Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Jojo Mayer

Dodano: 16.05.2013
Czy któryś z naszych czytelników nie zna Jojo Mayera? Wątpię.

Jest to jeden z tych muzyków grających na bębnach, którzy cieszą się wielkim szacunkiem i uznaniem mimo, że na co dzień nie gra regularnie z żadnym tzw. wielkim nazwiskiem, czy to ze świata jazzu, rocka czy szeroko pojętego popu. co jest w nim tak specjalnego? Razem z nami postanowiliście się dowiedzieć, o co chodzi…

Jojo Mayer zawitał do Polski, promując swoją nową stopkę perkusyjną, zrobioną przy współpracy z Sonorem. Wpadliśmy na dość mało odkrywczy pomysł, by pogadać z nim na różne tematy. Muzyk przeprowadził już setki wywiadów, więc chcieliśmy, żeby nasza rozmowa była specjalna. Dlatego też poprosiliśmy was o wspólne przygotowanie pytań dla Szwajcara. Jojo mieszka od dawna w Nowym Jorku i doskonale reprezentuje tę jasną stronę miasta, tę światową, otwartą na kulturę i pełną różnorodności. Taki stara się być ten obywatel świata, który krąży nieustannie po świecie w poszukiwaniu kolejnych okazji do wyrażania się poprzez grę.

Tym razem muzyk wystąpił w Olsztynie, co dla wielu może się wydawać nieco dziwnym miejscem, jednak organizatorzy oraz właściciele klubu Grawitacja, gdzie odbył się pokaz, sprawdzili się i rzetelnie przygotowali imprezę. Z pewnością trzeba liczyć, że pan Zbyszek Chrzanowski jeszcze raz zorganizuje podobny pokaz, co dla mieszkańców Warmii jest szansą na oglądanie perkusyjnego świata na własnych "śmieciach". My na to liczymy.

Jojo wylądował jednak na warszawskim lotnisku dzień wcześniej. Stamtąd miał być zabrany następnego dnia do Olsztyna, nadarzyła się więc doskonała okazja, żeby pogadać z nim na spokojnie, bez ciśnienia wywołanego presją czasu przed pokazem. Umówiliśmy się w hotelu, gdzie w ciszy i spokoju rozsiedliśmy się wygodnie. Jojo był wyraźnie zmęczony trudami trasy, co widać było następnego dnia podczas pokazu, dlatego tym bardziej zależało nam na kameralnej atmosferze. Publiczność w większości była bardzo zadowolona, jednak, gdy przyglądaliśmy się z bliska jego grze widać było sporo niedociągnięć i pomyłek, które rzadko mu się zdarzają. Jojo zdawał sobie z tego sprawę, wiedział, że na koniec trasy musi zachować jeszcze nieco sił, by zadowolić polską publiczność, którą bardzo szanuje i ceni. Udało mu się pomimo trudów wywołanych głównie podróżami, ponieważ muzyk zwiedził kilka kontynentów i nie zawsze kolejne miejsca pokazów były mu po drodze. Męczenie go więc przed koncertem mijało się zupełnie z celem, a zależało nam na luźnej atmosferze. Jojo szybko przyjął swobodny ton i często nasza rozmowa uciekała na inne tory. W pewnej chwili mieliśmy nawet ochotę wyskoczyć na jeden z koncertów, jaki odbywał się w warszawskim klubie, ale muzyk mimo wszystko zdecydował się zachować zdrowy rozsądek i oszczędzać siły na swój pokaz.

Tak, jak umówiliśmy się wcześniej, część pytań została zadana przez was, dlatego też zaznaczyliśmy je w poniższym wywiadzie. Niektóre z nich w wyniku toku wywiadu zostały nieco przekształcone, ale sens został, miejmy nadzieję, zachowany. Porozmawiajmy więc razem z Jojo…

Ludzie cię lubią, Jojo…


…to chyba dobrze?


No tak, ale powiedz mi dlaczego jesteś tak lubiany?


…yyyy… eee… Wiesz… Mam zasady moralne. To jest dla mnie ważne. Wierzę w szczerość, nie wierzę w bzdury. Mam też swoje pryncypia, które staram się zakomunikować, a także nie pozuję na kogoś, kim nie jestem. Staram się być naturalny, więc ludziom może to się właśnie podoba.


Ludzie cię nie znają jako osoby, bardziej jako perkusistę.


Tak, zgadza się. Okazuję mój związek z moją muzyką i dlatego, że jestem artystą, tak właśnie przedstawiam swoje postrzeganie świata. Ukazuję to, ponieważ takie jest moje zadanie, być może utożsamiają się z tym. Może to daje jakąś nadzieję i czują się mniej samotnie. Dlatego właśnie lubię muzykę, ponieważ mogą się z nią identyfikować. Nie znam osobiście Banksy’ego, nie wiem, kim jest…


A któż to wie?


No właśnie (śmiech), ale uwielbiam go, jest wspaniały. Podejrzewam, że jest fajnym kolesiem do tego, żeby się ustawić na jakiś wypad w miasto. Możliwe, że taki jest.


Czy gra na bębnach, kultura gry, sposób, przekłada się na to, jakim się jest człowiekiem?


Chyba bardziej w drugą stronę. Możesz raczej rozpoznać pewne elementy z mojej gry w sobie, dojrzeć cząstkę tego, kim jesteś w tym, co robię. Widzisz się w pewnego rodzaju lustrze. To, co artyści potrafi ą i to, co powinni robić - identyfikowanie się np. z bluesem albo ogólnie ze smutną muzyką. Dlatego lubimy smutną muzykę. Nie dlatego, że powoduje, że czujemy się smutno, tylko dlatego, że czujemy się mniej samotni. Jeżeli jesteśmy smutni i słuchamy takiej muzyki to dzielimy się tym naszym smutkiem z kimś, kto nas rozumie. Dlatego jesteśmy mniej samotni w tym naszym smutku.


Od czytelnika: Bartek Breczko - Czy odniosłeś sukces?


Taaa... Jestem szczęśliwy, kurczę, jestem naprawdę szczęśliwy, ponieważ robię to, o czym niektórzy ludzie tylko marzą. Gram muzykę, jaką lubię, podróżuję po świecie, poznaję różne - mniej lub bardziej - dziwne miejsca. Na tej trasie odwiedziłem 20 krajów na 5 kontynentach w 10 tygodni. W takim trybie życia mogę pojechać do Japonii, Paryża, Londynu czy Warszawy grając muzykę, jaką lubię. To fantastyczne. Czasami oczywiście jest ciężko, ponieważ nie jesteśmy maszynami, ciało to odczuwa. Lecisz z Nowego Jorku do Tokio, a stamtąd do Kapsztadu i później do Warszawy. Organizm to odczuwa i czasami jesteś zmęczony. Nie robisz pewnych rzeczy, ponieważ twoje siły są mocno ograniczone. Kochasz swoje dzieci, ale doprowadzają cię czasami do szału - to coś w tym stylu. To szalony zawód, ponieważ jednej rzeczy, jakiej nie masz, to bezpieczeństwa. Raz możesz zarobić sporo pieniędzy, a innym razem zupełnie nic.


Gavin Harrison powiedział mi kiedyś, że jeżeli chcesz być profesjonalistą za bębnami musisz się całkowicie poświęcić perkusji…


Nie jestem w pełni pewny, czy mogę się zgodzić. To zależy, jak się widzisz i co robisz. Jeżeli jesteś sidemanem to jest zupełnie coś innego jak bycie liderem. Ja już nie robię dużo rzeczy jako sideman, jestem liderem. To zmienia postać rzeczy. Jestem marką, moje nazwisko jest marką. Nie siedzę i nie czekam, aż ludzi Edo mnie zadzwonią. Mam biznes, ludzie do mnie dzwonią, owszem, ale ja też dzwonię po ludziach do współpracy, mamy inny model kariery. Musisz być w tym nawiedzony, bo to wiele od ciebie wymaga. Z drugiej strony nie mam problemu z odstawieniem gry na bębnach na np. 2 miesiące, mogę w tym czasie robić inne rzeczy.


Ale nie ćwiczysz teraz już dużo?


Jeżeli chcesz musisz grać, a nie ćwiczyć. Jesteś dobry dlatego, że grasz, a nie dlatego, że ćwiczysz. Ćwiczenie jest substytutem, namiastką, ważną, ale ważniejsze jest granie.


Billy Sheehan powiedział mi za to, że trzeba wyjść z piwnicy i grać z ludźmi.


Absolutnie tak. W 100% zgadzam się z nim. Nie chodzi o to, żebyś grał od razu na scenie, chodzi o to, żebyś grał z kimś. Ważniejsze jest granie z kimś w sali prób niż granie samemu. Oczywiście, musisz uprzednio poćwiczyć, żeby nikomu nie przeszkadzać poprzez to, że nie jesteś w stanie czegoś zagrać, ale jeżeli chcesz się rozwijać muzycznie - musisz z kimś grać.


Od czytelnika: Szymon Raćkowski - Jak uzyskać moc z tej stopki?


To kwestia techniki, nie pedału. Musisz odpowiednio ułożyć nogę na pedale. Perkusiści stawiają za mocno nogę na przedzie stopki, a nie chodzi o to, żeby stopkę wypchać przez scenę. Widzieliście może, jak Keith Carlock gra? Stawia ją na koniec i ma ruch klapnięcia. Mogę zagrać głośniej niż ktokolwiek inny, ale to wymaga odpowiedniej techniki, która wcale nie jest taka trudna. Bębniarze potrzebują mieć opór, ja nie potrzebuję mieć oporu, gdy gram pałeczkami, dlatego nie potrzebuję mieć oporów grając stopką. Odnośnie samej stopki to spróbuj większy bijak i załóż łańcuch, zobaczysz, ile to da. Jeżeli jesteś przyzwyczajony do mocniejszego zamachu spróbuj tych rozwiązań.


Od czytelnika: Marek W. - Ludzie obawiają się stabilności łączenia, jakie ma stopka podczas jej rozkładania.


Musisz zwracać uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze - przy rozkładaniu musisz wiedzieć, że bęben basowy jest płaski, a nie ustawiony pod jakimś dziwnym kątem w górę czy w dół. Centralka musi być równo. No i odpowiednie naciśnięcie przycisku tak, żeby maszynka odpowiednio przylgnęła. Robiłem to z rachunkiem papierowym, gdzie wsadzałem go pomiędzy i był zaciśnięty bez wygięcia.


Od czytelnika: Szymon Raćkowski - Jak prezentuje się kąt ustawienia twojego bijaka?


Poziomo, może 5 stopni mniej. Lubię uzyskać pełną ekspresję.


Od czytelnika: Szymon Raćkowski - Podwójna stopka? (śmiech)


No tak. Częste pytanie, na chwilę obecną nasza stopka jest dość popularna, więc wydaje mi się, że zrobią podwójną. Rozmawiamy o tym, po NAMM Show powinno być wszystko jasne. Sporo dobrych bębniarzy używa mojego pedała np. Peter Erskine. Steve’owi Smithowi strasznie się podoba. Najpierw Sonor chce zobaczyć, jaka będzie reakcja na ten produkt. Chcesz znać moją opinię na temat podwójnej stopy?


Wal, stary…


Grałem kiedyś na podwójnej stopie. Jakieś 25 lat temu, kiedy to było popularne, grałem też speed metal, kiedy to było nowe. Kiedy pojawiły się zespoły typu Napalm Death, to było wtedy świeże, te wszystkie blasty itd. Ale niewiele rzeczy się zmieniło od tego czasu. Pozostało to samo od 1988 roku, może od początku lat 90-tych. Znacznie więcej rzeczy pojawiło się w elektronicznej muzyce czy Indie rock czy hip-hopie. Przestałem grać na dwie stopy, ponieważ nie gram metalu i dwie stopki są trochę staromodne. Granie na dwie stopy to lata 80-te w moim rozumieniu. Jeżeli miałbym grać na dwie stopki to stanowczo zdecydowałbym się używać dwóch centralek. Jak prawdziwy facet! A nie… babka (śmiech). Żartuję. Chciałbym używać dwóch centralek, żeby uzyskać prawdziwą moc. Centralka to interesujący instrument. Nie lubię, gdy nie czuję uderzenia w swoich jajach. Stukając leciutko w jedną centralkę nie uzyskam takiego efektu.


Pytaliśmy czasami perkusistów, co wzięliby ze swojego zestawu na bezludną wyspę, żeby grać do końca własnych dni. Simon Phillips powiedział, że wziąłby właśnie centralkę, a ty?


Nie wiem… Do końca życia… Nie potrzebuję nic brać ze sobą. Zrobiłbym sobie coś z kokosów. Zrobiłbym jakieś nowe instrumenty. Musiałbym zrobić coś, co by pasowało do otoczenia. Co mogę zrobić ze zwykłym pieprzonym werblem na jakiejś wyspie?


Od czytelnika: Łukasz Gocal - Znasz jakichś polskich perkusistów, muzyków…?


Znam trochę starszych muzyków. Znam Urszulę Dudziak, Michała Urbaniaka, Zbigniewa Namysłowskiego, Krzysztofa Ścierańskiego. Grałem kiedyś z Władysławem Sendeckim. Jeżeli chodzi o bębniarzy to nie bardzo… Janusz Stefański? Tak, jego kojarzę.


Od czytelnika: Waldi - Pytanie dotyczy twojego DVD. Czy mógłbyś zdradzić kilka informacji na ten temat?


Skończyłem skrypt do video na temat techniki nóg. Potrzebuję teraz trochę czasu, by je zrobić. W następnym roku zrobię to. Dotyczyć to będzie obu nóg.


Od czytelnika: Cuba Kisiel - Jak radzisz sobie z kryzysami wewnętrznymi, o ile je w ogóle miewasz?


Tak, oczywiście, miewam. Przede wszystkim pytam sam siebie, czy nie powinienem zmienić swojej perspektywy postrzegania. Czy patrzę właściwie na pewne rzeczy? Jest wiele przyczyn kryzysu w muzyce… Podobnie jak w życiu. Muzyka jest odzwierciedleniem twojego życia. Musisz odświeżyć swój paradygmat, przejrzeć go na nowo. Co chcesz zrobić i dlaczego chcesz to zrobić. Podjąłem olbrzymią ilość różnych decyzji w swoim życiu, jedne były dobre, ale zdarzały się i złe. Teraz mamy interesujące czasy, ponieważ nie ma protokołu co do przyszłości… Kojarzysz w ostatnim Batmanie, jak uciekają z więzienia i Bruce Wayne jako jedyny nie wykorzystał liny, ponieważ ona - okazało się - uniemożliwiała ucieczkę? Tak właśnie jest teraz, że nie można wciąż myśleć tym paradygmatem. Nie można poruszać się jak bokser, trzeba poruszać się w stylu np. "pijanego mistrza", antycypować. Protokół nie jest napisany i tymczasem próbuję przekazywać ludziom te rzeczy, które są dla mnie ważne czyli uczciwość, chęć dzielenia się, nie być więźniem dogmatów, być krytycznym, inteligentnym w tym, co robisz, dążyć do samoedukowania się. Jestem muzykiem, nie jestem politykiem, nie jestem naukowcem i to, co robię, robię muzyką.


Od czytelnika: E.F. - Jak widzisz bębny w przyszłości, za 15 lat?


Przyszłość to nie jest 15 lat, przyszłość to są 3, 5 lat. Patrzysz na muzykę, na branżę muzyczną. Twój magazyn funkcjonuje dlatego, że ludzie chcą kupować instrumenty i są firmy, które sprzedają. Mówi się o zmianach w branży muzycznej, jakie mają nastąpić, tymczasem zmiany się dokonują tu i teraz. Wielkie firmy wydawnicze nie istnieją dzięki Justinowi Bieberowi i Lady Gaga, one funkcjonują przez to, że mają tak wielki katalog. Dlatego dają miliony na to, żeby The Police czy Led Zeppelin zagrało jeszcze raz głównie po to, żeby te wszystkie boxy i inne płyty sprzedać jeszcze raz… Wiesz, 50-lecie istnienia Rolling Stones (śmiech). Jest kilka nowych zespołów, które robią nowe, fajne rzeczy, ale jednak my wciąż chcemy widzieć tę rocznicę i tych kolesi na scenie. Te katalogi firm tworzą iluzję, że jest wciąż rynek muzyczny, ale tak naprawdę go nie ma.

Podobnie w filmie, jeżeli Hobbit czy SkyFall okażą się klapą to Metro-Goldwyn- Mayer przestanie istnieć. Dwa filmy decydują! Reasumując, to, co my postrzegamy jak branże muzyczną nie jest dobrym odzwierciedleniem. Ta lina, która nas trzyma tworzy takie produkcje jak Lady Gaga. Nie mówię, że ona jest zła, nie powiem, że nie jest utalentowana, ale to, co jest w niej specjalnego to fakt, że jest po prostu popularna! Nic poza tym! Nie jest ani super świetną wokalistką, ani też jej koncerty nie są niczym nowym. Wszystko to, co ona prezentuje, już było, wszystko… Od Alice’a Coopera, Davida Bowie, The Beatles… kogokolwiek. To jest podanie w nowym opakowaniu. Oczywiście trzeba dodać, że ona pracuje bardzo ciężko i dużo. Pracuje ciężej niż wiele innych osób. Pokerface to dobra piosenka, ale Gaga nie jest Arethą Franklin. Przemysł muzyczny idzie do Chin, żeby było taniej i taniej. I teraz tak, bez pedału perkusyjnego nie możemy grac na perkusji! Jest to jeden z najważniejszych elementów zestawu. Powinien kosztować 600 euro, tak, jak potrafi ą kosztować niektóre talerze. Jednak perkusiści wolą kupować sprzęt za 200 euro i jak jest drożej to szaleją. Każdy gitarzysta ma po kilka pedałów pod nogą, za które dają po 200 dolarów. Gdybyśmy mogli pozwolić sobie na kupno sprzętu za 600 euro to moglibyśmy go robić w Niemczech czy Stanach i mielibyśmy go na całe życie. Nie ma więc tendencji do tego, żeby było lepiej, jest tendencja do tego, żeby było taniej i taniej.

Tracimy ideę posiadania wartościowego instrumentu. Muzykę mogę zagrać chociażby na tym stole, nie potrzebuję jakiejś wypasionej bubingi, jednak miło jest dać komuś możliwość zbudowania doskonałej jakości instrumentu. Obecnie elektroniczne perkusje są bardzo popularne i sprzedają się lepiej niż akustyczne zestawy. Interesuję się elektroniczną muzykę, gram w takiej muzyce i produkuję, znam ja bardzo dobrze. Ciekawe jest jednak to, że tymi elektronicznymi zestawami nie uzyskasz ciekawych brzmień. Są bardzo nudne! Możesz zrobić milion rzeczy, ale nie nauczysz się grać profesjonalnie na perkusji za ich pomocą. Najważniejszym elementem popularności elektronicznych bębnów jest fakt, że nie zakłócasz spokoju sąsiadom (śmiech). A rock and roll jest od tego, żeby zakłócać porządek! Więc możesz siedzieć w swoich słuchawkach za elektronicznymi bębnami i jedynie pomarzyć. Zacznę grać na takich bębnach chociażby jutro, jeżeli przyniesie ktoś coś odkrywczego. Zobacz, czy ktoś w poważnym, dużym zespole gra na elektronicznych bębnach? Wszyscy używają akustycznych, więc o co tu - do cholery - chodzi, dlaczego nie grają na elektronicznych? Moje pytanie do czytelników teraz - dlaczego?


Od czytelnika: Kamil Zawalich - Kamil pyta cię o wokalistów ogólnie, ale ja chciałbym to uściślić. Jakie są twoje ulubione wokalistki?


Ciężko wskazać. Jeżeli miałbym wybrać jedną to byłaby to chyba Aretha Franklin.


Od czytelnika: Kamil Zawalich - A jak wygląda twój dream team?


Mozart… Louis Armstrong… Jimi Hendrix… Powiedziałbym James Brown, ale nie wiem, czy chciałbym być z nim na wyspie. Może Stevie Wonder.. ale ta pierwsza trójka byłaby chyba wystarczająca… Może jeszcze Ray Brown na bas. Mój zespół marzeń musiałby być taki, żebym mógł jeszcze z nimi spędzić czas poza muzyką. Możliwe, że teraz jest jakiś sześciolatek, który za 5 lat będzie w takim zespole. Nie staram się myśleć przeszłością, chcę się skupić na teraźniejszości i przyszłości.


Od czytelnika: Zuzanna Z - Zawsze zasuwasz na bębnach w swoich trampkach?


Zawsze. Oczywiście mogę grać na bębnach w każdych butach, ale chodzi tu bardziej o skórzane podeszwy. Dzięki nim mogę robić pewne rzeczy i wychodzi mi to łatwiej. Podobnie jak z lewą ręką. Mogę grać nią rzeczy jakie gram prawą, ale łatwiej jest mi właśnie prawą. Tak samo z butami, mogę grać w każdym obuwiu, ale wygodniej jest mi z tymi skórzanymi podeszwami.


Od czytelnika: Demolka. - Jak ważny jest wizerunek u perkusisty?


Jestem wizualną osobą. Wystarczy być mimo wszystko sobą, nie robić jakichś specjalnych rzeczy. Nie bać się pokazać, kim się jest i uzewnętrznić to. Jeżeli chcesz być kimś, kim nie jesteś, ludzie to wychwycą.


Od czytelnika: Czarek T. - Polirytmia. Możesz coś powiedzieć o niej więcej? Jak się uczyć polirytmii?


Polirytmia, jak każdy inny aspekt muzyki, ma w sobie aspekt matematyczny, estetyczny, konceptualny, emocjonalny. Jeżeli podejdziesz do tego matematycznie to ta polirytmia będzie brzmieć matematycznie. Jeżeli podejdziesz bardziej emocjonalnie, to będzie bardziej emocjonalna, chociaż ciężko może być w ten sposób podejść w grze 7 przeciwko 3, ale jest to możliwe. Dla mnie te rzeczy nie były nigdy specjalnie trudne, może dlatego, że jestem trochę bardziej utalentowany w tej kwestii. Potrafi ę zapamiętać piosenkę po jednokrotnym przesłuchaniu, to dla mnie łatwo. Wiem… Mam to. Są jednak rzeczy, których nie potrafi ę, a ludziom przychodzą łatwo.

Powinno się znaleźć kogoś, kto to potrafi i dokładnie obserwować, a na start proponuję 2 przeciwko 3 i odwrotnie. Z tymi dwiema rzeczami możesz zrobić już olbrzymią ilość rzeczy jeszcze zanim przejdziesz do 5 lub 7 na 4. Musisz znać brzmienie tego, co chcesz usłyszeć, poznać teksturę… Hindemith and Ravel (nucąc te dwa nazwiska Jojo zaczął wystukiwać je rytmicznie tworząc polirytmię - przyp. red.)


Od czytelnika: Rafał Pasoń - Czy nie żałujesz utraty odrobiny swojego dzieciństwa?  Jak mają postępować i czym mają się kierować rodzice przyszłych perkusistów?


Nie. Bębny były moim ratunkiem. Miałem skomplikowane dzieciństwo. Podróżowałem cały czas. Nie miałem szans się zaaklimatyzować w miejscach, gdzie przebywałem. Nauczyłem się być samodzielnym. Perkusja była taką stałą. Zmieniały się miejsca, gdzie byłem, ale nie zmieniło się to, że miałem bębny. Rodzice nie powinni naciskać na to, żeby grać na perkusji. Mogą się przejmować tak, jak to było w moim przypadku. Zorientowali się, że mam talent w tym kierunku, więc starali się otworzyć kolejne drzwi. Nie kombinuj z głową swojego dziecka… ponieważ straci zainteresowanie. Parę dni temu pewna kobieta zapytała mnie o swojego 11-letniego syna, którego chce skierować w stronę muzyki. Powiedziała, że nie wie, na czym go zacząć uczyć grać, na gitarze czy perkusji. Zapytałem więc, co lubi, ona mi na to, że sam nie wie i dodała: "Co jest trudniejsze?" Odpowiedziałem, że gitara jest trudniejsza na początek, a bębny są trudniejsze w dalszym etapie. Powiedziałem jej, żeby wzięła starą gitarę i pokazała mu kilka akordów i już będzie mógł grać AC/DC. Jeżeli to zagra to będziemy mówić o gitarze elektrycznej, krok po kroku. Najważniejsze jest mim zdaniem zabrać dziecko na koncert, pokazać mu muzykę, zrobić mu wstęp do tego świata.


Od czytelnika: Marcin Nowakowski - Najgorszy dzień w twojej karierze dotychczas?


Zawsze się zdarzają jakieś koszmarne sytuacje, które teraz z perspektywy czasu wydają się zabawne. Wtedy takie nie były (śmiech). Jak jesteś na trasie nie masz kasy, samochód jest zepsuty… Teraz to jest zabawne. Trudno więc mi odpowiedzieć. Pamiętam, że kiedyś po jakiejś próbie piszczało mi w uchu. Na drugi dzień nadal miałem szum, poszedłem do lekarza, który powiedział mi, że będę miał tinnitus aż do końca życia. To nie było wesołe. Mam to cały czas… To będzie ostatni dźwięk, jaki usłyszę, umierając (śmiech). Na szczęście nie zwracam na to uwagi, prawdopodobnie, jak ty zapominasz, że nosisz okulary.

Np. masz znak STOP, ale może 5 metrów dalej jest większa ulica i gdybyś nie wyszedł na tę ulicę to byś nie zobaczył tej większej i lepszej. Wszystko, czego nie osiągnąłem w życiu, było spowodowane poprzez świadome moje wybory. Nieważna jest dla mnie jazda złotym Bentleyem… Gdyby to było ważne to bym dokonał innych wyborów. Dla mnie jest dobrze tak, jak jest teraz. Mogę przestać grać na dobre dwa lata, nie będę miał większych problemów. Gram bo chcę i muszę iść na minimalne kompromisy, co jest wspaniałe. Nie ma więc najgorszego dnia, ale też nie miałem najlepszego. Są dobre i złe doświadczenia.


Od czytelnika: Sylwiach - Twoje ulubione miejsca do grania? Takie, do którego lubisz wracać.


Lubię grać u siebie w Nowym Jorku, bo gram z przyjaciółmi, którzy często mówią mi o swoich spostrzeżeniach. No, a później mogę spokojnie położyć się spać w swoim łóżku, co lubię bardzo (śmiech). Lubię grać w Japonii, w Tokio. Mamy tam mnóstwo fanów. W sumie w każdym miejscu zawsze możesz być czymś zaskoczony.


Od czytelnika: Łukasz Gocal - Myślałeś, by kiedyś rzucić bębny na rzecz innego instrumentu?


Nie, tylko perkusja. Umiem grać na basie, na pianinie gram fatalnie. Nie chciałem być gitarzystą.


Od czytelnika: Rafał Pasoń - Jak rozwinąć swoją muzykalność?


Musisz kochać muzykę. To bardzo ważne. Na początek musisz wiedzieć, co czyni muzykę dobrą. To jak gotowanie. Zastanawiasz się, jak zrobić dobre żarcie. Musisz najpierw zjeść w dobrej restauracji i przestać jeść w McDonald’s. Wtedy wyczujesz coś więcej niż słony i ostry. Musisz doświadczyć magii zanim zaczniesz ją sam tworzyć. Musisz być zainspirowany przez muzykę. Dobrze jest też posłuchać stylów muzycznych, których akurat nie grasz, bo to pozwala ci nie dać się złapać w pułapkę estetyczną. Posłuchaj muzyki bez perkusji! Jeżeli perkusista posłucha tekstu, będzie w stanie być dotknięty muzyką a nie technologią. To jest współczesny problem wielu wirtuozów, którzy mimo wspaniałej techniki nie potrafi ą grać muzyki. Nie wiedzą, jak to zrobić, mimo, że potrafi ą wymiatać. Muzyka jest czymś, co cię dotyka w głębi.


Od czytelnika: Zuzanna Z. - Jak jest z życiem osobistym, czy rodzinnym, czy jest jakakolwiek możliwość znaleźć czas dla osób bliskich, będąc profesjonalnym muzykiem? Jest to pytanie od narzeczonej bębniarza.


Cóż, jeżeli chcesz chłopaka, który będzie wkoło ciebie, to znajdź sobie prawnika, nauczyciela, ale nie muzyka. Jeżeli lubisz tę podróż i chcesz się tym dzielić to wtedy nie ma problemu. Nie jestem żonaty (Jojo zaśmiał się radośnie - przyp. red.) To jest pytanie, na które powinna odpowiedzieć inna dziewczyna perkusisty, nie ja. Nie wiem, jak mocno wyemancypowana jesteś. Może w ten sposób… Nie mam zdania na ten temat, nie wiem… Musisz być nowoczesna o otwartym myśleniu. Wtedy dasz radę. Wspomagaj go… Kurde… nie mam pojęcia… (śmiech)


Na koniec moje pytanie odnośnie twojego prawdziwego imienia. Jak ono brzmi?


Ha, nie chciałbym może podawać swojego prawdziwego imienia, ponieważ nieraz już miałem dziwne sytuacje, jak ktoś niezbyt zrównoważony przychodził do mnie do hotelu. Dlatego nie znajdziesz mnie pod moim nazwiskiem. No dobrze… Tobie powiem. Nazywam się naprawdę…


I w tym miejscu skończyły się nam baterie w dyktafonie, więc niestety nie podamy wam, jak się sympatyczny muzyk nazywa. Dziękujemy wam za wspólny wywiad!

Foty Wojtek Okoń

Galeria

Pozostałe

Tommy Clufetos (Black Sabbath)

Dodano: 08.12.2016

Ostatni marsz Black Sabbath przez światowe stadiony i hale koncertowe. Najważniejszy zespół w historii muzyki metalowej przechodzi do historii i żegna się z fanami.

czytaj dalej

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama