Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Billy Sheehan

Dodano: 03.04.2013
Przyjechał do Polski zagrać dwa koncerty w ramach PSMS czyli super grupy, w której skład wchodzą również Tony MacAlpine, Mike Portnoy i Derek Sherinian? czyli gęsto, ale takie towarzystwo to dla Billy?ego norma.

To kolejna wizyta tego wspaniałego basisty w Polsce i kolejny wspaniały bębniarz w jego kompanii. Wcześniej mogliśmy podziwiać go np. grającego razem z Virgilem Donatim, dlatego też jest to idealna osoba do tego, by zapytać, jak to współpracuje się z garowymi z najwyższej półki.

Zanim zespół pojawił się na wrocławskich deskach usiadłem z Billym za kulisami. Muzyk wyjął swoją gitarę i rozpoczął proces zmiany strun. Reszta kapeli rozbiegła się gdzieś nieopodal? Tony rzeźbił dzielnie jakieś karkołomne wprawki na swoim Ibanezie. Portek dyrygował wszystkimi wkoło, bo cały czas mu coś nie pasowało. Derek spokojnie ogarniał kwestie biznesowe całego przedsięwzięcia, ale nie było za bardzo czego pilnować, bo wszystko grało jak w zegarku. Nie pozostało mu więc nic innego jak szamać jakąś strawę z obficie zastawionego stołu. Billy w charakterystycznej czapeczce przekładał struny, przez co wyglądał, jakby zszywał swoją basówkę, na której - nomen omen - fantastycznie szyje.

Grałeś z wieloma wspaniałymi bębniarzami. Nie uważasz, że perkusiści są trochę niedoceniani?


Bębniarz napędza zespół. Bębniarz jest najważniejszą osobą w zespole. Cały zespół skupia się wokół perkusisty. Kiedy widzę zespół, pierwsze, na co zwracam uwagę to perkusista. Kiedy uczyłem się funkcji basu w zespole, jeszcze zanim miałem swoją pierwszą własną gitarę, analizowałem bębny uderzenie po uderzeniu i w sumie tak mi mija całe moje życie. Nie bardzo rozumiem, co masz na myśli mówiąc, że są niedoceniani?


Chociażby fakt, że są zepchnięci na drugi plan na scenie.


Ale to już kwestia czystej fizyki (śmiech). Skrzypek zostanie wystawiony na środek, ponieważ jego instrument nie jest zbyt głośny. Bębniarz siedzi z tyłu.


Chodzi mi tu bardziej o spijanie śmietanki sławy. Najbardziej znanym bębniarzem jest chyba Phil Collins. I nie jest to spowodowane tym, jak gra na bębnach, tylko jakie piosenki stworzył.


Cóż, to jest kwestia tego, że dostajesz to, na co zasłużyłeś, a raczej to, na co się zdecydowałeś robić. Jest jak jest. Zobacz, istnieje taki program, jak American Idol, prawdopodobnie macie coś takiego i u siebie? Nie jest to program dla bębniarzy, tylko dla wokalistów. Trzeba się z tym pogodzić i robić jak najlepiej swoje. Nie było czegoś takiego, że ktoś wpadł na pomysł i powiedział: "Wrzućmy bębniarza do tyłu, niech nikt go nie ogląda". Po prostu taka jest rola tego instrumentu i kolejność rzeczy.


Czego oczekujesz od pierwszego spotkania z perkusistą na scenie? Na co zwracasz uwagę?


Jest wiele elementów. Zwracam uwagę na jego ruchy. Czy będziemy mieć wzajemny kontakt, co jest niesłychanie ważne. Czy będziemy w stanie się złapać na scenie. Staram się wsłuchać nie tylko w strój jego bębnów, ale także w ich brzmienie. Brzmienie bębnów jest zupełnie inne u poszczególnych perkusistów. Nawet na tym samym zestawie. Kiedyś na pewnym przesłuchaniu w Los Angeles grało prawie czterdziestu bębniarzy na tym samym zestawie i za każdym razem brzmiał on inaczej.


Co jest najgorsze - twoim zdaniem - u perkusistów?


Kiedy zaczynają pisać piosenki? (śmiech). Żartuję, oczywiście. Jest to ostatnie zdanie, zanim perkusista zostanie zwolniony: "Ej, mam kilka piosenek" (śmiech). A tak na poważnie, kiepsko jest, kiedy perkusiści tracą sens, tracą całą ideę przebywania na scenie z innymi muzykami. Zaczynają robić różne szalone rzeczy i odsuwają na bok całą resztę.


Grasz w jednym momencie z szalonym Virgilem Donatim, a za chwilę z niesamowitym Patem Torpeyem, który gra znacznie prościej?


Zgadza się. Pat to świetny perkusista, świetny wokalista, a także świetny członek zespołu, co też jest istotne, a nie zwraca się często na to uwagi. Pat gra przede wszystkim piosenki. Jeżeli szukasz kogoś, by z energią zagrał piosenki, to zgłoś się do Pata.


A bębniarz, który na tobie zrobił największe wrażenie??


Było ich z pewnością wielu, przez tyle lat, ale zdecydowanie wyróżnię tutaj Dennisa Chambersa. To nie tylko najlepszy perkusista, z jakim grałem, ale uważam, że jest to najlepszy muzyk, z jakim w ogóle grałem. To mój ulubiony muzyk.


Odważne stwierdzenie. Dlaczego właśnie on?


Ponieważ ma największą kontrolę nad swoim instrumentem. Ma swoje bębny niesamowicie opanowane, kontroluje je w absolutnej całości, co przekłada się na najwyższą jakość gry. Wie dokładnie, na co może sobie pozwolić w danym momencie, przez co i ty czujesz się znacznie bardziej komfortowo. Dennis to jest gość! On doskonale wie, co trzeba grać i zawsze jest to groove, zawsze jest to utrzymane w czasie, gra bardzo mądrze. Jeżeli inni bębniarze chcą się od kogoś uczyć mądrej gry to powinni posłuchać i popatrzeć na to, jak gra Dennis.


Grałeś sam na bębnach?


Tak, oczywiście. Gram na bębnach. Wydaje mi się, że każdy basista powinien spróbować grać na perkusji. Spróbować zrozumieć ten specyficzny perkusyjny język, wiedzieć, gdzie perkusista zmierza. To znacznie pomaga w byciu lepszą sekcją. Zobacz, Dennis Chambers jest też świetnym basistą, naprawdę bardzo dobrym. W tym także tkwi jego siła i umiejętność.


Co może doradzić młodym perkusistom jeden z najlepszych basistów w historii hard rocka?


Daj spokój? (śmiech) Co mogę doradzić? Chyba tylko jedno. Grajcie w zespołach. Nie siedźcie absolutnie w piwnicy, nie róbcie filmików na YouTube. Wyjdźcie i grajcie w zespołach, to najlepsza i w sumie jedyna droga. Tak robił Dennis, tak robiłem ja, tak robił Eddie Van Halen, wszyscy najwięksi muzycy, jakich znam, tak robili. Możesz chodzić do szkoły i zdobywać kolejne stopnie nauczania, możesz ćwiczyć regularnie po kilka godzin, ale nic nie zastąpi tego, że wyjdziesz na scenę i zaczniesz grać z żywymi ludźmi w zespole przed publicznością. To najlepsze doświadczenie.


Kajko

Galeria

Pozostałe

Paul Mazurkiewicz (Cannibal Corpse)

Dodano: 29.09.2016

Jeden z najsłynniejszych zespołów deathmetalowych na świecie współtworzy perkusista o bardzo swojsko brzmiącym nazwisku.

czytaj dalej

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama