem Grecji.

W ostatnim numerze prezentowaliśmy krótką relację z jego pobytu w Polsce. Na zaproszenie dystrybutora Silesia Music Center, który zajmuje się zaopatrzeniem polskich sklepów w markę Pearl, zagrał w dwóch sklepach - bydgoskim DrumCenter i warszawskim Ministerstwie Rock and Rolla, a tak naprawdę w klubach wynajętych przez owe sklepy, ponieważ chętnych do zobaczenia sieczki w wykonaniu perkusisty było bardzo dużo. George jest bardzo energicznym facetem, szybko i konkretnie odpowiada na zadane mu pytania i po zagraniu dwugodzinnego show opartego na sprintach na centralkach i ręcznych wiatrakach wciąż był pełen energii i radości. Może dlatego, że podczas warszawskiego pokazu, po którym mieliśmy przyjemność robić wywiad, pojawiło się sporo znajomych. George czuje się u nas bardzo dobrze i z pewnością zobaczymy go niejednokrotnie na klubowych deskach za olbrzymim Pearlem, otoczonym Sabianami. A warto, bardzo warto, bo bębniarz wszystko to, co prezentuje robi z bardzo dużą świadomością i otwartością bez prób ukrywania jakichś wymyślonych przez siebie rozwiązań. Na własnej skórze wie dobrze, że świadomość to jedno, a godziny spędzone za zestawem to drugie.

Jak duże znaczenie miało dla ciebie twoje DVD?


To był całkiem niezły hit. Zrobiłem to specjalnie dla młodych perkusistów, żeby pokazać, jak robię to, co robię. Zrobiłem to też dla samego siebie, ponieważ było to w pewien sposób spełnienie moich marzeń. Odniosło dość spory sukces, co mnie nieźle zaskoczyło i oczywiście pomogło mojemu nazwisku. Czytałem opinie na temat tego materiału i żeby być szczerym nie spotkałem się z negatywnymi reakcjami. Może dlatego, że tam nie ma wciskania kitu, to kawał solidnej i ciężkiej roboty, nie zrobiłem tego z myślą o pieniądzach. Tam jest całe 10 lat mojej pracy i uważam, że jest to dobra robota. Otrzymałem wiele pozytywnych opinii i zacząłem sprzedawać ten materiał własnymi kanałami, po czym przekazałem go do dystrybucji na Europę i Stany. Było na miejscu 6, 5 i najwyżej na 3, jeżeli chodzi o ilość sprzedaży, co mnie zaskoczyło i z tego, co wiem, wciąż się sprzedaje, co też mnie bardzo cieszy.


Pytam, ponieważ życie w ekstremalnej muzyce i próba utrzymania się z tego nie jest czymś łatwym.


W zależności, w jakim zespole grasz.


Ale nie grasz przecież dla publiki 10-tysięcznej.


No nie. Oczywiście nie zarabiam fortuny. Szczerze mówiąc otrzymuję bardzo skromne środki z gry w zespołach. Nie jest to coś, co mogłoby pozwolić na swobodny byt, ale oprócz gry w ekstremalnych kapelach robię jeszcze mnóstwo innych rzeczy. Mam własną muzykę, mam swoje DVD, nauczam w szkole oraz online, do tego dochodzą kliniki. Jeżeli to wszystko zestawisz razem to masz naprawdę bardzo przyzwoite środki.


A sesje?


No właśnie, zwróć uwagę na sesje nagraniowe. Wielu perkusistów narzeka, że nie ma zbyt dużo sesji nagraniowych w metalu i nie ma z tego pieniędzy. Ok niech ostatecznie w Europie za sesję nagraniową całej płyty dostanę 5 tys. euro. Tyle. Sesja dla mnie trwa zasadniczo 3 dni. W momencie, gdy przynosisz materiał, mówisz co i jak ma być nagrane, potrzeba mi 3 dni na naukę i nagranie solidnie całego materiału. Raptem 3 dni, za które dostajesz 5 tys. euro? Moim zdaniem to bardzo dobra robota. Najważniejsze to poruszać się bardzo mądrze, nie chytrze pomiędzy chorągiewkami, ale mądrze. Zachowywać się profesjonalnie. Mogę nie lubić tego czy tamtego zespołu, może mi się nie podobać do końca, co robią ale zachowuję się profesjonalnie, płacę swoje rachunki, więc przedstawiam im swoją cenę, przygotowuję się rzetelnie, pracuję najlepiej, jak potrafię, żadnego ściemniania i oszukiwania wszystkich wkoło. Musisz być uczciwy w stosunku do muzyki.


Zdarzały ci się sesje, gdzie powiedziałeś: "Nie, nie będę tego grał"?


Ooo? Może z pięćdziesiąt, albo i ze sto.


Wtrącę tylko, że nie chodzi mi tu jedynie o kwestie finansowe, także ze względów stylistycznych.


Posłuchaj. Kilka miesięcy temu miałem sesję czysto dla pieniędzy i powiem ci, że był to jeden z lepszych zespołów, jakie ostatnio słyszałem. Po sesji powiedziałem im uczciwie, że dziękuję im za wybranie mnie, ponieważ są za*ebiści. Dostałem zapłatę i zrobiłem sesję najlepiej, jak mogłem. Innym razem był zespół, który zastanawiał się nad jednym z moich uczniów, ale on ostatecznie miał z tym problem, więc powiedziałem im: "Dajcie mi to nagrać, ja to wam zrobię". Zagrałem im tę sesję za śmieszne pieniądze, praktycznie za darmo. Tym razem była to inna sytuacja. Oczywiście, zawsze przedstawiam swój cennik, ponieważ muszę płacić rachunki, ale czasami trzeba powiedzieć - pier*olić pieniądze.


Coś jak z Ozzfestem, o czym wspominałeś dziś podczas warsztatów.


Nie, Ozzfest było złym pomysłem. W ostatecznym rozrachunku było ok, ponieważ otrzymaliśmy bardzo dużo pozytywnych sygnałów z wielu stron, ale nie było w tym żadnego interesu. Graliśmy przed olbrzymią liczbą ludzi i niektórzy uznali, że się sprzedaliśmy, ponieważ Ozzfest jest modny. Tymczasem zainwestowaliśmy w zespół dwadzieścia tysięcy dolarów i? nic z tego nie wyszło. Klapa. Być pijanym codziennie? Nie, nie mam już na to ochoty. Ozzfest to przede wszystkim biznes.


Co jest dla ciebie najważniejsze, kiedy jesteś na scenie?


Mieć radochę.


Po prostu.


Tak. Nie gram dla tłumu, uwierz mi, gram przede wszystkim dla samego siebie. Jeżeli chcesz ze mną zamienić słowo, zapytać o coś po koncercie, zrobić sobie zdjęcie, zawsze jestem do usług, ponieważ szanuję fanów, ale jeżeli jestem na scenie to gram dla samego siebie, robię to, co naprawdę lubię. Ostatnio jeden z użytkowników mojego forum opowiadał, jak to George jest nieco dziwny, bo nie gra blastów podwójnie tylko jedną nogą i w ogóle bla bla bla? Wali mnie to wtedy. Nie obchodzi mnie to, że ci się to nie podoba. Jako artysta muszę grać w sposób, jaki ja lubię, inaczej będę ściemniał i wciskał ludziom kit. Nie mogę do tego dopuścić, dlatego muszę być w pełni uczciwy w tym, co robię.


Co sądzisz o tych wszystkich dzieciakach z Youtube, którzy zasuwają z prędkością wydającą się już być nieco przesadą?


Rozumiem, co masz na myśli. Przyznam szczerze, że gdy ich widzę to czuję się z nich dumny. Zawsze będę ich wspomagał.


Dlaczego?


Ponieważ oni kopią tyłki! Są nowym pokoleniem. Chcę widzieć perkusistów, którzy będą grać zdecydowanie lepiej niż my teraz! Spójrz na to z innej strony. Wyobraź sobie szesnastolatka, który potrafi grać jedynie 260, ok, jest to dziecinne, ale czy proste w tym wieku?


W sumie nie?


No widzisz. On musiał włożyć w to dużo pracy. Dlatego powtarzam im, trzymajcie to, co macie i starajcie się rozwijać. Róbcie to lepiej niż my to robimy. Przychodzi jednak moment, gdzie pojawia się potrzeba grania innych rzeczy, rozwinięcia groove?u i stania się bardziej żywym. Tak więc masz szansę stać się perkusistą, który będzie posiadał ważne atrybuty. Będziesz groove?iącym pałkerem, posiadającym szybkość. A szybkość zawsze była modna od samego początku. Zobacz popisy Gene?a Krupy, Buddy?ego Richa. Dlaczego ich znasz? Głównie dlatego, że pokazywali szybkość. Jest wielu bębniarzy, którzy mają świetną technikę, ale jeżeli nie mają szybkości to coś tracą. Dlatego my, starsi perkusiści, jesteśmy po to, by motywować młodszych, żeby zajęli się bardziej groovem, stali się bardziej uniwersalni. Ci wszyscy 15-, 16-latkowie mają jedną rzecz, czyli szybkość, a my starsi musimy wywrzeć na nich presję, by rozwijali się dalej. Wtedy uzyskamy jednych z najlepszych perkusistów.


W perkusji także są limity, tak, jak w biegu na 100 metrów, gdzie nie pobiegniesz minus jedną sekundę.


Ale gra na bębnach to nie bieganie. Jest bardzo dużo różnych możliwości. Weź czteroelementowy zestaw i zagraj na tym ekstremalną muzykę, o co chodzi - zapytasz. Albo dynamika. Także istnieje wiele możliwości. Możesz także próbować, jak Mike Mangini i opanować zestaw do totalnej perfekcji, grając każdą kończyną tak samo fenomenalnie. Nie wiadomo, jak to się potoczy. Jedno, co wiem teraz, to to, że ja i moja generacja osiągamy limity możliwości. Niezależnie od pieniędzy, ponieważ robimy to celem ewolucji gry i własnej dumy, naciskamy młodych na lepszy rozwój i jestem przekonany, że będą lepsi od nas.


Więc jaka jest przyszłość perkusyjnego grania?


Nie wiem (śmiech). Mogę ci powiedzieć, że najnowszy Nile jest zrobiony w starym klimacie z dodatkiem wielu dziwnych rzeczy obok blastów i podwójnej stopy. Może więc to być przyszłością, ale równocześnie kompletną klapą. Nie wiemy o tym.


Gdzie się widzisz zatem za 20 lat?


Oj, nie wiem, nie mam pojęcia, co będę robił. Zobaczymy, co czas przyniesie.


Czujesz się odpowiedzialny za to młodsze pokolenie?


Poniekąd tak. Pracuję bardzo ciężko i będą wciąż to robił. Powrócę na chwilę do swoich początków. Pamiętam, jak po raz pierwszy umieściłem swoje video z Nile. Nikt mnie wtedy nie znał. Miałem jako takie uznanie w paru zespołach, ale nie byłem znany. Ludzie pytali, co to do cholery jest? Następną rzeczą, jaką zrobiłem, było pokazanie, że to naprawdę ja i te wszystkie blasty i podwójne stopy gram sam. Nie chodziło o to, żeby pokazać, że jest to jakoś niesamowicie specjalne, ale po prostu, żeby pokazać, że jest to prawdziwe. Pamiętam, że dawniej niewiele było widać, co tak naprawdę robi bębniarz, dlatego na moim DVD widać dosłownie wszystko. Wszystko można zobaczyć, przez co myślę, że zrobiłem coś dobrego dla młodych.


Podobnie, jak Derek Roddy?


Derek jest inną historią. Ten facet ma wszystko poukładane tu, w głowie. Jest zabójczym gościem, ma świetny kontakt z ludźmi, wspaniały muzyk. Chciałbym zobaczyć 10 bębniarzy, którzy by byli tacy, jak on. Chciałbym? ale jest postęp, jest wyraźny postęp i nowa generacja ma szansę.


Nie uważasz, że środowisko perkusyjne jest bardziej spójne od gitarzystów? Jest bardziej rodzinne.


Jesteśmy spójniejsi, zdecydowanie. Nawet nie wiesz, ile swojego wolnego czasu poświęcam na odpowiedzi na maile, posty na forum itd. Teraz nie mam może tak dużo czasu, jak dwa lata temu, często odsyłam więc na forum, ponieważ jest tam bardzo dużo odpowiedzi na te pytania, które są mi zadawane. Jeszcze te dwa lata temu odpowiadałem na maile całymi stronami. Fajnie było, jak ktoś podziękował za odpowiedź, nie to, żebym jakoś tego wymagał, ale świadczyło to, że ktoś bardziej poważnie podchodził do tematu i zależało mu na tym znaczniej niż jakiś tam gość, który wejdzie na forum i zacznie całować cię w tyłek. No cóż, zdarza się. Ja ze swojej strony miałem trochę wsparcia na początku, nie jakieś duże, ale miałem. Ten gość tutaj (George wskazał przed siebie na jednego z panów) Tasos Bolovinis lub mój nauczyciel, którego traktuję bardziej jako swojego mentora. Nie chodzę na płatne lekcje do niego, ale on wciąż służy mi poradą i jest dla mnie podporą, i wsparciem. Ci panowie nigdy nie zapomnieli o mnie i mają u mnie pełen szacunek. Jeżeli spotykam młodych ludzi, którzy traktują mnie z takim szacunkiem, jak ja traktuję swoich nauczycieli, to jest ok, lubię to. Szacunek do drugiej osoby pokazuje, że sam jesteś w porządku.


Masz lekkie wariactwo na punkcie gry nogami?


Zasuwanie na pedałach perkusyjnych było zawsze czymś, co mi imponowało. Nie mówię tu tylko o grze na dwie stopy na centralkach, lecz ogólnie o grze na różnych pedałach perkusyjnych. W moim głównym zestawie w domu mam 7 pedałów. Kolejno są to: Ribbon crasher, werbel "nożny", hi-hat, centralka, druga centralka, hi-hat na kablu i elektroniczna centralka. To jest mój domowy zestaw, więc mam kilka różnych brzmień do eksperymentów. Normalnie nie używam więcej, jak 4 pedałów.


Lubisz eksperymentować?


Tak, zdecydowanie. Nie jest to może coś obłąkańczego, coś takiego, jak Terry Bozzio, ale on robi w ogóle coś zupełnie innego i zestaw, jaki ma, pasuje do tego, co robi.


Gdybyś został na jakiejś bezludnej wyspie i miał wziąć ze sobą jedynie jeden jedyny instrument z zestawu bębnów. Co by to było? Simon Phillips powiedział, że zabrałby?


Werbel.


A nie, bęben basowy!


Centralkę? Oooo, ciekawe. Ja bym zabrał werbel, szczególnie teraz te werble Reference?a? Są zabójcze.


Polska - z czym ci się kojarzy?


Podejrzewam, że liczysz na to, że usłyszysz "wódka" (śmiech). Zawsze, gdy gram w Polsce, mam skojarzenia z Australią, jest to największy komplement, jaki mogę powiedzieć, już ci mówię dlaczego. Kliniki w Australii zawsze są perfekcyjne. Od a do z. Wszystko się zgadza co do najdrobniejszego szczegółu. Tak samo tutaj jest bardzo dużo profesjonalnych ludzi dookoła. Świetny hotel, zestaw bębnów, ludzie do pomocy, wszystko jest o czasie, odpowiedzialni ludzie nagłaśniający, więc to jest to, czegóż chcieć więcej? No i polski Behemoth! Jest to jeden z moich ulubionych zespołów. Znam ich od paru lat i cieszę się, że po chorobie Nergala wrócili na scenę.


Do zobaczenia zatem na Euro, jesteśmy w tej samej grupie.


O tak, tak, ale przyznam szczerze, nie jestem zbytnio piłkarskim fanem. Interesuję się bardziej motorami. Mam dwie maszyny, ale nie mam za bardzo czasu, by pojeździć. Mam napięty grafik i nie mogę sobie pozwolić też na jakiekolwiek kontuzje. Nie szaleję za bardzo.


www.georgekollias.com
www.silesiamusiccenter.pl
Zdjęcia z pokazu w DrumCenter: Łukasz Popielarz


Galeria

Pozostałe

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej

Mike Portnoy

Dodano: 10.08.2016

Perkusista, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Wywołuje wielkie kontrowersje, jedni go uwielbiają i niemal czczą, inni wręcz nienawidzą i gardzą

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama