Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

James Stewart (Vader)

Dodano: 16.10.2014
Legendarny już zespół, który jako pierwszy przedstawiciel polskiej sceny muzycznej naprawdę odniósł sukces na zachodzie, zawsze miał w swoich szeregach doskonałych bębniarzy.

Docent stał się ikoną polskiego bębnienia ekstremalnego i wspominają go takie światowe sławy, jak np. Gene Hoglan. Przyszedł czas na kolejnego garowego za sterami, tym razem pałki w Vader przejął perkusista nie z Polski…

James jest młodym Brytyjczykiem, któremu przyszło zasiąść na tym samym stołku, co nieodżałowany Docent, piekielny Daray czy też szurnięty perkusyjnie Pawulon. Zadanie jest nie byle jakie i mimo, że Vader z racji stażu być może najbardziej tłuste lata ma za sobą, to stara się zrobić rzecz równie trudną, jak nie trudniejszą i utrzymać poziom. A to, jak wiadomo, udaje się jedynie najlepszym. Pomóc w tym wszystkim ma James, który jest głodny nie tylko gry na bębnach, ale też naszych rodzimych pierogów…

Może zacznijmy w ten sposób… Kim jest James Stewart?


Jestem perkusistą Vadera, thrash metalowej kapeli Divine Chaos i progresywnej Maschine. Jestem endorserem Tamy i Meinl oraz korzystam z monitorów Lime Ears. Jest mi bardzo miło porozmawiać z magazynem Perkusista na temat nowej płyty Vader "Tibi et Igni", która ukazała się 2 czerwca nakładem Nuclear Blast oraz o nowym albumie Divine Chaos "A New Dawn In The Age Of War", którą wydało Evil Eye Recordings 29 maja.


Jak zaczęła się twoja przygoda z bębnami?


Zacząłem grać na bębnach w wieku 12 lat. Byłem po prostu znudzonym dzieciakiem, zacząłem to robić ze względu na to, by się czymś zająć i przypadkowo się w tym zakochałem (śmiech)! Zanim zacząłem grać na bębnach nigdy nie chciałem być muzykiem. Przez lata grałem na skrzypcach, czego nienawidziłem, co zresztą zniechęciło mnie do muzyki. Miałem dużo szczęścia, idąc do szkoły, gdzie gra na perkusji była opcją i dodatkowo miałem bardzo dobrego nauczyciela. Wprowadził mnie w rock, jazz afro-cuban i latin, pokazał mi, jak zaszczepić te style w heavy metalowym kontekście. Po tym, jak grałem przez kilka miesięcy, dołączyłem do pierwszego zespołu inspirowanego White Stripes i alternatywnym rockiem, z innymi dzieciakami ode mnie ze szkoły. W wieku 13 lat zacząłem grać pierwsze koncerty. Wtedy zdecydowałem, że gra na bębnach to jest to, co chciałbym robić przez resztę życia i nie żałuję tego.


Jak dołączyłeś do Vadera?


W roku 2008 po kilku latach grania tu i tam ostatecznie wszedłem na brytyjską scenę metalową i dołączyłem do lokalnego thrash metalowego zespołu Divine Chaos. Reszta kapeli jest kilka lat starsza ode mnie, a Chris (O’Toole - gitarzysta) studiował gitarę na Academy of Contemporary Music w Guildford, więc była to - i wciąż jest - doskonała okazja do tego, by rozbudować swoją grę i występować z bardzo zdolnymi muzykami. Zagraliśmy wiele koncertów i wtedy naprawdę zacząłem dorastać jako muzyk. Zostaliśmy zaproszeni, by otwierać koncerty europejskiej trasy Vader "Blitzkrieg V" w 2010 razem ze szwedzkim As You Drown. Przez cały miesiąc dzieliłem "nightlinera" z zespołem i było bardzo fajnie. Paweł (Pawulon) poprosił mnie o zastępstwo w Crionics podczas, gdy grał trasę w Stanach. Poleciałem więc do Polski po dwóch tygodniach i zatrzymałem się w Krakowie z klawiszowcem, a obecnie moim technicznym - Wackiem Borowcem. Wydaje mi się, że musiałem dobrze wykonać swoją robotę, ponieważ po trasie Mariusz Kmiołek (manager Vadera) zapytał, czy chciałbym dołączyć do Vadera po tym, jak Paweł ogłosił, że odchodzi. Nagrałem materiał na przesłuchanie i wysłałem do zespołu i po sześciu dniach dostałem ofertę pracy! Kiedy patrzę teraz na to nagranie, nie mam zielonego pojęcia, jak to zrobiłem, ale czuję, że jestem właściwym bębniarzem dla zespołu, a moja gra została wypchnięta na wyższy poziom w porównaniu z tym, co mógłbym osiągnąć poprzez ćwiczenie w domu.


Widzę, że pobyt w Polsce nie jest dla ciebie czymś nowym?


W ostatnich czterech latach byłem w Polsce wiele razy. Nie wiedziałem, czego się spodziewać po pierwszej wizycie, ponieważ było to najdalej na Wschód, gdzie do tej pory byłem. Nie wiedziałem nic o polskiej kulturze, języku, jedzeniu, historii, więc ostatecznie nie byłem przygotowany. Zauważyłem, że osoby, które poznałem, były bardzo przyjazne i otwarte, i starały się, bym czuł się dobrze ugoszczony. Od momentu, gdy dołączyłem do zespołu, oczywiście spędziłem znacznie więcej czasu w Polsce, przez co troszeczkę liznąłem języka polskiego. Ciągle jestem leszczem, ale jest lepiej niż było. Wkręciłem się mocno w polskie jedzenie, szczególnie pierogi! Moją ulubioną rzeczą w Polsce są koncerty. Polska publika jest świetna! Tak szalona, naprawdę zależy im na muzyce metalowej po tych wszystkich latach. Nie mogę się doczekać, by zagrać w Polsce z Divine Chaos i móc pokazać reszcie zespołu to wspaniałe miejsce!


Co ci się najbardziej podoba w kapeli?


Jest wiele rzeczy, które mi się podobają w Vaderze, ale chyba moją ulubioną częścią życia zespołu jest granie tras! Coś, co w pierwszym kontakcie wydaje się niezbyt wygodne. Niektórzy ludzie mają prawdziwy problem z byciem daleko od domu przez tak długi okres i podróżowanie odciska na nich swoje piętno. Miałem ostatnio okazję kilka razy być na nogach przez 40 godzin ze względu na skomplikowany układ podróży. Nagroda za tak ciężką podróż jest to, że mogę odwiedzić wspaniałe kraje, jak Japonia, Nepal, Brazylia, Rosja, kraje Ameryki Północnej oraz wiele innych i grać przy tym dla ludzi! To niesamowite uczucie móc spotykać się z fanami z całego świata i dzielić wspólne zamiłowanie do metalu. To jest najlepsze!


Co wiesz na temat wcześniejszych perkusistów Vader?


Pierwszy raz widziałem Vadera w Camden Underworld podczas Blitzkrieg IV tour w 2006. Nie słyszałem nigdy blastów z taką mocą i szybkością, a Daray był główną inspiracją dla mnie, szesnastoletniego perkusisty, który pewnego dnia zagra w extreme-metalowym zespole. Jestem także wielkim fanem Vesanii. Moim zdaniem są cichymi bohaterami polskiej sceny metalowej. Byłem w trasie z Pawłem na części Blitzkrieg V I, zastąpiłem go w Crionics, więc na przestrzeni lat byłem zaznajomiony z jego grą. W wielu przypadkach jego i mój styl są dość podobne tak, jak jesteśmy zbliżeni wiekowo i pod kątem kształcenia się. Zawsze szanowałem grę Docenta, ale nie słuchałem go za bardzo do momentu, jak dołączyłem do zespołu. To było dla mnie wielkie odkrycie! Było to ekstremalnie szybkie, ale także dojrzałe i muzyczne - bardzo zainspirowało mnie do pchnięcia mojej gry na kolejny poziom i pozwoliło nie przejmować się, by być perfekcyjnym za każdym razem. Jestem bardzo szczęśliwy, że znam osobiście dwóch wcześniejszych perkusistów Vader, a trzeciego studiowałem tak dużo, jakbym znał go również! Mam nadzieję, że nie brzmi to zbyt ckliwie (śmiech)!


Widzisz różnicę w grze Docenta i reszty bębniarzy kapeli?


Tak. Widzę duże różnice w tym, co grał Doc, a tym, co robili Daray i Paweł. Paweł dołączył z kapeli o death metalowym tle i był pod wielkim wpływem Docenta. Niektórzy mogą usłyszeć w Vesanii czy teraz w Dimmu Borgir, że Daray jest z korzeniami black metalowymi i był także bezpośrednio zainspirowany Docentem. Gdy słyszę grę Doca, słyszę mix thrash i heavy metalowego bębnienia. Wydaje mi się, że jeżeli chcesz naprawdę zrozumieć styl Docenta to przestudiuj grę Dave’a Lombardo, Billa Warda i Scotta Travisa. Gdy Daray i Pawulon dołączyli do Vader dodali od siebie coś innego. Daray jest wspaniałym blaściarzem, a Paweł był zawsze gęsty w grze, obaj perkusiści czerpali wielkie inspiracje z thrash metalu. Niektórzy fani mówią, że gdy widzą Vader ze mną, czują, jakby Doc był znowu w zespole, jest to olbrzymi komplement! Myślę, że sekret tkwi w tym, że w 100% gram jak ja. Rozumiem podejście wszystkich perkusistów Vadera, ale nie chcę ich kopiować. Gram z własnym wyczuciem i zaangażowaniem do partii bębnów. Nie chcę kopiować pomysłów moich poprzedników. To także otwiera drzwi dla kreatywności zespołu, co - mam nadzieję - usłyszycie na najnowszym albumie.


Nie obawiałeś się reakcji polskiej publiczności na to, że w takiej instytucji pojawia się bębniarz nie z Polski?


Oczywiście zwracałem uwagę na reakcję polskich fanów! Zastanawiałem się, jak to będzie. Nie jestem jednak pierwszym nie-Polakiem, który dołączył do znanej kapeli metalowej w tym kraju. Krimh dołączył do Decapitated, wykonał niesamowitą pracę, przez co został absolutnie zaakceptowany. Dzięki temu zauważyłem, że ktoś taki jak ja może dołączyć do takiego zespołu jak Vader. Większość kapel, do których dołączałem, miało 1-2 członków zespołu z innego kraju. To moja ulubiona rzecz w zaawansowanej technologii - jest to łatwiejsze dla muzyków z całego świata w kwestii komunikacji i pisania razem muzyki. Bo przecież kogo obchodzi, z jakiego kraju jest zespół, skoro muzyka jest dobra, prawda?


Które partie bębnów były dla ciebie największym wyzwaniem?


Tak naprawdę przed dołączeniem do Vader nigdy nie grałem tylu blastów, więc głównym wyzwaniem było podkręcenie wytrzymałości fizycznej na całe 90 minut koncertu. Każda piosenka była - i wciąż jest - swego rodzaju wyzwaniem. Zawsze naciskam sam siebie. W wolniejszych utworach, jak Devilizer albo Kingdom, staram się improwizować w przejściach i dodać więcej rudymentów, utrzymując przy tym klimat utworu. W piosenkach z blastami staram się grać blasty przez cały fragment bez robienia przejść chyba, że jest to muzycznie uzasadnione i utrzymuje moc piosenki. Zawsze myślę o blaście jako o jednej długiej nucie zamiast wielu bardzo szybkich nutek. Myśleć o tym jak wokalista. Jeżeli chcesz utrzymać dźwięk, ale musisz się zatrzymywać, by złapać oddech co kilka taktów, to tracisz moc i siłę. Zasadniczo staram się robić z każdej piosenki wyzwanie dla siebie.


Co jest zatem najsilniejszą stroną twojej gry?


Tutaj byłoby lepiej, gdybyś zapytał: "Który element twojej gry uważasz za najmniej słaby?". (śmiech) W porównaniu do reszty tego, co gram, nie miałem nigdy problemów z podwójną stopą. W sumie nigdy nie siadałem i nie ćwiczyłem techniki nóg, często mnie o to pytano, wiec myślę, że to działa. Wydaje mi się, że największym atutem każdego muzyka może być zwyczajnie podejście. Zawsze zwracam uwagę na błędy i rzeczy, które mogłyby być zrobione lepiej. Obecnie staram się podkręcić mój "timing" i groove, ale też również odporność fizyczną. Wygląda na to, że ludziom podoba się moja gra i jestem za to nieziemsko wdzięczny, ale widzę, że mam jeszcze wiele miejsc, gdzie powinienem nad sobą popracować.


Opowiedz nam nieco o sprzęcie, jaki użyłeś przy nagraniach nowej płyty?


Partie bębnów do Tibi et Igni nagrałem w grudniu zeszłego roku w studio Hertz w Białymstoku. Użyłem bębnów Tama Starclassic Performer B/B. Brzmiały tak niesamowicie w tym pomieszczeniu, bardzo pulsowały i miały sporo dołu z dużą ilością ataku. Idealnie na płytę! Wykorzystałem talerze Meinl, które miały świetne brzmienie i moc. Moje ulubione to hi-hat Mb20 Heavy Soundwave i Byzance Vintage Trash crash, oba te modele są podstawą albumu. Po raz pierwszy użyłem Classics Custom Extreme Metal china, która mnie rozwaliła! Tak głośna i agresywna, idealna do blastów i akcentów. Werbel to Tama SLP Black Brass 14"x6.5", który jest moim ulubionym werblem do metalu. Ma klasyczne brzmienie dołu ze starego Ludwiga, ale 42 sprężyny mocno go definiują i dodają ataku, który bardzo pomaga postawić blasty. Co do pedałów to jest to Iron Cobra. Uwielbiam te pedały, szczególnie od momentu pojawienia się Cobra Coil. Platforma wraca bardzo szybko, ale z racji tego, że jest to mechanizm łańcuchowy mogę czuć, jak wchodzi bijak w naciąg centrali. To daje dużo satysfakcji. Wszystkie naciągi za wyjątkiem rezonansu do werbla były powlekane. Były to Coated Emperor na górze tomów i Coated Ambassador na dole. To obcinało mocno rezonans tomów, dając ciepło z dużą ilością ataku i krótkim wybrzmieniem. Ze względu na to, że pomieszczenie w Hertzu jest bardzo duże, ta technika pozwoliła nam, by pomieszczenie wykonało całą robotę - zredukować zlewanie się przejść w szybkich tempach. Na centrali założony miałem Powerstroke III i powlekany rezonans z 5" otworem na mikrofon. Zdecydowałem się na bardzo małe tłumienie, co dało nam możność wyciągnięcia jak największej głośności z bębnów basowych. Słuchając płyty na słuchawkach możesz zauważyć, jak pompują centralki. To najlepsze brzmienie central, jakie miałem!


Jak przebiegło same nagrywanie?


Ze względu na to, że Vader gra szybki i intensywny styl muzyki, myślę, że powinno być to nagrane w ten sam sposób. Z tego powodu starałem się nagrać to tak szybko, jak jest to możliwe, oczywiście bez zbędnego pośpiechu, utrzymać przy tym intensywność przez całe ujęcie. Malutkie błędy, jak lekkie odchylenie od tempa metronomu lub okazjonalne lżejsze uderzanie, zostały pozostawione, by dodać szczerości i żywy charakter wykonania. W związku z tym, że nagrywałem całe ujęcia, by zminimalizować edycję. Album ma w sobie tak dużo energii - coś jak trzy pierwsze płyty Vader, gdzie nie było opcji, tylko nagrać wszystko za jednym ujęciem. Nie było w sumie żadnych problemów podczas nagrań. Moim własnym problemem jest to, że wywieram sam na siebie wielką presję w studio i w momencie, gdy zaczynam się męczyć, to rozwiązuję to w ten sposób, że gram mocniej, chcąc grać dalej. Trzymałem realizatora w studio aż do momentu, gdy byłem zadowolony, więc kilka razy byli później w domu. Jestem pewny, że ich tym faktem wkurzałem (śmiech)!


Jak aranżowałeś piosenki?


Pete i Spider przygotowują swoje utwory różnie od siebie. Spider robi to w taki sposób, który powinien być znany wielu osobom i jest to sposób, w jaki sam pracowałem w Divine Chaos. Tworzy szablon całego utworu i wysyła mi go do nauki. Oczywiście mamy dużo swobody, by ubarwiać swoje partie bębnów, ale staram się utrzymać esencję. Paweł wytłumaczył mi, zanim dołączyłem do zespołu, że Peter lubi trzymać swoje riffy w głowie i daje perkusiście strukturę do nagrania. Dzięki tej poradzie, usiadłem z Peterem przed sesją i zmapowaliśmy z góry wszystkie utwory, przez co miałem czas, by zapoznać się ze strukturą i zwiększyć szansę na to, by nagrać każdą w jednym ujęciu. To czyni sesję łatwiejszą i wydaje mi się, że możesz usłyszeć różnicę w tworzeniu piosenek w porównaniu z ostatnimi albumami. Tak czy inaczej ludzie lubią sposób, w jaki zostało to zrobione.


Co byś polecił - głównie perkusistom - z najnowszej płyty?


Wydaje mi się, że każda piosenka oferuje coś innego w kwestii bębnienia. I tak przykładowo: The End, Hexenkessel i Triumph of Death pokazują kompletnie różne strony Vadera. The End jest bardziej piosenką heavy metalową. Hexenkessel jest skomplikowaną piosenką z różnymi elementami starego i nowego Vadera, ze wspaniałym shredderowaniem Spidera! Triumph of Death ma w sobie więcej thrash. Moimi ulubionymi utworami do nagrań były Light Reaper i Eye of the Abyss, ponieważ były bliższe stylowi, w jakim grałem przed Vader. Nie tak dużo blastowania, ale sporo szybkich, technicznych zagrywek nogami, ponadto to moje ulubione riffy na płycie!


Rozmawiał: Kajko
Foto: Kobaru www.kobaru.pl
oraz Evil EyE Photography


Wywiad ukazał się w numerze czerwiec 2014


Galeria

Pozostałe

Tommy Clufetos (Black Sabbath)

Dodano: 08.12.2016

Ostatni marsz Black Sabbath przez światowe stadiony i hale koncertowe. Najważniejszy zespół w historii muzyki metalowej przechodzi do historii i żegna się z fanami.

czytaj dalej

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama