Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Stewart Copeland

Dodano: 24.04.2013
Jest to z pewnością jeden z najbardziej charakterystycznych perkusistów. Niedawno skończył 60 lat, więc przyszedł czas, żeby podsumować kilka ciekawszych momentów w jego karierze. W związku z tym, że najbardziej utożsamiamy go z The Police, skupmy się najbardziej na tym. Ale nie tylko?

Słynne angielskie trio z charakterystycznymi bębnami Stewarta zapełnia największe sale koncertowe świata. Zapełnia, jeżeli zespół zdecyduje się pojechać w trasę koncertową, co uczynił ostatnio pod koniec maja 2007. Z tego, co mówi muzyk, nie jest niemożliwe, żeby zespół pojechał jeszcze raz, ale zaznacza, że każda taka trasa jest dla niego bardzo wyczerpująca. Perkusista jednak nie zamyka się jedynak na dorobek The Police. Wręcz przeciwnie, uznaje to za zamknięty rozdział swojego życia, który czasem może jedynie przypomnieć, gdy zbiorą się z kolegami. Stewart to człowiek orkiestra w dosłownym tego słowa znaczeniu. Tworzy, komponuje, pisze, nagrywa, gra? Drugim jego obliczem, tym bardziej aktualnym, jest tworzenie muzyki filmowej. Kilka znanych filmów posiada muzykę skomponowaną właśnie przez tego bębniarza. Mimo to, perkusista ma czas na inne projekty, które ciężko można skojarzyć z samym bębnieniem. Tworzenie dzwonków do telefonów, muzyki do gier? Od czasu do czasu wystąpi z jakimś szalonym projektem, bo jak można nazwać skład w którym są Primus i Phish (projekt Oysterhead). Można tak wymieniać i wymieniać. Ostatnio Stewart koncertował ze Stanleyem Clarkiem, a także zaprezentował projekt, z którym stara się regularnie koncertować Gamelan D?Drum. Z racji tego, że jest to nietuzinkowe, olbrzymie przedsięwzięcie, a także dlatego, że całe tło tego tworu oparte jest na wielkiej wiedzy muzycznej, zacznijmy rozmowę właśnie od tego wątku.

Możesz powiedzieć, czym jest twój obecny projekt Gamelan D?Drum? Co to za kompozycja?


Jest pewna grupa w Dallas, która zajmuje się gamelan (rodzaj muzyki i typ zespołu z Indonezji - przyp. red.) z Bali, a obecnie z całej Indonezji. Na zachodzie gamelan to najbardziej popularna indonezyjska muzyka z zestrojonymi dzwonkami, to bardzo harmonicznie zaawansowana muzyka. Różne rodzaje muzyki mają niesamowity stopnień zaawansowania w melodii, natomiast, jeżeli przechodzimy do harmonii, możliwym ją czyni zachodni wynalazek w postaci systemu temperowanego (w skrócie jest to podział oktawy na 12 półtonów - przyp. red.). Uwolnisz raz tonację od harmonii i mogą się stać wszystkie te niesamowite rzeczy. Jednymi z niewielu ludzi, którzy rozumieją, jak tworzyć harmonię, zmiany tonacji, akordów, są ludzie Bali. Mają strojne dzwonki i bardzo rozwiniętą muzykę, również rytmicznie. Problem dla ludzi, którzy są inspirowani przez tę muzykę, aby wprowadzić ją na zachód tkwi w tonacji. Te cudowne dzwonki strojone są wewnątrz danej grupy i nie stroją już wewnątrz innej grupy w wiosce. Nie ma czegoś takiego jak standardowy strój. Piszesz materiał na instrumenty gamelan i orkiestrę, ale nie wiesz, w jakiej tonacji będzie. Ci kolesie z Teksasu, D?Drum jeżdżą do Indonezji od 20 lat i znaleźli sposób, jak to ma działać u nich. Zatwierdzili instrumenty, które będą w stroju orkiestry. Dlatego też możliwym jest komponowanie na orkiestrę i gamelan, czyli to, co zrobiłem.


Kiedy zacząłeś pracować nad notacją filmową w 1980 roku, musiałeś świadomie powstrzymywać się przed myśleniem z perspektywy rytmicznej?


Musiałem, ale z wielu względów. Kiedy zacząłem robić filmową muzykę, musiałem pozbyć się "rytmicznego gościa" w sobie. W filmie jest tyle typowego obsadzania, nie tylko dla aktorów, ale też dla oświetleniowców, charakteryzatorów i kompozytorów. "Nie, to koleś filmu akcji, a to jest romans!" Jeżeli masz jakiś hit w gatunku, następną rzeczą musi być coś innego. Miałem duży hit w postaci filmu Cała ona. Dla nich byłem kolesiem z romantycznej komedii. Nie zatrudniono by mnie do filmu akcji, dali mi umowę na trzy obrazy z gatunku komedii romantycznych! Było to całkiem dobre. Warner Brothers widzieli mnie jako kolesia kina akcji. Powiedziałem: "Hej, zobaczcie, właśnie zrobiłem komedię romantyczną!"


Jak przechodzisz z pisania rockowej muzyki do muzyki filmowej i przewodzenia orkiestrą?


Komponowanie do filmu jest bardzo specyficzne. Nie możesz podążać za swoim instynktem. Bycie artystą jest łatwiejsze niż bycie zawodowcem. Jako artysta możesz unikać wielu rzeczy, które ciebie po prostu nie interesują. Przez to jest wiele technik, do których się nie odnosisz. Kiedy robisz muzykę filmową i scena wymaga smutku/radości, wielu zmian nastrojów, to musisz posiadać te muzyczne patenty. Musisz uzyskać specyficzne emocje - a właściwie odwzorowywać przeplatanie emocji - musisz to stworzyć. Jest to kompletnie różne od grania ognistej solówki na gitarze lub posiadania charyzmy scenicznej, jak to mają gwiazdy rocka. Fajną rzeczą z muzyką filmową jest ta specyficzność, której musisz się nauczyć, a ja robię to od 20 lat. Nauczyłem się, jak stworzyć romans w filmie super sci-fi. Nauczyłem się, jak stworzyć zagrożenie w dramacie. Uczysz się tych wszystkich technik i część tych technik wymaga użycia różnorodnego instrumentarium. Najważniejsze ponadto jest to, że narzędziem, które pozwala kompozytorowi to wszystko osiągnąć i pasuje do wszystkiego, przez co możesz osiągnąć dobry efekt, jest orkiestra. Orkiestra jest bardzo złożona, ale zasady, jak jej użyć, techniki, jak użyć i nauka tego wszystkiego jest bardzo jasna. Ludzie to robią od lat, to żadna niewiadoma. Kiedy stajesz się dobry w pracy z orkiestrą zaczynasz się zastanawiać: "Hmm, olać ten film. Olać te całe wesołe/ smutne tematy z ukrytym sensem fuck you. Mam super pomysł na akord tutaj i chcę być artystą". Płacąc swój podatek od bycia zawodowcem, będąc nauczonym, jak wykorzystać orkiestrę, miejmy trochę zabawy z tym. To jest właśnie miejsce, w którym obecnie jestem. Jestem szczęśliwy i bardzo wdzięczny.


W 1985 podróżowałeś do Afryki studiować pochodzenie rytmów dla potrzeb filmu. Jesteś dobrze wyedukowany w światowej muzyce perkusyjnej. Ma to swoje podstawy w pracy nad Rhythmatist?


Jestem bardziej doświadczony niż wyedukowany. Nabierasz wprawy. Rhythmatist było bardziej odkrywaniem niż badaniem. Doświadczeniem bardziej niż edukacją. Jak to doszło do skutku było takim show biznesowym trafem. Była sobie supermodelka, Lauren Hutton, która interesowała się Afryką, więc zastanowiono się, co by było, gdyby wziąć tego perkusistę i super modelkę, no i "mamy film!". Nie weszliśmy w to, nie byliśmy do siebie dopasowani. Byłem tam z ekipą filmową i nagrywałem wszystko, co się rusza. I zrobiliśmy chyba najgłupszy film w życiu. Jestem za to dumny z muzyki. Ma kilka fajnych rzeczy, jak np. gdy dżemuję z lwami, ale ogólnie poziom durnoty jest wielki...


Stało się to zaraz po zawieszeniu The Police w 1984 roku. Był to element twojej próby ewoluowania, znalezienia - nazwijmy to - własnego uderzenia poza zespołem?


Byłem tam, ponieważ potrzebowałem kopa od czegoś, co nie miało wspólnego nic z tymi dwoma kolesiami. Szukać własnego uderzenia? Miałem to, odkąd skończyłem siedem lat.


Różnorodność projektów, w które byłeś zaangażowany, sugeruje duże pożądanie do podejmowania wyzwań. Czy The Police skończyło się, bo było za wygodne?


Absolutnie tak. Wygoda to bardzo duży komfort. Lubię robić rzeczy komfortowo, ale żeby cały czas była radość. Skończyłem 60 lat i jest wspaniałym i niezwykle tajemniczym momentem fakt, że mogę wejść do studia każdego dnia z piosenką w sercu i nie mogę się doczekać, by napisać jeszcze więcej muzyki. Jest to rodzaj cudu, ponieważ ciężko wręcz uwierzyć, że coś, co robię codziennie przez cały dzień, może być wciąż tak pochłaniające. To wspaniałe. Świetnie, że jest wciąż tyle zabawy w tym wszystkim. To nie jest naciskanie na siebie, wyżywanie się, to po prostu próżna ciekawość. Nic w tym heroicznego, to zwykła ludzka natura. Kiedy zespół się rozpadł, było nam bardzo dobrze. To dlatego rozpadliśmy się w przyjaźni, ponieważ nikt nie robił żadnych awantur. Osiągnęliśmy pewien punkt, gdzie tamci powiedzieli: "Weźmy i zaklepmy kolejną trasę i ustawmy się na nowy album", a my na to: "Weźmy i tego nie róbmy". Wtedy The Police było sporą firmą, a my we trzech jednym głosem, w dobrym czasie mówiąc, że potrzebujemy przerwy.


Wróciliście w 2007 roku na trasę, ale według waszych zasad?


To nie jest kwestia kontroli, ponieważ nie jesteśmy już w zespole. Nie pracujemy ze sobą, ponieważ każdy z naszej trójki naprawdę czuje się dobrze, robiąc rzeczy poza The Police. Zebraliśmy się na tę jedną trasę powrotną i byłbym zaskoczony, gdybyśmy nie zrobili tego w przyszłości. To jest całkiem wyjątkowe i nie chodzi tu o ekspresję artystyczną. Muzyka jest tego częścią., ale nie chodzi tu o muzykę, to ceremonia. Jest to celebrowanie tego kawałka sztuki, który jest naszym efektem pracy, który poruszył ludzi. Czy to lubisz, czy nie, byłeś na to wystawiony i jest to częścią naszego życia przez ostatnie 30 lat. Jest to symbol kulturowy inspirowany szamańską siłą?

Przepraszam, jeżeli jestem tu za bardzo wybujały, natchniony lub hippie. Jestem laicką osobą, ale jestem tu, by powiedzieć ci, że jest wielka siła w muzyce, która ustanawia taką drogę. Stary dąb jest mocniej osadzony niż młode drzewko. Ta muzyka gromadziła siłę, więc gdy jesteśmy razem nie jest tak, że Sting chce mnie zaskoczyć z nową linią basu, Andy rozwalić mi łeb nowymi akordami, a ja dorzucić coś nowego od siebie. Jesteśmy tu, by odtworzyć coś, co już istnieje. Odprawiamy ceremonię i jest to bardzo potężna i poruszająca ceremonia, ale nie ma żadnego związku z tym, co mam zamiar robić w czwartek czy niedzielę lub gdy jadę w trasę ze Stanleyem (Clarke). To inna zabawa. To potężna i podniosła ceremonia, ale muzyka jest tylko komponentem, głównym składnikiem są wszystkie wspomnienia, bagaż emocjonalny, jakie niosą ze sobą te piosenki. Byłem ostatnio zobaczyć inny zespół "z dziedzictwem". Bez nazwisk, ale jak Paul McCartney mówi: "A teraz piosenka z mojego nowego albumu?" (tu Stewart westchnął - przyp. red.) "Gościu, jesteś jednym z najważniejszych anglojęzycznych kompozytorów i autorów piosenek w historii. Kumam to, ale nie obchodzi mnie twój nowy album. Chcę posłuchać Love Me Do, Hey Jude itd. itd." Oby jego serce wciąż chciało iść do przodu, ale nie dlatego przyszedłem na koncert. Kiedy ludzie przychodzą teraz na moje koncerty, wiedzą, że nie usłyszą kawałków Police. Kiedy przychodzą na koncert The Police to nie chcą słyszeć żadnej nowej piosenki. Nie po to tu jesteśmy.


Umiejętność pisania muzyki jest kluczem do życia z muzyki?


Dla was, młodzi czytelnicy, może to być nieco frustrujące, kiedy widzicie tych wszystkich kolesi, którzy grają na melodycznych instrumentach. Jest wiele sygnałów, które powodują, że nie jesteście częścią tego świata, ponieważ wasz instrument tak nie potrafi . Nie jest to sprawiedliwe, ale taka jest prawda. Będziecie wku*wieni, gdy ta prawda was uderzy. Musicie być w stanie pisać piosenki albo będziecie się tak kiepsko czuć. Podobnie z tekstami. Weźcie mikrofon. Koleś, który ma jaja, by złapać za mikrofon i śpiewać, cokolwiek, gdziekolwiek, a otrzyma połowę praw. Możesz być zadowolony z tego, co robisz, ale obiecuję ci, że będziesz wkurzony później, gdy odkryjesz, że zaraz, chwilę, on kupił właśnie nowy dom, zarabia dwa razy tyle, co ja! Spędziliśmy razem nasze życie na trasie harując, jak woły, ale tak naprawdę jako bębniarz wylałem więcej potu niż on, pracowałem mocniej fizycznie. Po koncercie on jest suchutki, a ja mokry od potu. To sprawia, że zaczynasz się wnerwiać, że on zarabia więcej niż ty.


Jak myślisz, jak poradziłbyś sobie, gdybyś zaczynał grać w tych czasach?


Mam syna, który właśnie dokładnie to robi. Robi filmy i teraz akurat robi film o swoim zespole Hot Head Show. Zobaczcie go. Przed nim bardzo długa droga. Podejrzewam, że zamierza wyżywić rodzinę i kupić dom w efekcie jego pracy nad produkcją filmów aniżeli bycia świetnym muzykiem. Jak to robić dzisiaj? Jest dobra i zła nowina. Zła nowina jest taka, że jest bardzo duża konkurencja, w tym samym czasie jest też wielki poziom piractwa, co powoduje, że ciężko branży dostarczyć takich środków do życia, jak to było kiedyś. Dobrą nowiną jest to, że każdy to może robić. Możesz to zrobić jako garażowy zespół. Aplikacje nie są tak drogie a próg muzycznej edukacji i znajomości fachu jest na niższym poziomie. Możesz czerpać gratyfikacje z muzyki tworząc ją, nie chodząc do szkoły muzycznej i ucząc się latami gry na instrumencie. Możesz zagrać każdą melodię, jaką masz w głowie. Nie musisz iść do nikogo i wchodzić do studia nagrań, możesz to zrobić w swoim salonie. Dla każdego grajka kupno muzyki to wspaniała rzecz, ponieważ jest pełno muzyki dookoła. Jedynym wyzwaniem jest usiąść i znaleźć ten konkretny towar.


Masz jeszcze jakieś wyzwanie przed sobą czy teraz jest to już tylko zabawa i radocha?


Nie znam gór, na które trzeba się wspiąć. Góry, na które obecnie się wspinam są bardzo pochłaniające. Pisanie muzyki na orkiestrę - zaczynam bardziej myśleć w kategoriach pisania muzyki na orkiestrę niż umiejętności jej odegrania. Jako artretyk lubię grać to, co robię bez stawania w szranki z wielkim nagłośnieniem. Jest to przyczyna, dlaczego lubię Orchestralli, ponieważ mogę grać całą noc nie kalecząc się.

Koncerty The Police są bardzo wyczerpujące nie tyle w całym kontekście fizycznym, ale w kontekście stawów samych rąk. Po trasie The Police, stary, wszystko opadło? Działo się tak, ponieważ są to dwie godziny mocnego i głośnego tyrania. Jest to wielka radocha, ale ma swój koszt. Dobrą informacją jest to, że czuję się w kondycji i mogę skakać przez wielkie budynki. Teraz, w tym wieku mogę kręcić kółka wokół moich 30-letnich synów!


Przygotowali: Kajko i Chris Barnes,
Foty: Robert Downs i Dave Phillips


Galeria

Pozostałe

Paul Mazurkiewicz (Cannibal Corpse)

Dodano: 29.09.2016

Jeden z najsłynniejszych zespołów deathmetalowych na świecie współtworzy perkusista o bardzo swojsko brzmiącym nazwisku.

czytaj dalej

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama