Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Lesław Nowak (Don’t You Bear / Animators)

Dodano: 24.04.2014
Tym razem naszym rozmówcą jest reprezentant śląskiej ziemi i dwu niezwykle interesujących rockowych zespołów. Mowa o Lesławie Nowaku - na co dzień bębniącym w Don’t You Bear oraz Animators.

W przerwie od nagrań drugiej płyty zespołu na literę A. Lesław podzielił się z nami własnymi, miejscami dość odważnymi spostrzeżeniami dotyczącymi gry w zespole rockowym.

Ilekroć mamy rozmawiać wymigujesz się od wywiadu koncertami. Wychodzi na to, że można ci pozazdrościć zapchanego kalendarza. Z którym zespołem jesteś tak zapracowany?


Może nie wymiguję - akurat tak na siebie trafiamy, w złym momencie. A może jednak dobrym, bo tych wyjazdów trochę jest? Ostatnio miałem koncertowanie z Animators. Pracujemy nad drugą płytą i chwalimy się nowym materiałem na koncertach. Chcemy też zobaczyć jak te kompozycje przyjmują się "na żywo". Jak na razie trafiają bardzo dobrze.


Poza Animators grasz jeszcze w Don’t You Bear. Oba zespoły stylistycznie dzieli niemała przepaść. Misiek to taka prosta odskocznia od Animators?


Misiek to rzeczywiście inne granie, inne emocje, inny przekaz. Z jednej strony można traktować DYB jako odskocznię od Animators, wrzucenie luzu i uniesienie rock’n’rollem, ale to też tak nie jest do końca. Miśki wymagają ode mnie punktualności i trochę innego grania niż w Animators, gdzie czasami zdarzało mi się przesadzać w aranżu bębnów - ponosiła mnie melodyjność mojego ukochanego instrumentu, a niekoniecznie czysty rytm. W DYB nawet nie mam czasu o tym pomyśleć, bo bezlitośnie atakują mnie riffy Pawła i Barta, do których po prostu muszę się dostosować. Dzięki grze w dwóch zespołach i bezcennym upływie czasu wiele się nauczyłem i moja gra wygląda teraz trochę inaczej. Na plus zarówno dla Animators, jak i DYB.


Don’t You Bear przypomniało Ci o sile i prostocie muzyki z pogranicza hard’n’heavy?


Można to tak ująć. Zacząłem się bardziej zastanawiać nad tym, czy aby nie przesadzam. Ilu ludzi będzie słuchać naszej muzyki pod kątem tego, co to ja zrobiłem z werblem, jaki tu jest podział i czy umiem grać triole? Pewnie niewielu. Oczywiście to dla nich my - muzycy - staramy się zagrać jak najlepiej swoje pomysły. Ale tutaj potrzebny jest kompromis i złoty środek. Utwór jako całość może być bardzo skomplikowany w swojej strukturze, tylko musi to być tak zrobione, żeby słuchacz się nad tym nie zastanawiał, żeby to nie rzucało się na pierwszy plan. Bo jak zacznie, to niestety oznacza, że mimo fajnego pomysłu mamy do czynienia z przerostem formy nad treścią. A na tym żadnemu z nas przecież nie zależy. Inną sprawą jest to, że rzeczy proste, z reguły wcale takie proste do zagrania nie są. Szczególnie jeśli chodzi o bębny. Mogę śmiało powiedzieć, że tę filozofię uproszczenia perkusji przeniosłem również do Animators. Ale jest to zupełnie inne uproszczenie niż w DYB.


Tylko Ty odpowiadasz za aranż ścieżek bębnów?


W zdecydowanej większości tak. Chłopcy, jeśli mają jakiś pomysł, to przedstawiają mi go dosyć zabawnie, ukazując swoje zdolności imitowania dźwięku poszczególnych części zestawu, wykorzystując do tego swój aparat mowy, a także dostępne wokół przedmioty, w które można sobie postukać. Najczęściej jednak sam sobie jestem panem w przestrzeni aranżu bębnów.


Innymi słowy, w tej części dominujesz, ale w obu formacjach panuje demokracja?


Demokracja to bardzo zły system rządów, ale lepszego nie wymyślono - tutaj Churchill miał rację. Dlatego też tak, w zespołach, w których gram jest bardzo demokratycznie. Każdy szanuje opinię kolegi z zespołu. Myślę, że to ogromnie istotne, w szczególności, że zespół to nie tylko zbiór muzyków, ale też, przede wszystkim, grupa społeczna z całymi tego psychospołecznymi konsekwencjami. Musimy się szanować i sobie ufać. Można także się lubić.


Tylko można się lubić? Potrafiłbyś sprowadzić zespół wyłącznie do suchej, biznesowej relacji?


Jako współpracę zawodowych instrumentalistów, założoną w celu osiągnięcia zamierzonego efektu, chyba tak. Pytanie tylko, czy takie rozumienie odpowiada naszym oczekiwaniom? Moim na pewno nie. Ale ja gram w dwóch projektach rockowych. Nie wypowiadam się jak to wygląda w innych gatunkach. Dla mnie zespół musi grać jako całość. To co się gra i to w jaki sposób się wykonuje, widać na scenie. Więzi między sobą trudno się nauczyć, o ile w ogóle można. A to jest dla mnie istotny element twórczości. Wychodzę na scenę nie po to, żeby sprzedać produkt, ale żeby podzielić się częścią siebie.


Ale grając na scenie w pewnym sensie musisz się im sprzedać. Dać im coś, czego jeszcze nie mieli okazji widzieć, ani słyszeć.


Nie muszę dać się sprzedać, a raczej przekonać, żeby mnie kupili. Takiego, jakim jestem. Marketing jest wtedy zupełnie z boku.


Na co według Ciebie publiczność powinna zwracać uwagę kiedy jesteś na scenie? Co jest Twoim największym atutem?


Moim największym atutem są dwa zespoły w których gram: Animators i Don't You Bear. A publiczność sama będzie wiedzieć na co zwrócić. Wcześniej był Churchill teraz będzie Marks: "Każdemu według potrzeb". Jeśli to, co tworzymy dociera do ludzi i chcą to razem z nami przeżywać, to o to nam przecież chodzi.


Jak zaczęła się Twoja przygoda z perkusją?


Od tego, że strasznie irytowało mnie w zespołach, w których grałem, jak to robią moi ówcześni perkusiści. Nie oznacza to, że grali źle, ale nie tak jak chciałem, jak chodziło mi po głowie. Gwoli wyjaśnienia, jestem klawiszowcem i gitarzystą, a dopiero potem perkusistą, jeśli chodzi o chronologię. Natomiast teraz bębny są moim absolutnym numerem jeden. Ale wracając do historii o początkach, poczułem w pewnym momencie, że to instrument, który robi różnicę, który jest fascynujący. I nie polega jedynie na właściwym stukaniu we właściwe części. To serce muzyki. Cóż byśmy w rockowej muzyce bez bębnów zrobili?


Twój pierwszy zestaw? Jesteś już z pokolenia, które ma dostęp do zróżnicowanej oferty.


Gretsch Black Hawk. Czarna bestia. Razem zaczynaliśmy przygodę po dziwnym świecie rytmu.


Długo byliście razem? (śmiech)


No tak ze dwa lata. Później zdecydowałem się przekazać Bestię mojemu serdecznemu kumplowi, skądinąd pałkerowi FWF-u (Fair Weather Friends), który zaś też bawił się z moją byłą towarzyszką do czasu. Można powiedzieć, że razem zaczynaliśmy poważniejszą drogę na bębnach. Przy okazji gratuluję FWF - to co robią jest fantastyczne i bardzo dobrze, że są za to doceniani!


Dziś grasz na?


Niemieckiej, niezawodnej maszynie Drum Craft seria 8 z brzozy, odpowiednio dopieszczonej przez Pana Adama Polachowskiego.


Jaki hardware i blaszki?


Hardware mieszany, trochę Dixon, trochę Yamaha, trochę Gibraltar, trochę elementów Drum Crafta serii 8, stopa Iron Cobra. Blachy: Turkish rock beat (hihat + crash 18"), Istanbul Mehmet Holy Crash 16" i 18", Zildijan K Custom ride 20" i mały szczekacz: chinka Zildijan Oriental China Trash 16". Naciągi w zależności od aktualnej koncepcji brzmienia, choć na centralę zawsze Remo Powerstroke 3!


Kiedy ja grałem, byłem wierny Aquarianom. Nie powiedziałeś o jednej dość istotnej części zestawu. O stopkach. Chyba (jeszcze) nie posiadasz Czarciego Kopyta, co?


Nie, jeszcze nie. Miałem przyjemność gry na tym cudeńku, ale żeby się na nie "przesiąść" będę potrzebował dużo czasu i nastawienia psychicznego - ta stopa sama chodzi. Tym bardziej radość z tego, że to nasze, polskie.


Śledzisz nowinki sprzętowe?


Teraz już nie. Nie chcę się denerwować, ile rzeczy mi jeszcze potrzeba.


Jesteś zależny od elektroniki na scenie? Sample, triggery (Animators?)


Jak do tej pory nie, ale w przypadku Animators to ulega zmianie. Pojawia się sampler i moim towarzyszem na koncertach zostanie bezlitosna i kapryśna maszyna. Brzmienie bębnów jest prosto z mikrofonów. Jakieś eksperymenty planujemy, ale na razie wszystko w fazie testów. Będzie po co chodzić na koncerty.


Jesteś świadom swoich umiejętności i stanowiska jakie zajmujesz w zespołach. Co zatem jest Twoją największą wadą? Zarówno jako członek kapeli jak i muzyk od którego wszystko zależy na scenie.


Ale trudne i intymne wręcz pytanie! Amerykanie uczą nas o tym, żebyśmy każdego dnia pamiętali o swoich zaletach, a Ty mnie pytasz o wady? (śmiech). No cóż, dobra, powiem Ci: czasami jestem zbyt wstydliwy.


Jak to?


Wynika to z tego, że nie zawsze mam dzień do uśmiechów, pewności siebie. Wtedy chowam się w cień. Choć dobrze wiemy, że perkusja, może i jest ustawiona z tyłu, ale odpowiada za to jak zespół zagra. Można krzywo zaśpiewać, krzywo zagrać na gitarze, pomylić tonację w solówce, przewrócić się, ale nie wolno perkusiście się nadmiernie pomylić. Bo każdy błąd jest aż nadto słyszalny. Co nie oznacza, że błędów nie popełniam. Ale jestem trochę jak saper, co raz się myli (śmiech)


Co chciałbyś zmienić w swojej grze?


Chciałbym mieć więcej luzu. Ale to podobno przychodzi z czasem, ograniem. Nie pogardziłbym też cierpliwością do sumiennej pracy nad prędkością, bo też może się przydać.


Chciałbyś grać blasty, czy szybkie młynki?


W okrojonej wersji zarówno młynki, jak i blasty zagram. Dla własnej frajdy kiedyś się tego na serio nauczę. Jak na razie ani mi się to specjalnie nie podoba, ani też mi potrzebne, choć, nie powiem, efektowne i wynikające z dużego poświęcenia i oddania perkusji.


Co z polirytmią?


Takie zabiegi bardzo lubię. Czy to polirytmia, czy polimetria. Bardzo ciekawa zabawa złudzeniem.


Perkusista idol?


Strasznie się teraz odkryję, no, ale dobrze: Dominic Howard.


O proszę. Zaskoczyłeś mnie, bo Muse to mój ulubiony zespół.


No to mamy wiele wspólnego, bo Muse to również mój ulubiony zespół! Może nie słychać, że się dzieje, ale dzieje się sporo. To trzeba wszystko wygrać, a to już nie taka prosta sprawa. Bardzo odpowiada mi takie myślenie na zestawie, jakie prezentuje Howard. Nie za dużo, nie za mało, ale z ogromną dbałością o szczegóły.


Tak właśnie chcesz grać w swoich kapelach?


Zdecydowanie tak.


Grzegorz "Chain" Pindor




Galeria

Pozostałe

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej

Mike Portnoy

Dodano: 10.08.2016

Perkusista, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Wywołuje wielkie kontrowersje, jedni go uwielbiają i niemal czczą, inni wręcz nienawidzą i gardzą

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama