Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Tomasz Grochowski (Made Of Hate)

Dodano: 09.01.2014
Rozmowa z Tomkiem Grochowskim - perkusistą Made Of Hate.

Jesteś świeżo po zmianie zestawu perkusyjnego. Powiedz, proszę, na czym grałeś do tej pory i dlaczego zdecydowałeś się na zmianę?


Na początku witam Państwa bardzo serdecznie. Przez wiele lat grałem na zestawie Yamaha Recording Custom. Wszystko zmieniło się, kiedy pierwszy raz usiadłem za zestawem firmy DrumCraft. Od tamtej pory wiedziałem, że nadchodzi czas na wielkie zmiany...


Powiedz coś więcej o nowym nabytku.


Jest to DrumCraft series 8 w kolorze Cardiac Burst, wykonany z północno-amerykańskiego klonu. W skład zestawu wchodzą cztery tomy 8x7, 10x8, 12x9, 14x12, floor tom 16x14 i dwie centrale 22x18.


Nowy - trzeci album Made Of Hate nagrywałeś już na nowym zestawie. Opowiedz więcej o pracy w studiu.


Poprzednie dwa albumy nagrywałem na zestawie brzozowym, który ma dość jasny, ostry i selektywny sound. Chciałem, żeby partie perkusji na nowej płycie zabrzmiały ciemniej i cieplej, miały więcej przestrzeni i głębi. Dlatego właśnie wybrałem bębny klonowe. W studiu uzyskaliśmy pełne i soczyste brzmienie, nie tracąc przy tym charakterystycznego dla muzyki Made Of Hate punktu. Realizatorzy byli zdumieni możliwościami instrumentu, a ja tylko utwierdziłem się w przekonaniu, że perkusja firmy DrumCraft to był właściwy wybór.


Dwie pierwsze płyty nagraliście z Tomkiem Zalewskim - realizatorem cieszącym się bardzo dobrą opinią. Jak wspominasz obie sesje z nim od strony pracy nad śladami bębnów?


Tomek to doskonały realizator i muzyk. Jest profesjonalistą i zwraca uwagę na każdy szczegół. Absolutnie nic nie umknie jego uwadze. Sporo czasu poświęca na znalezienie właściwego brzmienia. Ma też wiele ciekawych pomysłów aranżacyjnych. Każda sesja u niego czegoś mnie nauczyła. Zdobyłem cenne doświadczenia i nabrałem pokory. Polecam pracę z Tomkiem każdemu perkusiście.


W twoim graniu bardzo dużą rolę pełnią partie "podwójnej stopy". Do tej pory używałeś dwóch bębnów taktowych, ostatnio jednak - szczególnie na koncertach zacząłeś używać podwójnego mechanizmu stopy i jednego bębna. Skąd taka zmiana i czy trudno było się przestawić?


Małe sprostowanie, panie redaktorze. Zanim sprawiłem sobie dwa bębny taktowe, grałem na mechanizmie. Uważam, że trudniej jest przestawić się z mechanizmu na dwie centrale niż odwrotnie. Trzeba wzmocnić atak, zwłaszcza w słabszej nodze, i koniecznie kontrolować dynamikę. Brzmienie jest zdecydowanie lepsze, ponieważ każdy z bijaków uderza centralnie w membranę. Niestety, mechanizm pod tym względem wypada słabo. Jedna stopa zawsze będzie brzmiała mocniej od drugiej. Wracając do pytania, dlaczego grałem ostatnio koncerty na mechanizmie? Nie zawsze da się rozstawić całą artylerię i czasem trzeba dostosować się do zaistniałej sytuacji.


Czego możemy się spodziewać po trzecim albumie MoH?


Wiele zmieniło się w naszych szeregach od ostatniego krążka. Było wiele dobrych chwil, jak choćby koncert na Sonisphere przed Iron Maiden czy udane trasy. Ale były też i trudne momenty. Po wielu latach z zespołem pożegnał się basista i to, niestety, tuż przed nagraniem płyty... Był to dla nas ciężki okres. Na szczęście w porę znaleźliśmy właściwą osobę, która stanęła na wysokości zadania. Te wszystkie wydarzenia spowodowały, że bardzo dojrzeliśmy mentalnie i muzycznie. Spędziliśmy masę czasu pracując nad materiałem i w studio. Nowy człowiek w zespole, nowe brzmienie, doskonałe kompozycje i aranżacje, to wszystko stanowi o jakości tego albumu. Z czystym sumieniem polecam, bo to jest naprawdę dobra płyta.


Oprócz MoH zaangażowałeś się ostatnio w nowy projekt - powiedz o nim coś więcej.


The Foam to moje kolejne dziecko. Kompletnie nowa droga muzyczna w moim życiu. Rockowe, energetyczne granie z mocnym i osadzonym groovem, świetnymi gitarą i basem, pięknymi klawiszami i wyjątkowym męskim wokalem. Tak w telegraficznym skrócie bym to opisał (śmiech). Jakiś czas temu nagrałem cztery piosenki w Sonus Studio już na zestawie DrumCraft. Materiał został zmiksowany w legendarnym studio RecPublica, a za produkcję i realizację odpowiadał Andrzej Karp.


Wiem, że jako zespół jesteście bardzo zdyscyplinowani, jeśli chodzi o granie prób i ćwiczenie. Powiedz, jak to wygląda i czy ty sam również dużo ćwiczysz?


Z Made Of Hate od wielu lat gramy regularne próby. Cały czas doskonalimy swoje umiejętności. Dużo czasu poświęcamy na pracę nad szczegółami. W naszej muzyce wszystko musi być zagrane precyzyjnie, chodzić jak w szwajcarskim zegarku. Jeśli chodzi o mnie, to staram się grać codziennie po 2, 3 godziny. Do tego jeszcze dochodzą po dwie próby w tygodniu z każdym zespołem, no i oczywiście koncerty. Na brak grania nie mogę narzekać... Im więcej ćwiczę i gram, tym większą mam świadomość, jak wiele mam jeszcze do zrobienia. To ciężka, fizyczna i przede wszystkim umysłowa praca, którą należy wykonywać sumiennie i zawsze z pasją. Perkusja jest fundamentem mojego życia i dlatego podporządkowałem jej absolutnie wszystko.


Przygotowujesz się jakoś przed wejściem na scenę?


Przed każdym koncertem staram się dobrze rozegrać ręce. Z reguły jest to godzina ćwiczeń. Dużo jedynek w różnych tempach, łączenie grup nieparzystych z parzystymi, paradidle, flamy, praca nad artykulacją etc. Do tego dochodzą jeszcze: rozciąganie mięśni, pompki, przysiady, skłony. Zawsze trzeba być w dobrej kondycji, dlatego nie piję alkoholu przed wyjściem na scenę. Wyznaję zasadę, że dobry instrumentalista to trzeźwy instrumentalista.


Grasz koncerty z metronomem. Większość metalowych kapel woli iść "na żywioł", nigdy nie graliście bez kliku?


Nauczony wieloma doświadczeniami wiem, że jeżeli chce się dobrze i równo grać, to koniecznie trzeba opanować metronom. Na początku to był dramat i nic się nie zgadzało, ale z uporem maniaka ćwiczyłem, ćwiczyłem i jeszcze raz ćwiczyłem, aż w końcu zaczęło wychodzić i tak zostało po dziś dzień. Kiedy grasz z metronomem wszystko się zgadza i siedzi w time, a inni muzycy w zespole uczą się dyscypliny i porządku. Każdy z nich doskonale wie, że ten człowiek z metronomem jest najważniejszy. Jak on się wykrzaczy, to z nim automatycznie reszta zespołu. Poza tym, jak się ma to opanowane, to praca w studio jest prawdziwą przyjemnością dla perkusisty i realizatora. Jeśli chodzi o żywioł to u nas jest on zawsze. Tyle tylko, że kontrolowany.


Twoi perkusyjni idole?


Mam ich wielu, więc wymienię tylko kilku: Mike Portnoy, Tony Royster Jr., Tomasz Łosowski, Piotr Pniak, Michał Dąbrówka i mój najważniejszy i największy Mike Terrana czyli detonator. Cieszę się, że jesteśmy razem w stajni DrumCraft.


Dzięki bardzo za rozmowę, a rachunek wyślę pocztą!


Proszę nie wysyłać, sam podejdę i zapłacę, choć zrobię to bardzo niechętnie (śmiech)!


Przemek Łucyan

Galeria

Pozostałe

Paul Mazurkiewicz (Cannibal Corpse)

Dodano: 29.09.2016

Jeden z najsłynniejszych zespołów deathmetalowych na świecie współtworzy perkusista o bardzo swojsko brzmiącym nazwisku.

czytaj dalej

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama