Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Craigie Zildjian

Dodano: 16.06.2014
Pierwsza dama branży talerzowej i chyba jedyna kobieta z piastujących stanowisko szefa szefów dużej firmy, produkującej sprzęt perkusyjny. Razem ze swoją młodszą siostrą dzielnie trzymają stery firmy od śmierci swojego ojca Armanda.

Craigie to bardzo charyzmatyczna kobieta. Spotkaliśmy się trzy dni przed wizytą w fabryce, podczas targów w Anaheim. Jeszcze raz bardzo serdecznie zaprosiła mnie do fabryki, po czym usiedliśmy, żeby chwilę porozmawiać, ponieważ nie wiadomo było, czy będziemy mieć na to czas podczas zwiedzania fabryki. Uśmiechnięta, kipiąca energią z wielkim entuzjazmem sama rozpoczęła rozmowę, gdy zobaczyła Gavina na okładce naszego magazynu. Tre Cool z Green Day, który dobijał się do naszego pokoju, musiał grzecznie poczekać, aż spadkobierczyni prawie 400 lat historii i tradycji Zildjian odpowie na pytania pyzatego okularnika z Polski.

Jakie są pani najmłodsze wspomnienia, dotyczące talerzy?


Pamiętam, jak mój ojciec grał na perkusji w piwnicy i testował tym samym talerze podczas gry. Tak więc w już młodym wieku zrozumiałam jego specjalne uczucie, jakim darzył talerze perkusyjne.


Kiedy zdała sobie pani sprawę z tego, że będzie pani w rodzinnym biznesie?


Mój dziadek zaprosił mnie, bym dołączyła do firmy w 1976. Przedtem tylko mężczyźni byli proszeni o kultywowanie tradycji.


Bębny są utożsamiane z męską stroną, tym bardziej, jeżeli chodzi o zarządzanie firmą. Nie miałyście z Debbie żadnych nieprzyjemności, związanych z przejęciem sterów w Zildjian?


Kiedy byłam bardzo młoda, dziewczęta były zniechęcane do gry na jakimkolwiek instrumencie, który był kojarzony z mężczyznami tak, jak perkusja, trąbka czy puzon. Na szczęście to się zmieniło. Pamiętam, jak jakieś piętnaście lat temu byłam na klinice Manu Katche w Japonii. Manu i ja byliśmy bardzo zaskoczeni, gdy zobaczyliśmy tak dużo dziewczyn, które przyszły na jego klinikę. Zasadniczo ludzie wewnątrz firmy spodziewają się, że razem z Debbie będziemy wciągnięci w ten biznes, ponieważ firma ma ponad 390 lat tradycji zarządzania rodzinnego.


Co napawa panią największą dumą w byciu szefem tak uznanej firmy?


Oczywiście odczuwam wielką dumę z jakości naszych produktów. Podobnie ma się rzecz w kwestii zespołu artystów Zildjiana, jaki udało nam się stworzyć.


A kiedy widzi pani swoje nazwisko na talerzach - nie jest to dziwne?


Ludzie często mówią o tym, jak piękne jest logo Zildjiana. Wydaje mi się, że to bardzo dobry sposób, by ze smakiem prezentować swój znak towarowy. Mój ojciec był przeciwny umieszczaniu wielkiego logo na talerzach aż do momentu, gdy znaleźliśmy logo, które nam się podoba.


Jak wygląda pani dzień w biurze? Dużo papierologii…?


Powiedziałabym raczej, że jest to styl "kierownika wszędzie łażącego". (śmiech)


Jakie największe wyzwania wiążą się z prowadzeniem takiej firmy?


Perkusje akustyczne nie mają już tendencji zwyżkowej. Zauważamy, że wielu młodych początkujących perkusistów zaopatruje się w bębny elektroniczne. Właśnie dlatego wprowadziliśmy talerze akustyczno/ elektroniczne, znane jako Gen16. W tym roku wprowadzamy kolejną generację tych instrumentów.


Co czyni talerze Zildjian wyjątkowymi? Mamy przecież tyle wspaniałych firm na rynku…


Zacznijmy od brzmienia talerzy. Zildjian ma bardzo szeroki wachlarz brzmień w różnej kolorystyce, przeznaczonych dla perkusistów z każdego gatunku muzyki. Jako przykład możemy podać zeszły rok, gdzie pojawiły się nowe modele w serii A, znanej ze swojego jasnego brzmienia. W tym roku prezentujemy więc Kerope w serii K, która znów jest ciemną serią talerzy. Zildjian oferuje szeroki wachlarz brzmień, by wyjść naprzeciw wszystkim perkusistom na świecie. Kolejna rzecz to wsparcie dla muzyków. Zildjian ma długą historię, związaną ze wsparciem dla muzyków, dlatego też mamy osoby zajmujące się kontaktami z artystami w aż trzech miejscach. Znajdują się w naszej fabryce w Norwell, w biurze w Los Angeles oraz w biurze w Londynie. Mój dziadek Avedis był Europejczykiem, więc zawsze mieliśmy zapędy międzynarodowe z różnorodnością językową. W związku z tym, że biura te są anglojęzyczne, mamy też swoich ludzi w Holandii, Szwajcarii czy też w Szanghaju w Chinach.

Dalej trzeba wspomnieć o jakości i innowacjach. Zildjian jest jedyną fabryką talerzową, która posiada certyfikat jakości ISO 9001. Dzięki temu wiemy, że jakościowo nie ustępujemy nikomu. Każdy wyprodukowany talerz przechodzi przez ręce aktywnego perkusisty, który to znów przeszedł przez specjalny program kwalifikacyjny. Firma ma także silny i wydajny dział badań i poszukiwań, który dostarcza na rynek nowe produkty każdego roku. Mamy zwyczaj mówić u nas w firmie, że: "Idziemy tam, gdzie idzie muzyka". Będąc w tak bliskiej relacji z muzykami łatwo jesteśmy w stanie adaptować się do nowych trendów w muzyce. Rozwinęliśmy też naszą stronę internetową oraz media społecznościowe, by na bieżąco informować, co się u nas dzieje. Zdajemy sobie sprawę z tego, że tworzenie w tych czasach talerzy w najwyższej jakości nie jest wystarczające. Wiemy, że potrzebujemy dbać też o wszystko wkoło, by wspomagać klientów na całym świecie.


A odczuliście zmiany, jakie zaszły 25 lat temu, gdy Polska jako pierwsza obaliła komunistyczny reżim?


Na początku lat 90-tych, zaraz po tym, jak Polska dzięki Solidarności z Lechem Wałęsą na czele przejęła władzę od generała Jaruzelskiego (w tym momencie pojawiło się na mojej twarzy zdziwienie, spowodowane znajomością tego okresu przez panią Craigie - przyp.) większość sklepów była państwową własnością, gdzie sprzedawano sprzęt muzyczny, produkowany w bloku wschodnim, w Polsce, Czechosłowacji, na Węgrzech. Dostępne były głównie klasyczne instrumenty. Żeby znaleźć bardziej nowoczesny sprzęt trzeba było go ściągać z Zachodu. Już w roku 1987 kilka osób w branży wiedziało, jak politycznie potoczą się losy i zaczęło przygotowywać wraz z kilkoma najważniejszymi producentami sieć, która pozwoli na natychmiastowe wprowadzenie sprzętu na rynek. Innymi słowy, od 1991 roku Zildjian rozpoczął współpracą z firmą z Gdyni i interes ruszył bardzo szybko. Zildjian stał się ważną firmą w Polsce, ale nie tylko przez działanie dystrybutora, ale także poprzez takie imprezy, jak Jazz Nad Odrą czy Drumfest w Opolu.


Nie ma pani czasami dość talerzy?


Moja praca nie jest ograniczona jedynie do biura. Podróżuję po targach, jak właśnie NAMM czy wkrótce Messe we Frankfurcie, Percussive Arts Society w listopadzie, finały Drum Corps latem itd. Ponadto odwiedzam klientów i chodzę na koncerty. Jedną z tych rzeczy, które lubię najbardziej jest odwiedzanie szkół muzycznych. Jestem członkiem rady dyrektorów w Berklee College of Music tutaj w Bostonie. Wspomagamy Berklee i inne szkoły muzyczne od wielu lat, co okazuje się bardzo satysfakcjonujące. W momencie, gdy mam ochotę nieco odpocząć, idę sobie pograć w tenisa.


Ponad 390 lat istnienia i firma działa prężnie dalej. Czego możemy życzyć Zildjianowi?


Kolejna generacja będzie uczona i wychowywana w duchu historii i tradycji Zildjian. Jesteśmy dumni z bycia najstarszym biznesem rodzinnym, jaki jest w USA i najstarszym biznesem w branży muzycznej. W tym samym czasie przygotowujemy kolejne pokolenie, by było świadome tego, czym jest Zildjian, tak więc przyszłość wydaje się być bardzo obiecująca na kolejne 390 lat.


Wywiad ukazał się w numerze marzec 2014




Galeria

Pozostałe

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej

Dariusz "Pisek" Piskorz

Dodano: 19.10.2016

I jak tu podejść do opisywania osoby naszego gościa? Perkusista zespołu Papa D jest (nie)typowym "człowiekiem renesansu".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama