Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Ray Luzier

Dodano: 25.11.2013
Podczas tegorocznych targów w Kalifornii umówiliśmy się z Rayem, że porozmawiamy podczas jego wizyty w naszym kraju przy okazji Impact Festival.

Ray dał nam swojego maila, numer telefonu i przy okazji spotkania później na Musik Messe potwierdziliśmy nasze spotkanie. Postanowiliśmy wtedy, że wciągniemy was wszystkich w ten wywiad. Chcieliśmy, byście to wy zadali muzykowi kilka pytań. I tak też się stało!

Ray Luzier to niezwykle sympatyczny gość, stąpający mocno po ziemi. Dobrze wie, jak smakuje życie perkusisty i nie w głowie mu gwiazdorzenie i napinanie się na kogoś, kim nie jest. Trafił do Korn już 6 lat temu i wydaje się, że był to idealny ruch dla obu stron. Zespół zyskał świetnego perkusistę, który nie dość, że potrafi wyglądać na scenie, to przede wszystkim doskonale zna swoje rzemiosło. Ray otrzymał w zamian zespół światowej sławy, w którym może się także rozwijać, korzystając przy tym ze wszystkich dobrodziejstw, jakie niesie ze sobą gra w Korn. Nie spoczywa na laurach i cały czas tworzy, pojawiając się w wielu miejscach, grając sesje z różnymi muzykami. Miał 37 lat, gdy wreszcie wszedł na szczyt i nie ma zamiaru go opuszczać. Wszystko to oparte o ciężką i sumienną pracę bez żadnych skrótów czy sztucznych ułatwień.

Nasze spotkanie miało miejsce przed warszawskim koncertem. Gdy weszliśmy do garderoby zespołu przy komputerze siedział sobie Munky, przywitał się zdawkowo i po chwili rozpłynął gdzieś po cichu. W tle na scenie słychać było, jak zasuwa Behemoth z zastępującym Inferno na perkusji Kerimem Lechnerem. W salce obok siedzieli z poważnymi minami chłopaki ze Slayera, a Paul Bostaph ochoczo katował mały padzik. W tej przyjemnej scenerii Ray wręczył nam po butelce wody i z wielkim uśmiechem na twarzy przyznał, że bardzo się cieszy z rozmowy z fanami, nawet w takiej formie. Odparliśmy mu, że wybraliśmy kilka pytań i będziemy je przeplatać w rozmowie, a gdy włączaliśmy dyktafon rzekł:

"Sprawdź, czy wszystko się nagrywa. Parę tygodni temu robiłem wywiad w Stanach i po rozmowie gość mówi: "O rany, nie nagrało się". To ja do niego, że ma jeszcze dwie minuty, by ogarnąć cały materiał, ponieważ muszę już iść (śmiech)!"

Ok, wszystko gra. Ray, twoja kariera to nie tylko Korn. W twoich wcześniejszych projektach bywało różnie z trzymaniem tempa…


Moja kariera jest dość rozległa. Pierwszą poważną pracą była współpraca z Jake E Lee, gitarzystą Ozzy’ego Osbourna, był bardzo techniczny, głośny, ale też mocno rockowy. Stamtąd trafiłem na 8 lat do Davida Lee Rotha, który wymaga, by mieć swing. David cię nie zatrudni, jeżeli nie masz swingu. Nieważne, jak szybko grasz, jakie bajery potrafisz, musisz swingować, twoje shuffle musi być primo. Powiedział mi o tym Greg Bissonette: "Masz grać z Davidem? Ćwicz shuffle." Później trafiłem do Army of Anyone, gdzie trzeba było grać do tyłu. Basista Robert DeLeo trzymał time, ja tego nie robiłem. Jego bas był tak mocny, to trochę dziwne, ale tak było. W Korn tempo jest płynne. Wolniej, szybciej lub też klikiem.


(Pytanie od czytelnika: Jakub) Co byś wybrał - godzina praktyki gry z muzykami czy godzina ćwiczeń?


Na chwilę obecną potrzebuję obu rzeczy. Wspaniałą rzeczą w perkusji jest to, że nigdy nie przestajesz się uczyć. Do momentu śmierci wciąż się uczysz. Mój jazz i latyno leżą, mogę udawać całkiem nieźle, mogę nagrać sesję latyno czy też country, ponieważ w szkole miałem poruszane wiele stylów muzycznych, ale muszę grać i ćwiczyć ten materiał. Dlatego powiem, że pół na pół. O proszę, Jonathan Davis…


W tym momencie do naszej garderoby wparował wokalista Korn, który zobaczył, że prowadzimy rozmowę. Lekko się uśmiechnął i po cichu wyszedł, żeby nie przeszkadzać.

Gdybym musiał wybrać to wybrałbym grę z muzykami. Lubię grać muzykę. Mogę sobie poradzić z mniejszą prędkością, mogę sobie poradzić z mniejszymi harcami za bębnami. Chodzi o muzykę. Gdy gram na bębnach ostatnią rzeczą, o której myślę, są bębny. Nie myślę, że teraz tak to mogę wypełnić. Słucham wokalisty, gitary, basu. Nie myślę o bębnach. Ludzie patrzą na Korn i mówią, że jestem w takiej swoje strefie. Tylko, że mnie tam nie ma, jestem poza ciałem, jestem w zespole. Tak, jak mówię, gdybym musiał wybierać to wybrałbym grę z muzykami.


Co chciałbyś teraz rozwinąć w swojej grze?


Mam 42 lata, nie 22, odpukać nie mam problemów z rękoma, tak więc muszę rozwijać swoją technikę. Uderzam bardzo mocno w Korn, ale przy ćwiczeniach technicznych mogę grać przez resztę swojego życia. Mam kolegów po 28 lat, którzy nie mogą podnieść pałeczki perkusyjnej, bo mają problemy z łapami. Technika jest wszystkim, trzeba zawsze pracować nad techniką, podobnie jest z odpowiednim rozciąganiem. Nieważne, czy uderzasz mocno czy lekko i jaki styl muzyki grasz. Ralph Humphrey i Joe Porcaro byli moimi nauczycielami. Ralph mówił mi: "Przestań tak mocno ściskać pałeczki!". Trzymałem je tak, jakbym chciał kogoś zabić (śmiech). Mogę uderzać bardzo mocno, ale przy wykorzystaniu techniki.


(Pytanie od czytelnika: Darek) Jak grać lekko i się nie forsować?


Musisz wykonywać swoimi ramionami naturalny ruch. Jeżeli wykonujesz jakiekolwiek ruchy, które czujesz, że nie są naturalne to prawdopodobnie robisz sobie krzywdę. Moją poradą jest "whipping motion" (ruch, jakbyśmy chcieli strzelić batem - przyp. red.). Co dzieje się na końcu bata? Otrzymujemy ładny trzask.


Po prostu technika Moellera…


Moeller, dokładnie. Uderzając wtedy razem w rim werbla uzyskujesz mocne i głośne brzmienie. Nie musisz zabijać werbla, możesz mieć głośne brzmienie dzięki technice..


(Pytanie od czytelnika: Maciej) Jak radzisz sobie z tremą?


Wciąż poniekąd ją mam. Może nie denerwuję się już, ale mam przypływ adrenaliny, taki grrrrrr! Nieważne, czy jest tam 1000 ludzi czy 60000 ludzi. Ciągle mam tę adrenalinę. Musisz pozostać zrelaksowany. Tak, jak np. ja w Korn. Wyglądam teraz, jakbym chciał wszystkich zabić, ale wewnątrz jestem odprężony.


Czujesz różnicę, gdy grasz przed publiką, gdzie wiesz, że znajdują się dobrzy perkusiści tak, jak np. podczas Bonzo Bash?


W Los Angeles grałem chyba przedostatni. Po mnie był tylko Steven Adler, zdaje się… Większość perkusistów była wtedy na publice, ale większość z nas… niemal w dziewięćdziesięciu procentach jesteśmy braćmi. Mamy do siebie wzajemny szacunek. Gitarzyści są zawsze tacy z pokroju: "Taaa, zagrałbym to, taaa, umiem tak". To ich ego, nie wiem dlaczego… "Patrz na mnie!" (śmiech) My akurat w większości jesteśmy jak bracia, pomagamy sobie. Zagraliśmy niedawno festiwal w Stanach - Rock On The Range, 60000 ludzi na stadionie. Wiesz, Roy Mayorga ze Stone Sour, Tony z Papa Roach i wszyscy razem się bawimy, gadamy, nie ma jakiegoś nadętego ego. Możemy być razem w muzyce, nieważne, co gramy.


(Pytanie od czytelnika: Natalia) Jak ważny jest image?


Image na scenie jest o wiele ważniejszy od zdjęć. Na zdjęciach możesz zrobić wszystko, założyć kostium, makijaż, wszystko. Jeżeli chodzi o mnie to kreuję swój widok z publiczności. Co bym chciał zobaczyć na koncercie Korna? Chciałbym, żeby bębniarz mnie powalił, chciałbym, żeby był taki, o… (tutaj Ray rozdziawił szeroko szczękę). Bez urazy, ale nie lubię, jak perkusiści thrashowi uderzają tak leciutko, ale z drugiej strony grają zbyt szybko, żeby mocno uderzać. To akurat rozumiem. Natomiast, jeżeli ktoś gra solidny groove i przy tym głaszcze, a wyraz twarzy ma taki, jakby czekał na autobus… Wypad mi z tym! Daj mi show! David Lee Roth powiedział mi lata temu: "Ludzie płaca pieniądze, daj im show!" A on jest jednym z królów robienia dobrego show. Dla mnie jest to bardzo ważne, dać dobry show, my nie śpimy na scenie. Ludzie pytają mnie, dlaczego nie mam dredów? David (Silveria), oryginalny perkusista Korn nie miał dredów, dlaczego więc ja miałbym je nosić? Wiesz, mój zespół wygląda charakterystycznie i gdy idę ulicą ludzie proszą mnie czasami o autograf, lubię to (śmiech). Fajnie jest być znanym, ale być jakąś super gwiazdą nie było nigdy moim celem.


(Pytanie od czytelnika: Łukasz) Jaka jest twoja obecna relacja z Headem?


Fenomenalna. To świetny gość. Zaczęliśmy pisać nową płytę w zeszłym roku. Siedzieliśmy wszyscy razem w studio, leciały jakieś dowcipy, cały czas gadaliśmy. Nie ma żadnych narkotyków, żadnych kitów i ściemniania, jesteśmy skoncentrowani na muzyce i nowej płycie. Ta płyta pokazuje, że nie ma żadnej presji i pozwoliliśmy, by wszystko swobodnie wyszło. Jest magia pomiędzy Munky i Headem. Grałem na ostatnich dwóch płytach Billy’ego Sheehana, w wielu innych projektach i powiem ci, że te płyty wirtuozów nie mają tutaj żadnego znaczenia, gdy widzisz, jak między tymi tutaj kolesiami, którzy sprzedali łącznie 40 milionów płyt, jest chemia i jedna mała nuta potrafi zmienić wszystko. Powoduje, że sam zmieniam swoje partie, zmieniam groove. Jako fan Korna powiem tyle, że jest to najlepsza płyta zespołu od dekady. Uwielbiam ją, wyjdzie pod koniec września.


(Pytanie od czytelnika: Łukasz) Jak więc odbierasz ostatnią płytę, gdzie twoja rola była ograniczona?


The Path of Totality. Kompletnie inna płyta. Wszystko zagrałem na akustycznych bębnach, ale pod koniec miksów okazało się, że bębny akustyczne nie są tak mocne, jak powinny. Wróciliśmy więc do pierwotnej idei z DJ-ami, praktycznie programowaniem i jedyna rzecz, jaka tam została w niektórych miejscach to moje talerze. Nie mam nic przeciwko temu. Dla muzyki było to potrzebne, ponieważ dubstep jest bardzo szeroki, więc musisz mieć potężne bębny. Na żywo gram każdą nutę, ale mam triggery wszędzie, więc wszystko jest, jak trzeba. Korn III czyli album wcześniej to znów coś zupełnie innego. Taśma, zero Pro Toolsa, zero klika, super surowo, nic nie naprawiałem na tym albumie, z czego jestem wręcz dumny.


(Pytanie od czytelnika: Jakub) Dlaczego nie "odbiła ci palma"? Masz wręcz ku temu pełne prawo.


Moje serce to serce chłopaka z farmy. Dorastałem w małym miasteczku w Pensylwanii na farmie ponad stuakrowej i nigdy nie zmieniłem swojego nastawienia, ponieważ, jak byłem taki mały, miałem sześć lat, powiedziałem sobie, że będę grał muzykę do końca życia. Nieważne, czy będę gwiazdą rocka, będę biedny lub bogaty, chcę grać na zawsze muzykę. Moja kariera miała wzloty i upadki, czasami nie starczało mi na zapłacenie rachunków. Masz po chwili granie i masz kupę kasy, ale znów za kolejną chwilę to się skończy i jesteś pusty. Wszystko już chyba mi się przytrafiło. Jestem bardzo szczęśliwy, że jestem w Korn. To już mój szósty rok tutaj. Wydaliśmy w maju Blu-Raya, trasę po Europie, wydajemy wkrótce płytę, pojawił się z powrotem Head w zespole… Jestem strasznie tym podekscytowany.


Co nowego u ciebie, jeżeli chodzi o grę solową?


Zespół KXM, a jest to skrót od Korn, King’s X i Lynch Mob, tak więc nic wielce finezyjnego (śmiech). Na gitarze George Lynch z Dokken i Lynch Mob, Doug Pinnick z King’s X gra na basie i śpiewa. We trzech zrobiliśmy płytę. Wreszcie udało nam się pogodzić kalendarze. Właśnie to skończyliśmy, więc prawdopodobnie pod koniec roku płyta pojawi się na rynku. Jest to coś zupełnie innego. Troszeczkę prog, Doug śpiewa bardzo z wewnątrz siebie…


Jak nagrywaliście materiał?


Pisaliśmy wszystko w sali i pod koniec dnia nagrywałem efekt. Jestem z tej płyty bardzo dumny i strasznie zadowolony. Planuję kolejną płytę z Billym Sheehanem. Nagrałem z nim już Cosmic Troubadour i Holy Cow. Planujemy płytę drum and bass. Wszyscy wiedzą, że Billy gra z takimi mistrzami, jak Terry Bozzio, Dennis Chambers itd., więc za pierwszym razem byłem onieśmielony, gdy z nim grałem, ale jest to najmilszy i najbardziej spoko gość, z jakim kiedykolwiek pracowałem: "Hej Ray, skopiuj to bablablbablablll", a ty wtedy: "Eee…" (śmiech). Jest bardzo zabawny i nowa płyta będzie ciekawa, pracujemy nad nią powoli, ponieważ nasze rozkłady zajęć są strasznie napięte.


(Pytanie od czytelnika: Rafał) Przyjechałbyś do nas na jesieni na Drumfest… Mamy taki fajny festiwal…


Tak, wiem, ale obecnie nie wiem, co będę robił pod koniec lipca. Wiem, że będę grał jakiś festiwal w Australii…


Nasz jest lepszy!


No, z pewnością. Powiem szczerze, że chciałbym, ale na to składa się mnóstwo czynników.


(Pytanie od czytelnika: Benek) Mówiłeś o tym, kiedy powiedziałeś sobie, że chciałbyś grać muzykę, ale kiedy zdecydowałeś się na to, że na pewno będziesz żył z muzyki?


W bardzo młodym wieku, jak miałem 12-13 lat. Byłem w zespole marszowym, grałem w orkiestrze na talerzach, na kotłach, cokolwiek, żeby wziąć pałeczki do rąk. Gdy byłem jeszcze młodszy to grałem w baseball, jak miałem 6-7 lat…


Tam dopiero miałeś pałeczkę…


A tak, kij bejsbolowy (śmiech). Wydawało się, że zostanę graczem zawodowym, ale później pojawiła się muzyka i wszystko zagarnęła.


O rany, zawodnik baseballa... Znam w miarę zasady, ale to tak przeraźliwie nudna gra…


Oj tak, wiem. Uderzasz piłkę i jeeee, super, a za chwilę stop. Nic się nie dzieje. Uwierz mi, wiem, co masz na myśli…


Często zadajemy to pytanie perkusistom, ze względu na kreatywność. Jaki jeden element zestawu perkusyjnego wziąłbyś ze sobą na bezludną wyspę?


Oj dziwne, ale fajne pytanie. Wydaje mi się, że wziąłbym ze sobą centralkę. Lubię niskie częstotliwości centralki, a werbel na takiej wyspie możesz sobie samemu zrobić. W ogóle resztę instrumentów perkusyjnych możesz sobie jakoś wykonać, dlatego zdecydowałbym się na centralkę.


Wiesz coś o Polsce? Nie jest to wprawdzie twoja pierwsza wizyta u nas.


Graliśmy chyba w Warszawie kilka razy. Jak zawsze nie miałem okazji, by zobaczyć zbyt wiele, a bardzo bym chciał. Jakieś chyba dwa lata temu byliśmy w przyjemnym hotelu i widziałem fontannę z czekolady w jakimś bardzo popularnym tutaj sklepie ze słodyczami. To było niesamowite! Uwielbiam słodycze! Mogę żyć na czekoladzie każdego dnia… Och… Uwielbiam! Staram się odżywiać dobrze, ale to moja słabość. Nigdy nie brałem narkotyków, nie mam problemów z alkoholem. Pijam jedynie czerwone wino czasami. Przez całą swoją karierę nie wziąłem nigdy żadnych, ale to żadnych narkotyków. Wiem, do czego doprowadzają. Moi koledzy obecnego zespołu mieli z tym problemy. David Lee Roth, Robert DeLeo, widziałem, co działo się z ich życiem i karierą, i nie chcę czegoś takiego, to głupie. Podczas swoich klinik, nie staram się być jakimś księdzem, ale jak widzę szczególnie rodziców na publice to wspominam o tym, że przez całą swoją karierę jestem czysty od narkotyków.


(Pytanie od czytelnika: Monika) Chciałbyś coś zmienić w swojej przeszłości?


Nie ma jakichś takich rzeczy, które chciałbym zmienić. Prawie każdy mówi, że chciałby się uczyć na swoich błędach, coś w tym jest… Masz na myśli biznes muzyczny?


Tak.


Chciałbym, żeby ktoś mi powiedział, gdy przeprowadzałem się do Los Angeles, by przyłożyć mocniej wagę do tworzenia kontaktów, żeby spotykać więcej ludzi. Miałem zwyczaj zamykania się w pomieszczeniu i ćwiczenia przez 10 godzin dziennie. Moi znajomi, którzy nie byli tak dobrymi perkusistami, zdobywali robotę, a ja zdziwiony pytałem: "Ej, jak zdobyliście robotę?". Oni byli w terenie, zdobywali kontakty. Nie znałem tego, jak ważny jest muzyczny biznes ze strony nie tylko warsztatu. ale też znajomości. Nie wiedziałem tego. Ruszyłem do L.A., gdy miałem 18 lat i gdy miałem ponad 20 lat udało mi się zdobywać jakieś mniejsze rzeczy, ale zawsze byłem zdziwiony, że moi znajomi wiedzieli o większych robotach i tam się dostawali. To bym zmienił, żeby ktoś mi to wtedy pokazał, że trzeba zbierać kontakty.


W tym momencie zakończyliśmy oficjalną część rozmowy i przeszliśmy na tematy związane z naszymi znajomymi perkusistami, co tam u nich słychać i w ogóle. Dwie godziny później zobaczyliśmy Raya ponownie, tym razem na scenie, gdzie razem z zespołem zagrał dobrze przyjęty koncert mimo, że z nieba padało ponad miarę.

Materiał przygotowali: Maciej Nowak, Salemia i czytelnicy Perkusisty.
Serdeczne podziękowania dla managmentu Korn za organizację i zdjęcia.
Foto: Sebastein Paquet oraz Asia Kubicka

Galeria

Pozostałe

Paul Mazurkiewicz (Cannibal Corpse)

Dodano: 29.09.2016

Jeden z najsłynniejszych zespołów deathmetalowych na świecie współtworzy perkusista o bardzo swojsko brzmiącym nazwisku.

czytaj dalej

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama