Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Grzegorz Krawczyk

Dodano: 03.12.2012
Niesamowicie podoba nam się sytuacja, gdy rodzimi perkusiści biorą sprawy w swoje ręce i zamiast biadolić nad swoim ciężkim losem pokazują, że potrafią działać według tzw. zachodnich wzorców, prezentując często wyższy poziom niż niektórzy zagraniczni muzycy.

Tak działa właśnie Grzegorz Krawczyk, który wyrasta w naszym kraju na jednego z czołowych profesjonalnych edukatorów fachu perkusyjnego.

Z nauką na bębnach jest różnie, szczególnie, jeżeli chodzi o lekcje u mniej lub bardziej znanych bębniarzy. Spora grupa posiada wielkie umiejętności, ale? nie potrafi ich odpowiednio przekazać. Są osoby, które kompletnie nie mają daru edukacyjnego i nie potrafi ą opisywać swoich technik i mówić o doświadczeniu studyjno-scenicznym. Na szczęście w Polsce nie tylko stadiony się buduje. Kształtuje się u nas także grupa profesjonalnych, wyedukowanych i wykwalifikowanych nauczycieli gry na bębnach, którzy w odpowiedni sposób potrafi ą przekazać wszystkie arkany tego rzemiosła.

Grzesiek Krawczyk ruszył jeszcze dalej i stworzył profesjonalną naukę gry przez Skype. Poznaliście go dobrze, gdy w zeszłym roku przez 6 numerów Perkusisty starał się ustawić Wam odpowiednio aparat gry. Mieliście dzięki temu możliwość poznać, jak detale wpływają na dalszą grę, w głównej mierze, jeżeli chodzi o prawidłowe ustawienie i pozycję przy zestawie. Przyznajcie, kto z Was zastanawiał się dłużej, jak dobrze trzymać pałki i prawidłowo wyprowadzać uderzenia? Założę się, że temat w większości przypadków traktowany był "po łebkach". Grzesiek miał możliwość zademonstrować swoją wiedzę i umiejętności. Teraz macie szansę pogadać z nim bezpośrednio i dostosować indywidualnie swoje potrzeby. Poniżej w krótkiej rozmowie z muzykiem zobaczycie, że mamy do czynienia z absolutnym profesjonalistą. Profesjonalistą o bardzo pogodnym obliczu.

Grzegorz, kiedy zdecydowałeś się na bycie zawodowcem?


Wszystko zaczęło się, gdy miałem 7 lat. Mój tata grał wtedy na perkusji na weselach, więc dostęp do bębnów miałem praktycznie cały czas. Pewnego razu podszedłem do nich (a był to Polmuz z talerzami Amati), usiadłem, wziąłem pałki, uderzyłem kilka razy i już wiedziałem, że właśnie to chcę robić w życiu. Tata pokazał mi parę rytmów i tak naprawdę został moim pierwszym nauczycielem. Mając 10 lat zacząłem grać na weselach. Na początku chodziłem z tatą i ze względu na wiek nie grałem całej nocy, ale około 2 lata później były to już całe wesela. Na tego typu imprezach grałem około 13 lat.


Co ci to dało?


Na pewno obycie z ludźmi, z graniem przeróżnej muzyki w różnych miejscach. Ale zawsze czułem, że chcę robić coś więcej. W 1996 roku wraz z bratem - Tomkiem Krawczykiem i kolegą z podwórka - Kubą Mrajcą założyliśmy zespół Detox. Zaczęły się pierwsze koncerty, później sukcesy na przeglądach i konkursach. Pasja zaczęła przeradzać się w zawód. Wszystko szło super, ale nadeszły czasy, gdzie trzeba było zacząć zarabiać pieniądze na życie. Było coraz mniej czasu na ćwiczenie. Lata 2006-2009 były dla mnie okresem stagnacji. Chodziłem do pracy na etacie, nie miałem wystarczająco dużo czasu na próby i ćwiczenie. To był okres, w którym najmniej uczyłem. W graniu cofałem się. Pamiętam, że ponad rok w ogóle nie ćwiczyłem na instrumencie. Była praca i granie, praca i granie, a to, co było moją pasją, spadło na drugi plan. Pomieszały mi się priorytety, po prostu się pogubiłem... Dopiero na przełomie 2009/2010 wszystko tak jakby zaczęło ruszać do przodu. Wówczas rozpoczęliśmy z DETOXem pracę metodą ArtCoachingu z wykwalifikowanym coachem. Zacząłem od ustalenia nowych priorytetów, to, co stawiam na pierwszym, co na drugim i dalszym planie, a co jest zupełnie nieistotne w moim życiu. Wziąłem się ostro za ćwiczenie i do pełni formy wróciłem na początku 2011 roku. Również jesienią 2011 wznowiłem swoją naukę u Doma Famularo, z którym też długo o tym wszystkim rozmawiałem. Cieszę się, że wyrwałem się z tego ślepego zaułku, że wróciłem na swoją drogę, bo strach pomyśleć, co bym teraz robił? A to, co szczególnie mi pomogło to uwierzenie na nowo w siebie i swoje możliwości.


Jak długo już nauczasz?


Zacząłem uczyć w 2002 roku w szkole muzycznej Yamaha w Krakowie. Po 2,5 roku zacząłem udzielać jedynie lekcji prywatnych. Od prawie trzech lat jestem związany z Krakowską Szkołą Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Krakowie i oprócz tego uczę nadal prywatnie. Niedawno uruchomiłem również lekcje on-line przez komunikator Skype.


Nie jesteś "jedynie" po, nazwijmy to, szkole życia oraz szkole z Domem?


Jeśli chodzi o moje kwalifikacje - szkoły, które skończyłem to: Państwowe Liceum Muzyczne w Krakowie z głównym instrumentem? Nie zgadłbyś pewnie?


Domyślam się, że chyba coś bardziej "egzotycznego" niż np. fortepian?


Klarnet i dodatkowo fortepian. Studia to Uniwersytet Śląski w Cieszynie i tam już głównym instrumentem były bębny. Tak naprawdę to najwięcej dały mi prywatne lekcje. Moim pierwszym profesjonalnym nauczycielem był Artur Malik, który bardzo mi pomógł. Potem konsultacje u Czesława Bartkowskiego, Cezarego Konrada, Roberta Lutego. W latach 2004-2008 w Krakowie pomagałem przy organizacji Międzynarodowego Festiwalu Perkusyjnego, gdzie poznałem i mogłem porozmawiać z takimi perkusistami, jak: Gregg Bissonette, Liberty de Vitto, David Garibaldi czy Ed Thigpen. Na jednym z festiwali gościem był Dom Famularo, u którego udało mi się wziąć prywatną lekcję i to on najbardziej otworzył mi oczy, jeśli chodzi o grę na perkusji. Dom polecił mnie firmie Vic Firth, z którą w 2004 roku podpisałem kontrakt PDT (Private Drum Teaching) i tym sposobem zostałem pierwszym polskim Vic Firth Educator?em. Kontynuuję u niego naukę za pośrednictwem Skype?a i przyjaźnię się z nim do dnia dzisiejszego. Moim drugim nauczycielem, z którym się czasem spotykam to Atma Anur, który świetnie tłumaczy podejście do grania, życia itd. No i cały czas Art Coaching...


Swego czasu dałeś serię ciekawych lekcji u nas w Perkusiście, gdzie przedstawiłeś problem odpowiedniego ustawienia aparatu. Jesteś na to wręcz uczulony. Skąd tak duży nacisk w tym aspekcie?


Na początek dziękuję magazynowi Perkusista za możliwość nagrania i zaprezentowania tych lekcji. Wracając do pytania, tak - jestem uczulony, ponieważ sam kiedyś grałem siłowo, nadgarstki spięte, odciski na palcach, czasem polała się krew (śmiech) i to doprowadziło mnie do tzw. braku stabilności stawów nadgarstkowych w obu rękach. Gdybym odpowiednio wcześnie nie zareagował to kto wie, czy teraz mógłbym grać. Pamiętam pytanie chirurga: "Czy długo ma pan zamiar jeszcze grać?". A drugi powód to taki, że grając z nieodpowiednim ustawieniem ręki, spinamy się, wykorzystujemy za dużo niepotrzebnych mięśni, męczymy się. Dźwięk jest nieprzyjemny, technika się nie rozwija i nie ma wtedy odpowiedniego przepływu muzyki.


Szczególnie perkusiści metalowi mają dość dziwne ustawienia bębnów. Np. za garami Inferno nie da się grać! Zauważyłem, że twoje rozstawienie bębnów jest dość specyficzne?


Tak, faktycznie mam dosyć specyficzne ustawienie bębnów, zwłaszcza że od 1,5 roku gram techniką open handed. I jak zapewne zauważyłeś nie używam ride?a (śmiech). Jakie to ustawienie to widać na zdjęciu, ale to fakt, że jest inne. Od lutego tego roku współpracuję z firmą Roland i dołożyłem do swojego zestawu Octapad SPD-30, którego brzmienia miksuję w czasie rzeczywistym z brzmieniem akustycznej perkusji i efekt jest dosyć ciekawy. Będzie go można usłyszeć też na płycie zespołu Detox, nad którą obecnie pracujemy.

Czasem do ćwiczenia rozkładam same bębny tylko z hi-hatem, żeby poćwiczyć poruszanie się po zestawie, niekiedy tylko stopę, werbel, hi-hat, a czasem cały zestaw, ale pad mam pod ręką cały czas. Wszystko zależy od tego, co chcę pograć. Natomiast grając open handed zmienia się dźwięk, otwartość podczas grania, czujemy się bardziej swobodni, a tam gdzie swoboda, tam większa radość z grania. Do zmiany przekonywał mnie Dom, który sam grał w tradycyjny sposób 39 lat i zmienił na open handed podczas lotu do Anglii. Najbardziej w tym pomogła mi zmiana myślenia. Pamiętam, że nawet słuchając muzyki wyobrażałem sobie, że wszyscy perkusiści grają lewą ręką na hi-hacie i uwierzyłem w to, że się da, bo spotkałem się też z opiniami, że nigdy praworęczny nie będzie grał lewą na hi-hacie. Nieprawda, każdy może i to już teraz, tylko musi uwierzyć!


Zająłeś się nauczaniem przez Skype. Skąd ten pomysł?


Prekursorem lekcji on-line był Dom Famularo, który, jeśli dobrze pamiętam, już w 2004 roku wprowadził Cyber Lessons. Z drugiej strony lubię nowości, lubię łamać schematy i lubię wprowadzać coś nowego, a tego w Polsce jeszcze dotąd nie było (śmiech). Lekcje przez Skype?a przeznaczone są dla osób, które tracą zbyt dużo czasu na dojazdy, są zabiegane, a chciałyby się uczyć. Jeśli chodzi o moje kwestie techniczne, to kamera HD, mikrofon pojemnościowy, karta muzyczna M-Audio, Mac Book Pro i program Logic Pro. Film, który promuje lekcje na YouTube przedstawia mnie i moją perkusję.


Jak się zgłaszać do Ciebie?


Zgłoszenia najlepiej kierować e-mailowo: grzegorz@grzegorzkrawczyk.eu. Zapraszam dosłownie każdego na darmową lekcję, trwającą 10-15 min, która do niczego nie zobowiązuje, a pokazuje, jak to wygląda.


Jakie tematy poruszasz na zajęciach przez Skype?


Na lekcjach przez Skype?a poruszam każdy aspekt gry na perkusji. Od uchwytu poprzez ustawienie, techniki Free Stroke, Power Stroke, Moeller Stroke, Up i Downstroke, do grania rudymentów na padzie, werblu, a potem na zestawie, plus granie różnych groove?ów, ćwiczeń, itd. Rozmawiam też o podejściu do instrumentu. Każdą lekcję mogę na życzenie nagrać w audio i wysłać mailowo w formacie mp3. Jest to o tyle ciekawe, że każdy sobie może odsłuchać lekcję później i raz, że nic mu nie umknie, a dwa, że może do tego wrócić następnego dnia, za tydzień czy kiedykolwiek indziej.


Jak oceniasz ogólnie poziom i umiejętności współczesnych młodych perkusistów?


Generalnie poziom jest coraz wyższy i to naprawdę widać. Mnóstwo młodych perkusistów gra coraz lepiej, co jest zasługą między innymi filmików zamieszczanych w Internecie.


Jakie zauważasz podstawowe błędy wśród młodych perkusistów?


Najczęściej powtarzanym podstawowym błędem jest brak indywidualności i muzykalności. Sam wiesz, bo często jeździsz na różne przeglądy, konkursy, choćby nawet "Mapex Drummer of Tomorrow". Prawie wszyscy grają tam technicznie świetnie, ale tylko patenty innych, które są czasem źle ze sobą poklejone.


Z wyjątkiem Bartka Pawlusa?


Dokładnie, wyjątkiem był Bartek Pawlus, który zagrał w 2009 w Opolu na przesłuchaniu z uśmiechem na twarzy i zmiażdżył wszystkich. To zresztą było widać na finale we Frankfurcie, gdzie wygrał. Z ustawieniami rąk bywa różnie, niektórzy mają lepiej, niektórzy gorzej ustawione ręce, ale to, co daje się najbardziej zauważyć, to brak siebie, a jedynie kopiowanie innych. Jeżeli Steve Gadd - grając - naśladowałby kogoś innego to podejrzewam, że nie byłby tak cenionym i znanym bębniarzem.


A kto to jest Steve Gadd? (mega śmiech)


Ten problem nie dotyczy tylko Polaków, dotyczy wszystkich tych, którzy za bardzo wzorują się na swoich idolach oraz filmach zamieszczanych w Internecie. W jednym z wywiadów Dennis Chambers mądrze powiedział, że do lat 90 XX wieku każdy perkusista grał inaczej, np. Buddy Rich grał jak Buddy Rich itd., a teraz coraz mniej jest takich osobistości w świecie muzyki. Nie zrozum mnie źle, nie mówię, że Internet i podpatrywanie jest złe. Sam bardzo dużo mogę się nauczyć podpatrując innych, czerpiąc inspirację, ale trzeba pamiętać, żeby zachować odpowiedni balans między podpatrywaniem a kopiowaniem. Pamiętam czasy, kiedy sam miałem z tym problem?


Możemy cię spotkać na scenie poza "ławką szkolną"?


Oczywiście! Najczęściej gram z moim zespołem Detox, z którym jesienią planujemy naszą pierwszą oficjalną płytę! Informację, gdzie gram, znajdziecie na stronie zespołu Detox: www.detox.net.pl


Dzięki wielkie, Grzechu, z tym klarnetem mnie zaskoczyłeś? (śmiech)


A widzisz (śmiech). Dziękuję za spotkanie, pozdrawiam wszystkich czytelników "Perkusisty" i zapraszam na swoją stronę internetową: www.grzegorzkrawczyk.eu




Galeria

Pozostałe

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej

Dariusz "Pisek" Piskorz

Dodano: 19.10.2016

I jak tu podejść do opisywania osoby naszego gościa? Perkusista zespołu Papa D jest (nie)typowym "człowiekiem renesansu".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama