Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

George Spanky McCurdy

Dodano: 18.07.2013
"Był taki okres w moim życiu, że koncentrowałem się na tym, żeby nie wyłapać klapsów przez cały dzień"- mówi George "Spanky" McCurdy w kwestii swojej ksywki.

"Dostawałem wiele klapsów, kiedy byłem mały, byłem bardzo niegrzeczny, zawsze coś przeskrobałem." Tata Spanky’ego był pastorem i dzięki temu zawsze wkoło było pełno muzyki gospel. "Zawsze słuchaliśmy gospel, czasami słyszałem też Jamesa Browna, Ricka Jamesa, trochę jazzu. Mój tata słuchał różnej muzyki, a ja przez to słuchałem wszystkiego, czego on słuchał, ponieważ miał wielki głośnik. Nikt nie mógł dotykać tego wielkiego głośnika, tylko mój tata."

Spanky uczył się swojego fachu, grając w kościele w Filadelfi i i zaczął pracować na swoje nazwisko w świecie muzyki gospel pracując z Tye Tribbettem, Mary Mary i Fredem Hammondem. Próbował swoich sił na studiach, ale nie wyszło mu to. "Plan był taki, żeby zrobić najpierw licencjat, a później przenieść się do Temple University" - wyjaśnia. "Chodziłem więc do szkoły, ale nienawidziłem tego. Sztuki Wyzwolone były moim kierunkiem, co jest niczym tak naprawdę, siedzę tu po to, żeby siedzieć. Szkoła nie była dla mnie." Starał się o regularną robotę. "Gdy miałem 18 lat pracowałem w firmie prawniczej. Ciągle bębniłem i grałem w weekendy. Spóźniałem się prawie każdego dnia i zwykłem zasypiać, a oni dali mi awans. Ja na to: "Co?" Odszedłem. Nikt mnie nie zwolnił, sam przestałem. Dostałem list: "Nie przychodzisz do pracy od dwóch tygodni, co się stało?" Pomyślałem wtedy: "Czy wy, ludzie, moglibyście mnie w końcu zwolnić?"

Spanky zaczął budować swoją karierę i reputację grając hip-hop i r’n’b. "W pracy w studio robiłem przy Timbalandzie, Justinie Timberlake’u, Brandy, Kiley Dean, Bubba Sparxxx, przy wielu różnych nazwiskach. To była długa droga." Obecnie ma swoją własną linię ciuchów i pisze książkę, po co więc mu szkoła?

Ostatnimi czasy Spanky zadomowił się na dobre u mega gwiazdy muzyki pop Lady Gaga. Kiedy posłuchamy jej koncertów, oczywiście bębny stoją gdzieś z tyłu w cieniu, ale gdy przysłuchamy się dokładnie tym dość mocno triggerowanym bębnom to pojawi nam się obraz świetnego muzyka, który w niektórych momentach potrafi "posypać kartoflami", ale przede wszystkim jest solidnym szkieletem wykonań na żywo zabieganej po scenie gwiazdy, która nie zastanawia się nad tym, czy wszystko gra. Tam musi wszystko grać! A jak wiadomo Lady Gaga, czy to się podoba komuś, czy nie, ma rozmach jak diabli!

Ile miałeś lat, kiedy zacząłeś grać na bębnach?


Zacząłem grać dla młodzieżowego chóru, gdy miałem 9 lat. Moja mama postawiła sprawę tak: "No dzieciaki, jestem w departamencie młodzieżowym w tym roku i ty, Spanky, chciałabym, byś grał dla chóru." I tak to się zaczęło. Grałem, odkąd miałem 3 lub 4 latka, ale moja pierwsza możliwość gry była wtedy, gdy miałem 9 lat. Miałem ucho do muzyki. To był naturalny dar, im więcej grałem i ćwiczyłem, tym silniejszy i mocniejszy się stawałem. Dorastając, gdy patrzysz na Lil John Robertsa, Briana Frasier-Moore i innych muzyków przyglądasz się i myślisz: "Ta sama rzecz może się zdarzyć i mnie". I na szczęście zdarzyła się.


Kiedy dostałeś swoje pierwsze bębny?


Mój pierwszy prawdziwy zestaw dostałem, gdy miałem 13 lat. Rodzice kupili mi duży zestaw Gretscha, 20" centralkę, sześć czy siedem tomów, to był wielki zestaw. Pogubiłem większość elementów, ale to był bardzo solidny zestaw. Moi rodzice bardzo mnie wspomagali, bardziej niż mi się wtedy wydawało. Bywałem zły, gdy moja mama zwykła mówić: "Nie, nie możesz grać na bębnach teraz, jest już po ósmej", ale ostatecznie pozwalali mi grać!


Dlaczego perkusiści gospelowi dostają dobre grania?


Jest to coś związanego z perkusistami kościelnymi, my się nie boimy. Uczysz się, jak budować świadomość za bębnami, więc jesteś pewny siebie. Masz ludzi skaczących dookoła i szalejących łapiąc ducha świętego, tak więc musisz być w punkt, uważając na wszystko, przez co stajesz się bardzo czujny. Siadam więc za zestawem teraz i obserwuję Gagę tak uważnie, jak szef chóru.


Ciężko było jako perkusiście do wynajęcia w twojej muzycznej drodze?


Droga była i jest ciężka, nawet jeżeli otrzymywałem telefony, praca trafi a się sporadycznie. Jestem na górze przez minutę, płacę wszystkie rachunki, po czym lecę w dół i szukam roboty. Teraz, będąc w sytuacji, gdzie mam robotę, dostaję regularne czeki u Lady Gagi od lat. Finansowo ta fucha jest moim zawodem. Ona chce nas zaangażowanych w to, co robi. Zaraz po trasie, gdy skończymy, rozpoczyna się kolejne promo. To wszystko, o czym możesz marzyć jako muzyk tak, jak Teddy Campbell, grający z Ricky Martinem i u Jaya Leno. Questlove z The Roots grający z Jimmy Fallonem, tego typu sytuacje są nieziemskie. Mogę rzec, że na przestrzeni tych czterech lat moja praca zdecydowanie się zwiększyła. Dostaję pracę i nie obawiam się, że już nie będę otrzymywał czeków. Żyję na własną rękę, odkąd skończyłem 21 lat, dostawałem nakazy eksmisji, ale nigdy się nie wyprowadziłem! Zawsze doprowadzam sprawy do końca.


Jaki wykonałeś ruch, gdy zmieniłeś grę w kościele na funkcję pracującego bębniarza?


Ja nawet nie wykonałem żadnego ruchu. Wszystko przyszło z czasem. Grałem dla pewnego artysty gospel i poznałem jego znajomych. To był znany producent, nazywa się Nisan Stewart, centralny element gry, jeżeli chodzi o produkcję i bębnienie razem. To mój znajomy. Powiedział: "Joł, P. Diddy montuje zespół, chcesz wpaść i zagrać?" Tak to się stało. Po prostu z ust do ust. Nawet tutaj z Lady Gagą, Joe Wilson jest MD (dyrektor muzyczny). Joe jest moim przyjacielem z kościoła, znam go, odkąd skończyłem 13 lat. Byliśmy w trasie z zespołem gospel Mary Mary, był u nich MD. Kiedy otrzymał telefon w tej sprawie zadzwonił do mnie i po prostu: "Hej, Spanky, chodź, trzeba to zrobić."


Jak ci się pracowało z P. Diddy? Ma reputację dość despotycznego szefa.


Kocham Diddy. Wielu osobom wybuchały mózgi przy nim, ale on po prostu jest mocno pracującym gościem, który chce jak najlepiej i tego samego też wymaga od ciebie. Miałem dużo radości grając z nim. Jest szychą w rozrywce, jest biznesmanem. Jest zabawny, ale zna się na rzeczy. Możesz być szybko onieśmielony przy nim. Graliśmy próbę kiedyś w nocy, było około 2:30, a siedzieliśmy tam od godziny 22. Moje nadgarstki były zmęczone, cały byłem zmęczony, a on w pewnym momencie: "Stary, jesteś zmęczony?" Wsiadł na mnie, a ja się zmieszałem, więc złapałem drugi wiatr w żagle i zacząłem szaleć, a on wtedy: "Wow, to właśnie miałem na myśli!" Dodał ognia i doprowadził mnie do takiego stanu. Kiedy jestem za bębnami nie boję się niczego, jestem podekscytowany, uwielbiam to.


Jak podchodzisz do hip-hopu na żywo?


Wszystko jest zaprogramowane w studio, więc mam triggery i pady elektroniczne. Musisz zagrać elektroniczne beaty i inkorporować w to akustyczne granie. Producenci hip-hopowi i artyści są bardzo wyczuleni na punkcie brzmienia bębnów. Kanye West nie chciał w ogóle żadnych akustycznych brzmień. Musisz wybrać właściwie partie. To fajna zabawa, ponieważ kiedy wybierzesz elementy zestawu i uderzysz w nie to stajesz się istotnym elementem: "Wow, lubię jak uderzasz w cowbell w tej piosence". Jeżeli wtedy ktoś inny usiądzie i nie zagra w ten cowbell, powstaje sytuacja: "Gdzie jest tamten perkusista? On miał zwyczaj uderzać w cowbell w tej piosence, brakuje mi tu go." Wtedy stajesz się nie do zastąpienia.


Jeżeli chodzi o Lady Gagę to ona sama jest przecież muzykiem, do tego macie jeszcze MD. Jak dużo przestrzeni masz do tego, by grać to, co chcesz?


Zatrudniono mnie, bym robił to, co robię. To wielka przyjemność z telefonami ostatnio. Dzwonią do mnie, ponieważ chcą to, co robi Spanky. Mam pełną wolność, ona mi ufa. Bądź muzykiem, kochasz grać to graj. Jeżeli słyszysz klawisze, graj klawisze, jeżeli słyszysz linię basu to graj linię basu. To jest nasza atmosfera i klimat. Rób to z pełnym przeświadczeniem. Uwielbiam to. Nigdy nie było tak, że "Spanky, nie rób tak, nie podoba mi się to." Czy wiesz, jak dużo bębniarzy gra te same wypełniacze, te same zagrywki? Zabiłbym się. Nie potrafię tak. Mam wiele szczęścia, że jestem w pozycji, gdzie mogę wybierać się na wycieczki. Nie szaleć, ale mieć pewną wolność, to bardzo ważne.


Nie denerwujesz się, grając na tak dużych koncertach z Gagą?


Zdecydowanie jest adrenalina. Czasami denerwuję się, ale moja mama zwykła mi mówić: "Dlaczego się denerwujesz? Wiesz, jak grać, więc nie zapominaj o tym, że wiesz, jak grać". Teraz jest to bardziej podniecenie. Mamy zwyczaj grać i pozwalać temu lecieć samemu. Pozwalam, by mój dar przejął kontrolę, a wtedy nie wiadomo, co się stanie. Ostatnio zaczęliśmy razem dżemować i nie wiedziałem, co się wydarzy, nikt z nas nie wiedział, ale ja byłem tym faktem bardzo podekscytowany.


Jaką elektronikę masz w swoim zestawie na koncertach Gagi?


Mam dwa werble, oba są z triggerami. Podobnie z centralką. Mam też cztery pady Rolanda. Używam Main Stage, więc zmieniam brzmienie padów na każdej piosence. Oczywiście mam SPD-S’a, mam w nim wiele różnych brzmień i efektów. Jest bardzo znaczącym elementem koncertu. Musisz grać beaty. Jeżeli słyszysz klaps, graj klaps. Jeżeli słyszysz konkretny klaps, ustaw sobie ten klaps. Musisz być perfekcjonistą. Po to są nasze wszystkie próby z całą produkcją, żeby to wszystko podrasować i żeby wszystko brzmiało tak, jak na albumie, a w tym wszystkim wtedy słyszysz wykonanie na żywo.


Jak mocno mieszasz triggery z akustycznym brzmieniem bębnów?


Moją centralkę, na przykład, słyszę głównie w wersji elektronicznej. Jej akustyczna strona daje mi dół i ten niski atak, ale elektroniczne brzmienie jest tą taką "wisienką". Sposób, w jaki jest to miksowane to stosunek może 60 procent elektroniki do 40 brzmienia akustycznego. Słyszę to u siebie, słyszę dół, słyszę uderzenie, więc nie potrzebuję tego zbyt dużo w słuchawkach. Jeżeli chodzi o werbel to mam pogłos, który słyszę w uchu. Mogę powiedzieć, że werbel jest miksem 50/50 elektroniki i akustycznego brzmienia, do tego z moim pogłosem na górze robi się strasznie duży. W innych piosenkach werbel nie ma akustycznego brzmienia.


Masz trigger na swoich tomach?


Mam triggery na swoich tomach, ale służą one bardziej jako bramki dla bębnów. Mam trzy tomy na górze, dwie 10" i jedną 12". Nie chciałem używać 8", jest trochę zbyt cienko brzmiąca. Mam dwa tomy 10" i nie są nastrojone wysoko. Mam 12", 15" i 16". Mój techniczny Raegan Wexler jest niesamowity. Moje bębny nastrojone są idealnie, nie są za wysoko i nie są za nisko. Mam naciągi Onyx od Evansa, więc mam ten extra atak. Bębny brzmią absolutnie niesamowicie. Dzięki mojemu gościowi od odsłuchów, technikowi i inżynierowi te bębny brzmią najlepiej, jak to tylko możliwe. Raegan jeździł w trasę z Sevendust przez siedem lat. Skonstruował całe moje triggerowanie, to prawdziwy "mózg" wśród moich statywów. Jest niesamowity.


W jaki sposób triggery wpływają na to, jak grasz?


Nie możesz zrobić żadnych ghostów. Dla każdego perkusisty pochodzącego z kościoła, gdzie ghosty są wszędzie, wymaga to nieco dostosowania. Grałem z Backstreet Boys. Wszedłem tam za Briana Frasier-Moore, który jest dla mnie jak brat. Zacząłem grać, dwie minuty i "Nie, nie - nie grać w ogóle ghostów." To było mentalne przystosowanie. Mój bagaż doświadczeń stał się znacznie bogatszy. Mogę polegać na ghostach, jeżeli jest to potrzebne albo w ogóle ich nie używać. Jest to rzecz nad którą stanowczo perkusiści powinni pracować, mieć ten włącznik i wyłącznik ghostów. To prosty werbel, bo co innego chciałbyś zrobić? Nie możesz zagrać ghostów na triggerach.


Jak duża interakcja jest pomiędzy Lady Gagą a zespołem?


Ufa nam w 100 procentach. Tak, jakby skakała tyłem z budynku, a my jesteśmy po to, by ją łapać. Tak właśnie chcesz, by artysta się czuł. Ma wiele rzeczy do roboty to dobrze dla niej, że może na nas polegać. Właściwie to ona muzycznie nic do nas nie kieruje. Współpracowałem z topowymi diwami, każda jest trudna, ale na pewno nie ona. Dziękuję Bogu za to, ponieważ to mogłoby spowodować, że opuściłbym granie. Wiele osób nie może współpracować z Diddym. Połowa naszego zespołu została zwolniona jeszcze zanim zaczęliśmy trasę. Podobnie jest z Kanyem, na szczęście nie jest tak w jej przypadku.


Jak mocno pracujesz z klikiem i sekwencerami?


Zawsze. Zawsze mam klika i loopy, ale jestem przyzwyczajony do grania z nimi. Kiedy chcę to powoduję, że je słyszę, ale przez większość czasu słyszę głównie klik. Jeff Davis to legendarny perkusista gospel z moich rodzinnych stron, powiedział mi pewnego dnia, że kiedyś poczuję się tak komfortowo, że to klik będzie grał pode mnie. Mix, jaki masz w uchu, daje ci wszystko. Trochę zajmuje to czasu, żeby to złożyć razem do kupy, ale mówię ci, kiedy już to osiągniesz to masz klucz do wszystkiego. Mój klik jest na przyjemnym poziomie, a wszystko opiera się na kliku. Mamy kilka piosenek, które zaczynają się jej mówieniem, więc mamy 1, 2, 3, 4 i wtedy jest jej mówione intro, podczas, gdy klik jest włączony i później wchodzi cała reszta. Musisz w tym być, żadne "być może", "ale" czy "i", zero pytań. Jeżeli nie jesteś w tym to będzie ktoś inny i zajmie twoje miejsce. Oczywiste i jakże proste, tak to wygląda.


Grasz ciągle w kościele, gdy wracasz w rodzinne strony?


Zawsze. Mamy swój kościół rodzinny. W każdą normalną niedzielę wstaję rano i idę do kościoła. Kończymy służyć około 12:45, potem idę służyć gdzie indziej i trwa to tak do okolic godziny 15. Później służę znowu gdzieś w okolicach godziny 18. Kocham kościół. Pomiędzy służbą mam obiad ze wszystkimi tak, jak to widać w filmach, stara szkoła. To wszystko. Moja siostra jest naszym pastorem. Kościół trzyma cię na ziemi. Bóg nie jest tym, czym się większości wydaje. Ludzie mają poczucie bycia sądzonym. Bóg nie jest takim gościem. Rozmawiam z Bogiem tak, jak rozmawiam z tobą. Muszę o tym "ztweetować".


Materiał przygotowali: Maciej Nowak, David West
Zdjęcia: Sayre Joan Berman oraz prasa


Galeria

Pozostałe

Paul Mazurkiewicz (Cannibal Corpse)

Dodano: 29.09.2016

Jeden z najsłynniejszych zespołów deathmetalowych na świecie współtworzy perkusista o bardzo swojsko brzmiącym nazwisku.

czytaj dalej

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama