Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Stacy Jones

Dodano: 12.03.2015
Miley Cyrus zbiera częste cięgi w różnych komentarzach? Może i tak, ale wszyscy perkusiści zorientowani na grę pop niech zadają sobie pytanie - gdyby przyszła oferta wspólnej gry, czy długo by się zastanawiali?

Stacy Jones jest z nią od początku.

Słynna gwiazda ostatnimi czasy skutecznie poruszyła opinię publiczną swoim zachowaniem. Jaki jest tego efekt? Proszę bardzo - nasza znajoma ekipa z Rhythm robiła materiał prasowy w National Indoor Arena w Birmingham, która ma pojemność 13 tys. ludzi i okazuje się, że jest to jedno z mniejszych (!) miejsc na tej trasie koncertowej. Marketing działa, kołowrotek w wejściowych bramkach nabija licznik fanów, którzy zapłacili za bilety. Z jednej strony można kręcić głową i narzekać, używając znanego od lat arsenału argumentów, będących przeciwko takiemu obrotowi rzeczy. Z drugiej strony należy pamiętać o jednej, bardzo ważnej rzeczy, którą perkusiści celujący w taką formę bębnienia powinni wyryć na ścianach. Niezależnie, jak artysta osiągnął swój status, to jego koncerty muszą stać na najwyższym z możliwych poziomów i muzycy, którzy współpracują zarówno z Miley, Lady Gagą czy Shakirą nie są przypadkowymi grajkami! Historia Stacy Jonesa jest dodatkowo ciekawa dzięki okolicznościom, w jakich dostał się do zespołu. Ale zacznijmy po kolei i prześledźmy karierę perkusisty Miley Cyrus.

Jesteś multiinstrumentalistą. Co przyszło pierwsze - gitara czy bębny?


Bębny były moim pierwszym instrumentem. Dostałem zabawkowy zestaw, gdy miałem jakieś 4 lata. Siadałem z wielkimi słuchawkami i słuchałem The Beatles albo Fleetwood Mac. Lekcje na pianinie zacząłem pobierać, gdy mieszkałem jako dzieciak w Londynie, ale nie gram teraz zbyt dużo. Gdybyś kazał mi teraz zagrać jakąś piosenkę na pianinie to w przeciągu dwóch tygodni byłbym w stanie to zrobić, ale to bębny były i są moim podstawowym instrumentem.


Twoi pierwsi perkusyjni bohaterowie?


Peter Criss. Jestem dzieciakiem lat 70, więc jak mógłbyś spojrzeć na okładkę Kiss Alive! i nie być rozwalonym? Te wszystkie makijaże i plucie ogniem, to było niesamowite. Nie wiedziałem też - aż do niedawna - jak bardzo duży wpływ miał na mnie Don Henley.


Twoja gra na pianinie musi dawać ci spore podłoże muzyczne.


Jeżeli chcesz być wyłącznie bębniarzem, powinieneś mieć świadomość innych instrumentów. Nawet, jeśli nie chcesz być kierownikiem muzycznym lub kimś w tym rodzaju, lepiej być dobrze zorientowanym. Nie musisz być biegłym, ja zasadniczo nie jestem ekspertem w niczym, potrafię ściemniać na pianinie i trochę na gitarze. Nauka piosenek na gitarze i pianinie daje ci większą świadomość tego, co się dzieje w kapeli.


W jaki sposób stałeś się profesjonalnym perkusistą?


Grałem na bębnach przez całą szkołę średnią i zazwyczaj byłem najmłodszy w zespole. Miałem 15 lat, gdy grałem z chłopakami, którzy mieli dobrze po dwudziestce. Tata zawoził mnie na koncerty, byłem za młody, by siedzieć w klubach. Pozwolili mi grać koncerty, ale nie mogłem zostawać w klubie. Mój tata zawoził mnie na sztuki, rozstawialiśmy bębny i szliśmy do Denny’s (sieć szybkich restauracji) obok, czekając na godzinę rozpoczęcia grania. Grałem i wracałem od razu do domu. Tak było w latach 80, więc grałem w ogromnej ilości "pudel-metalowych" zespołów coverowych. W momencie, gdy poszedłem do Berklee w Bostonie, zacząłem grać więcej rzeczy pro. Niektóre były wciąż imprezami coverowymi, ale były płatne znacznie lepiej, szczególnie dla 18-latka. Grałem w zespole coverowym Jamesa Browna, gospelowym chórze, kapeli R’n’B, to było dla mnie dobre. Jestem bębniarzem do wynajęcia, lubię studiować te wszystkie różne zagrywki. Gdy jestem w domu, biorę lekcje u Dave’a Elitcha i Gregga Bissonette, więc uczę się tych linearnych szalonych rzeczy, których nie używam na koncercie, ale dobrze, gdy się nad nimi pracuje. Jak jesteś perkusistą do wynajęcia to takie rzeczy czynią cię cztery razy lepszym, daje ci to więcej podstaw. Lubię się uczyć, jestem kimś w stylu perkusyjnego kujona.


Gdy zostałeś zawodowcem, odnosiłeś sukcesy z Letters To Cleo i Veruca Salt.


Moim pierwszym zespołem po skończeniu studiów było Letters To Cleo. To alternatywna kapela z początku lat 90. Z tym zespołem po raz pierwszy pojawiłem się w radio i na trasie światowej. Abe Laboriel Jr. grał z nimi, ale dostał robotę u Steve’a Vaia, powiedział, że byłbym idealny dla Letters To Cleo. Stamtąd przeszedłem do Veruca Salt, ale w międzyczasie grałem z wieloma kapelami z Bostonu. Zacząłem grać sesje dla artystów sceny alternatywnej, jak Juliana Hatfield, Aimee Mann i Tracy Bonham. Zadzwoniono do mnie, pojechałem, zagrałem 7-8 piosenek, po czym przyszedł ten ich główny koleś, który grał na singlach. Przedstawiłem mu się. To był Josh Freese. Później poproszono nas, byśmy zawalczyli, który z nas ma zagrać na singlach. Z dumą mogę powiedzieć, że wygrałem pojedynek! Uwielbiam Josha, to świetny perkusista.


Po Veruca Salt założyłeś i kierowałeś American Hi-Fi. Czy to przesunęło bębny na dalszy plan?


Bębny były na dalszym planie. Przejście z Veruca Salt i założenie Hi-Fi było kaprysem. Byliśmy na trasie z Bush. Patrząc na Gavin Rossdale’a pomyślałem: "Chcę tak robić." Zacząłem dżemować i pisać piosenki z różnymi znajomymi, a następne, co się wydarzyło, to kontrakt płytowy. Nie grałem w ogóle na bębnach przez te 6 czy 7 lat Hi-Fi. To nie była świadoma decyzja, po prostu stało się jak stało. Nie grałem na pełnych obrotach na bębnach aż do momentu dołączenia do Miley Cyrus.


Jak do tego doszło?


Produkowałem zespół dla telewizyjnego programu - Laguna Beach. Musieli jechać do Nowego Jorku i zagrać dla TRL, które było całkiem znanym programem, a oni nie grali jeszcze na żywo w TV. Management zapytał, czy nie pomógłbym im w próbach. Mieli melodyjne piosenki rockowe. Ich gitarzysta miał Strata z bardzo czystym brzmieniem z małym pedałem Distortion. Mieli wszystko nie tak, jak powinno być w telewizji. Zadzwoniłem do managera i powiedziałem: "Daj mi swoją kartę kredytową i pozwól zdobyć dla nich to, co trzeba." Zrobiłem to ostatecznie lądując na gitarze i śpiewając razem z nimi. Oczywiście poza kamerą. Dosłownie - stałem w kanciapie ciecia obok sceny w TRL! Stałem w pieprzonej kanciapie z Marshallem upchanym ze mną, obok mopa z kubłem. Ich management okazał się ekipą Miley.


Jak to się potoczyło?


Poszedłem na drinka do baru i koleś, stojący obok był managerem Miley. Zaczęliśmy gadać i powiedział mi, że ma dla mnie robotę i chciałby zadzwonić. Kilka tygodni później zadzwonił do mnie i powiedział, że ma artystkę, która nazywa się Miley. Uważał, że byłbym dobrym kierownikiem muzycznym dla niej. Koleś, który mnie zatrudnił, powiedział, że mógłbym grać w zespole na bębnach lub gitarze. Wybrałem bębny. Nie miałem zielonego pojęcia, kim jest kierownik muzyczny. Powiedziałem, że nie mam pojęcia, jak napisać kropki dla wszystkich, na co oni powiedzieli: "Nie, głupku, to nie jest to, co masz robić." Powiedzieli, że mam zebrać zespół do kupy i zrobić z nimi próby. Powiedział, co i jak, a ja odparłem, że brzmi to jak wyprodukowanie koncertów. Było to dokładnie to, o co chodziło. Zespół, jaki złożyliśmy osiem lat temu, to wciąż ta sama ekipa pięciu ludzi.


Jakie było twoje pierwsze wrażenie o Miley?


Spotkałem Miley, gdy miała 12 lat. Pojechałem do Nowego Jorku. Zaśpiewała dla mnie, od razu ją polubiłem. Zmiażdżyła mnie na wejściu. Robiła sobie ze mnie żarty, bo miałem fryzurę "czeskiego piłkarza" i śmiała się, że wyglądam, jak jej tata. Powiedziałem: "Jest niesamowita, wchodzę w to." Nikt nie wiedział wtedy, kim jest Miley Cyrus. To była Hannah Montana. Nie wiedziałem, kim jest Hannah Montana, ponieważ nie miało to wtedy jeszcze takiej mocy. Nie osiągnęło to jeszcze tego punktu, gdzie cały świat ją znał.


Jak długo zajęło dojście do tych wielkich koncertów i bycia wielką gwiazdą?


Stało się to szybko. Zagraliśmy jedna sztukę, to chyba było nasze pierwsze granie w pasażu handlowym w L.A. Nikt nie wiedział, kto to będzie, scena była malutka, nie było barierek, lekkie nagłośnienie i 10000 dzieciaków. To było prawdziwe zoo. Od tego momentu trafiliśmy do aren. Zagraliśmy w Nowym Jorku, w tych wszystkich arenach oraz prywatny koncert w Hammerstein Ballroom. To jedno z tych miejsc, że jak jesteś tam z zespołem i grasz, to myślisz sobie, że "to" zrobiłeś. Było coś między 3000-5000 ludzi, graliśmy i Miley powiedziała do ludzi: "Łał, to bardzo miło grać tak kameralny koncert." Powiedziałem, że jest tu około 5000 ludzi, to nie jest kameralny koncert! Z jej perspektywy wyglądało to inaczej, ponieważ normalnie grała koncerty na dziesiątki tysięcy.


Czy Miley w praktyce wykorzystuje do swoich potrzeb twoje doświadczenie jako bębniarza?


W pełni. Znam jednak ludzi, którzy pracowali z gwiazdami pop, z którymi nie ma możliwości, bym pracował, za dużo punk rocka płynie w moich żyłach, by zrobić coś takiego! Niektórzy zaczęli pracować nad złymi rzeczami. Miley jest otwarta i kreatywna. Dba o swoją ekipę tak, jak powinna.


Widać dużą różnicę pomiędzy czasami Hannah Montana a teraźniejszością. Przejawia się to również w twojej grze?


Nie wydaje mi się, żeby moje podejście się tak mocno zmieniło. Nie lubię elektroniki, więc staram się, jak tylko mogę z akustycznymi bębnami. To był moment przypieczętowania wszystkiego na tej trasie, gdy panowie, którzy produkowali większość na płycie Miley - np. Mike Will - przyszli na jedną z naszych prób. Byłem zdenerwowany jego obecnością. Nie wiedziałem, czy lubił to, co robię, czyli grałem jego groove’y na centrali 26" i wielkim tłustym werblu. Przyszedł później i strzelił ze mną niedźwiedzia, bardzo podobało mu się, że zagramy to na żywo. Dodał, że chciał żywe bębny na płytach, ale nie wiedział, jak do tego podejść. Od tego czasu zrobiłem dla niego kilka sesji.


Wydaje się, że chcesz jak najwięcej bębnów akustycznych podczas koncertów na żywo.


Jedną z rzeczy, z której jestem dumny to, że gramy jej piosenki na żywo tak, jak są one na płycie. Naśladuję te groove’y, które powinny być zaprogramowane, ale wciąż gram na tym samym hi-hacie i werblu. Nie lubię oglądać koncertów pop, gdzie zespół gra pod album, ponieważ ścieżki są bardzo głośne. Perkusiści grają te przejścia i można je rozróżnić, ale nie do końca. W naszym zespole jesteśmy skoncentrowani na naszym wyczuciu gry. Jesteśmy tu, by wspomagać Miley. Po koncercie mogę zejść ze sceny i nikt nie będzie mnie zaczepiał. Może jedna osoba powie: "Hej, perkusista", ale to wszystko. To koncert Miley. Naszą robotą jest uczynić jej występ najwygodniejszym z możliwych, tak, jakby miała z 5 metrów wzrostu. Gramy z klikiem, ale nie chcę, by brzmiało to tak, jakbyśmy grali z klikiem. W niektórych piosenkach zaciągam do tyłu, w innych pcham do przodu. To nie jest szablonowy show. To kolejny poziom w muzyce pop.


To dość niespotykany widok - 26" centrala na scenie artystki pop.


Lubię duże bębny basowe. Na tej trasie używam 26". Używałem 26" z Veruca Salt. Z Letter To Cleo miałem 22" albo 24". Z Matchbox grałem przez chwilę na 26" i przeskoczyłem na 22", ponieważ wydawało się, że będzie lepiej pasować dla tej muzyki. Na Miley mam 26" i wielki gruby werbel, który musisz poczuć. Jeżeli tak się nie stanie, to znaczy, że coś robimy nie tak.


Czujesz się trochę jak mentor dla Miley?


Mam mentalność starszego brata. Jestem opiekuńczy. Ona jest bardzo mądra i ma świetne wyczucie w muzyce, ma zawsze rację. To jest dla mnie wielkim szczęściem, nie muszę się domyślać, czego ona chce. Mówi: "Będziemy coverować Lucy in the Sky with Diamonds z Flaming Lips", a ja nie będę miał problemów z aranżem.


Grasz także ostatnimi laty trasy z Matchbox Twenty.


Znam tych chłopaków od 20 lat. Kilka lat temu ich bębniarz Paul powiedział, że jadą w trasę i ma zamiar grać na gitarze. Pomyśleli o mnie. Dwa lata minęły i zadzwonili do mnie z pytaniem, czy chciałbym dołączyć. Nauczyłem się kilku piosenek i poszło. Byłem z nimi przez te parę lat.


To było chyba czymś przyjemnym - pojechać z czymś innym? Odświeżyło to twoją grę?


To było świetne. Byłem ich fanem i znałem chłopaków. Wszyscy są świetnymi muzykami, to było zupełnie inne doznanie. Nie było żadnych podkładów, po prostu żywe rockowe granie. Inaczej jest tutaj z Miley. Mamy zachowaną odpowiednią dynamikę koncertów Miley. Za to ci faceci są zespołem od 20 lat, wejść w coś takiego było fajnym wyzwaniem.


Miałeś wkład w materiał?


Chciałem grać partie Paula, ponieważ zawsze lubiłem, jak gra. Gra oszczędnie jak ja i gdy gra przejście to znaczy, że tak trzeba. Tu jest haczyk, bo ja też tak lubię grać. Chcę reprezentować jego grę, ale także wrzucić nieco swoich rzeczy, na co oni są bardzo otwarci. Chciałbym grać z nimi w przyszłości nieco więcej. Zrobili sobie teraz przerwę, ale może w przyszłości?


Przegrupowujesz także American Hi-Fi, rozdzielisz czas między to a Miley?


Graliśmy w londyńskim klubie 100, to było świetne. Nie wiedzieliśmy, kto się pokaże, więc zaklepaliśmy termin i wyprzedaliśmy cały klub. Nowa płyta wyjdzie we wrześniu. Jeżeli jest taka potrzeba i ludzie nas chcą zobaczyć - zrobimy to. Musimy oczywiście działać wokół grafika Miley. Nie jestem w stanie być bez bębnów przez sześć lat tak, jak to było na początku formowania kapeli.


Materiał przygotowali: Kajko, Maciej Nowak, Rich Chamberlain
Zdjęcia: Will Ireland

Wywiad ukazał się w numerze grudzień 2014.




Galeria

Pozostałe

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej

Mike Portnoy

Dodano: 10.08.2016

Perkusista, którego nie trzeba nikomu przedstawiać. Wywołuje wielkie kontrowersje, jedni go uwielbiają i niemal czczą, inni wręcz nienawidzą i gardzą

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama