" /> Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Piotr Żaczek

Dodano: 02.10.2012
"Z instrumentami jest tak samo, jak z kolorami. Im więcej ich na palecie, tym ciekawszy obraz można namalować. Trzeba tylko wiedzieć, jak."

Podobno perkusista jest mózgiem zespołu? Mówił mi tak m.in. Michał Urbaniak. Podziela pan ten śmiały pogląd?


Jak dla mnie bardziej sercem niż mózgiem. Utarło się, że bębniarz daje rytm, do którego dopasować się muszą pozostali muzycy. Uważam, że perkusista jest równoprawnym członkiem grupy tworzącej muzykę i także powinien umieć reagować na to, co robią inni na scenie, a nie tylko podawać rytm. Cenię muzykalność u perkusisty. Dla mnie jest to ważna cecha tak szalenie ważnego na scenie muzyka, ważniejsza niż jego zdolności grania metronomicznego. Z bębniarzem, który potrafi dopasować się do różnych sytuacji na scenie, potrafiącym improwizować wraz z innymi muzykami, można zajść dalej niż z metronomem wyposażonym w kończyny. Artysta to nie maszyna perkusyjna...


Ale jak tu nie szaleć, kiedy dookoła dwadzieścia tomów, cztery werble i osiemnaście blach?


Często się wówczas mówi "więcej sprzętu niż talentu". Bardzo często młodzi ludzie, grający na bębnach, obstawiają się całą artylerią brzmień, a nie ma u nich tego podstawowego elementu, jakim jest groove. Oczywiście, można go podawać na każdym instrumencie, jednak nie od ilości bębnów zależy jakość perkusisty. Powiedzenie "więcej sprzętu niż talentu" jest też często krzywdzące. Z instrumentami jest tak samo, jak z kolorami. Im więcej ich na palecie, tym ciekawszy obraz można namalować. Trzeba tylko wiedzieć, jak. Który kolor z którym użyć, by powstało coś fajnego. Nie jestem perkusistą tylko basistą, lecz wydaje mi się, że u młodego perkusisty powinien przyjść apetyt na nowy instrument, poprzedzony chęcią dołożenia jakiegoś koloru, którego mu brakuje. Wówczas powstaje piękne dzieło sztuki. Poparte wyobraźnią. Gdy nad wyobraźnią górę bierze ilość sprzętu, wówczas możemy mówić o bohomazie... Znam wielu ascetycznych w sprzęt perkusistów, którzy pięknie malują wykorzystując: stopę, werbel i hi hat...


Czyli wszelkim monster kitom na start mówimy stanowcze "NIE"?!


Nie! Ja absolutnie nie neguję tego, że ktoś rozbudowuje swój zestaw. Przeciwnie! Tylko niech robi to zgodnie ze smakiem, konwencją i co najważniejsze - swoimi umiejętnościami. Rozbudowa może oznaczać poszukiwanie nowych kolorów do tworzonej muzyki i wówczas wszystko jest OK. Może też oznaczać kompleksy albo dorabianie ideologii do braku warsztatu, a wtedy już jest problem...


No właśnie, jak z tym warsztatem jest według pana?


Bardzo różnie. U niektórych młodych perkusistów można go poznać w całości w dwóch pierwszych minutach pierwszego utworu. Tak bardzo chcą pokazać, co potrafią, że wystrzeliwują się ze wszystkich patentów, zamiast subtelnie operować nimi w całym utworze, a najlepiej podczas całego koncertu. Na dzień dobry pokazują całego siebie. Nie o to chodzi. Chodzi o muzykalność w człowieku i granie dla muzyki, a nie żeby błyszczeć. Pamiętajmy, że wszyscy gramy do jednej bramki.


Jakie rady doświadczony basista może sprzedać młodszym kolegom po pałce, by sekcja rytmiczna była udana?


Jeśli ćwiczycie razem, musicie mieć szeroko otwarte uszy. I czyste! (śmiech) Muzyka to dialog. Jeśli jeden wykańcza frazę, drugi nie ładuje mu się z butami w nuty. Nie chodzi o to, żeby bas chodził idealnie ze stopą. Przecież można się uzupełniać, grać w kontrapunkcie. Odchodźcie od schematów, słuchając siebie nawzajem, inspirujcie się sobą...


I wtedy jest sukces?


Nie. Przyjemność...


Jest pan reprezentantem pierwszej ligi naszych muzykantów. Chciałbym poznać nazwisko perkusisty, z którym chciałby pan zagrać, lecz jeszcze się to panu nie udało.


Szalenie trudne pytanie. Zabił mnie pan! Jest tak wielu wielkich, znakomitych bębniarzy, z którymi chciałbym stanąć na scenie, że obawiam się, iż nie starczyłoby mi na to życia... Nie mam ideału swojego perkusisty. Jednego szanuję za to, drugiego za tamto, trzeciego za jeszcze coś innego. Są bębniarze, którzy spełniają moje oczekiwania i są tacy, którzy mają inne priorytety w graniu...


Czyli ci, z którymi nie chciałby pan grać na jednych deskach, tak?


Coś w tym stylu... (śmiech).


Jakie są pańskie oczekiwania?


Wielkie serce dla muzyki i otwarty umysł. Oczekuję od bębniarza dużego wachlarza dynamiki i brzmień. Często bębniarze zasłaniają się stwierdzeniem, że jeśli nie przyładują ostro w werbel i stopę, to dany groove nie zabrzmi. A to nie o to chodzi! W nowojorskich trendach u perkusistów preferuje się ciche granie i nie jest to granie pozbawione groove?u, takie możliwości pozwalają na dużo większe wykorzystanie zakresu dynamiki, piano - forte.


Nie jest łatwo zagrać fajny swing cichutko z dobrym groovem...


Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Trzeba się starać, myśleć, próbować, ćwiczyć, smakować tworzenia! W momencie, gdy delikwent opanuje poruszanie się po wachlarzu dynamicznym, może genialnie budować napięcie utworu. Warto się nad tym zastanowić. Swoją drogą, dobrze, że jest coraz więcej mediów, pokazujących różne podejście do tego samego wydawałoby się tematu...


Sięgnęliśmy za ocean. Czy polscy bębniarze bardzo różnią się w uprawianiu swojej sztuki od perkusistów zza oceanu, na których wzoruje się większość świata?


Myślę, że przede wszystkim każdy powinien szukać swojej drogi, zamiast kopiować takich, jak: Gary Novak, Omar Hakim, Dave Weckl, Vinnie Colaiuta czy innych wielkich. Dobrze jest ich podpatrywać, ale przede wszystkim szukać pomysłu na siebie i swój styl. Weckla już mamy. Drugi nie jest potrzebny. Perkusiści z Polski, z innych krajów Europy czy Azji, grają inaczej. Są inni. Nie uważam, że jest to coś gorszego czy lepszego. To dobrze, że wszyscy nie są tacy sami. Wówczas byłoby koszmarnie nudno...


Potrafi pan grać na bębnach? Miał pan jakieś doświadczenia z tymi instrumentami?


Nie (śmiech). Ale znam wielu instrumentalistów, którzy potrafią w zaawansowany sposób grać na bębnach. Daleko szukać nie trzeba - Chick Corea. Facet ten godzinkę dziennie z rana gra na perkusji, a przecież - jak wiadomo - jest totalnym mistrzem świata fortepianu genialnym kompozytorem. Perkusja jest dla niego odskocznią od fortepianu. Czasami siadam za bębnami, jedynie dla żartów. Nigdy próbowałem grać na tym instrumencie na poważnie. Chyba nawet nie powinienem tego robić... (śmiech)


Nie wiem, jakim jest pan perkusistą. Wiem, jakim pan basistą. Może niech tak zostanie?


Z pewnością tak będzie lepiej dla wszystkich... (śmiech).


Piotr Żaczek - polski muzyk sesyjny, kontrabasista i gitarzysta basowy. Członek zespołu Poluzjanci. Współpracował z czołówką polskich gwiazd muzyki rozrywkowej tj. Urszula, Natalia Kukulska, Edyta Górniak, Justyna Steczkowska, Kayah oraz jazzu - Dorota Miśkiewicz, Anna Serafińska, Marcin Nowakowski, a także z wieloma zagranicznymi artystami. W 2006 roku wydał swoją pierwszą płytę solową Mutru. W 2009 wydał drugą płytę - Balboo.

Wojtek Andrzejewski
Zdjęcia: Patryk Wolański i Michał Obrycki



Galeria

Pozostałe

Tommy Clufetos (Black Sabbath)

Dodano: 08.12.2016

Ostatni marsz Black Sabbath przez światowe stadiony i hale koncertowe. Najważniejszy zespół w historii muzyki metalowej przechodzi do historii i żegna się z fanami.

czytaj dalej

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama