Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Steve Vai

Dodano: 29.01.2015
Jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci w świecie gitary, prawdziwa legenda, muzyk, który miał przyjemność grać z największymi perkusistami na świecie.
Połamany rytmicznie wymaga od swoich perkusistów dużych umiejętności…

Zaraz po koncercie w Filharmonii Szczecińskiej usiedliśmy w sali kameralnej, gdzie na spokojnie mogliśmy porozmawiać na temat perkusistów, ale nie tylko. Steve był pod wrażeniem inwestycji, jaką wykonało miasto: "Gdy widziałem zdjęcia wnętrz byłem bardzo pod wrażeniem. Budynek jest zupełnie inny w porównaniu z konwencjonalną architekturą. Brzmienie w środku jest wspaniałe, jest dobrze zaprojektowany akustycznie, jest też dobra widoczność dla publiczności."

Rozmowa ze Stevem to wielka przyjemność, ponieważ gitarzysta ma olbrzymi bagaż doświadczeń, związanych z perkusistami. Niestety, czasu nie było zbyt wiele. Dlatego też ograniczyliśmy naszą poniższą rozmowę do kilku podstawowych zagadnień związanych z tym, co Steve lubi u bębniarzy. Kto wie, może kiedy przyjedzie następnym razem, a Michał Dąbrówka będzie akurat zajęty, to trzeba będzie mu przedstawić kolejnego perkusistę? Lepiej więc być przygotowanym i wiedzieć, na co się szykować. Wydaje się wam to kiepskim żartem? No cóż, Jeremy Colson, obecnie etatowy perkusista Steve’a, nie zaczynał z poziomu swoich wielkich poprzedników pokroju Donati czy Bozzio.

Steve był bardzo zadowolony z zagranego przed kilkunastoma minutami koncertu. Nas ciekawiło, jak podobała mu się współpraca z Michałem. Z naszych obserwacji wszystko wyglądało w porządku, dlatego też ewentualne dobre słowa w kierunku naszego perkusisty mogliśmy traktować realnie, a nie jak typową kurtuazję. Co ciekawe, na samym wstępie Steve wyznał, że nie był tak pewny siebie, jakby to można było sądzić po jego zachowaniu na próbach. Jest to też dodatkowe świadectwo olbrzymiego profesjonalizmu z jego strony.

Najprostsze z możliwych pytań - co sądzisz o perkusiście, który dzisiaj z tobą zagrał?


Muszę na wstępie powiedzieć, że jestem zawsze bardzo zdenerwowany w kwestii zespołu, z którym mam grać koncert z orkiestrą symfoniczną. Czasami brany jest perkusista z orkiestry, żeby zagrał na rockowym zestawie bębnów. To się nigdy nie sprawdzało. Muzyka jest dość skomplikowana i złożona, w związku z tym robię wstępne przesłuchanie perkusistów, zanim zgodzę się, by któryś ze mną zagrał. Przed dzisiejszym koncertem wysłałem prośbę o przedstawienie mi perkusistów rockowych, z których miałem zatrudnić perkusistę na dzisiejszy koncert. Już w pierwszej minucie wiedziałem, że jest świetnym perkusistą. Ma poczucie time’u i własne brzmienie, a konkretnie ten swój dźwięk. Ludzie często myślą, że perkusista bierze pałeczkę i sobie uderza. Nie, nie, nie. Jest zupełnie inaczej. To tak, jak gitarzysta. Jak możesz porównywać Jeffa Becka z Eddie Van Halenem…


…albo Stevem Vaiem…


… z Allanem Holdsworthem, tobą czy też każdą inną osobą?! Niektórzy mówią, że to w dużej mierze kwestia gitary, ale nie w tym rzecz. Kiedy perkusista uderza w bęben, sedno siedzi w brzmieniu powstałym w wyniku tego, w jaki sposób uderzył. Wielu perkusistów nie zwraca na to uwagi i gdy zaczynają grać na bębnach, nie słuchają tego, co robią. Po prostu grają. W momencie, gdy usłyszę centralkę uderzoną przez jednego z perkusistów, z którymi grałem, jestem praktycznie w stu procentach w stanie powiedzieć ci, który to z nich uderza. To właśnie to brzmienie, to klapnięcie, ten cios. Taki znak pozostawia się też w przypadku gry na hi-hacie czy tomach. Napisałem kiedyś spory artykuł dla Modern Drummer na temat wszystkich perkusistów, z jakimi grałem, ponieważ jestem w stanie dokładnie opisać ich brzmienie. Michał ma świetne brzmienie. Słuchałem jego bębna basowego, granego z werblem i przyznam, że brzmi bardzo tłusto, naprawdę soczyście.


Zatem… Czy brzmienie jest miarą dobrego perkusisty według ciebie?


Nie do końca. Jest to jedna z rzeczy, która składa się na obraz dobrego perkusisty. Nie jest to koniecznie pełna miara, raczej element potrzebny, by stać się takim perkusistą. Bardzo ważne jest wyczucie czasu, timing. Michał ma to także świetnie opanowane. Najważniejsze jest jednak to, by wiedzieć, co się dzieje dookoła i słuchać innych na scenie, potrafić odpowiadać na dane zdarzenie. Podczas takiego koncertu sytuacja jest o tyle specyficzna, że jest orkiestra, z którą musiał się trzymać i pilnować, ale zauważyłem, że przełamywał się przez nią, słuchał i odpowiadał na to, co robię. A w pewnych sytuacjach było to bardzo wskazane. To było bardzo fajne, potrafił słuchać, co się dzieje. Jest tak dużo świetnych perkusistów, którzy mają z tym problem. Grałem z olbrzymią ilością świetnych perkusistów, z jednymi z najlepszych na świecie i czasami się zdarza, że nie słuchają, co się dzieje dookoła, oczywiście nie będę mówił tu, o kogo mi chodzi (śmiech). Inni znów, też uznawani za najlepszych, mają problem ze swoim brzmieniem, ale za to mają inne wspaniałe cechy.


Nie uważasz, że w porównaniu z tym, co robią - perkusiści są niedoceniani?


Nie bardzo cię rozumiem…


Chodzi mi o to, że perkusiści niezasłużenie stoją trochę w cieniu reszty zespołu.


Nie jest tak, jeżeli jesteś Terrym Bozzio! Patrzysz na scenę i widzisz tylko jego. Tak bardzo cię to niepokoi? Powinieneś postawić w takim razie swoje bębny z przodu sceny (śmiech). Lubię ten moment, gdy czuję cały zespół i to, że wszyscy się angażują w grę. Wiadomo, że wokalista jest liderem i główną atrakcją, ale bywa, że nie ma charyzmy, a ma ją np. basista. Tak, jak np. gdy patrzysz na Fleę albo język Gene’a Simmonsa. Niezależnie od tego, gdzie jest ustawiony jaki instrumentalista, oznaką dobrego muzyka jest to, jak dobrze reagują na jego grę słuchacze.


Twoja następna płyta będzie razem z Jeremym Colsonem?


Tak, zagra na większości utworów.


Jeremy gra z tobą już tyle lat, co cię w nim zauroczyło?


Jeremy ma bardzo dobre wyczucie czasu, nigdy nie wyskakuje z time’u, nigdy nie zapomina swoich partii. Gra bardzo mocno i ma dobre brzmienie. Gdy składam zespół razem, to jadę zaraz w trasę tak, jak przez ostatnie dwa lata. Żyjesz z tymi ludźmi cały czas i jesteś z nimi naprawdę bardzo blisko każdego dnia. Śpisz i jesz w busie razem, na lotnisku spotykasz i lecisz razem itd. Jeremy jest wyjątkowo mało konfliktowym człowiekiem, bardzo przyjemnym we współpracy. Jedną z rzeczy, którą ma w sobie i odróżnia go ona od reszty perkusistów, z którymi współpracowałem, jest entuzjazm w stosunku do nowych rzeczy. Kiedy go poznałem był punkowym perkusistą… Traaach, ciaaach! (Steve zaczął tu machać chaotycznie rękami z kwaśną miną) Ja na to: "Hej, hej, spokojnie, spróbuj zagrać nieco lżej." A on dalej, jakbyś rzucał w bębny cegłami. Nie bardzo był zaznajomiony z nieparzystymi podziałami, ale pokazałem mu, jak one funkcjonują i teraz je wszystkie pożera. Porównaj sobie ostatnie płyty. To, co musiał zagrać na Story Of Light, te wszystkie polimetrie… Jest bardzo chętny i gorliwy, by to grać. W studio jestem bardzo wymagający co do partii bębnów. Często śpiewam te partie, ponieważ nie potrafię ich zagrać, robię: bum raka tam trach, tadam, a on od razu chce się za to zabierać: "Dobra, dobra, robimy to, robimy!". Niektórzy nie mają do takiego czegoś cierpliwości, szybko osiadają na laurach i mówią, że dane ujęcie było ok. On jest inny, on chce to wszystko śrubować, jak tylko się da. Jeremy przeszedł bardzo długą drogę.


Rzeczywiście na przestrzeni lat widzę jego rozwój.


Olbrzymi rozwój, a na najnowszej płycie usłyszysz kilka naprawdę szalonych rzeczy, obiecuję ci to.


Trzymam cię za słowo!


Rozmawiał: Maciej Nowak
Zdjęcie: Bartek Barczyk

Wywiad ukazał się w numerze październik 2014.



Galeria

Pozostałe

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej

Mike Portnoy

Dodano: 10.08.2016

Perkusista, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Wywołuje wielkie kontrowersje, jedni go uwielbiają i niemal czczą, inni wręcz nienawidzą i gardzą

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama