Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Jacko (Virgin Snatch)

Dodano: 02.10.2014
We Serve No One to najnowszy album krakowskiej formacji, gdzie od samego powstania (z drobniutką przerwą po drodze) za bębnami miota ciosy Jacko.

Porozmawiajmy nieco o jego bluesowych korzeniach, zabójczo wyglądającym Mapexie, sesji do najnowszej płyty i tego, co nas czeka w niedalekiej przyszłości.

Zastanawiając się nad tym, który z gatunków mocnego rocka jest w ogólnej charakterystyce jednym z najbardziej szczerych w swoim przekazie, thrash metal zajmowałby któreś z czołowych miejsc. Pozbawiony piekielnego nadęcia, infantylnych walk ze smokami, turpistycznych jadłospisów czy też z drugiej strony słodkich i kolorowych hołubców pod publiczkę, gatunek ten jest mniej monotematyczny i zdaje się być bardziej faktografem otaczającej nas rzeczywistości. Oczywiście zazwyczaj jest to podane w sposób mocno bezpośredni i dosadny z niewybrednym doborem środków wyrazu. Pewnie, że zdarzają się też wycieczki we wspomniane powyżej rejony jednak nie jest to tak przepompowane i mieści się w swoim uniwersalnym charakterze. Czołowe zespoły tego nurtu wciąż przyciągają tłumy fanów, a jeżeli chodzi o nowe kapele to cóż, stylistyka jest taka, że już pod koniec lat osiemdziesiątych niemal wszystko, co miało być zagrane, zagrane zostało. Ta tendencja nie jest jednak czymś dziwnym we współczesnej muzyce i dotyczy praktycznie każdego grania. Nie pozostaje więc nic innego jak dobrze mieszać i składać w odpowiednim układzie poszczególne znane już elementy. Virgin Snatch robi to dobrze już od ponad dziesięciu lat, dlatego warto przyjrzeć się perkusiście, który spogląda zza bębnów, idealnie wpisujących się w charakter thrash metalu. Dobrym pretekstem do rozmowy jest wspomniana we wstępie nowa płyta zespołu We Serve No One z okładką iście "Megadethową" (mam nadzieję, że zespół nie obrazi się za to porównanie tematyki grafik) czyli jak najbardziej na miejscu, jeżeli chodzi o ten "szybciej zagrany rock and roll"!

Jak to się wszystko zaczęło?


Byłem uczniem szkoły muzycznej w klasie trąbki oraz akordeonu. Perkusja była domeną mojej mamy, która była profesorem tych instrumentów. Nie wykazywałem zainteresowania bębnami do czasu, kiedy zobaczyłem dwa koncerty na VHS. Był to Deep Purple - Scandinavian Nights oraz Led Zeppelin - The Song Remains The Same. Już wtedy wiedziałem, że bębny to jest to, co mnie kręci. No i się zaczęło. Pierwszy Polmuz, który pamiętał Gomułkę, potem drugi nowszy. Amati też oczywiście. Naciągi jakieś polskie, bo - niestety - Remo było czasem w muzycznym w Nowej Hucie. Takie były początki…


Naciągi pewnie Dowhany, znając życie… Kto cię inspirował do gry?


Nie pamiętam, jakie to były naciągi. Dowhan? Możliwe, że tak. W każdym razie grały. Wtedy nie było z czym porównać. Co do perkusistów, którzy wywarli na mnie ogromne wrażenie, to byli nimi John Bonham, Ian Paice, Neal Peart, Phil Rudd, Lars Ulrich. Pierwsza trójka za ich umiejętności techniczne. Rudd i Lars za niesamowity power, puls.


Brałeś u kogoś lekcje (kiedykolwiek) czy jesteś charakternym naturszczykiem - w sumie jak to przystało na thrash!


Jak już wspomniałem, moja mama była profesorem instrumentów perkusyjnych, więc naturalnie ona była moim nauczycielem na początku. Później po prostu grałem w niezliczonej ilości składów bluesowych czy rockowych. I tak to się rozwijało. Heavy metal lubiłem zawsze, więc słuchałem i oglądałem, kiedy było możliwe, różne teledyski przegrywane z MTV Headbangers Ball. Tylko tak można było zobaczyć np. Larsa, jak wali w bębny zza głowy. I tak właśnie chciałem grać. Prosto, efektownie i zza głowy (śmiech).


Zespół zakładałeś z Pawłem Mąciwodą VS, a sam grałeś raczej lekkie klimaty. Skąd taki thrashowy strzał?


Tak, wywodzę się muzycznie z bluesa, rhythm bluesa. W pewnym momencie za sprawą mojego kumpla Bartka Nowaka trafiłem do Marka Piekarczyka, który budował skład do solowych występów. Tam poznałem Pawła. Po spożyciu wielu litrów dobrze schłodzonej substancji doszliśmy do wniosku, że może by pograć jakieś mocne dźwięki… W Krakowie na gitarze umiał grać mocno tylko Grysik, więc na niego padło. Thrashowo zrobiło się później, jak Paweł dostał pracę w Scorpions, śpiewać zaczął Zielony i na bas wskoczył Titus z Acid. No i musiałem nauczyć się grać na dwie stopy. Ciężko było, ale jakoś się udało.


Powiedz mi więc, czego słuchasz na co dzień, bo robi się nam lekki mętlik stylistyczny…


Słucham wszystkiego poza death metalem, którego nie cierpię, nie rozumiem i nie czuję. Ostatnio nabyłem George Michael - Symphonica . Poza tym wracam cały czas do lat 80 i 90. Niestety, nie słyszę w dzisiejszych czasach nic fajnego w rock’n’rollu . Zasada z "Rejsu" Piwowskiego - jak mogę słuchać czegoś, czego nie znam?


Jakieś elementy z początków swojego grania w tych klimatach, no, dość mało thrashowych przydają ci się w obecnej grze?


Niethrashowe elementy? Hmm ... Nie ma czegoś takiego. Thrash to rock’n’roll szybciej zagrany. Są w nim wszystkie elementy, jakie są w bluesie, tak naprawdę. Jest wyczucie, emocje, melodia. Wszystko wywodzi się z bluesa. Różni się forma ekspresji. A jeśli chodzi o same bębny, to po prostu trzeba szybciej przebierać nogami.


Wiele osób mocno wiąże was z Frontside i odwrotnie, często gracie razem, skąd taki mariaż?


Z Frontami to wiele osób przez wiele lat chciało nas skłócić. Zupełnie nie wiem dlaczego. Jesteśmy w jednej wytwórni czyli Mystic Production i jesteśmy kumplami. Graliśmy w marcu wspólną trasę po Polsce,która okazała się frekwencyjnym i towarzyskim ideałem jak na polskie warunki.


W pewnym momencie opuściłeś zespół. Możesz powiedzieć dlaczego? Czy wolisz o tym nie wspominać?


W zespole po prostu nic się nie działo. Stosunki między nami były bardzo napięte z różnych powodów. Myślę, że zaczęły się uwidaczniać także różnice w postrzeganiu muzyki, kierunku, w jakim mamy iść. Generalnie było źle. Do tego wszystkiego lub może przez to właśnie przestałem ćwiczyć. Odechciało mi się i to było słychać. Przestałem dawać radę. Mieliśmy siebie dosyć. A że nie chciałem wojny to podziękowałem. Było mi trudno, bo to moje dziecko po trosze, ale wiedziałem, że tak będzie lepiej. Okazało się, że nie, ale to już inna historia. Najważniejsze, że jestem znowu i atmosfera w zespole jest świetna. Polubiliśmy się ‘na nowo’ i gramy jak nigdy,co jest efektem właśnie atmosfery w kapeli.


VS to zespół od lat istniejący na rynku. Prawda jest jednak taka, że pomimo świetnej perkusyjnej roboty nie jesteś permanentnie na ustach fanów bębnienia w kraju. Dlaczego?


Pytanie raczej nie do mnie. Wydaje mi się, że po prostu są lepsi. Gram prosto, bo wychowałem się na AC/DC i Led Zeppelin. Tam liczył się groove, a nie szybkość. Nie wiem, jak się gra blasty i stopy w tempie 300. Generalnie jestem nieatrakcyjny w tej materii. W Polsce death metal a nie thrash jest dominującym stylem metalowym i może dlatego nie ma mnie w tych wszystkich rankingach. Ale kompletnie mnie to nie interesuje. Ważne, jak cały zespół brzmi, a nie poszczególni muzycy.


Może faktycznie ekstremalne tempa robią wielkie wrażenie na młodych perkusistach. Ktoś teraz roznosi cię na strzępy z nuty w thrashowym klimacie?


Heavy metalowo roznosi mnie Sebastian Górski z Chainsaw. Chłopisko gra solidnie z czujem. Generalnie dla mnie miazga. A ze świata to starzy wyjadacze - Hoglan, Bostaph.


Co sprawia ci największe problemy w grze w VS?


W tym momencie nie mam absolutnie żadnych problemów. Półtora roku temu wziąłem się ostro do roboty i nadrobiłem stracony czas. Do tego regularne bieganie i przerzucanie ciężarów. Mogę grać ciągi, set listę złożoną z samych najszybszych numerów. Nie ma problemu.


Powiedz mi, czy granie thrash w Polsce może być naprawdę poważnym zajęciem?


Granie muzyki w ogóle jest dla mnie poważnym zajęciem. Jeśli chodzi o kwestie finansowe to jest różnie. Ale ja nie gram dla pieniędzy. Gdy ich nie było też grałem. Jeśli się gra, to trzeba to traktować poważnie. A wkurza mnie tylko i wyłącznie traktowanie muzyki jak wyścigów. Loże szyderców w postaci niespełnionych muzyków, którzy jako soliści są genialnymi muzykami, ale nie potrafią nic konkretnego stworzyć. Wkurza mnie również, że dla młodych ludzi wyznacznikiem jakości pałkera jest szybkość granych przez niego blastów. Dla nich Phil Rudd z AC/DC jest słabym bębniarzem…


Najnowsza płyta VS - jak wyglądało tworzenie materiału?


Po roszadach personalnych, jakie miały miejsce po moim powrocie, ustaliliśmy, że ma być metalowo, ale również melodyjnie, z ładnymi wokalami i prostymi bębnami. Miały się również pojawić melodyjne zagrywki gitarowe rodem z Iron Maiden czy Helloween. Większość piosenek skomponował Grysik. Paweł Pasek szlifował z nim to wszystko, jak również był kompozytorem 3 numerów. Chłopaki nagrywali pomysły, dorabiali sobie poglądowe bębny w midi i wysyłali mi do obróbki. Próby odbyły się tuż przed nagraniami dopiero, ale tylko w celach towarzyskich (śmiech).


Jak przebiegała sesja?


Sesja bębnów odbyła się w Bochni u mojego kolegi w domu. Daniel Sroka, bo o nim mowa, jest świetnym muzykiem (Time For Funk) oraz realizatorem, który ma doświadczenie i głowę otwartą na wszelkie pomysły. Drugą osobą, najważniejszą podczas tych nagrań, był Szczepan Łowiński. Genialny facet, który wyciskał ze mnie siódme poty ale również radził i proponował ciekawe rozwiązania. To on właśnie namawiał mnie z uporem maniaka, żeby zrezygnować z szybkich przejść, a postawić na sabbathowskie tłuczenie w numerze Devils Ride. Chciałem nagrać bębny na żywo, a do tego potrzebny jest spokój i dużo czasu. Do tego dobre bębny. Niedługo przed sesją podpisałem umowę endorserską z Mapex. Na tych właśnie bębnach nagrałem album i na nich będę nagrywał kolejny. Świetne instrumenty zupełnie w Polsce niedoceniane. Co do trudnych momentów... Najtrudniejsze były najprostsze piosenki czyli Promised Land, Devils Ride. Trzeba je grać do tyłu jak w Stonesach, a to nie jest wygodne . Trudności pojawiały się również wtedy, kiedy trzeba było po kilku podejściach zmieniać membrany. Gram bardzo mocno, więc musiałem mieć ich duży zapas. I tu wielkie dzięki dla Music Dealer z Lublina, przedstawiciela Evans Drumheads. G2 coated rozwaliłem kilka kompletów.


Widzieliśmy cię ostatnio w reklamie bębnów Mapex o dość ostrym wyglądzie...


Wymyśliłem kiedyś, że chciałbym mieć grafiki na bębnach oraz wymiary tomów niczym Lars. Mapex dostarczył bębny, dwie stopy 24 cale, tomy 12x10, 13x11,14x12, 16x16, 18x16. Grafiki wykonał Maciej Kamuda. Ten sam, który stworzył okładkę We Serve No One. Projekt musiałem przedstawić do akceptacji firmie Mapex. Reszta sprzętu, jakiego używam, to talerze Paiste, z którym jestem związany dzięki firmie Gewa Music.


Thrash miewa wzloty, jest w niszy, ale to gatunek idealny na koncerty ze względu na energię. Widzicie się na szerszej, europejskiej scenie? Ja was tam akurat widzę, chociażby właśnie z Testament, których ostatnia płyta jest naprawdę świetna!


Oczywiście, że się widzimy. Ważne, czy ktoś z Zachodu będzie nas tam chciał. Z Testament gramy w sierpniu w Gdańsku. Może wtedy uda się coś ustalić?


Rozmawiał: Kajko, wstęp Maciej Nowak
Foto: Marcin Halerz/Red Pig Productions

Wywiad ukazał się w numerze maj 2014




Galeria

Pozostałe

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej

Dariusz "Pisek" Piskorz

Dodano: 19.10.2016

I jak tu podejść do opisywania osoby naszego gościa? Perkusista zespołu Papa D jest (nie)typowym "człowiekiem renesansu".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama