Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 04.07.2013
Zespół Bring Me The Horizon to jedna z formacji, którą starsi fani mrocznego grania w przypływie wyrozumiałości mogliby nazwać "niechcianym bękartem metalu".

Tu jednak lista zażaleń się nie kończy. Fani BMTH to w przeważającej ilości rozwrzeszczane nastolatki, a ich koncerty trwają tylko kilka minut dłużej niż odcinek serialu "Glee". Co takiego zatem sprawia, że kapela z Sheffield zyskuje na popularności z każdym kolejnym krążkiem? Zapytaliśmy o to perkusistę Bring Me The Horizon, Matta Nichollsa, który pomimo swojej chwilowej niedyspozycji (nie, nie chodzi tu o suto zakrapianą imprezę) podzielił się z nami swoimi przemyśleniami na ten i kilka innych tematów.

Wasze koncerty nie należą do najdłuższych. Dlaczego kończycie sety już po 10-11 kawałkach?


Chyba po prostu nie lubimy zbyt długo przebywać na scenie (śmiech). Kiedy jakiś zespół gra na scenie trzy godziny to w pewnym momencie staje się to nudne. Staramy się zostawić na widowni pewien niedosyt. Zdecydowanie wolimy, żeby cały występ był krótki i ekscytujący, niż długi i męczący.


Wasi fani to skupisko nieposkromionej energii podczas koncertów. Jak wspominasz swój niedawny występ w Polsce?


To prawda, te dzieciaki są naprawdę niesamowite i zawsze dają z siebie wszystko. Polska nie była wyjątkiem. Dostaliśmy tu mnóstwo pozytywnej energii i staraliśmy się odwdzięczyć świetnym występem. Mam nadzieję, że stanęliśmy na wysokości zadania (śmiech).


Przy tak krótkiej setlistcie chyba nie macie łatwego wyboru?


Wybór może i nie jest łatwy, ale nigdy nie ograniczamy się jedynie do ostatniego albumu. Staramy się wpleść przynajmniej kilka starszych kawałków, które lubimy grać. Oczywiście, kiedy promujemy nowy krążek to właśnie na nim skupimy największą uwagę, ale pomimo tych 10-11 utworów gramy dość przekrojowo. Z każdą kolejną płytą nasz dorobek rośnie i pewnie będzie to coraz trudniejsze ale sądzę, że jakoś to ogarniemy. Zawsze gramy to co chcemy i nic się raczej w tym temacie nie zmieni.


Czy oddanie się w ręce takiego molocha wydawniczego jakim jest Sony Music Entertainment było dla was dobrym posunięciem?


Nie było nigdy naszym zamiarem ani wielkim marzeniem, aby pewnego dnia znaleźć się w tak dużej wytwórni płytowej. Niemniej jednak cieszymy się, że swoją muzyką przykuliśmy uwagę ludzi z Sony. Bardzo nam to schlebia i nie moglibyśmy być bardziej zadowoleni z warunków naszej współpracy. Dzięki temu możemy się skupić na tym co najważniejsze, czyli graniu i tworzeniu nowej muzyki.


Czy brzmienie jakim uraczyliście nas na albumie Sempiternal zagości na waszym kolejnym krążku?


Nie sądzę abyśmy kiedykolwiek przestali eksperymentować i szukać nowych dźwięków. Sempiternal to po prostu kolejny stopień ewolucji zespołu. Ciężko mi w tej chwili przewidzieć, w którą stronę pójdziemy na następnym albumie. Dopiero zaczynamy nieśmiało o tym rozmawiać i pewnie minie jeszcze trochę czasu zanim wejdziemy w ogóle do studia cokolwiek nagrać. Oczywiście decyzja nie należy wyłącznie do mnie, ale osobiście poszedłbym za ciosem i rozwinął brzmienie z Sempiternal. Z czasem dowiesz się, czy udało mi się przeforsować moje zdanie (śmiech).


Który kawałek, z punktu widzenia perkusisty, gra ci się w tej chwili najlepiej?


Osobiście bardzo lubię "Empire (Let Them Sing)". Ma równe tempo i silne uderzenie, które zawsze świetnie wypada na koncertach. Jest to raczej mało skomplikowany kawałek z perkusyjnego punktu widzenia, ale ma w sobie mnóstwo energii.


Jednym z ulubionych zespołów Olivera jest Linkin Park. Czy spotkałeś się kiedyś ze stwierdzeniem, że Bring Me The Horizon jest po prostu ostrzejszą wersją tego właśnie zespołu?


Co jakiś czas pojawiają się takie komentarze, ale szczerze powiedziawszy nie zawracam sobie nimi głowy. Oli wychowywał się na muzyce Linkin Park. Nic więc dziwnego, że brzmienie tego zespołu przedostało się do naszej muzyki. Czy to coś złego? Nie wydaje mi się. Ci goście udowodnili wielokrotnie, że pomimo upływy czasu potrafią się utrzymać na scenie, a ich utwory nadal okupują listy przebojów. Jeśli ktoś ma problem z komercjalizacja naszej muzyki, jest to wyłącznie jego problem i nic na to nie poradzimy.


Jak Jordan spisuje się na koncertach? Jego klawisze wpisały się już na stałe w brzmienie Bring Me The Horizon?


Chłopak radzi sobie naprawdę świetnie. To niezwykle utalentowany gość, który wprowadził sporo świeżości do naszej muzyki. Do każdego następnego koncertu podchodzi z ogromnym entuzjazmem i bardzo dobrze wpisał się w zespół. Zawsze mieliśmy wrażenie, że brakuje nam tego instrumentu. Teraz kiedy znaleźliśmy Jordana raczej już go nie puścimy (śmiech).


Wierni fani to wyznacznik sukcesu każdego zespołu. Na ile, to właśnie mają oni wpływ na kierunek rozwoju waszej muzyki? Był jakiś plan B, na wypadek gdyby Sempiternal się nie przyjął?


Fani są dla nas bardzo ważni, ale nie możemy sobie pozwolić na to, aby dyktowali nam co mamy grać. Sempiternal był pewnie jakimś ryzykiem, ale liczyliśmy się z konsekwencjami. Prawda jest taka, że zawsze będą ludzie, dla których nowy materiał jest w ten czy inny sposób do dupy. Nie można się jednak tym nadmiernie przejmować. Trzeba iść konsekwentnie swoją drogą i mieć nadzieję, że znajdą się ludzie, którzy zrozumieją twój przekaz. Jak do tej pory plan A wydaje się działać, więc przynajmniej na razie nie będziemy się zastanawiać nad wariantem B.


Sempiternal to niewątpliwy sukces i jedne z waszych medialnie najbardziej docenionych krążków. Czy mimo tej całej fali uwielbienia udaje się wam zachować dystans do samych siebie?


Jesteśmy bardzo świadomi tego co się wokół nas dzieje i nadal stoimy twardo na ziemi. Wiemy dobrze, że nasz obecny sukces jest czymś ulotnym i z każdą kolejną płytą będziemy musieli ponosić poprzeczkę coraz wyżej. Oczywiście cieszymy się z każdego dobrego słowa, ale nie pozwolimy sobie na to, aby sodówka uderzyła nam do głowy.


Michał Lis

Pozostałe

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej

Dariusz "Pisek" Piskorz

Dodano: 19.10.2016

I jak tu podejść do opisywania osoby naszego gościa? Perkusista zespołu Papa D jest (nie)typowym "człowiekiem renesansu".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama