Tommy Clufetos we wrześniowym numerze Perkusista Przejrzyj online >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Janek Zasztowt (Skowyt)

Dodano: 16.12.2015
Rozmową z Jankiem Zasztowtem, perkusistą Skowytu podsumowujemy pracowity rok zespołu.
W czerwcu wydali drugi album "Corrida", a w sierpniu po raz drugi zagrali na Przystanku Woodstock. Aktualnie przechodzą "reorganizację", a w nadchodzącym roku powrócą ze zdwojoną siłą, by nadrobić chwilową przerwę w koncertowaniu.

Po raz drugi zagraliście na Przystanku Woodstock. Jakie wrażenia?


W tym roku wystąpiliśmy na scenie Pokojowej Wioski Kryszny. Publiczność bardzo żywiołowo reagowała na naszą muzykę. Przeżywała koncert z nami, śpiewała teksty piosenek. Dla mnie było ekstra od początku do końca. Prawdopodobnie zagraliśmy jeden z najlepszych, jak nie najlepszy koncert w historii Skowytu.


Drugi album Skowytu potwierdził, że nie jesteście zespołem stricte punkowym.


Skowyt na dobrą sprawę nigdy nie był zespołem stricte punkowym. Wbicie się w scenę punkową było niekontrolowane. Nagle okazało się, że jesteśmy zespołem punkowym, mimo że nie było takiego założenia. Przypięto nam taką łatkę, a środowiska skrajnie punk rockowe zaczęły nas hejtować za utwór "Ona jest nazi", sądząc, że powstał w celach komercyjnych. Lubimy scenę punkową. Jednak by wyrażać siebie, nie musimy być przypisani do konkretnej szufladki. Skowyt zawsze wzbudzał emocje. Nas albo lubią, albo nienawidzą. Ja odbieram to bardzo dobrze, ponieważ w takiej sytuacji zespół jest wyrazisty. Nas to napędza.


Czy była jakaś szczególna zasada, której trzymałeś się zarówno przy sesjach nagraniowych do debiutu, jak i drugiej płyty?


Zarówno przy pierwszym, jak i drugim albumie trzymałem się zasady, która jest bardzo ważna. Idąc do studia, trzeba mieć po prostu przećwiczony materiał. Jakieś 15 lat temu przeczytałem wywiad z Kubą Jabłońskim, który powiedział, że płytę nagrasz na 100%, gdy będziesz przygotowany na 120%. Zapadło mi to w pamięci. Przy "Corridzie" było trochę eksperymentowania (np. użycie w nagraniu bębna przywiezionego z Indii), jednak dla mnie z perspektywy perkusisty nie nastąpiła jakaś większa rewolucja.


Drugi album nie jest tak bardzo kontrowersyjny, jak pierwszy.


Może tym razem jest trochę mniej kontrowersyjnie, co nie znaczy, że się zmieniliśmy, bo jednak są takie kawałki, jak "Boję się ciebie Polsko", czy "Rób rewolucję". Skowyt jest zespołem, który komentuje rzeczywistość bez większego oceniania. Na "Corridzie" jest też bardziej lirycznie. Łukasz napisał tekst do kawałka "Playboy", w którym opowiada o swoim dorastaniu. Zawsze byliśmy zaangażowani społecznie, co nie znaczy, że musimy zawsze grać kontrowersyjne numery. Będziemy grać tak, jak czujemy, ale od wartości, które uważamy za ważne, nigdy się nie odetniemy.


Komu wystawiacie ten środkowy palec na okładce "Corridy"?


Środkowy palec skierowany jest do rynku muzycznego. Jest w dodatku częściowo ucięty. Próbujemy dotrzeć do jak największej ilości słuchaczy, ale szołbiznes nas blokuje, nie pozwala wejść na szczyt, bo do niego nie pasujemy. Z muzykami na początku drogi często nikt się nie liczy, ale na szczęście zdarzają się wyjątki. Przykładem jest Antyradio. Z tego, co się orientuję, jest to praktycznie jedyna stacja radiowa, która otwiera się na młode zespoły. Bycie aktywnym muzykiem w Polsce, co widać na przykładzie wielu kapel, jest ciężką i długą pracą zwłaszcza wtedy, gdy chcesz żyć z muzyki.


Co wg Ciebie nadaje się do wymiany w maszynie polskiego rynku muzycznego?


Rynek jest bardzo hermetyczny, zamknięty i nie jest otwarty na nowych twórców. Zauważ, że na jakichś imprezach typu "Dni miasta x" występują te zespoły, które istnieją w branży od trzydziestu lat. Również media powinny być otwarte na młodych artystów. Jest masa nowych, dobrych zespołów, ale z braku perspektyw wiele z nich się rozpada.


"Muzyka przeciwko rasizmowi", czyli jedyny utwór instrumentalny na "Corridzie" to Twoje "pięć minut" na płycie.


Motyw z solówkami jest już chyba niemodny i trochę "zaginął". Stwierdziłem, że chcę mieć jakąś formę wyrażenia tylko siebie na płycie. Miałem po prostu ochotę nagrać coś takiego. O nic więcej nie chodziło, a na pewno nie o popisy. Chciałem też pokazać innym grającym, by nie bali się robić takich rzeczy. Z hasłem "Muzyka przeciwko rasizmowi" utożsamiam się od zawsze.


Jak zaczęła się Twoja historia z perkusją?


W liceum kupiłem zestaw Polmuz od kolegi za bardzo małe pieniądze. Wyglądał, jakby był wyciągnięty z piwnicy po latach. No i zacząłem grać, w bloku, testując cierpliwość sąsiadów.  Z perspektywy czasu muszę stwierdzić, że byli naprawdę bardzo cierpliwi. Później założyliśmy z kumplami ze szkoły zespół dla jaj. Chcieliśmy grać oryginalną muzykę, więc wymyśliliśmy nowy gatunek - gastro-metal. Graliśmy w klimacie death metalowym, z growlem. Teksty traktowały o obieraniu marchewki, czy gotowaniu rosołu (śmiech).


Twoja przeszłość muzyczna jest bardziej heavy metalowa, aniżeli punk rockowa. Którzy perkusiści inspirowali Cię w tamtym czasie?


Nigdy nie miałem jakiegoś jednego, konkretnego idola. Bardzo lubię Dennisa Chambersa, który nie gra punk rocka, a tym bardziej metalu. Podobał mi się groove Randy’ego Castillo, perkusisty, który grał z Ozzym Osbournem. Jego feeling też bardzo do mnie przemawiał. Do grona moich ulubionych zaliczyłbym też Chada Smitha z Red Hot Chili Peppers. Zawsze starałem się szukać inspiracji w różnych gatunkach.


Poza Skowytem grasz również w zespole Adios.


Jest to zupełnie inne granie, niż Skowyt. Marek i Kasia, którzy założyli ten zespół, inspirują się muzyką z Ameryki Południowej. Jest to dla mnie ciekawe doświadczenie i dzięki udziałowi w tym projekcie miałem możliwość zapoznać się ze sceną latynoską. Przykładowo zespół Los De Abajo, grający mega energetyczny miks ska z innymi gatunkami, występuje  na stadionach dla tysięcy ludzi, a w Polsce nie jest specjalnie znany.


Co składa się na Twoje instrumentarium?


Gram na zestawie Tama Rockstar Custom. To typowe bębny do rockowego grania. Trudno znaleźć jazzmana, który by grał na Tamie. Mam te bębny od dziesięciu lat, nagrałem na nich obie płyty Skowytu. Niedawno zaopatrzyłem się w werbel Ddrum, klonowy, 14x5,5 cala. Posiedziałem nad nim sporo czasu, kombinując z wymianą naciągów i sprężyny, by uzyskać brzmienie, jakie mnie satysfakcjonuje. Jestem z niego bardzo zadowolony. Wychodzę z założenia, że jak się nad czymś posiedzi, to instrument z tak zwanej "średniej półki" ma szansę zabrzmieć zawodowo. Korzystam z hardware’u firmy Tama. Talerze dzielę sobie na trzy grupy: do ćwiczeń w sali, na koncerty i do studia. Ostatnio lubuję się w talerzach firm Amedia i Anatolian. Można o nich powiedzieć to, co zwykło się mówić o tanim winie, czyli są dobre i tanie.


Czym kierujesz się przy wyborze pałek?


Przede wszystkim wybieram pałki hikorowe. Każdą pałkę dokładnie oglądam przed zakupem. Biorę kilka kompletów i wybieram tylko te, w których słoje są odpowiednio ułożone, czyli wzdłuż. Pałki powinny być mniej więcej takie same pod względem ciężaru i brzmieć identycznie przy uderzeniu. Gdy weźmiesz bez zastanowienia pierwszy lepszy komplet, może okazać się, że pałka złamie się po jednym utworze.


A jakich rad udzieliłbyś początkującym perkusistom?


Dobrze jest być otwartym na opinie innych, jednak trzeba też myśleć i kombinować, aby nabytą wiedzę wykorzystać jak najlepiej dla siebie. Również mierzyć siły na zamiary. Niektórzy zastanawiają się, dlaczego gra im się źle po tym, jak ustawią bębny dokładnie tak, jak ich ulubiony perkusista. Każdy jest inaczej zbudowany, więc musi dobrać ustawienie odpowiednio pod siebie. Podobna sytuacja jest z sygnowanymi pałkami. To, że dane pałki odpowiadają jakiemuś znanemu bębniarzowi, nie oznacza, że będą dobre dla mnie.


Jak kształtuje się najbliższa przyszłość Skowytu?


Przyznam, że jest to najtrudniejsze pytanie z całego wywiadu. Teraz mamy coś, co nazwałbym ładnie "reorganizacją" i załatwianiem paru spraw. Jestem pewien, że Skowyt będzie istniał i w nadchodzącym roku chcemy uderzyć ze zdwojoną siłą, by nadrobić chwilową przerwę w aktywności koncertowej.


Rozmawiał: Wojciech Margula


Galeria

Pozostałe

Paul Mazurkiewicz (Cannibal Corpse)

Dodano: 29.09.2016

Jeden z najsłynniejszych zespołów deathmetalowych na świecie współtworzy perkusista o bardzo swojsko brzmiącym nazwisku.

czytaj dalej

Nigel Glockler (Saxon)

Dodano: 22.09.2016

Pojawił się w zespole na tygodniowe zastępstwo, które ostatecznie przedłużyło się - z drobnymi przerwami - do dnia dzisiejszego.

czytaj dalej

Michał "Bandaż" Bednarz

Dodano: 08.09.2016

Bębni m.in. W Trzynastej w Samo Południe, w Full-X Trio Adama Fulary, absolwent Wrocławskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, Jazzu i Muzyki Estradowej na Akademii Muzycznej we Wrocławiu.

czytaj dalej

Charlie Benante

Dodano: 26.08.2016

Ze swoim prawie 35-letnim stażem na scenie, Anthrax należy do legend ostrego grania. Przechodził różne wzloty i upadki, uczestniczył lub był świadkiem kolosalnych zmian w muzyce.

czytaj dalej

Jay Weinberg (Slipknot)

Dodano: 18.08.2016

Perkusyjnym światem tąpnęło, gdy Joey Jordison powiedział: "Odchodzę ze Slipknot!".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama