Zobacz porady i podpowiedzi od śmietanki perkusyjnej... Perkusista Zamów listopadowe wydanie >>Ulubiony kiosk
Wywiady

Łukasz Konarski (Leash Eye)

Dodano: 04.02.2016
Entuzjasta bębnów z historią, odpowiedzialny za osadzone, mięsiste groove’y warszawskiego Leash Eye oraz jeden z najwyższych polskich perkusistów - Łukasz Konarski.
Przez wiele lat byłeś fanem starych zestawów Tama i posiadałeś dwa. Nadal wolisz instrumenty z historią czy zmieniłeś instrument?


Stare instrumenty już mi chyba zostaną na dobre, nadal brzmią świetnie, a ich kupno to z reguły przygoda - większość swojego sprzętu kupiłem za oceanem i gdy myślę o czymś nowym do zestawu, w głowie mam tylko stare serie werbli Tamy czy Ludwiga.


Na czym obecnie grasz?


W różnych układach, ale cały czas jest to Tama Granstar II, blachy Sabian z różnych serii, a hardware to mieszanka Tamy i Gibraltara. Do tego stopy Pearl Eliminator. Werbel to sygnatura Omara Hakima, zadziwiająco dobrze sprawdzająca się w rocku i metalu.


Coraz bardziej minimalizujesz swój zestaw - skąd taka tendencja?


Mówi się, że do takich decyzji się dorasta, na pewno coś w tym jest. Do niektórych decyzji może też zmusić brak własnego technicznego. Kiedyś z czystego lenistwa usunąłem z zestawu splasha. To niby nic, ale tak mi się spodobało, że poszedłem dalej i okazało się, że granie na mniejszym zestawie sprawia mi większą frajdę. Jest też łatwiej zabrać się na koncert i szybciej rozstawić, co nie jest bez znaczenia.


A czy to nie pociąga za sobą konieczności uproszczenia również samych partii i aranżacji bębnów?


Tylko w niewielkim stopniu. Odejmowałem elementy stopniowo właśnie dlatego, że testowałem, czy uda się zagrać to samo na mniejszym zestawie. Udawało się. Nawet, jeśli nie identycznie, to osiągałem taki sam efekt. To chyba też przychodzi z wiekiem, ale okazało się, że mniejsza ilość przejść czy akcentów wcale nie ujęła danej partii, a wręcz przeciwnie, sprawiła, że bardziej "zagrooviło".


Wysoki wzrost - a do małych nie należysz - pomaga czy utrudnia grę na bębnach?


Gdy zaczynałem grać, już miałem prawie 2 m wzrostu, więc nie wiem, bo nie mam porównania. Na pewno preferencje są trochę inne, więc dosyć ciężko zagrać na czyimś zestawie. Mam wtedy wrażenie, że powinienem zagrać w ogóle nie poruszając ramionami, co każdorazowo niesie ze sobą konieczność przestawienia wszystkiego.


No właśnie - realia są, jakie są, mało miejsca w klubach, konieczność szybkich przepinek, często zdarza ci się przymus grania na cudzych bębnach? Im bardziej "klasyczne" ustawienie, tym łatwiej?


Dokładnie tak jest, choć na najbardziej standardowym ustawieniu nie grałem dłużej niż dziesięć lat, wiec dla mnie taka sytuacja zawsze wiąże się z koniecznością modyfikacji. Bardzo rzadko muszę grać na cudzych bębnach. Wymaga to sporo pracy, głównie wewnątrz zespołu oraz dodatkowego zaangażowania podczas organizacji koncertów. Pożyczenie nieznanej osobie zestawu jest bardziej porównywalne z pożyczeniem komuś gitary niż kolumny. Nie jest też prawdą, że zmiana blach i modyfikowanie zestawu pod siebie na scenie zajmuje podczas przepinki więcej czasu niż zdjęcie jednego zestawu i zastąpienie go innym. Mając wszystko przygotowane, zestaw można zmontować w 3-4 minuty. Miejsca też zwykle wystarczy, trzeba go tylko w klubie poszukać i nawet, jeśli nie ma odpowiedniego zaplecza, to niespecjalnie rozbudowany zestaw można w całości ukryć za resztą backline’u na scenie.


Czy masz jakichś perkusyjnych idoli? A może udało ci się z nimi spotkać na jednej scenie?


Nie będzie to w żaden sposób oryginalne, ale moim perkusyjnym idolem jest Lars Ulrich. Oczywiście jest wielu perkusistów, których gra mnie fascynowała lub ciekawiła, ale od samego początku moją grę ukształtowało słuchanie jego. Niestety, nigdy go nie spotkałem, ale za to miałem okazję poznać i spędzić trochę czasu z moimi muzycznymi idolami czyli Evergrey i to chyba wystarczy mi jako fanowi za wszystkie inne spotkania.


To ciekawe, od kilku lat jest wręcz moda na naśmiewanie się z Larsa. Co takiego w jego stylu gry uplasowało go u ciebie na pierwszym miejscu?


Fakt, jest taki trend i nie jest on zupełnie pozbawiony podstaw. Lars zaliczył kilka słabych lat po powrocie z St. Anger, nie będąc w stanie zagrać niektórych ze swoich najbardziej znanych partii. Ten spadek formy Internet pewnie by mu nawet wybaczył, gdyby nie osobista wojna z Napsterem i internautami. Dla mnie jego gra to czyste bezkompromisowe zaangażowanie bez zbędnych ozdobników. Coś, co naprawdę dobrze ogląda się na koncertach, szczególnie tych z przełomu lat 80/90ych.


Co chciałbyś osiągnąć na swojej muzycznej drodze? I co z twoich "dziecięcych marzeń" być może już udało ci się zrealizować?


Chcę choćby w podstawowym stopniu opanować instrument, który pozwoliłby mi bardziej zaangażować się w komponowanie w zespole, to chyba najważniejszy cel na najbliższy czas. Tak naprawdę każda sesja nagraniowa czy weekend koncertowy, kiedy poświęcam się tylko i wyłącznie muzyce jest spełnieniem takich marzeń. Jeśli dorzucić do tego kilka naprawdę dużych koncertów i krótkich tras to zrealizowanych marzeń jest całkiem sporo.


W studiu i na scenie - grasz z metronomem, czy wolisz żywioł?


W studiu i na próbach metronom. Jeszcze kilka lat temu koncerty grałem bez klika, bo używanie go na scenie wiąże się z wieloma komplikacjami, szczególnie, jeśli w jednym numerze jest więcej niż jedno tempo. Uprościłem jednak tempa i zorganizowałem sobie własne "minimum odsłuchowe", inwestując w monitory douszne i miksując do nich sygnał metronomu i stopy z własnego mikrofonu. W ten sposób nawet, jeśli na scenie brakuje torów odsłuchowych lub monitorów, mogę w miarę komfortowo zagrać koncert używając klika.


Rozmawiał: Przemek Łucyan
Zdjęcia: Monika Wrzesińska, Robert Grablewski i Kara Rokita


Wywiad ukazał się w numerze październik 2015



Galeria

Pozostałe

Luke Holland

Dodano: 01.12.2016

Luke to rocznik 1993 i jest doskonałym przykładem na to, jak nowe technologie wpłynęły na świat bębnów. Młody muzyk gra oczywiście w typowym zespole scenicznym, ale dla większości perkusistów jest on postacią znaną głównie z filmów na Youtube.

czytaj dalej

Szymon "Kanister" Jędrol

Dodano: 25.11.2016

Dla wielu punkowe granie nie idzie w parze z techniką i dobrymi muzykami. Z jednej strony coś w tym może i było 30 lat temu, z drugiej im prostsza muzyka, tym trudniej zagrać wszystko dobrze i w punkt.

czytaj dalej

José i Tomek Torres

Dodano: 18.11.2016

Ojciec nagrał kilkadziesiąt płyt z największymi gwiazdami naszej sceny muzycznej. Syn gra w jednym z najbardziej rozchwytywanych polskich zespołów rockowych.

czytaj dalej

Matt Nicholls (Bring Me The Horizon)

Dodano: 31.10.2016

Od małych metalowych klubów po wielkie hale jako gwiazda wieczoru. Minęło już 12 owocnych lat działalności Bring Me The Horizon.

czytaj dalej

Dariusz "Pisek" Piskorz

Dodano: 19.10.2016

I jak tu podejść do opisywania osoby naszego gościa? Perkusista zespołu Papa D jest (nie)typowym "człowiekiem renesansu".

czytaj dalej
Zobacz wszystkie
Reklama